Lęk i panika - czynniki spustowe

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Lęk i panika - czynniki spustowe

Avatar użytkownika
przez satinela 29 sie 2013, 20:01
wlasnie ....moja siostra zawsze do mnie mowi.......ty masz tylko wrazenie,,


ostatnio jedna madra pani doktor powiedziala mi, ze w takim napieciu mozg wysylasygmaly jakby chcial testowac nas,,,,mniej wiecej tak jak z remoniowaniem domu, zeby byl porzadek musi byc balagan...wszystko to niby oczywiste....ale w sytuacji paniki rozumy z glowy uciekaja... :(
Introvert(11%) Sensing(12%) Feeling(38%) Judging(1%)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
253
Dołączył(a)
29 sie 2013, 15:05
Lokalizacja
Łódź

Lęk i panika - czynniki spustowe

Avatar użytkownika
przez hania33 29 sie 2013, 20:07
satinela

Zgodzie się , jak ten bałagan mamy posprzątać , nie zmienimy siebie od tak ..i już ,,ja usłyszałam od swojej Pani psychiatry, ze nasza chorobę leczy się latami..to już całkiem zwątpiłam :(
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10860
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Lęk i panika - czynniki spustowe

Avatar użytkownika
przez satinela 29 sie 2013, 20:11
hania chyba cie nie pociesze....do mnie wrocilo po kilku latach .... :(
Introvert(11%) Sensing(12%) Feeling(38%) Judging(1%)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
253
Dołączył(a)
29 sie 2013, 15:05
Lokalizacja
Łódź

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Lęk i panika - czynniki spustowe

przez nerwa 29 sie 2013, 20:11
hania33, tak licze i licze.. i doliczyc sie nie moge. Wyglada na to, ze nawet dluzej niz myslalam. Na pewno najpierw ze 4 miesiace odkad sie zaczelo wszystko, potem poszlam na terapie grupowa (3 mies), to pamietam ze zrujnowałam się dojezdzajac tam taksowkami prawie codziennie... Potem poszlam na indywidualna i nie jestem w stanie powiedziec po jakim czase, ale w pewnym momencie odwazylam sie pierwszy raz wsiasc do autobusu i przejechac przystanek. Radosc byla niedoopisania :) Pamietam jak dzis! Bo bylam pewna, ze juz nigdy do tego nie dojdzie, a tu nagle, mimo ze tez w stresie, z lękiem, ale udalo się. To mi chyba dało nadzieje - I potem juz bylo z czasem tylko lepiej. Jezdzilam coraz czesciej, i coraz mniej ataków. Więc przez 8 miesiecy conajmniej nie bylam w stanie nigdzie sama wychodzic (a i z kims wcale nie bylo lekko). Ale moglo to trwac i dluzej...

Na pewno po 2 latach od poczatku choroby bylo juz naprawde super, zaczelam nowe studia, nie mialam zadnych ataków, moglam jezdzic po miescie, wyjezdzac tez dalej - takie tam, normalne zycie :)

Wiec teraz, to mi tez daje nadzieje, bo skoro raz bylam w takim oplakanym stanie i potem bylo super, to i teraz jest to napewno mozliwe (u nas wszystkich!)
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3823
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Lęk i panika - czynniki spustowe

Avatar użytkownika
przez hania33 29 sie 2013, 20:17
satinela

Dziadostwo jedne wraca i marnuje życie... :twisted:


nerwa

Ja się męczyłam ponad 10 lat z tym świństwem...ale musiałam kurde pracować ciężko, po rańszej zmianie na nocki zapieprzałam .Male dziecko , czasem już padałam , ale miałam tyle sil by wytrwać.Teraz jej już nie mam , gdzieś mi zabrakło :(
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10860
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Lęk i panika - czynniki spustowe

Avatar użytkownika
przez satinela 29 sie 2013, 20:19
przeszlam juz etap wtedy wydawalo mi sie wychodzenia z niemozliwego i tym razem mam nadzieje choc nie ukrywam ze momentami czuje sie bezradna.....wydawalo mi sie ze nauczylam sie tej cholernej choroby. a jednak sie mylilam...teraz staram sie odnalezc przyczyny i je pokonywac. jest dramatycznie ciezko,....ale cos trzeba robic...


swiadomosc ze ktos podobnie odczuwa daje chwilowa ulge,....
Introvert(11%) Sensing(12%) Feeling(38%) Judging(1%)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
253
Dołączył(a)
29 sie 2013, 15:05
Lokalizacja
Łódź

Lęk i panika - czynniki spustowe

Avatar użytkownika
przez hania33 29 sie 2013, 20:23
satinela

Tak trzeba coś robić , tylko te paskudne duszności..i bicie serducha ..gdy by tego nie było ..poszła bym dalej bez wahania,,
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10860
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Lęk i panika - czynniki spustowe

przez nerwa 29 sie 2013, 20:24
hania33, mi sie wydaje, ze teraz tez bedziesz miala sile! Wiadomo, troche inaczej jest jak po prostu sie musi (nie wiem czy teraz tez musisz?), ale wtedy czlowiek sie jakos mobilizuje. A tak to nawet jak chcemy to nie dajemy rady :( Lęk po prostu ma takie zdolności wykanczania czlowieka, ze to sie w glowie nie miesci...

