Nerwica - czy ta walka sie nie skończy?

Hasiok.

Re: Nerwica - czy ta walka sie nie skończy?

przez andi2005 02 cze 2008, 23:03
Tomakin masz na pewno dużo racji .Jeśli chodzi o stronkę www.xxxxxxxxxxxxxxxxxxx - powiem szczerze że przeczytałem ją chyba dwa razy. Nie wiem jednak od czego mam zacząć. Czy patrząc na moje objawy :
- mam zmętnienie ciała szklistego, widzę takie nitki - to mi bardzo przeszkadza i zwracam na to bardzo uwagę, często mnie pioką oczy (byłem u dwóch okulistów mówią że z oczami wszystko ok.- używam kropli które trochę pomogły)
- czasem mam takie zawroty głowy, wtedy wpadam w stres i pogarszam swoja sytuację (miałem robiony rezonans, tomograf EEG głowy wszystko ok)
- mam taki szum w uszach, jakby pisk (byłem u laryngologa mówi że wszystko ok)
- czasem mam takie dni jak dzisiaj cały dzień jestem taki wewnętrznie zdenerwowany, nie wiem czym, chce mi się płakać i jestem taki słaby, ciało mam jak z waty, strasznie mdli mnie - kiedy o tym myślę jest jeszcze gorzej
- w jednej chwili jest dobrze a za 15 minut czuję że zemdleję,
- strasznie szybko się męczę , często czuje się skrajnie zmęczony (mimo że niewiele robię) mam bóle mięsni nóg i szybko mi nogi i ręce mrowieją (wystarczy że założę nogę na nogę ).
możesz mi pomóc, zwrócić uwagę od czego zacząć. Obecnie moja walka z nerwicą która zaczęła się 3 miesiące temu wygląda następująco - chodzę raz w tygodniu na psychoterapię (od miesiąca) , biorę to co mi przepisał psychiatra rano i wieczorem Xanax 0,5 1 tabletka (od 2 miesięcy). oraz tak dla siebie 2 razy dziennie jedna tabletkę magnezu. Pomimo dwumiesięcznej kuracji mój stan zdrowia nie uległ poprawie - no może tylko zmieniły sie trochę objawy - szczególnie nasiliły się te chwile takiego odrealnienie, uczucia jakby słabnięcia (co wywołuje jeszcze większy stres), częste mdłości, takie kręcenie w głowie.
Tomakin - uważam że masz dużo racji - nie miałem w dzieciństwie jakiś wielkich przeżyć traumatycznych, takich żeby w wieku 30 lat dopadła mnie taka nerwica- tak druzgocąca moje życie - dlatego jeśli możesz proszę podpowiedz mi jak mam spróbować z tego wyjść takimi środkami o jakich piszesz. Będę bardzo wdzięczny i czekam na Twoja odpowiedź (mój mail to andi2005@wp.pl, nr GG 13632544).Pozdrawiam wszystkich
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
24 kwi 2008, 21:32

Re: Nerwica - czy ta walka sie nie skończy?

przez iwka73 03 cze 2008, 14:30
....ok Tomakin,może i masz rację, chcę spróbować..:)
Większość z tych objawów nie występuje w twoim artykule, powiedziałabym nawet że tam są bardzo łagodne objawy.
A co z takimi jak ma andi2005 , ja mam podobne:
- zawroty i bóle głowy ,
- uczucie że się zaraz zemdleje, ogólne osłabienie organizmu, ( kilka razy zemdlałam )
- bóle kręgosłupa , bóle w klatce piersiowej , uczucie przygniatania i duszenia w klatce piersiowej, kłucia przy sercu , kołatania serca ,
- uczucie odrealnienia, jakby się było gdzie indziej niż się jest.
Wszystkie z wymienionych objawów oprócz ostatniego bardzo przeszkadzają w życiu , nawet czasem wyłączają .

W takim razie jestem gotowa spróbować , jeśli możesz udzielić wskazówek , z góry dziękuję...
Mój adres: madzia7311@onet.eu
iwka73
Offline

Re: Nerwica - czy ta walka sie nie skończy?

przez tomakin 03 cze 2008, 20:19
Iwka, jeśli chcesz spróbować to najpierw na gg mnie złap - 1524958 - z wynikami dotychczasowych badań, żeby chociaż te najbardziej popularne przewlekłe choroby wyeliminować zanim podejmie się zdrowego odżywiania i uzupełniania co współczesna dieta wypłukała. Dużo łatwiej dogadać się na gg niż mailami. No i to co każdy nerwicowiec powinien zrobić - badanie TSH, FT3, FT4 - masz pod ręką?

