Skocz do zawartości
Nerwica.com

Czuje ze smierc niedlugo po mnie przyjdzie, bez nadziei...


Rafaello

Rekomendowane odpowiedzi

Witajcie. Jestem juz w tragicznym stanie. Przestalem jesc cokolwiek. Opadam z sil, ciezko mi sie poruszac. Czuje ze juz niedlugo spotkam sie z Bogiem. Moje zycie pare lat temu bylo uslane rozami. Jestem przystojny. Zawsze otaczalem sie pieknymi kobietami. Mam 26 lat. Bylem dusza towarzystwa. Mialem sportowy samochod, dobra prace, piekna dziewczyne. Teraz jestem nikim. Czar prysl. Naduzywalem alkoholu i narkotykow. To zaczelo sie stopniowo 4-5 lat temu. Przestalem wychodzic z domu. Olalem znajomych i dziewczyne. Cos sie we mnie wkradlo i zaczelo ze mnie wysysac wszystko co mialem w sobie najlepsze. Noe chce juz zyc. Cala moja mlodosc poszla sie #ebac. Mam zero libido, nawet nie wale bo mi nie staje. Pije ze soba alkohol bo nie moge opanowac swojego smutku. Placze potem i wyje do poduchy wspominajac swoje zycie, ktore bylo uslane rozami. Bylo tak cudownie, kochalem siebie i to co robie. Wszystko sprawialo mi przyjemnosc. Takie proste wyjscie do sklepu, a juz pojawial sie usmiech na mej twarzy. Mam strasznego dola, nie moge juz wytrzymac tego, to mnie zabija. Kiedy patrze sie w lustro widze tak smutnego czlowieka ze az zal. Ludzie mnie unikaja, nikt nie patrzy mi w oczy. Kiedy ide ulica, wszyscy sie na mnie gapia i nie wkrecam sobie tego tylko tak jest. Ja juz wegetuje. Leze caly dzien na lozku i nigdzie nie wychodze. Nikt mnie nie kocha, nie mam nikogo. Juz nie widze dla siebie sensu istnienia. Bylem kims, panem zycia ktorego wielu mi zazdroscilo. To wyparowalo. Cala ta pewnosc siebie, charakternosc, wszystkie moje atuty znikly. Nie mam juz zadnych uczuc, zero przyjemnosci. Nie spie cale noce. I ten okropny bol z przodu glowy. Co ja zrobilem ze Bog mnie tak skaral, bylem zawsze dobry dla kazdego. Czy chce mnie zabrac do siebie? Ciezko mi sie oddycha, czuje ucisk w brzuchu i pod klatka piersiowa. Jestem blady jak sciana, moje oczy sa jak galaretka, swiecace z opuszczonymi powiekami. Wygladam jak cpun, ale tego nie kontroluje. Moj wzrok jest wpatrzony w nicosc. Bez emocji i checi zycia. Jestem taki samotny. Najgorzej jest kiedy przychodza smutne wspomnienia zwiazane z moim stanem, wtedy mam ochote ze soba skonczyc. Wyobrazcie sobie kogos kto stoi z wami i sie nie odzywa. Taka pustka w glowie, zupelny brak mysli. Pozapominalem wiekszosc fajnych wspomnien. Mam klopot z rozpoznaniem znajomych. Widze wszystko jak za mgla. To mnie tak dobija ze nie wychodze z domu. Calkowicie utracilem poczucie humoru i zdolnosc uwodzenia kobiet. Zero podniecenia, zero libido. Nawet jak mnie masowala po wacku to mi nie stanal. Wiecej jej nie widzialem. Mocno czuje ze juz nieduzo czasu mi zostalo. Niedawno jak przysnalem w dzien to snila mi sie niezywa babcia na lace wsrod kwiatow. Chcialbym zeby moje cierpienie juz sie skonczylo. Pozdrawiam Was.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może ladywind masz i racje...jak widze takie opisy to często mam w głowie myśli ze może leki są temu winne? Bo nie jest tajemnica , że zle dobrane mogą ładnie spustoszyć psychike. No a dwa autor wątku..nie podal prawodopodobnej w jego mniemaniu przyczyny więc....no ale ja tam nie wiem:). Trzeba poczekac na wypowiedz autora wątku.

 

~rafaello.

