Jak poradziłam sobie z nerwicą lękową i nerwicą natręctw

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Jak poradziłam sobie z nerwicą lękową i nerwicą natręctw

przez kasqa89 03 lut 2014, 00:56
Witam Wszystkich forumowiczów! :)
Zanosiłam się z tym postem już od dłuższego czasu, wiedząc ile osób przechodzi stany depresyjne, nerwicowe, lękowe, zależało mi, żeby podzielić się z innymi moją historią, może niektórych podniesie to na duchu, bo zdaję sobie sprawę jak przytłaczającą chorobą jest nerwica i depresja.
Generalnie nerwica jest ze mną chyba od zawsze, już jako dzieciak miewałam napady lękowe z cyklu " nie mogę oddychać", ale dopiero trzy lata temu moje skłonności do nerwicy uaktywniły się na najwyższych obrotach, analizując moje życie w tamtym momencie, najwidoczniej po prostu nie radziłam sobie ze swoim życiem, ze studiami, zerwaniem z chłopakiem, poznaniem kogoś innego, to chyba było dla mojej słabej głowy za wiele. Więc uciekłam od świata realnego, w kompletnie odrealniony świat, za szybą, toczący się w mojej głowie :) Dla niektórych to co pisze może się wydać idiotyczne, ale ludzie nerwicowy mnie zrozumieją ;) Zaczęło się banalnie bóle głowy, osłabienie, potliwość..następnie wmówiłam sobie, że nie kocham mojego wówczas chłopaka obecnie męża), byłam przerażona czułam się jak ostatni zdrajca, nie mogłam się z nim widywać, bo tak mi było źle z tymi odczuciami. Potem wszystko stopniowo się rozwijało konkretna tzw. "obręcz" na głowie, silne osłabienie, zawroty głowy, duszności, uczucie dławienia się, kołatanie serca, ból w mostku, drętwienie ręki, bóle nóg, generalnie wszystko co tylko można sobie wyobrazić :) lecz niestety nie pozostałam na tym idąc za ciosem zaczęłam sobie wmawiać poważne choroby, do tego stopnia, że każdego dnia bałam się iść spać ze strachu, że już więcej się nie obudzę, wydałam baardzo dużo pieniędzy na wszelkie możliwe badania, tomografia głowy, morfologia ze wszystkimi możliwymi wskaźnikami, morfologię robiłam co 2 tygodnie, za każdym razem sprawdzając też ilość komórek rakowych w organizmie:) ześwirowałam kompletnie nic się dla mnie nie liczyło poza "wyzdrowieniem", kiedy zaczęłam mieć pozytywne wyniki badań, co trwało, bo oczywiście dzięki permanentnemu stresowi w jakim tkwiłam wyniki były beznadziejne. Ale kiedy już wreszcie logika zaczęła wygrywać nad tą iluzją na temat rychłej śmierci, musiałam wyszukać jakąś inną natrętną myśl, jakiś lęk. Kiedy myślałam, że rzekoma śmierć jest straszna zaczęło się podważanie swojej seksualności. Uważałam, że jestem mężczyzną uwięzionym w ciele kobiety, nagle wszystko co mówię, co robię zaczęło mi się wydawać męskie, nie mogłam patrzeć w lustro, byłam wówczas już kompletnie ODREALNIONA, tak to się nazywa właśnie odrealnienie. Nie mogłam funkcjonować, jeść, spać, schudłam wówczas 10kg, jedyne o czym wtedy marzyłam to być już starą i żeby to się wszystko skończyło. Miałam także natrętne myśli na temat krzywdzenia moich bliskich, ale także zrobienia krzywdy obcym. Po prostu żyłam na swojej planecie, z jednej strony wiedziałam, że jestem