Jeśli też masz piski w uszach to sprawa będzie w miarę prosta do "rozwikłania", nie ma wielu schorzeń które dają takie objawy.

Andi, to samo - najlepiej na gg, a tak na razie:

Czy oczy pieką wyjątkowo silnie po długiej pracy przy kompie? Po wyjściu na dwór nagle zaczynają łzy lecieć? Zespół suchego oka to choroba zawodowa informatyków, jeśli okulista nie uzupełniał swojej wiedzy przez ostatnie 10 lat to "nie wie" o takiej chorobie - 10 lat temu była ona praktycznie nieznana. Można to zaleczać, ale jest dość trudne.

piski w uszach - to co wyżej, koniecznie pełne badania tarczycy (TSH, FT3, FT4), jeśli w uszach piszczy to albo tarczyca, albo silne zaburzenia gospodarki potasem. Takie rzeczy na pewno nie robią się od "nerwicy", są symptomem jakiejś choroby której nerwica co najwyżej może być objawem wtórnym.

Do tego obydwoje, badanie krwi (morfologia) plus rozmaz krwi obwodowej, to prawie nic nie kosztuje a potrafi bardzo dużo powiedzieć, można do tego dodać badanie poziomu żelaza.
Offline
Posty
737
Dołączył(a)
21 paź 2007, 18:49

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Nerwica - czy ta walka sie nie skończy?

przez andi2005 03 cze 2008, 21:30
tomakin a możesz dać mi numer gg :?:
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
24 kwi 2008, 21:32

Re: Nerwica - czy ta walka sie nie skończy?

przez tomakin 03 cze 2008, 21:35
ops... zapomniałem go wkleić :D

1524958
Offline
Posty
737
Dołączył(a)
21 paź 2007, 18:49

Re: Nerwica - czy ta walka sie nie skończy?

przez tomakin 03 cze 2008, 22:53
No, sprawa załatwiona w zasadzie, najszybsze chyba potwierdzenie wstępnej diagnozy - kolejny kamyczek do ogródka NFZ, kolejny błędnie zdiagnozowany przez kilkunastu lekarzy pod rząd pacjent :D

Tylko temat powinien brzmieć "Nerwica - czy to leczenie tarczycy Xanaxem nigdy się nie skończy?"

Czekamy na Iwkę, ciekawe czy też tak szybko uda się "wybadać" co jej dolega.
Offline
Posty
737
Dołączył(a)
21 paź 2007, 18:49

Re: Nerwica - czy ta walka sie nie skończy?

przez Amy Lee 04 cze 2008, 02:21
tomakin napisał(a):Do tej pory nie spotkałem ani jednego przypadku, w którym "nerwica" byłaby chorobą wywołaną np przeżyciami z dzieciństwa czy w inny bzdurny sposób, który wmawiają psycholodzy. Każdy z nas miał nieprzyjemne przeżycia jako dziecko, tylko dziwnym trafem nerwica lękowa pojawia się tylko u tych, którzy na coś zachorują... i znika, gdy to wyleczą. Jasne, pewnie takie przypadki są, nie mówię że nie. Tyle, że jeszcze takiego nie spotkałem.

No to wielce ciekawie ci się życie poukładało, że akurat ciągle trafiasz na źle odżywiających się ludzi wprowadzanych w błąd przez psychologów.

Informuję, że są na świecie osoby, które mają zaburzenia lękowe w wyniku czegoś okropnego co ich w życiu spotkało, ze źle poukładanych relacji z innymi i obrazowi siebie i swojego życia i nie da się ich wyleczyć bez rozliczenia z przeszłością i bez zmiany sposobu patrzenia na świat.

