Skocz do zawartości
Nerwica.com

Mam dość życia...


samotny223

Rekomendowane odpowiedzi

Witam wszystkich na forum. Piszę na tej stronie dlatego,że nie wiem już co robić jestem na skraju wyczerpania psychicznego,ale może zacznę od początku. Odkąd pamiętam to w mojej rodzinie był alkohol.Mój ojciec był(jest) alkoholikiem. Pił zawsze,i ciągle były same awantury ,kłótnie,policja.Moja matka pracowała po 12 godz. by zapewnić nam dom w którym i tak nic nie było,a sytuacja finansowa była tak niska,że w jednych butach za 30zł musiałem chodzić przez cały rok.Gdy wracałem do domu to modliłem się by go nie było,lub był trzeźwy.Zawsze wszystkim wszystko zazdrościłem ,bo nie było mnie stać nawet na kupno paczki chipsów za 1 zł. Gdy byłem w 4-5 klasie podstawówki to zacząłem się jąkać. Na początku było to sporadyczne,ale nasilało się do takiego stopnie,że nie mogłem w pewnym momencie dobrze wypowiedzieć pełnego zdania,i gdy rozpoczęły się poważne problemy z mową to przestałem się odzywać,bo się wstydziłem. W szkole podstawowej było jeszcze w porządku,ale gdy poszedłem do gimnazjum to pojawiły się problemy z komunikacją odkąd pamiętam to zawsze stałem z boku , nie miałem kolegów Inni wyśmiewali się ze mnie ,a ja robiłem wszystko by do szkoły nie chodzić lub uciekałem np. czasami z J.Polskiego gdy była recytacja wiersza.Nie miałem żadnych chęci do nauki i przede wszystkim warunków bo w domu ciągłe awantury.Po skończeniu gimnazjum zakończyłem edukacje.W wieku 19 lat moja matka nie wytrzymała nerwowo i wyjechała do Anglii zrywając kontakt z nami! dlatego zmuszony byłem wyjechać za granicę do mojej siostry,bo nie miałem gdzie mieszkać w Polsce.Aktualnie mam 21 lat i żyje z dnia na dzień. Nie mam perspektyw na przyszłość bez szkoły.Moja samoocena jest zerowa nigdy nie miałem dziewczyny,bo boje się odezwać nienawidzę siebie nawet omijam lustra by na siebie nie patrzeć.Brakuje mi miłości ,bo w dzieciństwie nie było go w ogóle.Czuje się jak 50-cio latek nawet nie pamiętam kiedy ostatni raz się uśmiechałem.Na niczym mi nie zależy.Nie wiem co zrobić dalej ze swoim życiem...wiem,że je przegrałem.Jestem załamany...:(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej. A tam gdzie jesteś nie możesz sie zapisać do szkoły (jakiejkolwiek)? Ogólnie czym sie teraz zajmujesz?

Współczuję tego co było, ale teraz może się uda zacząć jakieś w miarę normalne życie własnymi siłami. Na pewno będziesz musiał poradzić sobie z przepracowaniem schematów z dzieciństwa, ale to nie jest nic nie możliwego. Trzeba czasu i poświęcenia. Ktoś Cie teraz wspiera?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć.

Przede wszystkim: nie ty zawaliłeś.

Warto nie brać pewnych spraw osobiście. Istnieją chociażby problemy społeczne, na które nie ma się wpływu. Tak samo z finansami, często zależy to nie tylko od zaradności, ale też od kraju w którym się żyje. Duże znaczenie ma też moment historii, w którym się znajdujemy. Nawet na polskim w liceum przerabialiśmy, że pod koniec XIX wieku elity artystyczne przeżywały okres dekadencji i melancholia była na porządku dziennym.

 

To co możesz zrobić, to znaleźć jakieś plusy swojego życia, zmienić pewne mechanizmy. Chyba ważne też jest, żeby poczuć impuls, że chcesz coś zmienić. To forum może tobie jakoś pomóc. Na przykład dział "co tobie sprawiło radość".

 

No jest jedna sprawa, nie ma uniwersalnej recepty na szczęście. Bo gdyby była to pewnie każdy by ją stosował i ludzie by wszyscy chodzili happy. To tylko sekty i reklamy telezakupów obiecują, że wiedzą jak to zrobić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej. A tam gdzie jesteś nie możesz sie zapisać do szkoły (jakiejkolwiek)? Ogólnie czym sie teraz zajmujesz?

Współczuję tego co było, ale teraz może się uda zacząć jakieś w miarę normalne życie własnymi siłami. Na pewno będziesz musiał poradzić sobie z przepracowaniem schematów z dzieciństwa, ale to nie jest nic nie możliwego. Trzeba czasu i poświęcenia. Ktoś Cie teraz wspiera?

Aktualnie mieszkam tak jak wspomniałem u siostry od niecałych 2 lat. Nie pracuje,swój czas poświęcam na naukę Języka,ale zero efektów. Najgorsze jest to ,że moje samopoczucie i samoocena jest tak niska,że na niczym mi już nie zależy i wszystko jest mi obojętne czy coś zrobię czy nie , a to takie okropne uczucie...zabija mnie monotonia życia.Cały czas wmawiam sobie,że jestem do niczego a każdego człowieka którego spotkam uważam za lepszego ode mnie w każdym stopniu i wstydzę się już spoglądać w lustro ,bo nienawidzę siebie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×