Skocz do zawartości
Nerwica.com

Karolina, lat 19. :) Witam wszystkich


Valdralapena

Rekomendowane odpowiedzi

Czesc, nazywam sie Karolina i mam 19 lat.

Na forum jestem pierwszy raz i dosc mi sie tu spodobało.

Czytajac o lekach, zaburzeniach itp uswiadamiam sobie co mi sie dzialo kiedy byłam młodsza,mysle nad tym skad sie wziely moje objawy. Zacznijmy od poczatku. Pochodze z rodziny totalnie patologicznej, rodzice rozeszli sie kiedy mialam 7 lat, mam 2 siostry rodzone,siostre z innej matki oraz brata ktory ma 4 lata z innego ojca. (Mamie zachcialo sie przezywac nowa mlodosc:) ) ojciec i matka od kiedy tylko pamietam pili, nie pamietam zbyt wspolnych chwil, mama mnie biła, piła ( zreszta do dzis to robi). Wychowała sie w domu z 5 bracmi, kazdy z nich kryminal,alkoholik i jeden z nich tez ma leki. Agresja, przemoc, przypadkowy seks( do dzis pamietam jeki w nocy ktore obrzydzaja mi zycie,pamietam jak zaciskałam zeby i poduszke zeby tylko tego nie słyszec) Moja mama to raczej prymitywna jednostka, czasem nawet mysle,ze mnie podmienili w szpitalu, bo jak ta kobieta moze byc moja matka? Tak zupełnie inna niz ja... Kiedy miałam 12 lat moja mamusia postanowila rzucic biede w Polsce i pojechała (do dzis słysze) za chlebem, zostawila nas na pastwe losu i obwinia cały swiat za to,ze nikt jej nie pomogł,ze nikt nas do siebie nie wzial w czasie gdy ona w Hiszpanii, jako blondynka podrywana przez facetow bawila sie i nie chciala o nas slyszec. Wyszla za maz za faceta ktory chcial od niej papierow, facet mlodszy 10 lat, zrobil jej dziecko ( mojego brata )

i teraz moja matka to wrak człowieka, narzekajaca,bekajaca, pierdzaca, obzerajaca sie 43 latka z 3 letnim dzieckiem..... Z ojcem mieszkałam do 7 roku zycia i kiedy mama nas zostawila,sad musial odnalezc ojca... Ojciec... chciał i chyba nigdy mu nie wychodziło, nie wiem, mam jakas litosc w sobie do tego człowieka... mimo tego,ze kiedy mieszkalam z nim 3 lata nie nawidzilam go, bił mnie, ponizal... chcial udowadniac swoja wyzszosc, ucieklam z Polski majac 17 lat, nie skonczone gimnazjum,wstyd, leki.... obsesja na punkcie swojego ciała. od 14 roku zycia zaczelam slyszec ze moglabym zrzucic okolo 5 kg... ze nie powinnam jesc chleba bla bla bla... zaczelam diety przeczyszczajace, kapusciane, glodowki, dukan... zmiana szkoly i swrodowiska, czyli kolejny nowy etap... w szkole byłam kochana przez nauczycieli ale byłam bardzo chwiejnie nastawiona, 3 miesiace uczylam se swietnie a reszta to wagary nie chcialam chodzic do szkoly, wstydzilam sie, najbaradziej balam sie czerwienienia.... w wieku 17 lat wpadłam w 'mini depresje powiedzmy' nie wiem jak to nazwac. Bałam sie wychodzic do ludzi, płakałam, nie sprzatałam, zdarzało mi sie nie myc, płakac płakac i jeszcze raz płakac, bałam sie wszystkiego..... widziałam siebie beznadziejnie. Wyrobilam paszport i powiedzialam ze chce jechac do matki na wakacje... wszystko załatwione, matka naobiecywała mi złotych gør, skoncze szkole itp. Przyjechalam do mieszkania a raczej pokoju ktory wczesniej sie spalil, łazienka, karaluchy, małe dziecko... ja bez znajomosci jezyka, po miesiacu chcialam wracac do Polski, ale ojciec smial sie ze nie ma pieniedzy (pobierajac na mnie alimenty). Matka mnie potrzebowala do pilnowania małego..... znowu objadanie sie, wazenie depresja, no i przyszedł dzien w ktorym miałam dosc..... w miasteczku gdzie mieszka moja mama ja jestem jej bratanica, nie corka poniewaz sie wstydzi ze ma dzieci w Polsce.... tutaj nikt nie zna jej historii. Takze po 5 latach nieobecnosci mojej matki w Polsce, nie zmienilo sie wiele, ja usiwadomilam sobie jak bardzo iina jestem od nich wszystkich.... Wycjechalam do pracy, płacili mi 500euro za 16 godzin pracy, ale jakos dałam rade.... obsesje wagowe mi towarzyszyły no i to czerwienie sie, bole głowy etc... ogolnie masakra, zrezygnowalam z pracy, pozniej znalazlam prace w restauracji na 2 miesiace, szkolilam jezyk i stworzylam mape marzen.... po takim czasie moje leki, bole glowy i przygnebienie powraca, doszły wymioty 3 razy dziennie, obzeranie sie no i typowe u mnie...... ubieranie sie w zaduze ciuchy....jutro planuje isc do psychologa, trwa to juz prawie miesiac, pracuje z 3 dzieci i wyczuwam zmiany w sobie.... bole glowy, szybkie meczenie sie, skupianie sie na 1 rzeczy ktora chce zrobic perfekcyjnie i zamiast zrobic ja 'normalnie i szybko' to ja ja robie np prasuje jedna koszulke mala 5 minut i pozniej mowie tak dlugo.... eh to wszystko jest teraz takie dziwne... moze napisze cos wiecej jutro..... dzis jestem strasznie spiaca.... wiem,ze wsyztsko to przejdzie, ale jak narazie mam sie fatalnie..... jutro dopisze wiecej...