Lwia część nerwic i depresji to chemia mózgu, ale sporo zależy od czynników zewnętrznych, ludzkich, międzyludzkich. Są osoby. które wracają do normalnego życia po wojnie, zdrowe i silne, są taki, które popadają w ciężką depresję, bo braknie im jakiegoś hormonu. Chemia mózgu też jest taka, że w łagodnych albo po prostu nerwico-podobnych przypadkach tran, zielona herbata i banany mogą zrobić człowiekowi dobrze, ale w ciężkich zaburzeniach czy chorobach są potrzebne mocne leki, które przywrócą normalne funkcjonowanie.

tomakin napisał(a):Chętnie przekonam się, że taka "nerwica" sama z siebie też istnieje. Przekonać mnie jest bardzo łatwo. Wystarczy spróbować "leczyć" się moimi metodami, one są całkowicie darmowe - i po miesiącu powiedzieć, że nie pomogło :D

Radzę ci uwierzyć na słowo. To się nazywa empatia - ktoś jest bardzo smutny i patrząc na tę osobę nie widzi się tego, że brakuje jej iluśtam miligramów magnezu i talerza brokułów, tylko wielu lat wsparcia ze strony rodziny.

tomakin napisał(a):Tylko temat powinien brzmieć "Nerwica - czy to leczenie tarczycy Xanaxem nigdy się nie skończy?"

No to możemy obstawiać zakłady, czy moja babcia dostała ciężkiej depresji po śmierci dziadka, dlatego że miała źle leczoną tarczycę w młodości czy też nie.
Opcjonalnie, czy mój ostatni chłopak się ze mną rozstał, bo za dużo przeżył w ostatnim związku (względnie ja mu nagle przestałam odpowiadać) czy też podłapał stany depresyjnie, bo przestał brać leki zastępujące hormony tarczycy i zaczął negatywnie patrzeć na nasz związek.
Tyle mnie przykrości w życiu spotkało, dlatego że ludzie źle tarczyce leczą. Fatum chyba.

tomakin napisał(a):Wystarczy spróbować "leczyć" się moimi metodami, one są całkowicie darmowe - i po miesiącu powiedzieć, że nie pomogło :D

Od wakacji i tak mam w planie się napychać magnezem po uszy, to zobaczymy.

A póki co, patrzę ci na ręce, bo nie lubię jak ktoś skupia się tylko na jednej teorii/systemie i bagatelizuje takie aspekty, jakie go prywatnie nie interesują.
Amy Lee
Offline

Re: Nerwica - czy ta walka sie nie skończy?

przez tomakin 04 cze 2008, 04:12
każdy jak widzę nie dowierza, no w sumie też bym nie dowierzał jakby mi przez całe życie lekarze mówili, że to przez złe stosunki z ludźmi, zdarzenia z przeszłości i inne tego typu rzeczy... no ale fakty są jakie są, kolejna osoba u której nerwica zdiagnozowana przez iluśtam lekarzy pod rząd okazała się jakąś inną chorobą.

Sam trochę nie dowierzam, bo teoretycznie osoby które mają "czystą" nerwicę powinny istnieć na tym świecie, chociażby z głupiej statystyki co któraś osoba ma najzwyczajniej w świecie przestawione geny i zawsze będzie znerwicowana, tak samo jak są ludzie karłowaci, niewidomi od urodzenia etc. Tylko zastanawia mnie, czemu ani jednej takiej osoby nie spotkałem?

Jakby andy'emu trochę dłużej psycholodzy robili pranie mózgu, też by pewnie uwierzył że jest jedną z osób, jak to ujęłaś, "mają zaburzenia lękowe w wyniku czegoś okropnego co ich w życiu spotkało, ze źle poukładanych relacji z innymi i obrazowi siebie i swojego życia i nie da się ich wyleczyć bez rozliczenia z przeszłością i bez zmiany sposobu patrzenia na świat.". Każdemu można wmówić, że źle patrzy na świat, ma źle poukładane relacje i ma zły obraz siebie.

Chyba nie doceniasz potęgi "zdrowego odżywiania". No cóż, mała próbka którą możesz sprawdzić w źródłach. ZNP (zespół napięcia przedmiesiączkowego) oraz krwawienie miesięczne. Normalna rzecz, każda kobieta to ma... no nie, nie każda. Człowiek to JEDYNY gatunek na ziemi, którego samice krwawią w czasie owulacji. No OK, psy czasem krwawią, ale tylko te trzymane w domach.

Co to ma wspólnego ze zdrowym odżywianiem? Ano to, że witarianki nie tylko w ogóle nie mają PMS, ale nie mają też krwawienia w czasie miesiączki, mają tylko i wyłącznie owulację. Fakt który możesz przegooglać w 10 000 źródeł.

Możesz to sama sprawdzić na własnej skórze, 2 miesiące witarianizmu i krwawienie powinno całkowicie zaniknąć, a z całą pewnością po PMS nie pozostanie najmniejszy nawet ślad.

