Nie chcę upodobnić się do mojej matki

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Nie chcę upodobnić się do mojej matki

Avatar użytkownika
przez niqqa 03 maja 2007, 19:12
Choruje na nerwice lekowa od 2004 roku do tego niedawno uswiadomilam sobie, ze nerwica natrectw rowniez nie jest mi zupelnie obca. Nie raz mialam jakies okropne mysli, ktore mnie dreczyly.

Ostatnio nawet zabardzo :/

Mam 21 lat, studiuje to co kocham, mam mieszkanie- wynajmowane ale zawsz te "swoje własne" 4kąty. I rodzicow, ktorzy kochaja mnie bardzo

Brzmi jak sielanka??

Kocham ojca z ktorym zawsze mialam swietny kontakt i matke (tak mi sie wydaje).

Wlasnie relacje z matka. I ponownie musze sie opanowac, bo chce mi sie plakac jak to pisze.

Czuje sie wstretnie i podle.

Matka, ktora podarowala mi moje zycie, nosila mnie przez tyle miesiecy w sobie chociaz jej zycie bylo zagrozone, oddala mi tyle z siebie, tyle ciepla. Zawsze, kiedy cos sie dzialo zawsze byla przy mnie, zawsze moglam z nia pogadac, wyplakac- niezaleznie od godziny.

Kocham ja i nie wyobrazam sobie ze mogloby jej sie cos stac, ale...wlasnie.

Nie chcialabym byc Nia, nie chce byc do niej podobna. Kiedy mi ktos mowi, ze cos robie jak ona, ze jestem do niej podobna robi mi sie autentycznie niedobrze.

Draznia mnie czesto jej dowcipy, jej sposob bycia, jej pytania. Nawet to jak chodzi i siada.

Patrze na przyklad na moja ciocie i mysle sobie, ze chcialabym, zeby ona byla moja mama.
Mysle sobie- jest wyksztalcona itd...a moja mama? I zawsze konczy sie do tego "A moja mama"

Ale kurcze z drugiej strony ja ją chyba jednak kocham bo nie wyobrazam sobie, ze mogloby jej zabraknac w moim zyciu, ze moglaby odejsc....

Kiedy przezywala jakias tragednia np smierc rodzicow, plakalam razem z nia. Ale nie tylko dlatego, ze zmarli moi dziadkowie, ale dlatego, ze Ona cierpiala....

Tylko te myśli...


Teraz pewnie sobie pomyslicie nienormalna, podla itd..... i w sumie sie nie dziwie bo ja tak sie czuje a moze i jeszcze gorzej???

Sama nie wiem co sie ze mna dzieje.
Pierwszy raz o tym napisalam, wyzalilam sie innym z tej mojej chorej mysli wstydze sie tego strasznie. Zle mi z tym.
Czesto sie zastanawiam gdzie ta moja choroba prowadzi, bo mam wrazenie ze jest ze mna coraz gorzej i bedzie jeszcze gorzej...
Niebo jest na wyciągnięcie ręki,tylko ciągle nie wiemy jak tam dojść....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
77
Dołączył(a)
17 sty 2006, 22:32

Czesć Niqqa

przez Heliush 03 maja 2007, 19:23
Rozumiem Cie bardzo bo sam miałem nerwicę lękową i wiem jakie to cierpienie. Na pewno nikt z forum nie pomysli sobie o Tobie że jesteś nienormalna. Wszyscy tu mamy jakieś problemy z , którymi walczymy.
Ja bym Cię namawiał do zapisania się na rozmwę z doświadczonym terapeutą . Na prawdę to może bardzo pomóc. Pogadaj o swoich problemach ze specjalistą . Na pewno Ci ulży i zaczniesz mieć większy wgląd wto co się dzieje w Tobie.
Pozdrawiam
Offline
Posty
70
Dołączył(a)
20 kwi 2007, 19:18

przez cinnamon_inspiration 03 maja 2007, 19:41
To, ze nie chcesz byc jak swoja mama, czy jak ktokolwiek inny nie oznacza, ze cos z Toba nie tak, naprawde. Ja np. nie chcialabym byc tak wybuchowa jak moja mama, nie chcoalabym miec jej tuszy itd. To na prawde nic zlego.
Posty
273
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:18

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Ramanujan 03 maja 2007, 19:47
Podzielam zdanie Heliush. Powinnaś udać się do psychoterapeuty. Ważne jest, żebyś trafiła na odpowiednią osobę. Ja chodziłem do kilku specjalistów i dalej nie znalazłem odpowiedniego :cry: . Mam nadzieję, że Ci się szybciej uda. Życzę powodzenia !
Ramanujan
Offline

Re: Czesć Niqqa

przez Amy Lee 03 maja 2007, 21:10
Heliush napisał(a):Na pewno nikt z forum nie pomysli sobie o Tobie że jesteś nienormalna.

No pewnie. Myślę, w tzw. młodym dorosłym życiu każdy niepokoi się trochę tym, że jest podobny do któregoś z rodziców i zastanawia się, jak w związku z tym będzie wyglądało jego życie. No a co dopiero przy skłonnościach do nerwicy...

