Postrzeganie siebie a choroba

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Postrzeganie siebie a choroba

przez Laima 09 gru 2011, 00:30
tahela, chyba źle się zrozumieliśmy bo moje z talerza nie jedzą,ani nie piją z kubka,miałam na myśli,że w łóżku jedzą czasem ze mną,ale kęski które im daje gdy ja jem wprost do pysiora


sunny, nie wiem jaka jestem,chciałabym się dowiedzieć.Mam tak jeszcze że jeśli pomyślę o sobie coś pozytywnego to od razu krytyk wewnętrzny się we mnie odzywa i zaprzeczam,tak samo nie dopuszczam do siebie gdy ktoś coś o mnie mówi dobrego.
Z negatywnych jestem zazdrośnicą,ale od razu włącza mi się że chorobliwie zazdrosna,tak nadmiernie,że to coś niezdrowego.
Laima
Offline

Postrzeganie siebie a choroba

Avatar użytkownika
przez amelia83 09 gru 2011, 01:12
tahela ja tez miałam cocker spanielkę ruda ze schroniska, kochaniutka wspaniała była :105:

Laima według mnie jestes fajna, strasznie ciepłą z wielkim serduchem dziewczyną

Ja tez traktuje psy, koty, inne zwierzęta jak najlepszych przyjaciół. Z psem, kotem spałam w łóżku, bo to cos cudnego jak kicia mruczy zasypiajac blisko Ciebie ; psina sztura rano, bo chce spaceru. :smile:
petrucha30 hihi niania psia..no no...Ty tez kochliwa jestes niesamowicie

Lubię WAS, uwielbiam ludzi, którzy kochaja i dbaja o zwierząta :!:

-- 09 gru 2011, 00:30 --

teraz doczytałam o czym temat..hmmm.ja od dziecka czułam się inna, gorsza, głupsza, chocciaz nie zawsze ale często dosyć.Jako 5 latka niechetnie wychodziłam do dzieci, do piaskownicy a moja młodsza o rok siostra była odważna i tez taka chciałam być. W podstawówce raczej niesmiała, wycofana, z boku, przez 8 lat może z dwa były faajne.Dopiero w liceum bardziej otworzyłam się na ludzi i miałam fajnych znajomych. Miałam przyjaciół, chłopaków, z kim się pouczyć, iść na imprezę i byłam lubiana raczej. Potem w 4 klasie maturalnej szpital 3 miesiace, nauczanie indywidualne i leki.Zamknęłam sie w sobie totalnie, wstydziłam się siebie, tego, ze jestem chora, nie wiedziałam kim jestem i po co żyję i dlaczego nie jestem taka jak inni.
w pracy równiez miałam nieraz sytuacje, że czułam, że nie pasuję do reszty, pracuje gorzej itp ale to zawsze zwalniałam sie pierwsza kiedy czułam, że przez depresję i moje lęki nie dam rady.
a w związkach kocham bardzo, na "dłużej", przywiązuje sie do ludzi. Teraz mam 2 poważny związek z facetem od 4 i pół roku a wczesniejszy trwał 5

to tyle moich głupot... :oops: ;)
'Jeśli nie umiesz latać, biegnij. Jeśli nie umiesz biegać, chodz. Jeśli nie umiesz chodzić czołgaj się. Ale bez względu na wszystko- Posuwaj się naprzód '
M. Luther King

'jak o mnie ktoś zapyta powiedzcie mu że znikam, za równoległym światem, gdzie liczby nie są ważne'
Avatar użytkownika
Offline
Posty
13390
Dołączył(a)
17 mar 2011, 16:01
Lokalizacja
daleko czasem blisko

Postrzeganie siebie a choroba

przez Stylow 09 gru 2011, 18:22
sunny, mówisz prawdę. Swoją innośc nie traktuje źle we wszystkich aspektach. Czuję się gorsza, zła ale nie przez każdą z moich cech, uwarunkowan psychicznych. Zawsze czułam się bardziej rozwinięta niż rówieśnicy, wiedziałam, że chcę zrozumiec świat a nie tylko dobrze się bawic i nie martwic się problemami. To czyniło mnie bardziej dojrzałą, wartościową. Do drugiej klasy byłam szarą myszką, nikt mnie nie znał. Ale potem zaczęłam śpiewac, zaczęlam odstawac i podobało mi się. Nie wszystko co inne jest gorsze. Ale nie wszystko jest lepsze.

