perfekcjonizm?

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

perfekcjonizm?

przez eldruto 08 maja 2011, 22:22
Hej;)
Na samym poczatku, muszę przyznać że od dawna nie zaglądałem na tą stronę, bo jakoś tak nie było po co, radziłem sobie w sumie fajnie:) Biorąc pod uwagę mnie sprzed 3 lat, a to co jest teraz, to niebo a ziemia. Wiele lękow znikneło, z jedzeniem w publicznych miejscach nie mam wlasciwie zadnych problemw, mam za sobą związek (choć krótki i niestety nieudany, to jedak licze ze teraz moze być tylko lepiej), otwarlem się bardziej, zycie stało sie lepsze:) Pisze to po to, by dodać otuchy tym, co się czasem martwią, ze im się nie uda... spokojnie:) Sukces to tylko kwestia czasu:)

Mimo wszystko, są jeszcze rzeczy z którymi ciężko mi sobie poradzić, i tego też tyczy się ten post.
W skrocie nie bardzo mogę poradzić sobie z perfekcjonizmem. Nie jest to cos w stylu, ze np zawsze musze mieć 5 w szkole, bo jak nie to jestem do dupy. To cos nieco innego. To takie ciągłe napięcie, ze popełnie błąd i się osmiesze, ze wyjdzie ze jestem jakis beznadziejny. Ciągle niejako staram się być ideałem samego siebie, nie pozwalam sobie na błedy, na lenistwo, itd. To jest tak jakos zakamuflowane, ze dlugi czas myslalem, ze perfekcjonizm to nie ja i mnie to nie dotyczy. Ale dzis np mialem najlepszy tego przyklad. Moja dobra znajoma, ni z tego ni z owego zadzownila do mnie, ze jak jestem w domu, to wpadnie do mnie ot tak, jesli mam ochote. No i wszystko byłoby ok, gdyby nie to, ze zlapaly mnie nagle nerwy, jakby sam papiez z telewizja, prezydentem i królowa Brytyjska mieli do mnie przyjechac. Sam się zastanawiam, dlaczego tak się dziwnie poczułem, przeciez znam się z tą osoba prawie od 3 lat. I przychodzi mi do głowy tylko jedna mysl, ze to perfekcjonizm w takim połaczeniu ze strachem przed odrzuceniem. Sam nie wiem co o tym myslec. Nie ma zadnej obiektywnej rzeczy ktorej mogłbym się wstydzić - w pokoju mialem wzglednie czysto (jak na chlopaka;D), wygladam dobrze, jestem normalny, lubiany przez wielu, a jednak ogarnal mnie strach.

Ponad to, jestem teraz na ukonczeniu studiow, mysle co bede robil, ile zarabial, a kiedy się ozenie, a kiedy to a kiedy tamto... nie potrafie wrzucic na luz i powiedziec sobie "jakos to będzie", a ciągle się przejmuje, a przeciez wiekszosc z tych spraw, to rzeczy na ktore w sumie czlowiek ma niewielki wplyw i tak wlasciwie one same wychodzą. Ciągle mysle o obowiązkach, a nie o przyjemnosciach czy o tym co sam bym chcial. Np lapie sie na tym, ze zamiast szukac sobie dziewczyny, z ktora po prostu byłoby fajnie i mozna byłoby sprobowac chodzic, to ja podchodze do tego jak do malzenstwa, jakbym podpisywal umowe na 50 lat. Innymi słowy, jestem strasznie obowiązkowy, mysle o wszystkim na przod, brakuje mi takiego wewnetrznego poczucia 'luuuuz czlowieku'. Jestem zajebiscie grzeczny, uprzejmy, nie narazam sie ludziom... a nie taki bym chcial byc - a przynajmniej nie do tego stopnia.
Macie jakies rady, pomysly?
Offline
Posty
133
Dołączył(a)
14 gru 2009, 19:26
Lokalizacja
wioska

perfekcjonizm?