Z tego wynika, że nawet taki niby "naturalny" stan jak krwawienie miesięczne tak naprawdę jest patologią wywołaną złym odżywianiem. To samo zresztą dotyczy innych "normalnych" chorób, jak np osteoporozy. Niby normalna choroba wieku podeszłego, a jednak zapadają na nią TYLKO ludzie. No OK, są dwa wyjątki - psy i koty też dostają osteoporozy. Ale tylko domowe, nigdy dzikie. Tylko te karmione... mleczkiem. Tym samym mleczkiem, które ma osteoporozie - wg lekarzy - zapobiegać.

I dokładnie tak samo jest z niemal każdą nerwicą lękową, może za wyjątkiem tych wrodzonych. Jak ktoś przez całe życie zjada syfy (wierząc, że to zdrowe jedzenie, bo w telewizorze powiedzieli), to nic dziwnego że jego mózg jest na skraju załamania. Komórki nerwowe nie są odżywione jak trzeba, organizm nie ma z czego wytwarzać hormonów, krążenie krwi na poziomie komórek praktycznie nie istnieje, nie ma odpowiedniej siateczki naczyń włosowatych, krwinki są zwyrodniałe i nie potrafią się przez istniejące naczynia przecisnąć... takiej osobie wystarczy każdy impuls aby popaść w skrajną nerwicę, coś co nie "ruszy" zdrowej osoby, np stres wywołany zdradą w związku. Ale to nie ten stres jest przyczyną nerwicy, on jest tylko kroplą przepełniającą czarę.

Wierz w co chcesz, ja dalej swoje - uważam, że potrafię z nerwicy lękowej wyciągnąć 90% osób, bez ani jednego leku. I potwierdzam to czynami, tyle że na razie nie mam skuteczności 90% a 100%.
Offline
Posty
737
Dołączył(a)
21 paź 2007, 18:49

Re: Nerwica - czy ta walka sie nie skończy?

Avatar użytkownika
przez Vitalia 04 cze 2008, 11:01
Tak sobie pomyślałam, że tez spróbuję z tym magnezem, w sumie co mi szkodzi? kupiłam tabletki MGB6 i czytam na opakowaniu, że w 1tab, jest 50jonów magnezu, co stanowi 16,7% dziennego zapotrzebowania i 6mg wit B6 co ma pokryć 300% dziennego zapotrzebowania. Zależy mi na magnezie więc w sumie, żeby zjeśc 100% dziennego zapotrzeb. to bym musiała zjeść 5-6 tabl. (na opakowaniu pisze, że można tylko 1 tabl) ale wtedy zjem 1500-1800 %dziennego zapotrzebowania na B6 i sięprzedawkuję :roll: ??? acha jeszcze jedno pytanko, czy preparat osteovis to dobre źródło wapna?

Odnosnie tego co napisałeś to zastanawiam się dlaczego jak jest rodzina w której wszyscy jedzą mniej więcej to samo to jeden ma nerwice a inni nie?

Ciekawe z tymi witariankami :roll: Pewnie gdyby taka witarianka poszła do lekarza to powiedziałby że jest osłabiona błędną dietą i że temu nie ma okresu, a może miałby rację ?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
457
Dołączył(a)
30 kwi 2008, 12:49

Re: Nerwica - czy ta walka sie nie skończy?

przez tomakin 04 cze 2008, 11:41
Suplementacja magnezu pomoże, jeśli Twoja nerwica jest wywołana niedoborem magnezu (co czasem się zdarza), jak nie - to tak czy tak pomoże na zdrowie ogólne, bo prawie każdy kto "normalnie" się odżywia ma niedobory.

Dawka suplementująca to jest właśnie 5-6 tabletek, czyli około 300 mg jonów magnezu dziennie. Jeśli masz problemy z nerkami (silną niewydolność), takie dawki mogą spowodować zatrucie magnezem, jak nie masz - nie mają prawa zaszkodzić. Objawy przedawkowania to przede wszystkim rozwolnienie i duszności, ale jak masz nerwicę lękową to rozwolnienia pewnie dostaniesz od samego myślenia o możliwych skutkach ubocznych i wyobrażania sobie tych duszności :D

Witamina B6 owszem, jest neurotoksyczna, ale w dawkach powyżej 100 mg / dziennie, nie pamiętam... coś od 15 tabletek magnezu się zaczyna. Przy czym ta dawka (100 mg) zaszkodzi tylko wrażliwym osobom, zazwyczaj objawy zatrucia występują przy silniejszych dawkach.

