Skocz do zawartości
Nerwica.com

Mój chłopak, tabletki, nie wiem co robić.


Rekomendowane odpowiedzi

Witam. Może tak zwięźle, bo tyle emocji mną szarpie że lepiej na sucho:

 

Jestem od 1,5 roku w związku, od roku mieszkamy razem. Mój chłopak chorował długo kiedyś na depresję, od 6 lat bierze Wenlafleksynę.

Miesiąc temu zaczął pracować po roku bezrobocia. Od tego czasu wszystko się zmieniło. Jest nerwowy, ma kłopoty noc w noc z zaśnięciem i wzięciem oddechu. Nie może spać, bo się dusi. Przeszedł wszystkie badania serca, układu oddychania, krwi, wszystko ok więc okazało się że to nerwy mogą być. Zapisano mu bardzo silny lek na noc Zyprexa. Jakiś tydzień było dobrze, ale teraz znów nie może spać i potwornie się męczy.

 

Dodatkowo powiedział że chyba chce być sam. Że nie wie, co do mnie czuje i nie umie być już w związku. To przez tabletki zapewne, albo lęk, nie wiem, jak mogło tak nagle wszystko ulecieć, a nie znam się na tym.

Niby chce odejść ale mówi że mnie kocha, mota się, a ja go przecież teraz nie zostawię, nawet jak mielibyśmy być przyjaciółmi.

 

Co ja mam robić i co będzie dla niego najlepsze? Jak mu pomóc w nocy?

 

Pomóżcie proszę, jakaś wskazówka...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj, A26 :D

 

Co w tej pracy jest źródłem tak wielkiego stresu ? Konkretny rodzaj pracy (wśród ludzi, w silnym stresie), może otoczenie (współpracownicy, szefostwo), brak satysfakcji z tej pracy, nie radzenie sobie z zadaniami w pracy ? A może jeszcze coś innego ?

Jeśli tym źródłem jest coś, co trudno byłoby pokonać, byłoby możliwe zmienienie pracy na mniej stresującą ?

 

Po drugie, może lepiej uda się dobrać inny lek na noc ?

 

Po trzecie, czy chłopak rozpoczął terapię, by uporać się z depresją ?

 

Najprawdopodobniej wahania jego emocji wynikają ze stresu jaki towarzyszy mu w związku z pracą. Może uważa, że nie powinien Cie "ciągnąć na dno", skoro sam nie radzi sobie z tym stresem... :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Źródłem jest raczej praca sama w sobie i 10 godzin dziennie tej pracy... bo jako taka podoba mu się, ale natężenie i zmęczenie, bo w nocy nie śpi przez ten oddech. Chodzi na terapię od 2 lat. Co do leków to stara się i chodzi po psychiatrach ale wszyscy mówią że ma brać dalej te co bierze.

 

Ja się na tym nie znam, ale z tego co wygooglowałam to Wenlaflaksyna z Zyprexą oba bardzo silne...

 

Czasem mu przeszkadzam, drażnię go samą obecnością, nie wiem co zrobić da jego dobra, posłuchać go i odejść czy zostać, nie wiem, kocham go bardzo i zrobię to, co będzie dla niego najlepsze. Tylko że on sam nie wie co będzie dla niego najlepsze...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Trochę to dziwne, że lubi pracę, która powoduje takie zmęczenie. :roll:

 

Wszyscy psychiatrzy, u których był, są zgodni co do tego, że powinien brać lek na noc, który najwyraźniej nie pomaga ?

Nie jestem farmaceutą, ani psychiatrą by bardziej wypowiadać się co do tych konkretnych leków.

 

W jaki sposób go drażnisz ? I kto tak uważa: on czy Ty ?

I w ogóle dlaczego chciałabyś się poświęcać dla niego, nawet gdyby to miało oznaczać rozstanie ? Sama nie jesteś pewna swoich uczuć, swojej wartości ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z tą pracą jest tak, że on za bardzo nie ma wyjścia, jeśli nie będzie pracował nie ma za co żyć, a uważa że mogło się trafić gorzej. I też jest to taki "powrót do życia" dla niego mimo wszystko.

 

Dokładnie tak jest, że lekarze nie umieją mu pomóc. Ma już lęk przed chodzeniem do nich, chodzi na siłę.

