Skocz do zawartości
Nerwica.com

Czy depresja może spowodować tak zwaną znieczulicę?


Monika512

Rekomendowane odpowiedzi

Cześć, witam ponownie. Zastanawiam się, czy depresja może spowodować, tzw. znieczulicę? Oczywiście moje pytanie nie jest bezpodstawne. Mam problem. Od jakiegoś czasu za bardzo nie dogaduje się z moją koleżanką, która jest mi bardzo bliska (nie mylić z przyjaciółką,mam depresję sezonową i nie pakuje się w bliższe związki tj. przyjaźń, to zbyt ryzykowne moim zdaniem). Przynajmniej z mojego punktu widzenia, z jej perspektywy może to wyglądać inaczej. Jestem no cóż, bardzo emocjonalną dziewczyną, dużo myślę, filozofują, a nawet piszę wiersze. Większość słów czy czynów ludzi analizuję, jestem od tego uzależniona. Na podstwie tego analizowania, stwierdzam, jak układają się moje kontakty z innymi ludźmi. Wyniki często nie są pozytywne, czasem powodują, że popadam w jakąś tam rozpacz, raz się nawet zdarzyło, że w ogromną(źle zinterpretowałam zachowanie pewnej osoby). Wiem, że to dziwne, ale depresja to przecież zaburzenie psychiczne, prwada? Tak czy siak, jeszcze niedawno brzydziłam się kłamstwa, kiedy to robiłam to z konieczności i miałam ogromne wyrzóty sumienia kiedy to robiłam, Kiedy źle się układało z bliskimi, miałam ochotę się zabić i nawet planowałam jak to zrobić. A teraz... Kłamię, praktycznie bez przerwy bez większych wyrzótów,w tej chwili nie dogaduję się z tą koleżanką i myślę- Mam cię w du***, już cię nie potrzebuję (dla podkreślenia dodam, że jest jedyna osoba której prawie całkowicie ufam co w moim przypadku jest wielkim wyczynem bo nie mam zaufania nawet do własnej matki). Ta koleżanka, jest mi najbliższą osobą pod słońcem, gdy coś jest nie tak, martwie się o nią, oddałabym za nią życie bez mrugnięcia okiem a jednak, w tej chwili praktycznie olewam to, co się między nami dzieje. Kiedy mogę komóś pomóc, robię to, ale nie z takim emocjonalnym podejściem jak kiedyś. Martwię się o innych, ale nie całym sercem, staje się coraz bardziej chłodna,niemiła moja wiara w Boga osłabła, chyba już nie wierzę nawet w Jezusa. Czeka mnie samotność, jeśli tak dalej pójdzie. Ale nie jestem pewna, czy to zasługa depresji, biorę pod uwagę swój wiek. Mam 15 lat, może to nie depreja a... dojrzewanie? A może to jakaś dziwna mieszanka obu tych czynników. Nie piszczcie tylko tego, bym zgłosila się do psychologa, bo i tak tego nie zrobię. Wiem, że to wszystko jest zagmatwane. Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zupełnie nie rozumiem obaw przed psychologiem czego sie boisz że przypadkiem ci pomoże? to smutne że ludzie muszą sie nacierpieć kilka lat żeby dopiero sie wziąść za siebie i ja cierpiałam bo byłam zwykłym tchórzem, ale zaczęłam liczyć lata wyjęte z życia dlatego bardzo żałuję że nie zgłosiłam sie po pomoc od razu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No Majster, strzeliles jak kula w plot :) Chyba nie przeczytales do konca komentarza. Uwazam, ze psycholog nie zawsze jest najlepszym rozwiazaniem, moze w tym wypadku niekoniecznie, chociaz to tylko moja opinia.

Moze sie zdarzyc, a sadze, ze czesto wlasnie tak jest, ze po okresie depresji czlowiek staje sie mniej czuly, obojetnieje na pewne kwestie (ja tak mialem), jedno jest pewne, to nie minie samo, jezeli nic z tym nie zrobisz, takie rzeczy nie mijaja, tylko nawarstwiaja sie.

Rowniez kiedys analizowalem dosyc czesto zachowanie innych ludzi, jednak prawda jest taka, ze to nie zbyt dobre roziwazanie, bo i tak nigdy nie wiesz, czy te analizy maja sens, zwykle nie maja, bo to co nam sie wydaje na temat innych ludzi czesto jest nie trafione, wogole.

Jezeli masz ochote przeczytaj to: http://www.astro.eco.pl/astro2/przebudzenie.html (Anthony De Mello - Przebudzenie) kiedy pierwszy raz ją przeczytalem(mialem wtedy 15 lat) bylem w szoku i do dzis uwazam ja za genialna ksiazke, ktora byc moze troche rozjasni twoja sytuacje i pozwoli zrozumiec to co dzieje sie pomiedzy toba i twoja kolezanka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli psycholog nie stwierdził, że masz depresję, to lepiej nie używaj tego słowa za dużo, po co ?