 

- Miłosc nieodwzajemniona.

-Czarna owca w domu(jako jedyna byłam karcona,kopana, ciagana za wlosy)

-bieda

-wszy

-patologia

-pierwszy seks w wieku 12 lat.. a raczej nieswiadomy seks

-pijanstwo

-brak wpojonych schematow wartosci

-złe towarzystwo

-narkotyki.... (ilosci małe, ale był tez ten okres)

-wieczna pomoc innym i spadanie w doł z ta osoba

-rodzice, dziadkowie alkoholicy

-poczucie beznadziejnosci i nieudacznctwa

-lek przed wspolzyciem

-chec lezenia w lozku... (zdarzało sie ze spałam 15 godzin)

 

troche o mnie, moze jak sie wygadam to mi przejdzie chociaz troche, nigdy nie chce wrocic do stanu jaki mialam rowne 2 lata temu....

 

-- 23 maja 2013, 00:09 --

 

moje pierwsze posty beda nieco 'chaotyczne' , gdyz chcialabym powiedziec wszystko na raz, dodam ze waze 67 kg i mierze okolo 163 centymetrow... Nigdy nie wymiotowałam tak jak teraz, az do bolu głowy. Dzis głowa mnie boli na maksa..... nikt do mnie nie dzwoni, nie pisze.... obiecałam sobie dzis,ze nie bede wymiotowac, ale za to wepchnelam w siebie 3 nalesniki(WEPCHNELAM prawie sie duszac) widze sie brzydsza, nie zadbana......... pracuje całymi dniami, nie mam dla siebie zupelnie czasu..... terpaia to pieniadze, a pieniadze powinnam oszczedzac, bo w czerwcu musze zaplacic za szkole, mam mase marzen i planow na przyszlosci, jednak pierwsze z nich to nie czuc tych beznadziejnych uczuc. nie nie, jutro dipisze, dzis juz nie moge... Dobranoc

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć. Ciekawa historia.

 

***UWAGA***

Na tym forum podstawowy błąd to mylenie dwóch słów: "lęki" i "leki". Mnie polskie znaki już nie raz pogryzły, że mam blizny na ciele. Ale jednak można je oswoić, co polecam zrobić.

 

 

A wracając do twojej sprawy. Jedno jest pewne, gdzieś tam sobie mieszkasz i sobie żyjesz. Jak żyjesz, to nie ma bata i nic na to nie poradzisz. Musisz liczyć się z różnymi głupimi problemami. Pomyśl o sobie jako takim simsie, chodzi z miejsca w miejsce i walczy ze spadającymi wskaźnikami zadowolenia. Są dwie metody, albo walczyć o zielone punkty. :D Grać na komputerze, olać rodzinę i zrobić sobie gdzieś dziecko na zachodzie, starzejąc się ze strzykawką w ręce. :P Albo po prostu olać te wszystkie wskaźniki i brać życie mniej poważnie. Od nieszczęścia jeszcze nikt nie umarł. A za to nie raz się zdarzyło, że ktoś miał wszystko i nagle choroba spowodowała najgorsze. Ilu to ludzi odeszło już z tego świata :(