-- 09 gru 2011, 17:23 --

amelia83, petruszka to moja mamusia druga jest. :lol:
Stylow
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Postrzeganie siebie a choroba

przez sunny 12 gru 2011, 16:48
Mirabeleee, cieszę się, że wyraziłaś się pozytywnie na swój temat :) Z moich obserwacji z pracy z ludźmi, którzy chorują na choroby psychiczne wynika, że nie doceniają siebie, nawet w tych najbardziej widocznych, nośnych, POZYTYWNYCH aspektach. A szkoda, bo wówczas rzutuje to na ich funkcjonowanie - kompleksowo, całościowo i zupełnie niepotrzebnie, bezpodstawnie.
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
29 lis 2011, 18:34
Lokalizacja
Wrocław

Postrzeganie siebie a choroba

Avatar użytkownika
przez EvilAngel22 12 gru 2011, 19:04
Jeśli temat aktualny to i ja mogę coś dodać .
Moja samoocena jest bardzo zaniżona ( pomimo ,iż wykonuję zawód powszechnie poważany .. raczej ;) )
diagnoza początkowa F 15 (uzależnienie od amfetaminy ) - nie biorę 5 lat
Później był epizod depresji i zaburzenia lękowe, aż do dzisiaj. ( leków już nie biorę )
Postrzeganie siebie ... jest obecnie na terapii ten temat.
Zdecydowanie postrzegam siebie negatywnie , bardziej widzę to co zrobiłam źle ( w moim mniemaniu ) i nie tylko.
Pochwały , dobre słowo traktuję jakby ktoś mnie pocieszał (litował się ) , wiedział , że jestem niedorajdą , ale wypadałoby powiedzieć coś miłego .
W pracy akurat muszę często ludziom mówić o tym ,jakie życie jest piękne i warto żyć, nie można się poddawać etc. Zakrawa hipokryzją , ale inaczej nie da rady.
ps - czy na priv mogę zadać 1 pytanie n/t psiaków ?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
82
Dołączył(a)
19 lip 2011, 19:14
Lokalizacja
zachód

Postrzeganie siebie a choroba

przez Stylow 12 gru 2011, 19:36
sunny, cieszę się, że się cieszysz. :P
Stylow
Offline

Postrzeganie siebie a choroba

przez petra 13 gru 2011, 00:35
amelia83, Mała Mirabele to moja wirtualna córa :D najlepsza we wszystkim wiec nie słuchajcie jej jak bredzi ze jest gorsza czy szłabsza...beda z niej ludzie :D
petra
Offline

Postrzeganie siebie a choroba

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 13 gru 2011, 00:58
Moja samoocena jest bardzo zaniżona ( pomimo ,iż wykonuję zawód powszechnie poważany .. raczej ;) )

ja myślę że jakbym wykonywał zawód powszechnie poważany to mi samoocenę by poszła w górę a tak mam niską samoocenę ale chyba adekwatną dla bezrobotnego. Nawet jak pracowałem miałem niską ale jako sprzątacz, pracownik wysypiska śmieci czy rozbiórki ciężko o wysoką samoocenę tym bardziej że rodzice, znajomi myśleli i ja sam dawno że będę kimś w życiu.
Psychiatra to mi mówił że na moim miejscu to by większość ludzi miała taką samoocenę i powodem depresji jest moja sytuacja życiowa, która nie minie póki jej nie zmienię.
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17037
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

Postrzeganie siebie a choroba

przez Stylow 13 gru 2011, 08:36
petruszka30, idź lepiej do roboty matka.. :P
Stylow
Offline