Poza tym - doskonale sama rozumiesz, że jeśli będziesz miała serdecznie w nosie bliskie Tobie osoby, to zostaniesz sama. Chcesz tego ? Chyba nie.

Nie zwalaj winy na depresję, ona owszem - osłabia kontakty z innymi, ale nie z tymi najbliższymi. Poza tym, Ty wiesz co się dzieje, nikt Tobie tego (jeszcze) nie powiedział, a więc zawalcz z tym, jeśli się to Tobie nie podoba.

Radzę to zrobić wcześniej, zanim koleżanka się zupełnie od Ciebie odsunie i poczujesz, że jesteś SAMA.

I błagam raz jeszcze - nie wmawiaj sobie depresji w wieku 15 lat - nie chodzi o wiek ! , że nie można mieć wówczas depresji, ale o to, że nie chciałabym żebyś przyzwyczaiła się, że każde tego typu problemy to zaraz jest ta choroba. To naprawdę poważne.

Nie lekceważ tego co się z Tobą dzieje, jesteś zbyt młoda, żeby marnować czas na życie bez ludzi.

Zapewniam Cię, że są nam potrzebni.

 

 

Pozdrawiam, K.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bardzo dziękuję. Co do psychologa, to zgłoszę się do szkolnego po nowym roku (w środę zaczyna się przerwa świąteczna, a on jest tylko w środy). Jeśli istnieje możliwość że nie nie mam depresji (w co szczerzę wątpię) to zrobię wszystko, aby to co się ze mną dzieje, przerwać. Wczoraj czystym przypadkiem trafiłam na stronę http://bpd.szybkanauka.net/ i się jeszcze bardziej dobiłam tym, że większość (czyt.ok90%) objawów do mnie pasuje. Więc tak czy siak jeśli nie depresja to BPD. Chcę się upewnić. Jeśli faktycznie to mam, to będę musiała przygotować się na samotność(nie twierdzę, że to możliwe). W tej chwili już kompletnie nie mam pojęcia co ze sobą zrobić. Napisałam już o tym Oli(owej koleżance) wraz z adresem tej strony internetowej i dałam jej wolną rękę, poprosiłam ją o to, żeby się nad tym wszystkim zasatnowiła i zdecydowała się na to, czy chce się ze mną zadawać. Wiem, że weszłam na głęboką wodę, ale bez szczerości nic nie ma sensu. Jeśli mam ją krzywdzić, to lepiej już żeby nie miała ze mną do czynienia. Zbyt bardzo ją sobie cenię, aby ją ranić. Nie odpisała mi jeszcze. Uważam, że moja decyzja o nie wchodzeniu w przyjaźń, jest jedną z lepszych, jaką podjęłam.

Pozdrawiam serdecznie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No Majster, strzeliles jak kula w plot :) ...

Bez urazy ;)

Doczytalem i wiem, ze dziecko ma 15 lat (sorry, ale dla mnie kazdy w tym wieku bedzie dzieckiem). Nie powinna podejmowac decyzji bez wiedzy swoich rodzicow, a tym bardziej sugerowac sie tym co wyczyta w sieci bez konsultacji u specjalisty. Co innego odpowiadac na posty kogos doroslego, chocby i chorego, a co innego prowadzic rozmowe z dzieckiem w "wieku dojrzewania".

Pozdrawiam i nie zmieniam zdania - rozmowa z rodzicami, psychologiem a najlepiej obie na raz :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moniko, wydaje mi się, że powinnaś porozmawiać w cztery oczy z koleżanką, wyjaśnić jej co się dzieje i dlaczego tak.

Być może samo przeczytanie czegoś nie da jej wystarczającej wiedzy na temat problemów jakie Ciebie otaczają.

Poza tym, jeśli nawet psycholog wszystko by potwierdził, myślisz, że naprawdę uda Ci się szczęśliwie żyć bez ludzi ? Być może przez pewien czas, ale nie sądzę, aby to dało Ci radosne życie. Po prostu potrzebujemy innych, musisz tylko nauczyć się, że nie jesteś sama, że inni ludzie też mają swoje troski i problemy, a odsuwając się od nich po prostu chowasz głowę w piach.

Aha, co do tych wszystkich stron - są oczywiście skarbnicą wiedzy, niejednokrotnie pomocne, ale ... no ale nie dla osób które szukają pomocy i chcą sprawdzić czy 'rzeczywiście mam depresję', czy inne tego typu choroby.

