Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez gwiazdka0911 05 lut 2012, 23:33
Tukaszwili ja juz wczesniej pisalam odnosnie tego piszczenia w uchu albo w dwoch naraz albo w jednym... tez tak czasami mam a w dodatku czasami mi tak jakby sie przytykaja ale zaraz to mija, wspomnialam tez ze czasami mam w glowie taki odglos tak jakbys wyciagal tabletki z blistra...
"Jesteś tym, czym wierzysz, że jesteś."
Offline
Posty
103
Dołączył(a)
02 gru 2011, 01:38

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez pisanka 06 lut 2012, 00:02
co do ucha, to ja nigdy nie miałam problemów z nim, ale moja siostra dzisiaj powiedziała, bo z uchem ma problemy od dawna, a też cierpi na nerwowo-neurologiczne problemy, że lekarz któryś już z kolei, w końcu powiedział jej, że w samym uchu nic nie ma, ale, że to może być zapalenie nerwu trójdzielnego (?) jakoś tak to się nazywa. i, że to jest częste u osób z "nadwyrężonym" układem nerwowym. ale ile z tego to faktycznie to to nie wiem ;)

Gwiazdko! dowiedz się o takie ośrodki i nawet wybierz się tylko na konsultacje, żeby zapytać lekarza czy takie rozwiązanie byłoby dla Ciebie dobre. może być tak, że lekarz odradzi taki rodzaj leczenia. ale warto się skonsultować :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1585
Dołączył(a)
19 sty 2012, 13:20
Lokalizacja
warsaw

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Nel 06 lut 2012, 00:03
coraz cześciej mam migrenowe aury....czasami bez migren...ale nie widzę :( dobrze ze tylko na jedno oko....
...Wracam w siebie i znajduję świat!
Znowu raczej w przeczuciu i niejasnym pożądaniu niż w rzeczywistym kształcie i żywej sile...

Johann Wolfgang von Goethe
Nel
Offline
Posty
6089
Dołączył(a)
20 cze 2011, 16:44

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez gwiazdka0911 06 lut 2012, 01:44
a ja juz sobie wmawiam ze nie jestem przeziebiona tylko ze cos ze mna nie tak... mi juz chyba siada psychika... mimo ze mam cholerny katar, co chwile kicham lzawi mi oko i mi zimno i KRECI mi sie w glowie...wariuje...
"Jesteś tym, czym wierzysz, że jesteś."
Offline
Posty
103
Dołączył(a)
02 gru 2011, 01:38

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez kaka1 06 lut 2012, 11:07
*Oleńka* napisał(a):Hejka, ponad rok temu uczęszczałam na psychoterapię, nazywała się "trzech systemów", trwało to przez ok.1,5 roku. Przestałam na nią chodzić, bo stwierdziłam, że czuje się dobrze, a nic nowego nie wnosi do mojego życia. Pół roku temu musiałam zmienić psychiatrę i zapisałam się do znanego i cenionego Profesora. Poprzedni psychiatra cały czas powtarzał, że z nerwicy lękowej z napadami paniki wyleczę się na bank, bo to uleczalne, pamiętam jak dawał mi dwa lata i wszystko wróci do normy - nic bardziej mylnego, jak już było wszystko ok, schodziłam z leków i w ciągu dwóch, trzech miesięcy wszystko wracało :( Jak zadałam pytanie Profesorowi - czy zaburzenia lękowe są uleczalne - a prosiłam o szczerą odpowiedź wynikającą z jego doświadczenia - powiedział, że od tej choroby nie da się odciąć, że do końca życia trzeba już brać leki, nawet w najniższych terapeutycznych dawkach, ale trzeba żeby móc normalnie funkcjonować. Z tego co zdążyłam zauważyć na podstawie swojego doświadczenia z tą chorobą to rzeczywiście zaczynam przekonywać się, że Profesor mówi prawdę. Trochę to załamujące, że do końca życia będę musiała się z tym cholerstwem zmagać i faszerować się chemią :( Pewnie też zależy to od przypadku i zaostrzenia choroby, moim zdaniem ja jestem ciężkim przypadkiem :why:



Oleńko wydaje mis ie , ze ten Twój Profesor to chyba nie jest najlepszy - nie można patrzeć na tytuły naukowe. Nerwice lękową tak naprawde mozna wyleczyć jedynie na terapii . Wszędzie na zachodzie zresztą w Polsce też prawdziwy dobry psychoterapeuta jeżeli cżłowiek jest w stanie funkcjonować nie leczy nerwicy lekowej lekami, bo to jest problem złego poukładania sobie w głowie rożych spraw. Będąc na lekach nie znjadziesz do końca problemu Twojej nerwicy. radze zmienic lekarza
Offline
Posty
101
Dołączył(a)
28 paź 2011, 13:47