 

Pozdrawiam, tak czy siak jakoś dasz sobie radę, bo o ile istnieją kody na kasę, to kodów na przestanie bycia człowiekiem nie ma. A założę się o czystą płytę CD-RW że po śmierci nasza niedola się nie kończy :P Nie ma lekko.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziekuje za wasze słowa:)Czas wstac :-) Chodziło mi tu o lęki. Czas wstac.. Powiedzccie mi ktos ktokolwiek kto bedzie miał ochote? Ile powinnien spac człowiek? Ja spie po około 9 i pøł godziny i czuje sie fatalnie+budze sie w nocy, nad ranem na krotkie chwile.

Zeby nie było,ze ja lubie tylko narzekac... ja jestem osoba totalnie pozytywna, czy moze ten døł to taka przejsciowka? Nie wiem, ale boje sie ze wroce kiedys do stanu w jakim byłam w Polsce... nie chce uciekac od problemow do lozka... zapominac o sobie i obwiniac sie o wszystko. W moim pokoju wisi mapa marzen na ktorej jasno i dokładnie mam swoje cele.

Rodzina? Cos bardzo dziwnego aczkolwiek pracuje nad obojetnoscia. Czuje sie jakby zobowiazana dzwonic do nich i pisac raz na jakis czas, mimo tego,ze pozniej czuje sie z tym zle, bo to ja zawsze jestem ta pierwsza ktora dzwoni czy pisze do OJCA ktory siedzi nachlany na Polskim podworku, tania wodka z przemytu.

i mowi 'wiesz,ze Cie kocham' ? A ja czuje sie jak idiotka, pytajac siebie 'po co do niego dzwonisz? Ten człowiek chciał napluc Ci na twarz przy Twoich znajomych' Uderzyl i ponilyl wiellokrotnie, kto mnie doprowadzil do takiej nerwicy? Do mysli samobojczych w szkole...?aczkolwiek ja zawsze miałam zasade ze nie zabije sie bo ja BEDE miała piekne zycie...

Byc moze moje dłuuuuugie dołki sa spowodowane tym,ze pracuje jako 'gosposia' w normalnej rodzinie? i widze jak funkcjonuje normalny dom? nie wiem. Ale od kiedy tu jestem zaczelam wymiotowac i opychac sie jak wariatka.... przysieglam sobie, nie wymiotowac, ale przysiegał tez moj tata i babcia przed Bogiem nie pic... Babcia umarła(miała na 100% jakas chorobe osobowosci,straszna historia,nikt tego nie zdiagnozował bo do lekarza nie chodziła, wolała z flaszka sam na sam pogadac)

Nie wiem, bede silna, bo od kiedy mam doła i wymiotuje widze sie okropnie w lusterku, miesiac kwieciec był wspaniały, codziennie wychodziłam z małym ktorego pilnuje, cwiczyłam 45 min dziennie, bawiłam sie na placu zabaw z dziecmi, sprzatalm w domu tak jak powinnam sprzatac, nie skupiałam sie na jednym talerzu 10 minut, albo nie wiedziałam od czego zaczac......

na piekne zakonczenie wczorajszego dnia kucharka ktora pracuje w rodzinie powiedziala do mnie ' wyrzuc ta spodnice do kosza wygladasz w niej jak w w worku po ziemniakach' '-babo zajmij sie swoim zyciem-' i miej troche klasy. ' załosne.

 

Takze ja walcze o siebie, a tutaj weszłam wczoraj zeby sie troche wyzalic. Nie mam nikogo do zali, nie bede sie przeciez spowiadac małym dzieciom? jestem juz tutaj 2 miesiace. Schodze około 10- 10:30 i wracam 23, czasem 23:30. Cały dzien mam robote. Sprzatanie a pozniej z dzieckiem.

 

kolejny post bedzie o mojej miłosci, ktøra nie wiem czy miłoscia była, ale dołozyla sie do mojego dziwactwa, a moze normalnosci? Bo ja chyba zaczelam rozrozniac granice miedzy normalnoscia i dziwactwem i nie moge sie ocknac,ze to co robia tam u mnie na pijackich osiedlach nie jest normalne. Tam nigdy by mnie nie zaakceptowali takiej jaka jestem ja. Ja prawdziwa, nie Karolina 12 letnie dziecko z petem w buzi, dekoldem, brudna szyja czekajaca na 'melanz'

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Valdralapena, to ja też napiszę swojego drugiego posta tutaj.