Niestety Tobie samej będzie trudno obiektywnie spojrzeć na całą sprawę, wątpliwości rozwiąże specjalista.

Jeśli ten w szkole będzie wydawał się mało profesjonalny, to nie zrażaj się - nie wszyscy są tacy sami. Jednak powinnaś przynajmniej powiadomić rodziców o swoich planach związanych z wizytą u psychologa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Majster:

Masz racje, podchodze do takich porad przez internet zbyt beztrosko, traktuje ludzi po drugiej stronie na rowni sobie, a wiek osoby, do ktorej sie pisze odgrywa duza role, wiec moze rzeczywisice powinienem sie troche pohamowac z 'dobrymi radami'.

 

Monika:

Byc moze psycholog, jesli trafisz na dobrego czlowieka i specjaliste moze duzo pomoc. To co dzisiaj uwazasz na temat swoich stosunkow z innymi ludzimi nie koniecznie pozostanie takie na zawsze, a raczej na pewno sie zmieni. Nie ograniczaj siebie w ten sposob, ze to co czujesz teraz ma zdeterminowac reszte twojego zycia. Ludzie sa potrzebni, a problemy przez ktore przechodzisz sa po to, zeby uksztaltowac twoj charakter, czy na dobre, czy na zle, to zalezy tylko od ciebie. Przyjazn jest czyms bardzo cennym, jezeli masz kolezanke, na ktorej Tobie bardzo zalezy( i na odwrot) to nie tchorz i nie wycofuj sie, bo mozesz kiedys zalowac, ze nie ma nikogo wartosciowego w poblizu.

Wiesz, czytalem inne twoje komentarze i mysle, ze to czego doswiadczasz to jeszcze nie depresja, byc moze okresowy spadek nastroju, depresja to cos znacznie powazniejszego, cos co rozklada czlowieka na lopatki.

Nie znam dokladnie twojej sytuacji, wiec to co napisalem moze byc zupelnie nieadekwatne.

Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pewych rzeczy się nie da opisać. Teraz tylko czekam na ,,po świętach" jak się odważę rzecz jasna. To co powiedziałeś gringo brzmi mądrze i jeśli to faktycznie teraz kształtuje mój charakter, to w przyszłości zapewne będę osobą ciepłą, ale tylko dla wybranych. Tak prznajmniej wnioskuję. Co do przyjaźni... Tak czy inaczej, teraz nie mogę sobie pozwolić na ten luksus, po ostatniej mam traumę i to niezłą. Ta moja koleżanka doskonale o tym wie, do tego dochodzi to, że za pół roku liceum. Wiązać się z kimś a później płakać? Wolę zaczekać, nie lubię łzawych rozstań, choć nie ukrywam, że jeśli ola pojedzie, to tak nie będzie. Wiem, że powinnam się przemóc, ale jescze chyba nie czas na to. Muszę się pozbierać, i znów zacząć ufać i zdać sobie sprawę, że każdy jest inny. Bo podobno jest. Wiem, że sobie możecie pomyśleć, że mam zły stan po tej ''przyjaźni''. Owszem, może tak być lecz tylko w części. A co do wpisów... Ostatnio mniej bywałam w szkole, co dla mnie jest naprwdę duuużym relaksem pod względem i fizycznym, i psychicznym więc były bardziej optymistyczne bo szczerzę mówiąc, nie lubię ludzi i nie wyobrażam sobie siebie bym miała jakąś tzw. paczkę. Zawsze sobie wybieram jedną osobę, której mówię wszystko. Raz pożałowałam.

Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rozstania często sa nieuniknione. Kiedy sie mialo przyjaciołkę i myslalo że tak zostanie do starości a potem latka lecą i stwierdza się ,że ta osoba nas opuścila albo poszla swoją droga i jej nie potrzebujemy, róznią sie poglady na wiele spraw.

tez jestem przewrażliwioną osobą i spotkałam sie niby z dobra psycholog ale i ja nie potrafilam prosto z mostu wszystkiego opisac ,co we mnie siedzi (czasem nie potrafilam tego dobrac w slowa) a i potem poczulam ,ze ona chce zmienic moj stosunek do rodzicow, moje podejscie do spraw kosciola (tańce w piątek) ,jakby chciala mnie wychowac na dobra córke niż na człowieka o swoim zdaniu. I to ,że sie tego nie powiedzialo jej ,ze sie jest zbyt niesmiałym też powoduje jakieś błędy.

Mam znieczulicę okropną. Może teraz nie taką jak kiedyś. Chcialam wymazac wszelkie uczucia. Nie chciec cierpieć z powodu miłości , przyjaciół. Chyba myślę ,że znajomi ,mnie opuścili bo juz nie pytają co u mnie ,a to jest trochę glupie myslenie ale co na to poradzę..

