Skocz do zawartości
Nerwica.com

To może tutaj


zatracona

Rekomendowane odpowiedzi

Witajcie,

Postanowiłam napisać, próbując pokonać dotychczasową awersję do forów. Cóż o sobie: wiek i zajęcie nie są istotne; w przeszłości depresja młodzieńcza długa i w bardzo niesympatycznej wersji, terapia zakończona sukcesem (tylko nie wiem, kogo tak naprawdę), a zaburzenia osobowości w połączeniu z pasją twórczą pewnie do dziś. Psychologów już jednak nie nawiedzam, trochę mi się to przejadło.

Tak czy owak pod koniec depresji walczyłam, ile się dało i nie żałowałam, gdy z niej wyszłam. Walka naprawdę była szalona, całość, jako dzieciak, uznałam za.. pouczającą lekcję, co pozwoliła odkryć piękno przyjaźni, docenić życie po próbach samobójczych i inne takie milutkie sprawy. Tak, niezwykle miło było mi wówczas z takim nastawieniem rozpoczynać dorosłe życie. Co mi wtedy zostało: stany lękowe, jakaś dojrzałość, ale też swoisty brak zdziwienia po tym wszystkim odbierany przez otoczenie jako nieczułość, sceptycyzm i inne takie, nie mi to zresztą oceniać.

A teraz wszystko zdołało skopać się dokumentnie niemalże wieki po tych pierwszych, młodzieńczych problemach ze sobą. Groźba śmierci bliskiego mężczyzny, który potrafi dostrzegać w świecie to, czego nie widziałam, nawet miłość, choć w miłość średnio wierzę (może mi wybaczycie, jeszcze mi z artystycznych zmagań różne teorie zostały), natychmiastowy wyjazd przyjaciół- ludzi dla mnie bardzo ważnych- jak na ironię- na inny kontynent na stałe (i z pewnych przyczyn, o jakich nie chcę pisać, już ich nie zobaczę), niebawem dołączy do nich ostatni, któremu zawdzięczam najwięcej, w tym porządek w moim życiu, które sam uratował. I to będzie cios poniżej, nie wiem w sumie poniżej czego mogłoby być u kobiet.. Właściwie nie zostanie tu nic (do tego dochodzi jeszcze inny problem- jestem z mieszanego małżeństwa, po latach życia gdzie indziej, rodzice zdecydowali zamieszkać w Polsce- minęło wiele czasu, a mi do dziś przeszkadza atmosfera w tym kraju) i ogólnie to zdaje się, że ktoś sobie zrobił ze mnie niezłe żarty. Preferuję samotność, ale nic nie zmienia faktu, że ci ludzie byli/są dla mnie ważni. Wspomnę jeszcze jednego z moich przyjaciół, też pisywał, więc wreszcie z tego świata wyekspediował. To smutne, ale w niektórych środowiskach się trochę znieczula na śmierć.

Tymczasem myślę o tych wszystkich gorzkich chwilach z młodości, że znowu się zacznie, a będzie ciężej, skoro z tamtej depresji ledwo wyszłam. Może wszystko brzmi zbyt formalnie, jednak celowo unikam opisów tego, co czuję, bo sami zresztą wiecie, co SIĘ CZUJE. A od końca dzieciństwa (z przerwą na porządki), to i owo czuję, nie chcę powtarzać się tyle razy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×