 

Miałem takiego kolegę, który zawsze mnie wystawiał do wiatru, a ja miałem taką zasadę że bliskich kolegów się nie opuszcza i tolerowałem jego zachowanie. Czułem się nie w porządku z tym, bo ciągle dostawałem po policzku. W końcu się na niego obraziłem i nie utrzymuję kontaktu. To kolega tego typu, co nawet nie zauważy że się obraziłeś, tak cię ma w d. Ale zrobiłem to dla siebie, a nie po to by kogoś oświecać, co znaczy przyjaźń. Z rodziną jest trudniej, chociażby dlatego, że jej się nie wybiera. Polecam ćwiczyć samowystarczalność. Ekonomiczną, psychiczną, organizacyjną, wszelkiego typu. Dzięki temu nie będziesz potrzebowała rodziny i będziesz miała wybór. W gruncie rzeczy dopiero wtedy możesz im podziękować za piękne chwilę i rozkręcić jakiś żywot samemu.

 

Kiedyś się z tego śmiałem, ale jezusowe: nastaw drugi policzek wcale nie jest takie głupie, na jakie wygląda. Chęć odwetu budzi poczucie krzywdy. Mnie niektórzy ludzie krzywdzą, ale uwierz że powoli zaczyna to po mnie spływać, jak po jakimś wodnym pokemonie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

monk.2000 ja tez nadstawiałam policzki.. Byłam zaslepiona i zawsze otaczałam sie ludzmi gorszymi od siebie lub tylko takimi ktorzy potrzebowali pomocy mojej, zawsze czułam sie gorsza.

 

Mam chwile dla siebie i na posta, przedewszystkim chce napisac, ze po napisaniu tego wszystkiego mam dzis lepszy dzien. Poprostu normalny dzien w ktorym zrobilam swoja prace. O niczym nie zapomnialam i nie zjadaly mnie mysli. Jedyne co to boli mnie głowa dzis i mam cisnienie w uszach.. Ale to chyba zmiana pogody, ja juz sama nie wiem Nie zjadam sobie głowy.

 

Post miał byc o miłosci. Mojej do siebie, mojej do ludzi, rodziny....

Rodziny i ludzi do mnie... zaczynamy:)

 

W domu miłosci nie pamietam. Tak jak wczesniej wspomniałam do 7 roku zycia mieszkałam z ojcem i mama.. w domu zawsze były awantury,bicie sie i ponizanie. Wtedy nie pamietam,zebysmy my były bite, a raczej ja.. Mama zostawiła ojca i wrociła do swojego rodzinnego miasteczka. Od tamtego momentu ( do 13 roku zycia) ojca widziałam 2 razy, nie czulam ze mam ojca. Kiedy ktos sie pytał o ojca, ja tak jakby nie wliczałam go do osob istniejacych 'nie mam taty i tyle'