chora, że sobie nie radzę, ale z drugiej nie potrafiłam się z tego wyplątać. Zaczęłam chodzić do psychologów, odwiedziłam kilka razy psychoterapeutkę, niestety w moim przypadku bez leków sama psychoterapia to za mało. Więc udałam się do psychiatry, bałam się, nie chciałam brać żadnych leków, ale usłyszałam jedno zdanie od psychiatry, mnie bardzo poruszyło " jeżeli nie zamierzasz brać tych leków, to lepiej od razu kup sobie trumnę i się do niej połóż, bo teraz marnujesz swoje życie". Więc zaczęłam lek antydepresyjny plus w razie ataku paniki lek na uspokojenie. Brałam tabletki 2 miesiące, męczyłam się w tamtym stanie pół roku! a po dwóch miesiącach na lekach wszystko zaczęło się normować, miałam więcej siły więcej chęci, wracałam wówczas to rozmów z Panią psycholog i dopiero wtedy wcielałam w życie jej rady. Przede wszystkim działanie! Działanie i jeszcze raz działanie, niezależnie od nastawienia od humoru miałam plan dnia do zrealizowania, począwszy od ubrania się i umycia ( ponieważ nawet tego nie chciałam robić) po konkretne porządki w domu, nauka, sport. Na początku bardzo się zmuszałam, ale wiedziałam, ze tylko w ten sposób nakieruje myśli na inny tor. Następnie zaczęłam siebie samą chwalić, to co zrobiłam, swój wygląd, na siłę zaczęłam dbać o siebie z powrotem, oczywiście na początku traktowałam swoje ciało, jako tylko i wyłącznie powłokę, która mnie okala hehe, więc dbałam o swoją powłokę, powoli stopniowo znowu mogłam patrzeć w lustro i widziałam tam znowu siebie, nie obcą osobę:) pojawili się na nowo znajomi, nie ukrywałam, przed nimi, że miałam problem, ale też nie opowiadałam im o tym, bo normalny zdrowy na umyśle człowiek tego na prawdę nie zrozumie. Powoli odstawiałam tabletki, ponieważ przestały pojawiać się natrętne myśli, zaczęłam dostrzegać moje odrealnienie, to jest takie wrażenie jakbyście grali w jakimś filmie, kiedy to się pojawia i zaczynasz sobie zdawać z tego sprawę, to znaczy, że wracasz do świata :) na początku się bałam, ale później przeczytałam na ten temat fajny artykuł. Generalnie wyszłam z nerwicy. Ale najważniejsze, ponieważ niestety ta choroba ma to do siebie, ze lubi powracać, więc najważniejsze co mi bardzo mocno pomaga, przede wszystkim AKCEPTACJA tych myśli i swego rodzaju bagatelizowanie ich, wręcz niekiedy wyśmiewanie. Musiałam też przestać być dla siebie taka surowa, bo to nic złego, że tak się dzieje, tacy jesteśmy, trudno, trzeba to przejść po prostu. Tylko dzięki akceptowaniu tego stanu w gorszych chwilach, udaje mi się za każdym razem pokonać nerwicę, po prostu odchodzi:) Dziś wielu z Was może to się wydawać nieprawdopodobne, że kiedyś ten koszmar się skończy, ale nadejdzie takie moment, że będzie po wszystkim. Nieważne co myślcie teraz o tej historii, czy też jak na Was wpłynie ( jeżeli w ogóle ) jestem zadowolona, że Wam to napisałam, byłam bardzo chora, ale żyje mam się świetnie, mam córeczkę, męża, skończoną szkołę, jestem szczęśliwa, a dopiero 25 lat na karku :) Pozdrowienia dla Wszystkich :)
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
03 lut 2014, 00:16