Przy suplementacji magnezu koniecznie bierz witaminę B complex, inaczej nadmiar witaminy B6 wypłucze pozostałe witaminki z grupy B. Łykaj też z 1 wapno rozpuszczalnie / dziennie, bo takie ilości magnezu mogą wypłukać wapń z krwi.

Co do samego wapnia (jak przypuszczam chodzi o profilaktykę osteoporozy) sprawa jest o wiele bardziej złożona niż samo dostarczanie go do organizmu. Dużo ważniejsze są inne czynniki. Po pierwsze - większość z nas odżywia się zakwaszającymi pokarmami, dla przykładu mleko, w momencie spożycia zasadowe albo niemal zasadowe, pod wpływem przemian metabolicznych wytwarza kwaśny odczyn (można powiedzieć że kwaśnieje). Organizm musi wypłukać wtedy z kości wapń, aby to zneutralizować. Dlatego właśnie koty pojone mlekiem dostają osteoporozy, co nie zdarza się kotom wolno żyjącym - nawet ta ilość wapnia, jaką posiada mleko nie zrównoważy tego niszczącego mechanizmu. To samo dotyczy mięsa i większości pokarmów wysokobiałkowych. Wbrew pozorom cytrusy, zjadane jako kwaśne, w czasie przemian metabolicznych stają się zasadowe i nie mają takiego "zakwaszającego" potencjału.

Uff, ale się rozpisałem...

Dwie kolejne bardzo ważne rzeczy przy wapniu - witamina D i witamina K. Obydwie mało co są warte z tabletek, witaminę D skóra produkuje pod wpływem słońca, witamina K jest w zielonych częściach roślin (nie gotowanych). Nawet z głupiej wikipedii można wyczytać, że przeciętna kobieta żyjąca w naszej szerokości geograficznej ma gigantyczne niedobory witaminy D, w planach jest jakieś gigantyczne zwiększenie jej suplementacji aby zapobiec epidemii chorób wywołanych jej niedoborami (toczeń układowy, rak, osteoporoza, hashimoto, depresja - żeby wymienić najbardziej znane). Nie chodzi tu tylko o to, że ciągle żyjemy w zacienionych mieszkaniach i zakrywamy ubraniem dużo więcej niż nasi praprzodkowie, ale też o to, że słońce na naszej szerokości geograficznej tylko przez kilka miesięcy jest w stanie dostarczyć falę odpowiedniej długości - w czasie pozostałych atmosfera "filtruje" to pasmo promieniowania.

Jak widać, kwestie zdrowego odżywiania to nie tylko "brokuły na talerzu" jak to określiła poprzedniczka, czy jakiś jeden preparat z wapniem. Dużo ważniejsza jest wiedza czego nie jeść, niektórych błędów żywieniowych czy wywołanych trybem życia żadne tabletki nie naprawią - dla przykładu, hashimoto bardzo łatwo można uniknąć zbilansowaną dietą (chodzi głównie o NNKT), brakiem toksyn zatruwających tarczycę oraz odpowiednią ilością witaminy D, ale jak już to paskudztwo się rozwinie cholernie trudno to zatrzymać.

A odpowiadając na pytanie czemu jeden w rodzinie ma nerwicę a drugi nie chociaż jedzą to samo - no cóż, jeden jest chudy, drugi gruby, jeden ma wysoki cholesterol drugi niski, Jeden pali 20 lat papierosy i nic mu nie jest, drugi po roku dostanie raka. Kwestia osobniczej odporności, każdy ma inaczej skonstruowane chociażby szlaki metaboliczne odpowiadające za gospodarkę magnezem, każdy ma inną florę bakteryjną - a to ona częściowo odpowiada za zwrotny wychwyt jodu, każdy ma inaczej działającą wątrobę, inną odporność na zatrucia czy niedobory.