Matka to była imprezowiczka, picie, młodsze kolezanki, seks z facetami... policjantami. Chyba z kazdym kto miał miedzy nogami przeciwienstwo tego co ma ona.( Nie winikam, nie chce tego pamietac, aczkolwiek wiem ze po tym poscie złapie kolejny oddech!!! i zrzuce ciezar. ) Pamietam jak dzis jak poznała swojego faceta z ktorym była okolo 4-5 lat. Nie było jej około 2-och dni w domu.. wiedzialysmy gdzie baluje i poszlysmy jej szukac. Pamietam ze 'imprezowicze' skierowali mnie mała 7-8 letnia dziewczynke do pokoju gdzie byli oni, spali, ona pijanai ten facet obok niej nagi, widac było mu posladki. Nic, wyszłysmy. Co mogłam zrobic? Nic.. Takze po tym byli ze soba. Piekło, pijanstwo, on ja wykanczal psychicznie, ona nas nie pilnowala, nic nie bylo wazne. Zasiłek 900 zł starczał nam na 3 dni.. Byłam bita kiedy ona była pijana a tamten ja buntował. Zaczelam palic w wieku 12 lat,a moze i 11. Pic tanie wina, wodke i wszystko co nam wpadło młodym pod reke. Mama postanowila wyjechac na zbior owocow, zostawila nas same, finał był ze 12,16,10 latka miały w domu meline do ktorej schodzilo sie gowniarstwo. Syf straszny. Pozniej matka wyjechala do Hiszpanii, zostawiajac nas ze swoim facetem. (tym od posladkow) Facet sie zawinal z pierwsza kasa jaka wyslala z 'ZAGRAMANICY', facet poszedł w tango. A my zostałysmy same.... z jednej strony cieszyłysmy sie ze jestesmy same, samowolka, wielce dorosłe gøwniary.. dosc szybko zaopiekowała sie nami 'RODZINA' czyli bracia i bratowe mojej mamy, ktorzy w 2-3 tygodnie wszystkie pieniadze wyslane przez matke wydali i kazali nam sie wyprowadzic do siebie. Pytanie po tylu latach ktore zadaje sobie: Jakim musisz byc człowiekiem zostawiajac na pastwe losu małe dziewczynki? - no coz, taki typ ludzi... dlatego z nimi kontaktu nie mam od kiedy wyjechałam z Polski i wcale nie tesknie. Zawsze byłysmy gorzej traktowane.. Byłysmy najbardziej kultularne z około 10 kuzynow. Dzien Dobry, dziekuje, do widzenia, przepraszam... Ale byłysmy biedne i nasza matka była alkoholiczka, prymitywna dziewucha z wiochy ktorej nie wyszło i mysli ze poznala zycie. MIŁOSC miedzy nami siotrami była do momentu kiedy nie zabrali nas do pogotowia opiekunczego, tam wszystko sie zepsuło, rozdzielili nas i tak zostało. Chociaz jakos powoli naprawiamy kontakty.

Nie pamietam zeby mama mnie przytulila sama z siebie ani dała mi buzi na dobranoc. Nigdy... Ojciec cos na poczatku probowal, ale w okresie kiedy musial nas wziac do siebie, byl zaszyty. Moze probowal, ale dla niego to tez szok, 2 dzieci ktorych nie widziales 7 lat, 3 w drodze.... nowe zycie... nie wiem tez nie chce wnikac, bo robi mi sie go zal.

Moje nastawienie do zycia zmieniła moja ciocia(siostra mojego taty,ktora siedziala razem z moim ojcem 10 lat w domu dziecka i wyszla na ludzi i to JAKICH LUDZI!' jest bogata,szczesliwa....

dopiela swego mimo tego ze jak ja chodzila brudna i głodna.

 

Pierwsza miłosc:

Miałam 14 lat, zakochalam sie od pierwszego wejrzenia w chłopak,pamietam dokładnie ten dzien.

Moja na tamte czasy najlepsza kolezanka zorganizowała impreze. On siedział w czapce, zawstydzony nic sie nie odzywał

ja byłam z nich najmniej atrakcyjna poniewaz byłam zwyczajnie ubrana i umalowana, nie bluznilam itp

Nieco pozniej zaczelismy sie poznawac, spotykac, ale oczywiscie moje paranoje co do otyłosci i otoczenie gdzie ja byłam wielkim nikim przeszly same siebie.:) postanowilam zostawic wszystko i wyjechalam do innego miasteczka, to była miłosc platoniczna, nie całowalismy sie, poznawalismy sie krok po kroku.... ale ja wyjechałam i zyłam szalenstwem...

wrocilam i nie chcialam nic o nim wiedziec, nie wiem czemu....

okazało sie ze chłopak ma dziewczyne a ja nie wierzyłam ze moj Adrian ma dziewczyne.

Przeciez Adrian jest moj, to przy mnie sie otworzył- myslalam...

(zaczelam sie spotykac z innym chłopakiem, ale nic miedzy nami nie było. I dziekowac Bogu, bo pajac straszny.)

Wymyslilam isc w odwiedziny do kolezanek zeby sprowokowac spotkanie z Adrianem.

Udało sie, przyszedł ze swoja 'lejdi'. Wpatrzony we mnie co ja odczuwałam... usiadł koło mnie i pytał mnie jak sie mam itp itd.

Adrian nie skonczył gimnazjum, w czasie kiedy ja go znałam był raczej skrytym chłopakiem. Kiedy zwiazal sie z ta dziewczyna cpał itp. Nie wazne, w dniu ktorym go zobaczylam stwoerdzilam ze jestem zakochana, mialam 16 lat.

do 18 roku zycia byłam w nim zakochana, kilka miesiecy przed wyjazdem spotykalismy sie a on mowil ze musze dac mu czas bo musi skonczyc ze swoja dziewczyna... chyba oszukiwał nas 2, nie wiem... ale zostałam uderzona przez jego dziewczyne na sroku ulicy za to ze sie z nim spotykam, PODSUMOWUJAC : Miłosc w moim kierunku od ludzi,rodziny to raczej cos obcego dla mnie.