Jak poradziłam sobie z nerwicą lękową i nerwicą natręctw

Avatar użytkownika
przez smutna82 03 lut 2014, 14:52
Ciesze sie,ze udalo ci sie to cholerstwo pokonać :)
ja jeszcze walczę ze swoimi demonami :\
jaki lek bralas?
citalopram 40 mg---> 9 styczen
Avatar użytkownika
Offline
Posty
388
Dołączył(a)
04 gru 2013, 16:42

Jak poradziłam sobie z nerwicą lękową i nerwicą natręctw

przez comatom 03 lut 2014, 16:29
:great:
comatom
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Jak poradziłam sobie z nerwicą lękową i nerwicą natręctw

przez Kokojoko 03 lut 2014, 16:38
kasqa89 napisał(a): Przede wszystkim działanie! Działanie i jeszcze raz działanie, niezależnie od nastawienia od humoru miałam plan dnia do zrealizowania, począwszy od ubrania się i umycia ( ponieważ nawet tego nie chciałam robić) po konkretne porządki w domu, nauka, sport. Na początku bardzo się zmuszałam, ale wiedziałam, ze tylko w ten sposób nakieruje myśli na inny tor.

Następnie zaczęłam siebie samą chwalić, to co zrobiłam, swój wygląd, na siłę zaczęłam dbać o siebie z powrotem, oczywiście na początku traktowałam swoje ciało, jako tylko i wyłącznie powłokę, która mnie okala hehe, więc dbałam o swoją powłokę, powoli stopniowo znowu mogłam patrzeć w lustro i widziałam tam znowu siebie, nie obcą osobę:)

pojawili się na nowo znajomi, nie ukrywałam, przed nimi, że miałam problem, ale też nie opowiadałam im o tym, bo normalny zdrowy na umyśle człowiek tego na prawdę nie zrozumie.

Powoli odstawiałam tabletki, ponieważ przestały pojawiać się natrętne myśli, zaczęłam dostrzegać moje odrealnienie, to jest takie wrażenie jakbyście grali w jakimś filmie, kiedy to się pojawia i zaczynasz sobie zdawać z tego sprawę, to znaczy, że wracasz do świata :)

AKCEPTACJA tych myśli i swego rodzaju bagatelizowanie ich, wręcz niekiedy wyśmiewanie. Musiałam też przestać być dla siebie taka surowa, bo to nic złego, że tak się dzieje, tacy jesteśmy, trudno, trzeba to przejść po prostu. Tylko dzięki akceptowaniu tego stanu w gorszych chwilach, udaje mi się za każdym razem pokonać nerwicę, po prostu odchodzi:)


Gratuluje!!!

Wiesz, ze zaczynam podazac podobna droga?
Oby skonczylo sie to tak jak u Ciebie - wyzdrowieniem ;)
Kokojoko
Offline

Jak poradziłam sobie z nerwicą lękową i nerwicą natręctw

przez kasqa89 03 lut 2014, 22:37
<smutna82> brałam Depralin i na napady lęku Zomiren, ale wiadomo tak jak wszędzie nawet w lekach panuje zasada dla każdego co innego:)
Są ludzie, którzy super sobie radzą bez leków, odradzają je zazwyczaj również psychoterapeuci. Ale w moim przypadku każda terapia była nieefektywna bez wyrównania tego stanu do poziomu znośnego:)

<Kokojoko> NA PEWNO SKOŃCZY SIĘ WYZDROWIENIEM! :)
Ja sobie zdaję sprawę ile to wszystko kosztuje ciało i dusze, że po prostu każdy dzień jest dosłownie walką z myślami, człowiek jest już na skraju wyczerpania, a tu nastaje kolejny dzień i pojawiają się kolejne stany.
Po prostu nie bój się:) Wszystko będzie na prawdę dobrze, wiem co piszę :)
Cieszę się, że działasz! to ogromny plus, bo wiem jak pożerające są te wszystkie myśli, ja potrafiłam siedzieć po prostu na kanapie bez ruchu tak sparaliżowana lękiem, nie mogłam nic przełknąć, nic wypić, nic powiedzieć,a w głowie kompletny haos.
Ale wiecie co, osoby, które mają styczność z nerwicą mogą później na prawdę więcej wycisnąć z życia, bo zaczynasz doceniać WSZYSTKO, włącznie z drobnostkami, czego wielu ludzi w dzisiejszych czasach nie potrafi:)

-- 03 lut 2014, 21:47 --

Chciałam tylko o czymś jeszcze napisać. Wiem, że ja w swoim poście opisałam większość stanów, które mnie nękały, ale generalnie nie powinno się o tym czytać, co kogo gnębiło, bo łatwo sobie później wmówić objawi kolegi czy koleżanki. I jeżeli jesteście w stanie odpuścić sobie zawzięte wyszukiwanie w internecie haseł związanych z nerwicą, to zróbcie to. Uważam, że na tym forum jest dużo mądrych wątków, które mogą być pomocne. I to wystarczy. Ja wielu lęków nabawiłam się szukając właśnie odpowiedzi w internecie na to co mi jest. to tak ku przestrodze ;)
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
03 lut 2014, 00:16

Jak poradziłam sobie z nerwicą lękową i nerwicą natręctw

Avatar użytkownika
przez Rebelia 03 lut 2014, 22:48
Wow, gratki, fajnie coś takiego czytać, podnosi na duchu
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3628
Dołączył(a)
25 lip 2013, 14:18

