samouzdrowiona nieświadomie

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

samouzdrowiona nieświadomie

przez eee 09 sie 2009, 01:33
Jakiś rok temu rozpoczęły się u mnie dość typowe objawy: trudności w zasypianiu, ciągłe poczucie lęku, czasem ataki paniki, ciągłe obniżenie nastoju, odizolowanie od znajomych, a nawet urojenia, że jestem oszukiwana itd., czasem nieodróżnianie snu od jawy, kłopoty z pamięcią itd. oczywiście zgłosiłam się do psychologa ( wizyta u tego psychologa była koszmarna swoją drogą), następnie do psychiatry. Po wstępnym rozpoznianiu diagnoza brzmiała ,, zaburzenia lękowe", psychiatra stwierdził, że potrzebuję leczenia farmakologicznego i dobrego psychologa. Jakoś wyszło, że po miesiącu brania tabletek wszyscy wokół zauważyli poprawę, więc stwierdziłam, że psycholog jest mi niepotrzebny. Nawet nie zauważyłam jak wszystko minęło. Zniknął ten dziwny stan przytłoczenia, nie budziłam się nad ranem z paskudnymi myślami. Minęła ta cała szkaradność. Powoli wszystko zaczęło się przejaśniać, sama stopniowo odkłożyłam leki. Można powiedzieć że wyzdrowiałam, nabrałam nieco dystansu bez żadnej psychoterapii, naprawdę nie potrafię powiedzieć kiedy zmienił się mój tok myślenia, wszystko potoczyło się tak płynnie, naturalnie, że nawet tego nie pamiętam. Nerwica minęła tak szybko jak tylko się pojawiła - bez najmniejszego powodu. Może określenie ,, bez najmniejszego powodu" nie jest właściwe. Ani psycholog ani psychiatra nie byli wstanie powiedzieć mi co wpędziło mnie w nerwicę. Może po dłuższej terapii psycholog byłby w stanie wyciągnąć to na światło dzienne, ale nie rozdrabniam się w to. Ważne, że minęło. Przed tą ''chorobą'' byłam bardzo impulsywna, częste wyskoki, zafascynowania regularnie łączyły się z kilkudniowym ostrymi przygnębieniemi bez powodu, ot tak dla równowagi. Można to usprawiedliwić stwierdzeniem ,, niespokojna dusza" i tyle. Gdy wyszłam z nerwicy wszystko się zmieniło, już nie jestem taka sama ....

[Dodane po edycji:]

trudno mi się czymkolwiek zainteresować, wszystko raczej naznaczone jest monotonnią. Jedyne wytłumaczenie to osiagnięcie jakieś stabilizacji emocjonalnej. Może to jest właśnie dorosłość. Zastanawiam się jak było z wami, czy po wyzdrowieniu staliście się na powrót ''sobą przed nerwicą"? Jeśli nie to jakie zmiany u was zaszły? A może ''choroba'' wróciła znowu?

[Dodane po edycji:]

Jeszcze chciałam dodać parę słów skoro zaczęłam. Jako osoba która wyszła z nerwicy i podczas niej naczytała się niemało postów na tym forum mogę stwierdzić, przesiadywanie tutaj trochę nakręca człowieka. Czytanie słów osób przewrażliwionych, spanikowanych ( nie oszukujmy się, każdy ''znerwicowany'' jest przeokrutnie przewrażliwiony na swoim punkcie, w końcu wiem jak to jest) powoduje masową panikę i hipochondrię. Osoba, która zaczyna uświadamiać sobie, że coś z nią nie tak szuka pomocy na takim forum, często studiując każdy post zaczyna odnajdywać u siebie rzeczywiste objawy a również połowę z nich sobie wmawiać. Kiedyś przeczytałam, że gdy chce się pomóc osobie z depresją czy nerwicą nie można być dla niej miłym i współczującym, bo to zachęca osobę chorą do trwania w stanie w jakim się znajduje. Sądzę, że to stwierdzenie jest w połowie prawdą. Jednak trudno by było wyobrazić sobie sytuację, kiedy osoba szukająca wsparcia i pomocy na tym forum spotyka się z niemiłym przyjęciem. W moim odczucie w większości panuje tutaj przyjazna atmosfera. To do czego zmierzam jest to, że fora tego typu mają swoje zalety i wady. Sporo zależy też od człowieka i zaawansowania jego ,,choroby". Ludzie są różni, niektórzy odnajdą tutaj wsparcie i pomoc, dla innych będzie to wygodna wymówka do hodowania w sobie choroby. Ważne jest, żeby zachować zawsze pewiem dystans. I to właśnie chciałam powiedzieć. Nie chciałam nikogo oceniać w tym poście. Po prostu jest to pare refleksji od osoby z zewnątrz.
Wierzę w zwątpienie
wolna od nałogu wiary.

Pod nieobecność życia
śmiertelnie się waham.
E. Lipska
eee
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
03 paź 2008, 19:36

Re: samouzdrowiona nieświadomie

Avatar użytkownika
przez agusiaww 09 sie 2009, 16:18
To dobrze ze Ci leki pomogly i Ci sie udalo wyjsc z neriwcy, ja ejszcze walcze, gdzyz mam laczone zaburzenie depresyjno - lekowe i niestety czeka mnie troche lat leczenia, ale wierze ze bedzie poprawa. Masz troche racji z tym ze jak sie czyta na forum to sie czlowiek nakreca, ale wazne by podchodzic do tego co sie czyta z umiarem i rozsadkiem i bedzie ok, a mozna tez duzo skorzystac.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6261
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Re: samouzdrowiona nieświadomie

przez Lili-ana 09 sie 2009, 16:51
ja się nie nakręcam czytając innych, raczej pomagam i zachęcam do walki i pracowania nad sobą...

Cytat autorki: "Przed tą ''chorobą'' byłam bardzo impulsywna, częste wyskoki, zafascynowania regularnie łączyły się z kilkudniowym ostrymi przygnębieniemi bez powodu, ot tak dla równowagi. Można to usprawiedliwić stwierdzeniem ,, niespokojna dusza" i tyle. Gdy wyszłam z nerwicy wszystko się zmieniło, już nie jestem taka sama ...."
Miałam podobnie i teraz czuję, że leki mi bardzo pomagają, jestem bardziej zrównoważona, spokojniejsza.
Lili-ana
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: samouzdrowiona nieświadomie

przez KIRIRI 23 lut 2010, 08:32
Tak bo tylko pracą nad sobą można osiągnąć cel
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
23 lut 2010, 08:23

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do