A wiecie co, jeszcze przypomnialo mi sie, ze 2 lata temu mialam byc moze tez, mały nawrot. Bo tez mialam rozne przejscia, dodatkowo bylam chora i antybiotyki rozwalily mi zdrowie fizyczne i to wszystko razem spowodowalo, ze znowu czulam sie zle, nie mialam sily wstac z lozka (ale to tez kwestia odwodnienia) i psychicznie tez bylo beznadziejnie. Ale wczesniej zobowiazalam sie do wziecia udzialu w jednym projekcie. Wszystko juz bylo umowione itd. Szukalam usilnie kogokolowiek na zastepstwo - ale nie znalazlam. I pamietam, ze pierwszego dnia, ledwo dotarlam do pracy, spedzialm tam godzine i wrocilam wykonczona. Ale musialam (chociazbym tam ostatnimi silami miala dotrzec). Drugiego dnia, nei lepiej. Ale po paru dniach, ten moj czas pracy sie wydluzal i wkoncu powrocilam do siebie, minely lęki i zachcialo mi się żyć znowu. Teraz sobie mysle, ze moze ten przymus i to ze nie znalazlam nikogo na moje miejsce - uratowal mnie w jakis sposob?
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3823
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Lęk i panika - czynniki spustowe

Avatar użytkownika
przez satinela 29 sie 2013, 20:29
zgadzam sie.......bo to jak za zakupami, wiemy ze nikt za nas tego nie zrobi...w pierwszym epizodzie kiedy dotarlo do mnie ze mam nerwice, mialam male dziecko i meza, teraaz...po wielu latach sama wychowuje syna i swiadomosc,,,,,ze musze jakos pcha mnie ,,,zadne to rezultaty ale pewnie sama bym rady nie dala....ktos bliski kto daje wsparcie jst potrzebny tez.///
Introvert(11%) Sensing(12%) Feeling(38%) Judging(1%)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
253
Dołączył(a)
29 sie 2013, 15:05
Lokalizacja
Łódź

Lęk i panika - czynniki spustowe

Avatar użytkownika
przez hania33 29 sie 2013, 20:30
nerwa

To mogło być powodem , ten przymus i w jakimś stopniu moglo uratować, te nasze mozgi..jakie są skomplikowane ..niby są nasze a robią z nami co chcą.
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10860
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Lęk i panika - czynniki spustowe

Avatar użytkownika
przez satinela 29 sie 2013, 20:32
hania a propo dusznosci ....wiesz jak mi powiedziala leklarka?/

nawet jak dusznosci znikna pojawi sie cos innego , zaboli pania kolano itp, u mnie w tym wszystkim jest hipochondria i taka machina blednego kola....
Introvert(11%) Sensing(12%) Feeling(38%) Judging(1%)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
253
Dołączył(a)
29 sie 2013, 15:05
Lokalizacja
Łódź

Lęk i panika - czynniki spustowe

Avatar użytkownika
przez hania33 29 sie 2013, 20:33
satinela

Wsparcie jest ważne i to bardzo , lecz takie ..nic na sile ...ponieważ , gdy ktoś mi mówi musisz iść ,,już serducho nawala..lub mówi no co się znów z Toba dzieje..dasz rade przecież ..to mnie nerwy biorą..
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10860
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Lęk i panika - czynniki spustowe

przez nerwa 29 sie 2013, 20:35
hania33, oj skomplikowane... wiem co mowie - od paru już lat zajmuje się zgłębianiem tajemnic, tych naszych mozgow :)

satinela, u mnie jest to samo, dlatego juz te objawy to staram sie naprawde olewac... przez pare miesiecy mialam sercowe (kolatanie) potem minelo to mialam zawroty glowy jakis czas, potem na oczy mi sie rzucilo. I tak co chwile sie zmienia... teraz w sumie najbardziej jestem skupiona na lęku samym w sobie.
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3823
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Lęk i panika - czynniki spustowe

Avatar użytkownika
przez hania33 29 sie 2013, 20:36
satinela

Ja już bym wolała kuleć, tylko by mnie nie dusiło, zresztą i tak mnie mięśnie bolą. mam drżenie mięśni i zrywy nocne.możliwe, ze po lekach...
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10860
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 32 gości

Przeskocz do