Postrzeganie siebie a choroba

przez sunny 13 gru 2011, 10:51
EvilAngel22 Oczywiście, zawód to dobry kapitał - również ludzki, choćby właśnie w kwestii zaufania. Oczywiste jest też to, że samoocena wynika z wielu czynników, nie tylko z tego. Jeśli mogę zapytać, EvilAngel22, Czy to, że dostałaś diagnozę wpłynęło na postrzeganie siebie?
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
29 lis 2011, 18:34
Lokalizacja
Wrocław

Postrzeganie siebie a choroba

Avatar użytkownika
przez EvilAngel22 13 gru 2011, 13:02
nie potrafię odpowiedzieć Tobie na to pytanie .
Natomiast trochę uspokoiło mnie to , że nie jest to nic strasznego , da się żyć
są gorsze dni , ale są też i lepsze .
Diagnoza była mi "pomocna" gdyż myślałam , że całkiem za przeproszeniem świruję ;)
Nigdy nie usprawiedliwiam siebie chorobą ( chyba ,że włącza mi się agresor i na forum coś mocnej napiszę , ale wtedy grzecznie przepraszam i postanawiam poprawę ) .
Postrzeganie siebie mam poniżej zera .
Ze zmienianiem obrazu siebie w głowie podobno baaardzo ciężka i długa droga .

-- 13 gru 2011, 20:10 --

carlosbueno napisał(a):
Moja samoocena jest bardzo zaniżona ( pomimo ,iż wykonuję zawód powszechnie poważany .. raczej ;) )

ja myślę że jakbym wykonywał zawód powszechnie poważany to mi samoocenę by poszła w górę a tak mam niską samoocenę ale chyba adekwatną dla bezrobotnego. Nawet jak pracowałem miałem niską ale jako sprzątacz, pracownik wysypiska śmieci czy rozbiórki ciężko o wysoką samoocenę tym bardziej że rodzice, znajomi myśleli i ja sam dawno że będę kimś w życiu.
Psychiatra to mi mówił że na moim miejscu to by większość ludzi miała taką samoocenę i powodem depresji jest moja sytuacja życiowa, która nie minie póki jej nie zmienię.


na terapii ciągle powtarzam , mam pracę ( z tym poważaniem , może złe słowo , ale ludzie ufają nam ( chcą ufać ?, oczekują pomocy /ratunku ) )
mam dom , mam rodziców .
Dlaczego ,więc mam lęki , ( coś w podobie fobii społęcznej , ale nie aż takie natężenie ) [ w pracy ciągle z ludźmi - paradox ? )
Przeszłam swoje , myślałam , że jest to już za mną ... a jednak sunny niejako odpowiadając na pytanie twe ... to jest ciągle w nas .
To nie jest jak grypa - leki , tydz, wolne i za 2 tyg nawet nie pamiętasz tego .
Avatar użytkownika
Offline
Posty
82
Dołączył(a)
19 lip 2011, 19:14
Lokalizacja
zachód

Postrzeganie siebie a choroba

przez sunny 13 gru 2011, 23:02
EvilAngel22 napisał(a):Jeśli temat aktualny to i ja mogę coś dodać .
ps - czy na priv mogę zadać 1 pytanie n/t psiaków ?

Śmiało ;)

Postrzeganie siebie mam poniżej zera .
Ze zmienianiem obrazu siebie w głowie podobno baaardzo ciężka i długa droga .

To prawda. Niemniej zobacz, że podejmujesz walkę z tym negatywnym obrazem siebie. I jak mówisz są gorsze dni, ale są też i te lepsze. Masz pracę, radzisz sobię - to już jest bardzo wiele!

