Skocz do zawartości
Nerwica.com

Nie wiem co zrobić


mmk

Rekomendowane odpowiedzi

Witajcie. Mam taki problem. Od roku koszmarnie znoszę podróże. Zacytuję moją psychoterapeutkę "klasyczne objawy agorafobii" i teraz sprawa wygląda tak. Wybrałam się wczoraj do psychiatry (moja pierwsza w życiu wizyta) cała wizyta trwała 10min lekarz zdiagnozował zaburzenia lękowo-depresyjne i zero słów o agorafobii. Przepisał mi Xetanor i Sedam. Teraz mam już taki mętlik w głowie. Terapeutka dopatrywała się u mnie agorafobii i zespołu stresu pourazowego. Psychiatra zaburzeń lękowo-depresyjnych. Czy mógłby mi ktoś doradzić, czy brać te leki czy nie, a może brać i wybrać się jednocześnie do jeszcze jakiegoś psychiatry? Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moim skromnym zdaniem lekarze lekką ręką przepisują leki. Pytanie gdzie jest granica czy leki są konieczne czy nie, jest to dość umowna sprawa. Moim zdaniem osoby które sobie dają radę z życiem bez leków, nie muszą ich brać. Ale jeżeli ktoś już nie wyrabia i nie może wykonywać prostych życiowych czynności (pójście do sklepu, pójście do szkoły, praca, itp) to pewnie jest to moment żeby jednak zacząć farmakoterapię. Te lekarstwa to nie dropsy, i to dobrze że się zastanawiasz nad ich braniem. Ssri bierze się przez rok lub więcej, te uspokajające doraźnie (bo mogą uzależnić). Więc musisz się zastanowić czy jesteś zdecydowana na to, to jest długotrwała farmakoterapia. Dodatkowo, zdaniem wielu osób, leki są tylko wspomaganiem w leczeniu nerwicy, a prawdziwym leczeniem jest psychoterapia. Polecam wywiad http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20091029&typ=sz&id=sz12.txt

Na pewno też nie zaszkodzi zadbać o ogólną kondycję organizmu, wzmocnienie, zdrowe odżywianie itd.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mmk, ja bym Ci radzila isc do innego psychiatry, 10 minut to stanowczo za malo zeby zdiagnozowac pacjenta. Poza tym czy mowilas o tym jakie masz objawy, jak sie czujesz? Trzeba bylo wszystko szczegolowo opisac.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Natomiast jeśli chodzi o diagnozę, to agorafobia, zaburzenia lękowo-depresyjne, to są jakby inaczej nazwane podobne zaburzenia. U mnie jedni mówili nerwica, pani psychiatra "lęk napadowy" inni "zaburzenia lękowo-depresyjne" są to rózne nazwy podobnych zaburzeń. Więc samego nazewnictwa bym się tak nie czepiała.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bardzo długo nie chciałam brać żadnych leków, ale teraz nie jestem w stanie samoistnie funkcjonować po za domem bez uspokajacza. Nie mogę dać się zamknąć w 4 ścianach w których ij tak też nie do końca czuje się komfortowo. Wybiorę się do innego psychiatry, choćby nawet żeby jakoś skonfrontować te diagnozy. Dzięki za odpowiedzi. Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

JA również samego nazewnictwa bym sie nie czepiał, dlatego, że i mnie mówili fobia, nerwica, depresyjno-lękowe zaburzenia, we wszystkim siedzi lęk paskudny który właśnie te leki mają na celu zniwelować, agorafobia to też lęk, po prostu w wyniku napadów lęku zaczynamy unikać pewnych miejsc, to taka forma obrony naszej psychiki a kiedy przekraczamy bezpieczne niby granice to organizm za namową psychiki szaleje.

