Nerwica lękowa i jedna okropna nie dająca spokoju myśl...

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Nerwica lękowa i jedna okropna nie dająca spokoju myśl...

przez painforever 27 gru 2012, 00:20
Witam. Mam 15 lat i chciałam się z wami podzielić moją nerwicą.. nie wiem czy to odpowiedni dział za co z góry przepraszam, ale muszę gdzieś się 'wypisać'. A więc pierwszy raz 'ataku' nerwicy lękowej dostalam mając ok 10 lat. Wszystko zaczęlam dziwnie widzieć, dziwnie się czuć. Byla do derealizacja i depersonalizacja. Niestety wtedy o tym nie wiedziałam, a będą małym dzieckiem przychodziły mi natrętne myśli do gowy m.in jedna głowna ''Co jeżeli na prawdę jest to sen''. Doskwierała mi wtedy nerwica natręctw, co również nie było miłe. Po dłuższym czasie katorgi powiedziałam o wszystkim swojej mamie i jak sie dowiedziala sama ma nerwicę lękową. Nie zabrala mnie do psychologa czy psychiatry po prostu porozmawiała na moj temat ze swoim lekarzem i ten doradził zwykle środki na uspokojenie co pomogło. Mama mi wtedy uświadomila co mi jest i wyszłam z tego sama! A bywało na prawdę źle. Lęki, natrętne myśli, cierpienie, stach przed chorobami psychicznymi.. i tak dziesięcio letnie dziecko dało sobie z tym rade! z czasem przestałam zwracać uwage na to, że ''czuje sie jak we snie'' i do tej pory było w pożadku. Niestety nie mam pojęcia przez co.. możliwe, że przez marihuanę (niestety dałam się tej pokusiie) znowu dostalam ataku.. pierwszy raz podczas palenia.. naszedł mnie okropny lęk, derealizacja (nadal nie bylam siwadoma co to ta dokladnie) oraz bicie serca. Uspokoiłam się gdy tylko zaczeło mnie puszczać i na dobre dwa tygodnie znowu mnie puściła ta nerwica.. : ) Niestety okolo dwa tygodnie temu wieczorami zaczynałam sie dusić w domu.. znowu delikatnie odczuwałam lęk i powróciłam do wspominien z przeszłosci.. co jeszcze gorzej skutkowało.. Ok. tygodnia temu w szkole na lekcji naszedł mnie okropny lęk.. spanikowałam.. od razu poczulam sie jak we śnie.. od razu znowu chore myśli ''co jesli an prawde jest to sen'' .. wyszłam z lekcji zadzowniłam do mamy ta mnie uspokoiła i jakoś wytrwałam do konca, w domu znowu podawała mi leki na upokojenie co mi pomogło na nerwy bo nie odczuwam już lęku tak bardzo, aczkolwiek w ostatnich dniach miałam śilną derealizacje, czułam się zmęczona już calkiem.. A NAJGORSZA JEST TA MOJA JEDNA MYŚL ''CO JESLI NA SERIO JEST TO JAKES NIE REALNE'' poniewaz widze już tak jakby normalnie.., ale przez dziwne uczucie w głowie i wgl dziwnie sie czuje tak jakoś.. tak zamknięta jakby.. troszkę obco ak by ten swiat realny nie był.. doskwierały mi też myśli o schizofrenii ale czytanie o tym na tych portalach mnie uspokaja.. W sumie głownie chodzi mi o te jedną myśl.. ja z reguly jestem osoba bardzo wrażliwą i podtną na wmawianie sobie wielu rzeczy.. bałam sie, ze zaczynam wierzyć że jest to jakis inny swiat ; d co jednak z drugiej storny wydaję się choree! W tym momencie uspokoiłam nerwy.. i no jakby zauwarzylam ze gdy uspokajam nerwy to nawet nie chce mi sie myslec czy ten siwat est prawdziwy, jestesy to jestesmy i tyle, Bog nas stworzyl, ale boje się, że za jakiś czas znowu zacznę bać się tej myśli.. i tego, że moze być na tak prawde i w małym calu schizofrenii ... miał moze z Was ktoś takie myśli ? taką myśl... czy moze to na prawde byc jakaś choroba? Czy sama sobie nakręcam, że zaczynam w to wierzyć.. bo jednak zadziwiaący jest ten siwat i tak na prawde to nie mamy pewnosci skad tu jestesmy i wgl.. niestety przy DD takie pytania są normalne chyba.. ale ta myśll.. jest dziwna.. : | prosze podzielcie sie podobnymi doświadczeniami, i udało wam sie z tego wyjsc? tzn wybic taką głupią jakby mysll? pokonac te dzwne uczucie? :hide:
Offline
Posty
47
Dołączył(a)
26 gru 2012, 22:27

Nerwica lękowa i jedna okropna nie dająca spokoju myśl...

przez Jei 28 gru 2012, 14:16
Z tego co pamiętam z lekcji filozofii z gimnazjum, nie można być pewnym w 100%, czy to wszystko nie jest snem albo czymś podobnym. Musisz pogodzić się z tym, co (pozornie?) jest bo tak naprawdę nie ma innego wyjścia. Trzeba mieć nadzieję, że to wszystko ma jakiś sens. Ja życie na tym świecie tłumaczę sobie tym, że podstawowa, wszechwiedząca świadomość postanowiła stworzyć świat o niskich wibracjach, polegający na doświadczaniu przeciwieństwa bycia idealnym. Czasami doświadczasz cierpienia, szczęścia itd. i widocznie celem tego jest doświadczenie samo w sobie. Jakakolwiek byłaby prawda o świecie, nic na to nie poradzisz. Mnie też czasami przeraża ta niewiedza, o co w tym wszystkim chodzi. Jeśli chcesz łatwiej znieść życie na tym świecie, musisz zacząć od zaakceptowania tego, co Ci jest, lęku, stresu. Nie rób nic przeciwko chorobie, ona być może pozwoli Ci docenić późniejsze wyzdrowienie. Zacznij od możliwych przyczyn fizycznych: zrób sobie w wolnym czasie EEG, badanie hormonów tarczycy. Przynajmniej dla poczucia pewności. Czytałem w pewnym miejscu, że przyczyną nerwicy może być niedobór witamin z grupy B. Kup sobie dobry B Complex i zobacz po jakimś czasie, czy to coś pomaga. Dobrze byłoby brać też tran, ma to wpływ na układ nerwowy. Poza tym polecam trening Jacobsona, trening autogenny Schultza i koniecznie regularne ćwiczenia fizyczne dostosowane do Twoich upodobań, czasu i możliwości. Odradzam długotrwałe branie leków. Przynajmniej w moim przypadku nie przyniosło to nic dobrego a mogło nawet zaszkodzić. Leki to leczenie skutków a nie przyczyn. To tak jak jakby ktoś z nogą przebitą gwoździem brał leki przeciwbólowe zamiast go wyciągnąć :) Musisz cały czas działać, nerwica sama raczej nie przejdzie a z czasem będzie wyniszczać organizm. Przedstawiłem Ci kilka moich rad, pamiętaj że nie muszą być dobre, wynikają tylko z mojego niestety wieloletniego doświadczenia z nerwicą lękową.
Jei
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
21 gru 2012, 13:45

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 16 gości

Przeskocz do