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez chocovanilla 06 lut 2012, 12:53
hej hej:)
kochani ja odstawiam leki sama ale w taki sposób jak już kiedyś z nią przerabiałam... stopniowo schodzę do minimalnej dawki aż w końcu nic nie biorę:)
jeśli chodzi o uleczalność hmmmm nie jestem specjalistą ale myślę że są nerwice i nerwice... moim zdaniem tu oczywiście mogę się myli ale największą rolę odgrywa podłoże choroby... chodzi mi o to może powołam się na przykłady... ja choruję już nie pamiętam właściwie od kiedy... mam ojca alkoholika i mój dom nie jest normalny... przez tyle lat na pewno już są pewne nawyki w moim zachowaniu, problemy się nawarstwiły... tak naprawdę nie znam jej przyczyny bo to trzeba by było sporo drążyć i nie tylko w mojej psychice ale też nad całą moją rodziną powinno się popracować żeby znaleźć źródło mojej choroby inaczej się miała nerwica mojej babci, która się ujawniła na skutek śmierci męża... z czasem jej psychika sobie poradziła z tym problemem...
drugą ważną rzeczą jest nasza wrażliwość... moja jest przeogromna..mniej wrażliwi mają na pewno ciut łatwiej <=== tak przypuszczam bo specjalistą nie jestem zaznaczam żeby nikt mnie nie zaatakował :)

A jeśli chodzi o moją siostrę... ja mam 24 lata moja siostra 23 ciężko na tym etapie odciąć się od rodziny... we wszystkim musi by lepsza i taka jest... boli mnie to bardzo;/ hmmm z tą gospodynią u mnie jest podobnie ja nie gotuje w ogóle mężowi no może prawie w ogóle.. powiecie okropna żona ale są jak dla mnie ku temu powody... Nie mieszkamy na swoim tylko u moich rodziców.. Mama patrzy mi na ręce jak cokolwiek próbuje zrobić i od razu krytykuje to tak to śmiak a ja mam swoje metody wrrrr.. Mąż nie chce zajmować się małą i nie mam za bardzo czasu bo marudzi;/.. Poza tym mój mąż za przeproszeniem wyżej dupę ma niż sra... jemu jajecznice zrobić to nie lada wyczyn, bo takiej zwykłej nawet na kiełbasce to on nie tknie... no i ulubiony mój temat: mój mąż jest tak uwielbiany przez moją calutką rodzinkę że ja już się nie liczę, nawet nie mogę się nikomu na niego poskarżyć bo wszyscy go bronią;( mam jedynie swoją babcię jeszcze ona mnie słucha ale moja mama ciągle mnie szantażuje że to to jej powie to to... ciągła presja ze strony wszystkich, sama muszę zajmować się malutką, ostatnio mrozy więc nie można wychylić nosa za drzwi, ona ząbkuje i ciągle marudzi:( mama mówi że moje dziecko umrze z głodu bo jej nie gotuje, ma pół roczku i ma problemy z przełykaniem, próbowałam jej robić zupki ale nie da się tak zmiksować jak te ze słoiczka i ma odruchy wymiotne, ponad to wyczytałam że dzieci potrzebują tłuszcz żeby przyswajać witaminy m.in d,e itd a dzieciom gotuje się w domu bardzo chude jedzonko... Staram się jak mogę... mleka z butli pi nie chce to jej robię kaszkę, daję obiadki te ze słoiczka i to też dla dzieciaczków 5 mies z niewielkim dodatkiem mieska ze słoiczka dla dzieci 6 mies bo inaczej odruchy wymiotne a przecież już miesko musi jeść.. dostaje specjalne ciasteczka to sobie dziąsełka ugniecie,dostaje kaszki ze słoiczka, tartego jabłuszka nie chce to też dostaje jakieś owoce ze słoiczka żeby coś tych witaminek było, jogurciki też je.. staram się jak mogę żeby była najedzona bo to nie jest łatwe z moją małą, o wizytach u lekarza ja pamiętam, na wyjście ja szykuje dziecko, karmie ja bo mąż nie chce... pranie prasowanie też ja... nigdy nie ma bałaganu w szafkach dzidzi zawsze uprane i uprasowane.... czy jestem aż tak złą matką? nie zostawiam i nie chodzę na imprezy jak inne młode mamy... a nikt nie widzi tego co robię jeszcze krytykują i bronią męża... ostatnio mówiłam kręci mi się w głowie bo odstawiam leki to nawet nie bał się że kąpie małą sama, przecież w kąpieli dziecko nie dość że śliskie to jeszcze ruchliwe... i nie chodzi mi o to że mam za dużo obowiązków, kocham to tylko niech mi inni nie dokuczają, mąż niech mnie nie atakuje co ja takiego zrobiłam bo sama opieka nad dzieckiem nakarmienie go to dla niego wyzwanie;/ ahhhhh ale się użalam;/ a teraz maż polazł na siłownie;/ nie mamy pieniędzy ale jego stać na wszystko ahhhh tylko problemy i problemy;/ jestem taka złą że zaraz eksploduje!!!
Offline
Posty
1864
Dołączył(a)
06 paź 2011, 23:59