 

Widzę, że go drażnię. Że jestem "dodatkowym problemem".

 

Chcę się poświęcać bo kocham go przede wszystkim jako człowieka i jest ponad wszystko moim przyjacielem, ponad związkiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiem, obecnie nie jest łatwo zmieniać pracę. jednak trudno mi uwierzyć, by było to zupełnie niemożliwe, tym bardziej, że ta praca wpływa niekorzystnie na Twojego chłopaka.

Wiadomo, ze nie chodziłoby o rzucenia pracy w ogóle, tylko o zmianę jednej pracy na drugą, więc pewna ciągłość dochodów byłaby.

 

Podobnie z lekarzami, skoro rozkładają bezradnie ręce, warto poszukać lepszych.

 

Wybacz, że to piszę, ale uważam to za istotne. Większość osób nie byłaby w stanie rozstać się w imię miłości. Odbieram (na ile słusznie ?) Twoją postawę, jako wahanie się w uczuciach. Tym bardziej, że napisałaś w tym temacie:

nie wiem co zrobić da jego dobra, posłuchać go i odejść czy zostać, nie wiem, kocham go bardzo i zrobię to, co będzie dla niego najlepsze.
...a to brzmi dla mnie (może niesłusznie), jak pozostawienie decyzji odnośnie Waszego związku, forumowiczom. :shock:

I jeśli faktycznie wahasz się we własnych uczuciach, to może i owe "drażnienie" odbierasz zupełnie przeciwnie do rzeczywistych źródeł jego rozdrażnienia ?

Jak jest w istocie z Twoimi uczuciami ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie waham się i nie wahałam. Problem jest taki, że to on chce się rozstać. A ja nie wiem, na ile to jest decyzja odnośnie sytuacji, a na ile prawdziwa. Powiedział, że nie może ze mną być, ale mnie kocha i to ja mam zdecydować, czy chcę czekać i cierpieć z facetem, który nie wie czy chce ze mną być czy odchodzę.

 

A ja decyzji nie zostawiam forumowiczom, ja chcę go tylko bardziej zrozumieć, dlatego tu piszę... najprostsze rozwiązanie: rozmowa nie działa, bo kiedy on sobie ledwo radzi ze sobą, uważam to za egoistyczne zamęczanie go rozmową o związku.

 

Decydując się na taką relację i znając okoliczności, bo przed tą sytuacją też nie było miodu, wiedziałam że będzie trudno. Tylko nie wiedziałam dokładnie, co to oznacza. Teraz dopiero widzę, jak wielu rzeczy nie rozumiem.

 

I jeśli chodzi o samą tylko mnie: rozstanie to ostatnia rzecz, jakiej chcę. Dałabym wszystko, żeby tak się nie stało.

 

Co do pracy masz rację.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Skoro już mamy wyjaśnioną kwestię Twoich uczuć... Możliwe, że Twój chłopak chce rozstania, z obawy przed tym, byś nie uznała go za "słabego, mało wartego", "bo nie radzi sobie z problemami". Albo też uważa, ze "nie zasługuje na Ciebie", bo nie jest "twardzielem" radzącym sobie z problemami.

W tym wypadku mogłabyś ze swojej strony udzielać mu wsparcia, zapewniać, że łatwiej będzie Wam razem pokonać trudności, że nie postrzegasz go wyłącznie przez pryzmat tego, jak on sobie radzi lub nie. Powtórz również jemu, że nie chciałabyś tego rozstania, jak wiele dla Ciebie znaczy, nawet jeśli on uważa inaczej.

 

Myślę, że unikanie rozmowy (nawet w trosce o nie zamęczanie go) nie jest dobrym wyjściem - może przez to Twój chłopak nie jest pewny tego Twoich uczuć, może czuje się osamotniony ze swoimi uczuciami, skoro nie poruszasz tego tematu ? Owszem, z drugiej strony wałkowanie tego tematu dzień, w dzień, również nie jest dobrym wyjściem. Tu przydatne jest duże wyczucie z Twojej strony.

 

Kolejną sprawą jest to, byś całkiem nie zaniedbywała swoich potrzeb (w trosce o siebie, ale i o Was), swoich uczuć w tym związku. Warto mówić również o tym, czego Ty oczekujesz od niego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×