 

Z dnia na dzien wstales i nagle utraciles radosc zycia? Zadnych stresow w zyciu , zalaman?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witajcie. Jestem juz w tragicznym stanie. Przestalem jesc cokolwiek. Opadam z sil, ciezko mi sie poruszac. Czuje ze juz niedlugo spotkam sie z Bogiem. Moje zycie pare lat temu bylo uslane rozami. Jestem przystojny. Zawsze otaczalem sie pieknymi kobietami. Mam 26 lat. Bylem dusza towarzystwa. Mialem sportowy samochod, dobra prace, piekna dziewczyne. Teraz jestem nikim. Czar prysl. Naduzywalem alkoholu i narkotykow. To zaczelo sie stopniowo 4-5 lat temu. Przestalem wychodzic z domu. Olalem znajomych i dziewczyne. Cos sie we mnie wkradlo i zaczelo ze mnie wysysac wszystko co mialem w sobie najlepsze. Noe chce juz zyc. Cala moja mlodosc poszla sie #ebac. Mam zero libido, nawet nie wale bo mi nie staje. Pije ze soba alkohol bo nie moge opanowac swojego smutku. Placze potem i wyje do poduchy wspominajac swoje zycie, ktore bylo uslane rozami. Bylo tak cudownie, kochalem siebie i to co robie. Wszystko sprawialo mi przyjemnosc. Takie proste wyjscie do sklepu, a juz pojawial sie usmiech na mej twarzy. Mam strasznego dola, nie moge juz wytrzymac tego, to mnie zabija. Kiedy patrze sie w lustro widze tak smutnego czlowieka ze az zal. Ludzie mnie unikaja, nikt nie patrzy mi w oczy. Kiedy ide ulica, wszyscy sie na mnie gapia i nie wkrecam sobie tego tylko tak jest. Ja juz wegetuje. Leze caly dzien na lozku i nigdzie nie wychodze. Nikt mnie nie kocha, nie mam nikogo. Juz nie widze dla siebie sensu istnienia. Bylem kims, panem zycia ktorego wielu mi zazdroscilo. To wyparowalo. Cala ta pewnosc siebie, charakternosc, wszystkie moje atuty znikly. Nie mam juz zadnych uczuc, zero przyjemnosci. Nie spie cale noce. I ten okropny bol z przodu glowy. Co ja zrobilem ze Bog mnie tak skaral, bylem zawsze dobry dla kazdego. Czy chce mnie zabrac do siebie? Ciezko mi sie oddycha, czuje ucisk w brzuchu i pod klatka piersiowa. Jestem blady jak sciana, moje oczy sa jak galaretka, swiecace z opuszczonymi powiekami. Wygladam jak cpun, ale tego nie kontroluje. Moj wzrok jest wpatrzony w nicosc. Bez emocji i checi zycia. Jestem taki samotny. Najgorzej jest kiedy przychodza smutne wspomnienia zwiazane z moim stanem, wtedy mam ochote ze soba skonczyc. Wyobrazcie sobie kogos kto stoi z wami i sie nie odzywa. Taka pustka w glowie, zupelny brak mysli. Pozapominalem wiekszosc fajnych wspomnien. Mam klopot z rozpoznaniem znajomych. Widze wszystko jak za mgla. To mnie tak dobija ze nie wychodze z domu. Calkowicie utracilem poczucie humoru i zdolnosc uwodzenia kobiet. Zero podniecenia, zero libido. Nawet jak mnie masowala po wacku to mi nie stanal. Wiecej jej nie widzialem. Mocno czuje ze juz nieduzo czasu mi zostalo. Niedawno jak przysnalem w dzien to snila mi sie niezywa babcia na lace wsrod kwiatow. Chcialbym zeby moje cierpienie juz sie skonczylo. Pozdrawiam Was.

Bóg Cię ukarał? Chyba sam sobie zgotowałeś taki los. Nawet teraz, gdy piszesz o swoim życiu, które niby legło w gruzach przemawia przez Ciebie próżność. Walenie konia, baby, podziw i zazdrość ludzi, fura, narcystyczne podejście do swojego wizerunku itp. To Twoje priorytety. I wiesz dlaczego tak szybko wpadłeś w dół? Bo te priorytety są nic nie warte na dłuższą metę. Są słabe i bezproduktywne jeśli chodzi o budowanie swojej własnej tożsamości przed samym sobą. Co oprócz tej powierzchowności, czy materialnej sfery reprezentowałeś sobą w przeszłości? Poległeś przy pierwszej kłodzie, którą życie rzuciło Ci pod nogi. I gdzie ta Twoja wspaniałość i błyskotliwość wtedy były? Padłeś jak mucha . Moja rada : zacznij wreszcie faktycznie/szczerze pracować nad sobą, nad tym, co stworzy Ci silną podstawę do rozbudowywania osobowości, a nie bujaj się po mrzonkach udając wielce uciśnionego i poturbowanego przez życie i Boga. Jak się ma prawdziwe, a nie sztucznie wytworzone atuty, to one nie znikają same od siebie. Nikt Cię nie kocha? A za co ma Cię kochać? Za ćpanie, picie, stagnację , użalanie się na sobą i zwalanie winy na wszystkich tylko nie na siebie? Nikt za Ciebie nie pił, ani nie faszerował się substancjami psychoaktywnymi. To była Twoja świadoma decyzja. Co robisz w tym kierunku, by stać się człowiekiem? <- żeby być kimś, w pierwszej kolejności trzeba właśnie nim się stać.... Niech zgadnę....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×