----------------------
ja myślę że jakbym wykonywał zawód powszechnie poważany to mi samoocenę by poszła w górę a tak mam niską samoocenę ale chyba adekwatną dla bezrobotnego. Nawet jak pracowałem miałem niską ale jako sprzątacz, pracownik wysypiska śmieci czy rozbiórki ciężko o wysoką samoocenę tym bardziej że rodzice, znajomi myśleli i ja sam dawno że będę kimś w życiu.
Psychiatra to mi mówił że na moim miejscu to by większość ludzi miała taką samoocenę i powodem depresji jest moja sytuacja życiowa, która nie minie póki jej nie zmienię.

carlosbueno większość z nas ma w młodości jakieś marzenia, wizję tego kim chciałby być - a często życie rysuje inny scenariusz... I rzeczywiście - to może wpędzić człowieka w depresję.
Ale bywa i tak, że ktoś ma jakąś wizję, robi to o czym marzył, a okazuje się, że wcale nie wygląda to tak, jak myślał. Często ci na wysokich, dobrze płatnych, poważanych stanowiskach są najbardziej wypaleni zawodowo. I często zazdroszczą tym, którzy wykonują te prace o niższym statusie społecznym - typu piekarz, murarz, pracownik na myjni itp. Bo tym na wyższych stanowiskach może jest łatwiej finansowo - ale już niekoniecznie emocjonalnie. Czasem te teoretycznie gorsze, mniej płatne prace po prostu dają więcej z życia. Nie wymagają przesiadywania po godzinach w pracy, nie wiążą się z takim stresem - taki piekarz kończy robote i ma czas dla siebie, nie musi być pod telefonem, nie musi brac papierkowej roboty do domu, nie musi myślec o tym, że nie wyrobił się danego dnia w pracy z tym i z tym. Jak jedzie na urlop to nie ściga go szef, tylko ma święty spokój.
Ja w gronie znajomych mam różnych ludzi, niektórzy pracują, inni nie - i zauważyłam, że ci co pracują zazdroszczą tym co nie pracują ('a bo ty sie przynajmniej możesz wyspać, masz dużo czasu') a ci bez pracy zazdroszczą pracującym ('macie kase, niezależność, nie nudzicie się')
Wszystko ma swoje dobre i złe strony.

A że ludzie komentują? Że są tacy, którzy uważają, że jak ktoś nie jest profesorem albo managerem to jest nikim? A jak bezrobotny, to już w ogóle skandal? A niech sobie komentują, na zdrowie im.
Nie jest to łatwe znieść takie komentarze, szczególnie ludziom bardziej wrażliwym, ale po prostu trzeba robić swoje i spróbować olać takie gadanie.
Nie masz pracy i stanowi to problem, to spróbuj poszukać jakiejkolwiek, każda praca ma swoją wartość!! Jak ktoś sie śmieje z tego, że jakaś osoba jest śmieciarzem, to niech sam sobie wywozi śmieci jak jest taki mądry... Niech sam szoruje publiczne toalety, jak mu przeszkadza, że musi dać 2 zł babci klozetowej. A jak twierdzi, że rolnicy to idioci, to prosze bardzo, może kupić działke, zasiać zboże, posadzić pomidorki, a jak lubi je jeść posolone, to niech pojedzie nad morze, nabierze wody do garnka i poczeka aż wyparuje, to na dnie znajdzie sól. Zobaczymy kogo wtedy będzie można nazwać idiotą ;)
;) ;)

Nie chcę by to zabrzmiało tak, że trywializuję taka sytuację, że ktoś jest bezrobotny albo pracuje jako sprzątacz a chciałby robić 'coś więcej' - ale taka jest prawda, że bez tych wszystkich mniej poważanych zawodów ten świat by nie funkcjonował.