Nie wiem, ale być może masz coś mamie za złe, tylko tak do końca nie wiesz co i drażnią cię drobiazgi...?
Amy Lee
Offline

przez wiatr 03 maja 2007, 22:05
Witaj
niqqa napisał(a):Pierwszy raz o tym napisalam,
i bardzo dobrze zrobiłaś , wyrzuciłaś z siebie co tak bardzo Cię zadręczyło. Na pewno , nie ulega wątpliwości że kochasz swoich rodziców, lecz te dręczące Cię myśli powodują że przypadkowo widzisz inne osoby , i dokonujesz porównań, być może nie do końca świadomie. Nie chcesz się utożsamiać pod każdym względem do swojej mamy. Na szczęście mamy to prawo wyboru jak chcemy wyglądać, jaka ma być nasz postawa, jak pragniemy się wysławiać w obecności innych. I nie ma w tym nic złego. Na szczęście mamy jeszcze wzorce wokół siebie, by łatwiej nam było wybrać to co nam odpowiada, a odrzucić te którymi nie jesteśmy zainteresowani , oczywiście pod warunkiem że nikomu nie robimy krzywdy. Lecz jestem przekonana że tak naprawdę to Ty chyba nic nie musisz w Sobie zmieniać , gdyż w twoim poście odczuwa się wrażliwość, skromność i dobroć Tylko czy Ty te wartości pozytywne u siebie dostrzegasz
Posiadasz bardzo dużo zalet, tak więc postaraj się nie zadręczać samą siebie, nie zasługujesz na takie cierpienie, nic złego nie zrobiłaś. ;) Pa uśmiechnij sie
"mój przyjaciel wiatr"
Offline
Posty
607
Dołączył(a)
29 sty 2007, 00:04
Lokalizacja
krakow

Avatar użytkownika
przez ashley 03 maja 2007, 22:34
Taka mama to wspanialy dar, niezastąpiony. Zastanów się, czy to ma jakieś znaczenie, ze nie jest wyksztalcona. Czy liczy się cos innego. Nie ma nic dziwnego w tym, że nie chcesz być taka jak ona. Ale nie powinna Cię aż tak drażnić. Pewnie wiele osób chcialoby mieć taką mamę.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

Avatar użytkownika
przez agapla 04 maja 2007, 13:27
Czy każdy musi być jak swoi rodzice? pewnie że nie! to by było głupie , bądź tylko i wyłącznie sobą! :idea:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

Avatar użytkownika
przez Mona75 07 maja 2007, 02:10
Dobrze Cię rozumiem, moja mama jest wspaniała, zaradna, przebojowa... same przeciwieństwa mnie. I zawsze słyszałam, że żeby poradzić sobie w życiu muszę być taka jak ona. Niedobrze mi na samo wspomnienie. Postawiłam się, wybrałam swoją drogę, a rodzina to zaakceptowała. Bądź sobą i tylko sobą, po prostu kochaj ją bezwarunkowo. Każdy z nas jest inny, nie jesteś jej kopią. Jesteś wyjątkowa i niepowtarzalna, pamiętaj o tym. Trzymaj się
Avatar użytkownika
Offline
Posty
601
Dołączył(a)
24 mar 2007, 12:19
Lokalizacja
Wrocław

przez apsik84 08 maja 2007, 00:25
to tylko myśli, a ty się nakręcasz... ja kiedyś wmówiłam sobie że wstydzę sie swoich rodziców i przeżywałam koszmar. A wcale tak nie było, tylko jakieś takie ciągłe myśli, coś jakby wisiało nade mną i mi wtrącało do głowy takie pierdoły... pamietaj, że im więcej walczysz tym bardziej cie to bedzie męczyć i tym bardziej bedziesz przekonana o tym, ze zle robisz, bo myslisz... ja miałam bluźniercze myśli na Boga, tak sie nakręciłam, że nie mogłam sobie poradzić... niedawno dopadły mnie myśli dotyczące mojego chłopaka, coś strasznego!! zauważyłam, że te myśli czepiają się zawsze tego, na czym najbardziej mi zależy! te myśli o moim chłopaku (popatrz na wątek "co by było gdybym przestała go kochac?"-wiele tam osob o dziwnych myślach o swoich drugich połówkach, czyli osobach nam najbliższych) wytrąciły mnie z równowagi psychicznej na tyle, że trafiłam na psychoterapię i sie okazało że to nn :)
Offline
Posty
148
Dołączył(a)
26 sty 2007, 01:29

Avatar użytkownika
przez niqqa 28 maja 2007, 02:17
apsik84 napisał(a):to tylko myśli, a ty się nakręcasz... ja kiedyś wmówiłam sobie że wstydzę sie swoich rodziców i przeżywałam koszmar. A wcale tak nie było, tylko jakieś takie ciągłe myśli, coś jakby wisiało nade mną i mi wtrącało do głowy takie pierdoły... pamietaj, że im więcej walczysz tym bardziej cie to bedzie męczyć i tym bardziej bedziesz przekonana o tym, ze zle robisz, bo myslisz... ja miałam bluźniercze myśli na Boga, tak sie nakręciłam, że nie mogłam sobie poradzić... niedawno dopadły mnie myśli dotyczące mojego chłopaka, coś strasznego!! zauważyłam, że te myśli czepiają się zawsze tego, na czym najbardziej mi zależy! te myśli o moim chłopaku (popatrz na wątek "co by było gdybym przestała go kochac?"-wiele tam osob o dziwnych myślach o swoich drugich połówkach, czyli osobach nam najbliższych) wytrąciły mnie z równowagi psychicznej na tyle, że trafiłam na psychoterapię i sie okazało że to nn :)


czytajac Twoj wpis poczulam sie jakbys weszla do mojego mozgu :)
Wlasnie tez tak zauwazylam,ze chyba zabardzo sie nakrecam, zabardzo o tym mysle....tym jest gorzej...

Kilka dni po zalozeniu tego tematu mialam okazje przekonac sie o czyms, czego wczesniej nie zauwazylam. Okolicznosi plus Wasze komentarze do mojego postu cos mi uswiadomily, daly do myslenia....

Dziekuje Wam slicznie za odzew i za to, ze jestescie!!!!

Pozdrawiam!!! :*
Niebo jest na wyciągnięcie ręki,tylko ciągle nie wiemy jak tam dojść....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
77
Dołączył(a)
17 sty 2006, 22:32

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do