przez MadGregor 08 maja 2011, 22:54
Witaj! Na siłę zawsze można doszukiwać się defektów w swoim zachowaniu i przypisać jemu odpowiednie zaburzenie. Jeśli widzisz w tym sens to proszę bardzo oto moja propozycja. Możesz (nie musisz a nawet nie bierz tego do siebie) mieć zaburzenia osobowości, bezustannie dążysz do swojego subiektywnego "ja idealne", kontrolujesz się czy zgodnie ze "swoimi" urojonymi standardami (wzorcami) prawidłowo zaprosiłeś koleżankę na domówkę, obawiając się czy nie było przy tym żadnych podtekstów. Zależy Ci aby być jak najlepiej postrzeganym ale aż do granic absurdu, zamiast działać wolisz czekać na pierwszy ruch bo inicjatywa drugiej osoby zmniejsza ryzyko odrzucenia, ośmieszenia.
"Nie jesteśmy żywi, więc nie możemy umrzeć.Ale nie jesteśmy też martwi.Za długo pożerało mnie pragnienie, którego nie można zaspokoić.Za długo głodowałem, czekając na śmierć i nie umierając.Niczego nie czuję.Wiatru na mej twarzy, ani rozpryskującej się bryzy, ani ciepła kobiecego ciała."
Offline
Posty
446
Dołączył(a)
22 wrz 2010, 17:49

perfekcjonizm?

Avatar użytkownika
przez Badziak 09 maja 2011, 00:02
eldruto napisał(a):To takie ciągłe napięcie, ze popełnie błąd i się osmiesze, ze wyjdzie ze jestem jakis beznadziejny.

Też tak mam, tylko u mnie to objaw fobii społecznej. Właśnie ten strach przed kompromitacją jest dominujący.

I przychodzi mi do głowy tylko jedna mysl, ze to perfekcjonizm w takim połaczeniu ze strachem przed odrzuceniem.

Tak, tak! Lęk przed odrzuceniem też mi towarzyszy i jest ogromny.

Nie ma zadnej obiektywnej rzeczy ktorej mogłbym się wstydzić - w pokoju mialem wzglednie czysto (jak na chlopaka;D), wygladam dobrze, jestem normalny, lubiany przez wielu, a jednak ogarnal mnie strach.

U mnie to samo. Wyglądam dobrze, jestem normalna i lubiana przez moich znajomych (może nie jest ich wielu, ale jacyś są), a lęk i tak się pojawia. Bo a nuż się skompromituję, a nuż przestaną mnie lubić i zostanę na lodzie. Samotna, wykluczona... Czarnowidz ze mnie od urodzenia. Natomiast wątpię, żebyś miał fobię społeczną, bo raczej byś to zauważył. ;)
Zaburzenia depresyjno-lękowe z elementami fobii społecznej:
Anafranil SR (klomipramina) 150 mg
Amizepin (karbamazepina) 400 mg

+ terapia behawioralno-poznawcza :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1412
Dołączył(a)
19 kwi 2010, 23:21

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

perfekcjonizm?

przez Sebastian90 21 lip 2011, 14:41
eldruto napisał(a):Mimo wszystko, są jeszcze rzeczy z którymi ciężko mi sobie poradzić, i tego też tyczy się ten post.
W skrocie nie bardzo mogę poradzić sobie z perfekcjonizmem. Nie jest to cos w stylu, ze np zawsze musze mieć 5 w szkole, bo jak nie to jestem do dupy. To cos nieco innego. To takie ciągłe napięcie, ze popełnie błąd i się osmiesze, ze wyjdzie ze jestem jakis beznadziejny. Ciągle niejako staram się być ideałem samego siebie, nie pozwalam sobie na błedy, na lenistwo, itd.


eldruto napisał(a):Ponad to, jestem teraz na ukonczeniu studiow, mysle co bede robil, ile zarabial, a kiedy się ozenie, a kiedy to a kiedy tamto... nie potrafie wrzucic na luz i powiedziec sobie "jakos to będzie", a ciągle się przejmuje, a przeciez wiekszosc z tych spraw, to rzeczy na ktore w sumie czlowiek ma niewielki wplyw i tak wlasciwie one same wychodzą. Ciągle mysle o obowiązkach, a nie o przyjemnosciach czy o tym co sam bym chcial. Np lapie sie na tym, ze zamiast szukac sobie dziewczyny, z ktora po prostu byłoby fajnie i mozna byłoby sprobowac chodzic, to ja podchodze do tego jak do malzenstwa, jakbym podpisywal umowe na 50 lat. Innymi słowy, jestem strasznie obowiązkowy, mysle o wszystkim na przod, brakuje mi takiego wewnetrznego poczucia 'luuuuz czlowieku'. Jestem zajebiscie grzeczny, uprzejmy, nie narazam sie ludziom... a nie taki bym chcial byc - a przynajmniej nie do tego stopnia.
Macie jakies rady, pomysly?