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez kasiapl210 06 lut 2012, 13:04
Witam. Jestem tu nowa. Wydaje mi się że mam nerwice. U mnie zaczęło się to 2 lata temu i trwa aż do dzisiaj z przerwami. Pierwszego ataku nigdy nie zapomnę. Leżałam już w łóżku, w pewnym momencie zobaczyłam "COŚ" na ścianie wstałam z łózka i chodziłam po mieszkaniu jak głupia, strasznie biło mi serce, myślałam że umieram :( chciałam nawet skoczyć z okna, dobrze że był mąż w domu. Zadzwonił po pogotowie i dali mi zastrzyk na uspokojenie. Ostatnio bardzo często myślę o pracy serca i już do głowy dostaje :bezradny: mam trudności z zasypianiem. Najgorsze myśli mam w nocy, nie lubię być wtedy sama, gorzej jak mąż ma nocki to potrafię do rana czekać na niego:( nie byłam u psychologa nie wiem czy to nerwica ale właśnie się zapisałam i mam nadzieję ze mi pomoże. Pozdrawiam WAS wszystkich!
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
06 lut 2012, 12:48

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez anna_s1 06 lut 2012, 16:34
Ooo, skąd ja to znam... Kiedy mój chłopak wyjeżdża do rodziny i muszę sama zostawać w mieszkaniu, bez trankwilizatorów usnąć nie potrafię. Włączam wszędzie światło, radio, komputer, a i tak się boję okrutnie kolejnego ataku paniki :( a ponieważ najczęściej wydarzają się akurat w nocy lub wieczorem, to albo nie śpię w ogóle, albo czekam na zbawienne działanie tabletki :(
Pomóż kotom: http://www.miauczykotek.pl/
Kosmetyki nietestowane na zwierzętach: http://wizaz.pl/forum/showthread.php?t=500654
Avatar użytkownika
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
26 sty 2012, 10:32
Lokalizacja
Warszawa

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez pisanka 06 lut 2012, 18:19
mi jest bez przerwy zimno, nawet jak w pomieszczeniu jest ciepło i wszystkim innym też jest ciepło :/
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1585
Dołączył(a)
19 sty 2012, 13:20
Lokalizacja
warsaw

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Lady Em. 06 lut 2012, 18:23
pisanka, witam w klubie :mrgreen:
Je ne comprends pas!
borderline
nerwica lękowa
nerwica natręctw
zaburzenia adaptacyjne

http://www.onedepression.blox.pl
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4211
Dołączył(a)
13 gru 2011, 09:48
Lokalizacja
Poznań

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez pisanka 06 lut 2012, 18:27
nie wiem już sama czy ja to sobie wymyślam czy faktycznie jest zimno :/ nienawidzę tego!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1585
Dołączył(a)
19 sty 2012, 13:20
Lokalizacja
warsaw

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Lady Em. 06 lut 2012, 18:28
pisanka, może masz takie krążenie ;) nie martw się, trzymaj się CIEPLUTKO :D
Je ne comprends pas!
borderline
nerwica lękowa
nerwica natręctw
zaburzenia adaptacyjne

http://www.onedepression.blox.pl
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4211
Dołączył(a)
13 gru 2011, 09:48
Lokalizacja
Poznań

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Thazek 06 lut 2012, 18:35
Mnie też jest zimno cały czas i normalnie już nie wiem co robić, przydało by się trochę ciepła... :roll:
Nerwico chcesz mnie znów dopaść?!?!To skoczę do apteki po stoperan bo Cię chyba POSRAŁO!
http://www.youtube.com/watch?v=jYj7T9eEQ4U
F41.0<--- Było minęło... F41.1<--- już prawie nie ma :D CHYBA ZDROWIEJĘ :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5290
Dołączył(a)
18 mar 2011, 21:36
Lokalizacja
South

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez *Oleńka* 06 lut 2012, 19:32
Hejka, ja mam to samo, cały czas mi zimno, mam lodowate ręce. W pracy cały czas mnie telepie mimo tego, że siedzę przy grzejniku. Najgorsze jest to, że ze względu na nerwicę mam cały czas spięte mięśnie i do tego zimno to potęguje, i się jeszcze bardziej trzęse. To mnie krępuje, bo myślę o tym czy ktoś z pracy tego nie zauważy. Ogólnie dzisiaj miałam kiepski dzień, myślałam, że uda mi się przeżyć w pracy bez xanaxu, ale szefowa mnie zdenerwowała i się tak nakręciłam, że wpadłam w panikę no i musiałam wziąć xanax :( Teraz mam chandrę, boję się, że z tego nie wyjdę :(
*Oleńka*
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 32 gości

Przeskocz do