Ale jeżeli czujesz, że lekarz zbył cię czy za szybko sie z tobą rozprawił to faktycznie wybierz sie do innego, choćby dlatego, że rzeczywiście powinien chociaż wspomnieć coś o terapii.....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witajcie. Mam taki problem. Od roku koszmarnie znoszę podróże. Zacytuję moją psychoterapeutkę "klasyczne objawy agorafobii" i teraz sprawa wygląda tak. Wybrałam się wczoraj do psychiatry (moja pierwsza w życiu wizyta) cała wizyta trwała 10min lekarz zdiagnozował zaburzenia lękowo-depresyjne i zero słów o agorafobii. Przepisał mi Xetanor i Sedam. Teraz mam już taki mętlik w głowie. Terapeutka dopatrywała się u mnie agorafobii i zespołu stresu pourazowego. Psychiatra zaburzeń lękowo-depresyjnych. Czy mógłby mi ktoś doradzić, czy brać te leki czy nie, a może brać i wybrać się jednocześnie do jeszcze jakiegoś psychiatry? Pozdrawiam

Mniej wiecej jak inni: fobie, leki, stany depresyjne itd. to sa wszystko zaburzenia afektywne i terapia wyglada dosc podobnie, podobne tez są lekarstwa. To co Ci przepisal psychiatra powinienes brac, ale jesli chcesz potwierdzic diagnoze mozesz isc do innego psychiatry. Mysle, ze inny lekarz nie przepisze Ci jakichs innych leków: to co dostales to antydepresant (calkiem niezly) i benzodiazepina (po ustaniu stanow lękowych stosowalbym to tylko doraznie). No i faktycznie same tabletki moga nie wystarczyc, warto sie rozejrzec za psychoterapia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No wlasnie. MOja terapeutka zdiagnozowala u mnie zalamanie nerwowe, a psychiatrzy zaburzenia depresyjno-lekowe.

Ale idz jeszcze do innego psychiatry, moze ta wizyta uspokoi Cie. Jesli lekarz nie wspomni slowem o terapii, sama zapytaj o nia, to bardzo wazne, zeby nie powiedziec,ze najwazniejsze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak przejdę się tym bardziej, że przepisał mi branie Xetanoru od 20mg co mi dla mnie może być końską dawką. Bo o ile funkcjonuje na lekach doraźnie to jest, to najmniejszy Neurol i najchętniej powstrzymałabym się jeszcze z braniem Xetanoru (przerażają mnie te efekty uboczne i odstawienne) Monika długo diagnozowała u Ciebie terapeutka załamanie? Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witajcie. Mam taki problem. Od roku koszmarnie znoszę podróże. Zacytuję moją psychoterapeutkę "klasyczne objawy agorafobii" i teraz sprawa wygląda tak. Wybrałam się wczoraj do psychiatry (moja pierwsza w życiu wizyta) cała wizyta trwała 10min lekarz zdiagnozował zaburzenia lękowo-depresyjne i zero słów o agorafobii. Przepisał mi Xetanor i Sedam. Teraz mam już taki mętlik w głowie. Terapeutka dopatrywała się u mnie agorafobii i zespołu stresu pourazowego. Psychiatra zaburzeń lękowo-depresyjnych. Czy mógłby mi ktoś doradzić, czy brać te leki czy nie, a może brać i wybrać się jednocześnie do jeszcze jakiegoś psychiatry? Pozdrawiam

 

 

Hallo,

 

to ze masz teraz metlik w glowie, nie dziwi mnie. Masa lekarzy i niektorzy terapeuci nie zabardzo tlumacza chorym mechanizm choroby.

 

Psychiatra zdiagnozowal zaburzenia lekowo-depresyjne bo zajmuje sie bardziej symptomami choroby, terapeutka agorafobie bo zajmuje sie bardziej psychika.

 

A aby to zrozumiec musisz wyobrazic sobie ten lancuszek ze soba powiazany.

 

Najpier jest nerwica, lekki powoduja tak zwane zachowanie omijajace sytuacje ktorych sie boimy (czasami nawet nieswiadome, ale tez nie u wszystkich). Czyli chorzy zaczynaja ograniczac pole pruszania sie (nie chodzenie do sklepu, niejezdzenie autobusem, nie chodzenie do miejsc gdzie jest duzo ludzi, albo gdzie nikogo nie ma itd) tu zaczyna sie agorafobia. Ze wzgledu na nerwice, lekki, agorafobie, zmienia sie nasze zachowanie, mysli robia sie tylko pesymistyczne, brak sily aby walczyc z tym, poddanie sie i depresja.