Mam identycznie, zwłaszcza jeśli chodzi o podejście do związków i tą uprzejmość. Ile razy bym komuś wygarnął, co o nim naprawdę myślę - ale nigdy nie potrafię się na to zdobyć. Nawet jak widzę, że moi bliscy czy znajomi robią bardzo złe rzeczy, to nie jestem w stanie zdobyć się na jakąkolwiek bezpośrednią krytykę ich poczynań. Po prostu boję się konfliktu i odrzucenia.

Co do związków, to też ciekawa sprawa - widzę, że nie tylko ja tak mam. Nawet jak zaczynam się spotykać z jakąś dziewczyną, to bardzo prędko znajomość kończę, bo boję się, że np. nasz związek nie byłby wystarczająco idealny i nie przetrwałby próby czasu. Boję się, że np. w przyszłości poznałbym jakąś jeszcze fajniejszą dziewczynę i chciałbym zerwać z obecną. W ogóle myśląc o jakiejkolwiek relacji z dziewczyną wybiegam bardzo daleko w przyszłość i jeśli okaże się, że nie każdy aspekt naszej relacji jest idealny i bezproblemowy, to mam tendencje do ucieczki i zakończenia takiej znajomości.
Potem mam tylko moralniaka, że np. narobiłem jakiejś dziewczynie nadziei i się z tego nie wywiązałem. Pod kątem etyki, moralności, dobrego traktowania drugiego człowieka, jestem niesamowicie przeczulony. Ciągle sobie wkręcam, że kogoś krzywdzę swoim zachowaniem i za wszelką cenę staram się być jak najbardziej szczery i w porządku wobec innych (może to i dobra cecha, ale u mnie dochodzi to wręcz do absurdu i zabiera to jakąkolwiek elastyczność, luz, dystans i swobodę w relacjach z innymi).
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
06 maja 2010, 15:18

perfekcjonizm?

przez Noopii 27 lip 2011, 16:29
To ciężko tak czuć się cały czas pod swoja własną presją.Ciężko się żyje nam z tym i innym z nami.Tak na prawdę przecież nikt nie jest idealny,opinia społeczna wrzucić na luz,nawet gdybys byl niemal idealny i tak czegos sie w tobie dopatrzą więc warto sie tak męczyć?chyba psycholog może jakos pomoc stosować jakies techniki relaksacyjne warto stosować..życze sobie wam powodzenia. :lol:
Noopii
Offline

perfekcjonizm?

Avatar użytkownika
przez nickyfour13 27 lip 2011, 17:43
wszystko o czym piszecie znam z autopsji. typowe dla fobików i niestety niszczące życie. U mnie te objawy stały się nie do zniesienia dlatego zamulam się lekami, nie da się z tym wygrać, nawet psychoterapia nie pomoże.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
122
Dołączył(a)
20 lut 2011, 19:52
Lokalizacja
Kraków

perfekcjonizm?

przez Anna Maria 17 gru 2013, 20:28
Jak mi brakuję mojego dawnego perfekcjonizmu. Już nigdy nie będę w czymś dobra, najlepsza :why:
Anna Maria
Offline

perfekcjonizm?

Avatar użytkownika
przez trombeczka 27 gru 2013, 15:17
kasiątko, dlaczego nie?
Edyta
Wenlaflaksyna
Escitalopram
Avatar użytkownika
Offline
Posty
339
Dołączył(a)
08 cze 2013, 19:06
Lokalizacja
Wawa

perfekcjonizm?

przez Anna Maria 09 sty 2014, 16:19
trombeczka, za mało się przykładam. Jakoś brakuje mi dawnego zapału.

-- 08 lut 2014, 16:26 --

Wrócił :yeah:
Anna Maria
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do