--------------------
teraz doczytałam o czym temat..hmmm.ja od dziecka czułam się inna, gorsza, głupsza, chocciaz nie zawsze ale często dosyć.Jako 5 latka niechetnie wychodziłam do dzieci, do piaskownicy a moja młodsza o rok siostra była odważna i tez taka chciałam być. W podstawówce raczej niesmiała, wycofana, z boku, przez 8 lat może z dwa były faajne.Dopiero w liceum bardziej otworzyłam się na ludzi i miałam fajnych znajomych. Miałam przyjaciół, chłopaków, z kim się pouczyć, iść na imprezę i byłam lubiana raczej. Potem w 4 klasie maturalnej szpital 3 miesiace, nauczanie indywidualne i leki.Zamknęłam sie w sobie totalnie, wstydziłam się siebie, tego, ze jestem chora, nie wiedziałam kim jestem i po co żyję i dlaczego nie jestem taka jak inni.
w pracy równiez miałam nieraz sytuacje, że czułam, że nie pasuję do reszty, pracuje gorzej itp ale to zawsze zwalniałam sie pierwsza kiedy czułam, że przez depresję i moje lęki nie dam rady.
a w związkach kocham bardzo, na "dłużej", przywiązuje sie do ludzi. Teraz mam 2 poważny związek z facetem od 4 i pół roku a wczesniejszy trwał 5

to tyle moich głupot... :oops: ;)

amelia83 żadne to głupoty ;)
a z jakiego powodu byłaś w szpitalu? Wcześniej chodziłaśdo psychologa czy psychiatry, miałaś jakąs diagnoze, czy to przyszło nagle? wiele czasu minęło od tego tego momentu?
Ostatnio edytowano 13 gru 2011, 23:05 przez sunny, łącznie edytowano 1 raz
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
29 lis 2011, 18:34
Lokalizacja
Wrocław

Postrzeganie siebie a choroba

przez Stylow 13 gru 2011, 23:05
sunny, że Ci się chce.. :P
Stylow
Offline

Postrzeganie siebie a choroba

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 13 gru 2011, 23:47
Ja w gronie znajomych mam różnych ludzi, niektórzy pracują, inni nie - i zauważyłam, że ci co pracują zazdroszczą tym co nie pracują ('a bo ty sie przynajmniej możesz wyspać, masz dużo czasu') a ci bez pracy zazdroszczą pracującym ('macie kase, niezależność, nie nudzicie się')
Wszystko ma swoje dobre i złe strony.

Bo najlepiej jest tam gdzie nas nie ma. Jak pracowałem to marzyłem o wolnym czasie i robieniu tego co się chce i z zazdrością patrzyłem na tych co nie pracują. Teraz od wielu miesięcy już nie pracuje i jestem nieszczęśliwy, non stop rozmyślam i doszukuje się problemów, zrobienie czegokolwiek stanowi niewyobrażalny problem.
często zazdroszczą tym, którzy wykonują te prace o niższym statusie społecznym - typu piekarz, murarz, pracownik na myjni itp. Bo tym na wyższych stanowiskach może jest łatwiej finansowo - ale już niekoniecznie emocjonalnie. Czasem te teoretycznie gorsze, mniej płatne prace po prostu dają więcej z życia. Nie wymagają przesiadywania po godzinach w pracy, nie wiążą się z takim stresem - taki piekarz kończy robote i ma czas dla siebie, nie musi być pod telefonem, nie musi brac papierkowej roboty do domu, nie musi myślec o tym, że nie wyrobił się danego dnia w pracy z tym i z tym. Jak jedzie na urlop to nie ściga go szef, tylko ma święty spokój.


Jak miałem jeśli o odpowiedzialnośc bardzo mało odpowiedzialną prace a mimo to byłej w niej zestresowany. Nie jest tak że te proste prace nie są stresujące, dla kogoś o słabej konstrukcji psychicznej każda praca wiąże się ze stresem, przełożeni przecież oczekują żebyś wykonał ją możliwie najszybciej i najlepiej i jak ci to nie wychodzi się stresujesz. W dodatku będąc na niskich stanowiskach przełożeni wyładowują się na tobie często nie z twojej winy i nie możesz wiele zrobić bo i tak powiedzą ci że nie masz racji. Plusem jest że kończysz dzień, tydzień pracy i nic cie nie obchodzi ale np robienie jednej czynności 10 godzinne przez kilka lat nie działa dobrze na psychikę stajesz się bezmózgim automatem nienawidzącym tego co robisz.
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17037
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do