Boimy sie cierpieć i wtedy wszystko wydaje sie takie szare i bez perspektyw. Nie zawsze wizyta u zbawczego psychologa kieruje nas na prostą. Ale to racja trzeba CHCIEĆ i trzeba zmieniać swoje nawyki i po prsotu robić to co się lubi. ROBIĆ. A nie użalać się nad sobą.

Ja mam taki jeden minus. Czuje się dobrze ale spotykam osobę która ma lepiej i popadam w żal, dół ,bo chciałabym miec tak samo =='

Prawda jest taka ,na tym forum nie spotkamy zbzawiciela ale niektóre osoby swoim zachowaniem mogą nas skusić do robienia czegokolwiek :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Staram się nie użalać nad sobą, ale jak już wcześniej wspomniałam, muszę czekać, bo co mi da zwieranie jakichkolwiek przyjaźni w tej chwili? A co do znieczulicy... przyszła sama, zmieniłam delikatnie podejście do życia i oto efekt uboczny. A moja ostatnia 'przyjaźń' dała mi nieźle popalić. Dziewczyna z czasem zaczęła mnie traktować jak tzw. wynieś, przynieś a ja przez jakiś rok tego nawet nie zauważałam Trzeba odpocząć. Skok na głęboką wodę, mógłby mnie wykończyć. Znam siebie. Kilka miesięcy temu próbowałam się zaprzyjaźnić z jedną osobą, ale w efekcie się od niej uzależniłam. To było straszne, musiało upłynąć sporo czasu, zanim wyszłam na prostą. Zbyt bardzo mi na niej zależało, byłam o nią zazdrosna. To co przeżyłam można by było nazwać przejściem z jednego piekiełka w następne. Jednyną dobrą wiadomością było to, że owa osoba tego nie zauważyła. Maskowałam się na tyle dobrze, że nie miała nawet podejrzeń. Do tego wszystkiego dochodzi to, że jak na kimś mi zależało, łatwo takiej osobie było mną manipulować a ja nawet tego nie zauważałam. Miałam coś podchodzącego pod depresje, byłam słaba, poddawałam się innym ludziom bez żadnego ale. Następnie budziłam się i byłam na takich nich wściekła. Potrzeuję odpoczynku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

potrzeba znajomych, ludzi a jednocześnie strach przed tym ze moga nas zranic.

Przyjaciólka od piaskownicy, teraz już poszła inna droga czasem sie spotykany ale ja przed czuje jakiś żal i nie wszystko mi pasuje w tym w co tamta osoba wierzy. Rozumiem to ale nie lubie kiedy ktos zmusza ,stara sie zmusic do pewnych zachowan ,taka dyktatura w przyjaxni troche. Ona była super ale nie zauwazylo sie wtedy ,że to było trochę tak ,że ona miala osobe do wygadania sie a ja tylko słuchalam. Znajomi mieszkajacy pół godziny drogi ,spotkania ok ale słuchanie( moze w zartach ? ) ze ich to nie obchodzi ze tak mieszkam daleko od nich . Święta i nie widze ich nawet ,widzimy się tylko na sylwestra. Zazdrość że znajomi wychodza spotykaja się na świętach a ja siedze w domu .nie lubie samotnych wieczorów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Samotne wieczory... Ach jak ja to dobrze znam. Walka z samym sobą, próby od opanowania się, żaby nie zrobić czegoś głupiego w stylu napisania do kogoś dziwnych wiadomości (już nie raz się tak wygłupiłam, a później przepraszałam ale tylko olę). W moim przypadku było tak, że wszystko się posuwało bardzo delikatnie. Nic nie zauważałam ale do czasu. Kilka mocnych kłótni i ostateczna, która wszystko zakończyła. Dziewczyna się praktycznie ode mnie uzależniła. Od tego, że jej wszystko podam, ona w zamian mi w czymś pomoże. ZABRANIAŁA mi zadawać się z innymi a ja jak ta głópia to akceptowałam. Byłam jak w transie. Ja zwykły śmieć a ona moje guru. Nic nie widziałam, oczywiście do czasu. Zrywanie tego wszystkigo zajęło mi z jakiś rok. Wybudzałam się z tego wszystkiego stopniowo. Straszne. Pomogła mi w tym wszystkim moja znajoma, od której poźniej się uzależniłam. Nikogo nie miałam, utraciłam swoje guru. Teraz jest już dużo lepiej, jestem praktycznie wolna od tego uzależnienia, i od tamtej dziewczyny. Przez te moje przygody znielubiłam ludzi, boję się że następna bliższa znajomość zakończy się jednym, lub drugim. Chcę bliskości i jednocześnie jej się boję. Paranoja.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×