Jak poradziłam sobie z nerwicą lękową i nerwicą natręctw

przez kasqa89 03 lut 2014, 22:53
<Rebelia> Dziękuje :) Nawet nie wiesz jak mnie to cieszy, że mogę Was trochę rozweselić :) i może zmotywować:) Pozdrowionka!
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
03 lut 2014, 00:16

Jak poradziłam sobie z nerwicą lękową i nerwicą natręctw

Avatar użytkownika
przez Rebelia 03 lut 2014, 22:57
Zmotywować na pewno, bo dzisiaj miałam akurat dzień zwątpienia. ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3628
Dołączył(a)
25 lip 2013, 14:18

Jak poradziłam sobie z nerwicą lękową i nerwicą natręctw

Avatar użytkownika
przez smutna82 04 lut 2014, 12:27
Kasqa89 dlugo z tego wylazilas?
Dlugo czekalas na dzialanie leku?

Akurat w tym, zeby nie czytać o objawach choroby to sie z Toba zgadzam w 200 procentach.
Ja akurat jestem bardzo podatna na przysposobienie 'cudzych' dolegliwosci :(
A to najgorsze co moze byc.
citalopram 40 mg---> 9 styczen
Avatar użytkownika
Offline
Posty
388
Dołączył(a)
04 gru 2013, 16:42

Jak poradziłam sobie z nerwicą lękową i nerwicą natręctw

przez kasqa89 04 lut 2014, 14:53
Smutna82 jeżeli za początek walki o normalność uznam start z lekami, to zajęło mi to około roku. W tym 2 miesiące systematycznego leczenia farmakologicznego, a cała reszta to już moja własna terapia oparta na sugestiach świetnej pani psycholog. Bardzo dobrze było ze mną już po pół roku, ale wciąż czułam konieczność robienia dokładnych badań krwi raz lub dwa razy w miesiącu,w zależności czy mnie coś bolało czy nie. Tylko, że po prostu zaakceptowałam to i traktowałam jako sposób na uspokojenie nerwicy. Po roku już się unormowało. Jak już napisałam wyżej, nerwicę trzeba zaakceptować po prostu jako część siebie. Bo np. ja pomimo tego, że z moim umysłem wszystko jest okej, to wciąż mam co jakiś czas tzw obręcz na głowie hehe, wciąż co jakiś czas pojawiają się jakieś myśli, tak już po prostu jest i w ogóle mi to nie przeszkadza, nie czuje, że tracę w jakiś sposób na jakości życia. Jest normalnie po prostu :)

-- 04 lut 2014, 13:54 --

A jeżeli chodzi o działanie leku, to muszę przyznać, że już po 2 tygodniach nie byłam w stanie nawet na siłę nic sobie wmówić :P to działa jak blokada, poprawia pracę mózgu, tak żeby można było rozróżnić fikcję od rzeczywistości :)
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
03 lut 2014, 00:16

Jak poradziłam sobie z nerwicą lękową i nerwicą natręctw

Avatar użytkownika
przez smutna82 04 lut 2014, 16:15
Kasqa czemu priwa do Ciebie nie mozna wyslac?
citalopram 40 mg---> 9 styczen
Avatar użytkownika
Offline
Posty
388
Dołączył(a)
04 gru 2013, 16:42

Jak poradziłam sobie z nerwicą lękową i nerwicą natręctw

przez kasqa89 04 lut 2014, 20:00
Mam wyłączone wiadomości prywatne :)
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
03 lut 2014, 00:16

Jak poradziłam sobie z nerwicą lękową i nerwicą natręctw

Avatar użytkownika
przez smutna82 04 lut 2014, 23:31
A jak mogę z Toba porozmawiać?
mam do Ciebie kilka pytań :)
citalopram 40 mg---> 9 styczen
Avatar użytkownika
Offline
Posty
388
Dołączył(a)
04 gru 2013, 16:42

Jak poradziłam sobie z nerwicą lękową i nerwicą natręctw

przez angie1989 05 lut 2014, 11:52
Super pozytywny i dający nadzieję post;) na prawde:) szkoda ze tak Malo osób pisze o wyleczeniu a na pewno jest ich wiecej.
a jakie dokładnie mialas objawy nerwicy lekowej i natręctw?
Offline
Posty
749
Dołączył(a)
04 gru 2013, 19:04

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 43 gości

Przeskocz do