I witarianki MAJĄ okres, nie mają "tylko" zespołu napięcia przedmiesiączkowego oraz krwawienia - a jeśli już to niewielkie. Czy osłabione... heh :D

http://www.tonyakay.com/

masz stronkę internetową witarianki, sama oceń czy jest "osłabiona" :P
Offline
Posty
737
Dołączył(a)
21 paź 2007, 18:49

Re: Nerwica - czy ta walka sie nie skończy?

przez celineczka3 04 cze 2008, 11:44
To dziwne ze juz Pismo Swiete wspomina o krawieniu kobiecym jako o fizjologi a nie jakims uposledzeniu czy wyniku zlego odzywiania. Przypominam ze dieta Zydów byla jedna z najzdrowszych w starozytnym swiecie, dlatego ze byla to po prostu dieta podobna do srodziemnomorskiej(bardzo duzo warzyw owoców,zboża,oliwa z oliwek, ryby, umierakowane ilosci nabialu i miesa>>tak w duzym skrocie), uznawanej obecnie za jedna z najzdrowszych diet na swiecie. A jesli zas chodzi o nerwice tomakin, to ciagle pomijasz ze swiat w ktorym zyjemy praktycznie od naszego narodzenia funduje nam duze dawki stresu. W stanie napicia psychicznego w naszym organizmie podnosi sie poziom kortyzolu, ktorego dlugotrwale i wysokie stezenie doprowadza chcemy czy nie chcemy do niedoborów wielu minerałów i witamin. Stad tez odpowiednia dieta jest czynnikiem wspomagajacym, a nie leczacym zaburzenia psychiczne, takie jak nerwica.
Poza tym skoro uwazasz ze wszystkim pomoze magnez to moze wytlumaczysz jakim cudem na nerwice i inne zaburzenia psychiczne choruja male dzieci. Ja mialam nerwice juz jako mala
dziewczynka....tiki nerwowe, bole brzucha itd. Tez bys mi wtedy zaproponowal magnez??? Jak male 5-letnie dziecko moze miec juz tak zaawansowane niedobory podstawowych wartosci odzywczych, bo dla Ciebie jest to jedne wytlumaczenie takich zaburzen.
celineczka3
Offline

Re: Nerwica - czy ta walka sie nie skończy?

Avatar użytkownika
przez Vitalia 04 cze 2008, 12:08
Tomakin dzięki za wyjaśnienia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
457
Dołączył(a)
30 kwi 2008, 12:49

Re: Nerwica - czy ta walka sie nie skończy?

przez Amy Lee 04 cze 2008, 12:56
tomakin napisał(a):takiej osobie wystarczy każdy impuls aby popaść w skrajną nerwicę, coś co nie "ruszy" zdrowej osoby, np stres wywołany zdradą w związku. Ale to nie ten stres jest przyczyną nerwicy, on jest tylko kroplą przepełniającą czarę.

Problem chyba jest taki, że ty uważasz, że człowiekiem kieruje tylko biologia a bagatelizujesz wyższe potrzeby emocjonalne i relacje między ludźmi. Człowiek zdrowy na ciele ma prawo może nie koniecznie pochorować się, ale czuć się nieszczęśliwym/złym, kiedy ktoś go skrzywdzi albo wydarzy się coś złego.
Nie uważam, żeby słabsze odczuwanie emocji było tym do czego powinniśmy dążyć.

Ja też lubię dawne cywilizacje, uważam że żyły nawet bardziej po ludzku niż my. Tyle że ja za wzór stawiam sobie koniec epoki kamienia - początek epoki brązu, przejście od kultur myśliwsko-zbierackich do rolniczych, gdzie ludzie sobie trochę polowali, trochę uprawiali i ogólnie sympatycznie było.
Natomiast ty chyba stawiasz nam za wzór to towarzystwo, które jeszcze na drzewie siedzi, pestkami pluje i patykiem dłubie. Niestety gdyby nie paskudna "wysokobiałkowa" dieta, szkodliwa dla kręgosłupa pionowa postawa i wielka czacha, którą ciężko urodzić (zwłaszcza jak się chodzi na dwóch nogach), i zadawanie głupich pytań w stylu "kim jestem? po co istnieję? czy ktoś potężniejszy ode mnie mną kieruje? dlaczego słońce wschodzi codziennie?" to dalej by na drzewie siedziało wolne od nerwicy, raka, chorób tarczycy i bólu istnienia, o ile by nie wyzdychało przy pierwszej zmianie klimatu, kiedy owocków i korzonków brakło.
Amy Lee
Offline

Re: Nerwica - czy ta walka sie nie skończy?

przez iwka73 04 cze 2008, 14:43
Tomakin,
ja robiłam ostatnio w zeszłym roku w listopadzie badania , bo to się tak ciągnie, i ponoć były dobre.
Czy mam zrobić nowe?
iwka73
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Yahoo [Bot] i 4 gości

Przeskocz do