 

Dlatego i psychiatra i terapeuter dobre diagnozy zrobili, szkoda tylko ze nie potraktowali ciebie jako doroslego i swiadomego pacjeta i nie wytlumaczyli DOKLADNIE na czym ta choroba polega.

 

Ze wzgledu na te powyzsze powiazania, jest bardzo wazne tak zwane dualne leczenie przez psychiatre i terapeute.

Jesli chodzi o leki czasami jest nawet bardzo dobrze wziasc leki (nie benzos) aby nabrac sily do walki. Pomagaja w nabrani znowu wiary w siebie, pozwalaja na spojrzenie w przaszlosc, poszukanie zrodla problemu aby cos zmienic. Wazne jest tylko ze same leki nie pomoga az do konca ale piszesz ze chodzisz na terapie , wiec jesli na terapie pracujesz nad soba to leki moga tu byc bardzo pomocne, na jakis czas. Aby tylko nie byly Benzos, bo one co prawda bardzo szybko daja ulge, ale zwiazuja ci rece jesli chodzi o prace nad soba. Nie czujesz strachu ale i nic innego tez nie czujesz (muwie o stalym dziennym braniu benzos).

 

Radzila bym skoro robisz terapie i jestes dodatkowo pod opieka psychiatry, stawiac konkretne pytania aby zrozumiec mechanizm. Wiem z doswiadczenia ze czasami ma sie naprawde stracha niekture rzeczy pytac, bo nasze chore myslenie muwi nam jak sie zapytam to moze mi sie naprawde cos stac, znam to z doswiadczenia. Ale od momentu gdy zaczelam pytac i rozumiec moj stan zaczol sie bardzo szybko poprawiac.

 

Mozna to tak opisac, jesli mamy mase pytan i zero odpowiedzi, nasz wrog (choroba) nie ma oblicza i nie wiemy z kim mamy walczyc, majac odpowiedzi uczymy sie sami albo pod opieka terapeuty roznych strategi walki z choroba.

 

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mmk

 

Terapeutka zdiagnozowała moja przypadlosc zaraz po pierwszej sesji. Oczywiscie pytalam ja pozniej w trakcie dalszych czy to aby jest zalamanie nerwowe, wkrecalam sobie bordeline, zaburzenia osobowosci itp. Powiedziala,ze to wykluczone.Ze jest to zalamanie nerwowe , a wg psychiatry zaburzenie depresyjno-lękowe.

Moja terapeutka ma duze doswiadczenie w swojej pracy, sama przeszla chorobe nowotworowa(nie wiem tego od niej, dowiedzialam sie od kogos innego), nalezy do Polskiego Towarzystwa Terapeutow (tak to chyba sie nazywa), ma dwoch suprewizorow. Ufam jej,Co innego mi pozostalo?

 

Od stycznia chodze raz w tygodniu na terapie. Wczesniej chodzilam dwa razy w tygodniu.

Jutro mam terapie na 15:00. Czasami jak tam ide to sobie mysle...ciekawe o czym dzisiaj bedziemy rozmawialy? Zawsze znajdzie sie jakis temat.

A Ty co planujesz w zwiazku z leczeniam?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki za odpowiedz. Na razie jeszcze zwlekam z lekami. W przyszłym tygodniu będę miała pierwszą po świetach wizyte terapeutyczną. Przed świętami terapeutka wspominała coś, że to może być Zespoł Stresu Pourazowego (związanę z moją poprzednią, bardzo stresującą pracą) Pójdę na sesje i może dowiem się czegoś nowego, a za dwa tygodnie jestem umowiona do psychiatry który jest też psychoterapeutą, może będzie lepiej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Byłam i u drugiego psychiatry. Stwierdził, że... to było bardzo silne załamanie(?) nerwowe i żeby dać sobie jeszcze troche czasu i zobaczyć, co będzie się działo. Da się w miarę żyć, gdyby nie te napady paniki podczas jazdy... A dzis jeszcze zmarł tata osoby którą kocham, dzieli nas 100km. Czuje się koszmarnie :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×