 

JA- Ja jak kocham to jest to uczucie bardzo silne. Ja kocham wszystkich ludzi- juz to tłumacze.

Moja miłosc to zaufanie, czyli ja od poczatku jestem bardzo miła i sympatyczna i albo ktos dostanie ta miłosc bo jest normalny albo nie.Kocham zwierzeta, kocham ksiazki:):)

Siebie nie kocham, nie potrafie jeszcze pokochac siebie...

chociaz czasem mam dni kiedy jestem z siebie zadowolona, majac 17 lat przyjechalam tutaj bez niczego, nie znalam jezyka nic nic nic... a teraz juz władam bardzo dobrze.... sa ludzie ktorzy mysla ze jestem tu 10 lat, mam wielkie plany i marzenia.... ale nie mam wsparcia, ktorego zawsze mi brakowało

 

Teraz ja i moje uczucia: Poznałam chłopaka w sylwestra. Zaczelismy pisac, spotykac sie... nawet bylismy ze soba krotki czas, chłopak ma silna depresje i obydwoje jestesmy do siebie przywiazani. Teraz ja mieszkam od niego kawałek poniewaz wyjechałam do pracy.

On, ma 25 lat, depresje nie wiem dlaczego. Lęki,zmiany humorow itp,duzo pracuje.jest madry, mily,kultularny, raczej spokojny Mowi,ze nie jest gotowy na zwiazek, ze nie chce mnie ranic itp. Nie wiem cos dziwnego, ale ja tez jestem dziwna... Nie wiem w tym przypadku zostawiam to w rekach Boga i czas nam pokaze co bedzie dalej. Poki co musze spełnic swoja misje i byc tutaj jeszcze około 145 dni. Pracujac z dziecmi cały dzien i robic za ich mame, wielka lekcja pokory jak dla mnie...

ale martwie sie tym objadaniem sie... Moze dlatego ze takie braki u mnie były?Mieszkałam w wynajmowanym pokoju i nie raz nie miałam co jesc, czy to wszystko czas? Martwie sie ze ten DØŁ trwa juz tyle, ale moze poszukam w tym normalnosci?Jestem tutaj sama, bez zadnej kolezanki, duzo pracuje... nie wiem... Nie moge isc do psychologa ani terapeuty poko co poniewaz to tez sa koszta i ryzyko jesli moja szefowa sie o tym dowie moze to odebrac niesmacznie.. aczkolwiek wiem,ze pojde, ale wszystko w swoim czasie :oops::oops::oops::oops::oops::oops:

 

Postanowilam ze od dzis bede jadła jak normalna kobieta,pracujaca tyle godzin co ja.

I ze bede sie kladla wczesniej spac.... ah i separacja od rodziny, raz na jakis czas zadzwonic i tyle.

 

Ktos wspomnial o rodzinie jako o pomocy!!! hej hej, to ja jestem ta ktora pomagała matce, ojciec pobierał na mnie alimenty i nie widzialam z tego nawet pol grosza.. długo by pisac, moze jak opanuje kiedys styl pisania mniej chaotyczny wydam ksiazke 'To ty budujesz swoj swiat' bo taka prawda, bedac miedzy patologia i ja siegnelam po dopalacze, bedac miedzy pachnacymi ludzmi z ambicjami i ja zaczelam odkrywac i budowac siebie.:)))

od wrzesnia zaczynam szkołe przez internet, musze skonczyc 3 klase gimnazjum. Uffff, przesadzilam dzis ze spowiedzia:) :pirate::pirate::pirate::pirate::pirate:

 

-- 23 maja 2013, 16:19 --

 

a teraz spadam sprzatac,zmienic posciel i sie ogarnac chociaz troszke:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

:D no i przed snem miłe słowo. Dziekuje. :zzz::zzz::zzz:

 

-- 24 maja 2013, 00:27 --

 

Byłabym z siebie o wiele bardziej zadowolona, gdyby wszystko nie było tak chaotycznie napisane, aczkolwiek mysle,ze to ta chec 'wygadania sie' ze wszystkiego i bedzie jeszcze czas na mniej chaotyczne pisanie:) Dobrej Nocy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×