Skocz do zawartości
Nerwica.com

FLUOKSETYNA(Andepin, Bioxetin, Fluoksetyna EGIS, Fluoxetin Polpharma, Fluoxetine Aurovitas/ Vitabalans, Fluxemed, Seronil)


shadow_no

Czy fluoksetyna pomogła Ci w Twoich zaburzeniach?  

251 użytkowników zagłosowało

  1. 1. Czy fluoksetyna pomogła Ci w Twoich zaburzeniach?

    • Tak
      160
    • Nie
      71
    • Zaszkodziła
      40


Rekomendowane odpowiedzi

Godzinę temu, mio85 napisał(a):

Najdłużej wkrecający się lęk, na jednej dawce musisz poczekać minimum 2 miesiące wg mnie, żeby ocenić. Trochę za szybkie podbijanie dawek. Dla mnie i wielu innych przy pierwszym razie już 20 mg robiło super robotę 

Też tak myślę. Strasznie skacze po dawkach zamiast dać szansę zobaczyć jak będzie się czuła no dwa miesiące na 20 mg

Godzinę temu, BadLady1311 napisał(a):

A dzisiaj się Doktorkowi odwidziało, jak zgłosiłam utrzymujące się ataki paniki rano i kilka tygodni totalnego jadłowstrętu, kazał mi od jutra zejść na 20 mg. Zgadzam się z Wami, że dużo za szybko byłam ciągnięta na 40 mg. Mam nadzieję, że powrót teraz do 20 mg nie zrobi mi z mózgu bitej śmietany.

Ja jestem z tych megalękowych. Podczas porannych ataków paniki mam biegunkę, odruch wymiotny, dreszcze, poty i wrażenie, że umieram. Lęk wolnopłynący towarzyszy mi cały dzień.

Przed rakiem byłam 1,5 roku na Asentrze. Lęki kasowała do zera, a aktywność niestety też i cały czas bezsenność. Dlatego nie chciałam do niej wracać. Paroksetyna odpadła w drugim tygodniu. Nie byłam w stanie na niej wytrzymać. Citalopram i Escitalopram skończyły się odpowiednio po 6 i 4 na sor z odwodnienia (biegunka, wymioty, jadłowstręt, nasilenie lęku do obłędu).

Jak  myślicie jest szansa, żeby się ten lek w ogóle u mnie sprawdził? Włącznie z 10tkami jestem na nim 4 tygodnie. Ostatnie dwa tygodnie na tych nieszczęsnych 40 mg.

Jestem już naprawdę bardzo zmęczona. Nieudany eksperyment z Brintellixem, gdzie też miałam dawki podnoszone w tempie światła, kosztował mnie wiele wiele siły. Tydzień na 5 mg, dwa tygodnie na 10 mg, 5 dni na 15 mg I jeb 20 mg...

Nawet mi się nie chce pisać, co to ze mną zrobiło. A Pani Doktor (poprzednia, bo zmieniłam), kazała wytrzymywać, jeszcze tydzień, jeszcze tydzień... Nie dałam rady. Zmieniłam lekarza. 

Ciężko powiedzieć jak będzie no to wszystko zależy od twojej odpowiedzi na lek. Teraz wszystko zależy od ciebie. Ja na twoim miejscu bralbym od dzisiaj 20 mg do końca stycznia. Wtedy byłabyś dwa miesiące na 20 mg. Po tym czasie wiedziałbyś czy warto w to iść. Jakie kolwiek pozytywne efekty ale czujesz że mogłoby być lepiej idziesz w 40 mg. Brak efektu albo gorszy nastrój i większe leki to lek nie jest dla ciebie i idziesz w coś innego. Masz lekarza od tego żeby ułożył ci leczenie ale czasem też warto posłuchać swojego ciała bo to tak naprawdę ty męczysz się ze skutkami ubocznymi

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Toć ja sama z własnej inicjatywy nie skaczę. Mój Doktor tak mi zalecał, to tak brałam. Teraz nagle zrobił zwrot, jak napisałam, że mam totalny jadłowstręt i żadnej poprawy w temacie porannego ataku paniki - a to jest u mnie 80% problemu.

A jest wśród Was ktoś, kto ma podobny problem jak ja? Mój Doktor twierdzi, że po prostu z rana zalewa mnie kortyzol po same uszy i stąd te wszystkie atrakcje. Macie lęki poranne/mieliście?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A i u mnie jest jeszcze dodatkowe kryterium... czas... Nie mam go za wiele, żeby choć odrobinę odbić od dna i stanąć na nogi, bo tuż po nowym roku czeka mnie pobyt szpitalny, seria badań i protezowanie lub resekcja jelita grubego. Także absolutnie mnie nie pociesza, że fluoksetyna to taki powolny środek.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, BadLady1311 napisał(a):

I jak to naprawdę jest z tym działaniem fluoksetyny na lęk napadowy i wolnopłynący? Jest szansa, że mi pomoże, czy strata czasu? Bo różne już spotkałam wersję.

To nie jest najlepszy lek na lęk jeśli chodzi o ssri. Są osoby które na niego dobrze reagują lepiej niż na inne ale rzadko się spotyka żeby lekarz go przepisał na lęk. Myślę że u ciebie tak zrobił bo wypróbowałaś już innych ssri i w sumie nie za bardzo miał co innego dla ciebie wybrać. Na mnie nie zadziałałby przeciwlękowo bo jest za słaba mnie wyleczyła z lęku paroksetyna. Fluo dodaje energii polepsza nastrój. Są tu na forum osoby którym pomogła na lęk więc myślę że warto spróbować jak już przerobiłas inne ssri. Ale daj sobie na jednej dawce 2 miesiące 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja jestem mistrzynią reakcji paradoksalnych. Wszystkie leki, które dostawałam stricte na lęk, wywoływały u mnie lęki do granic obłędu... Szło to wytrzymać max 3 tygodnie.

Ale w wielu artykułach i opracowaniach piszą, że fluo jest na lęk napadowy i uogólnione zaburzenia lękowe. Tylko, że dopiero po 6 tygodniach kasuje lęki. Mój psychiatra twierdzi tak samo...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, BadLady1311 napisał(a):

Ja jestem mistrzynią reakcji paradoksalnych. Wszystkie leki, które dostawałam stricte na lęk, wywoływały u mnie lęki do granic obłędu... Szło to wytrzymać max 3 tygodnie.

Ale w wielu artykułach i opracowaniach piszą, że fluo jest na lęk napadowy i uogólnione zaburzenia lękowe. Tylko, że dopiero po 6 tygodniach kasuje lęki. Mój psychiatra twierdzi tak samo...

Jak zapytałem mojego lekarza o fluo czy jest dobra na zaburzenia lekowe to powiedział mi że ogólnie najgorsza na lęk ze wszystkich ssri. Najsłabiej działa na serotoninę a przez antagonizm 5htc2 nasila wydzielanie dopaminy i noradrenaliny przez to wywołuje lęk i pobudzenie. Jedni się do tego przyzwyczaja inni nie. A jeśli ktoś ma na niego dobrą odpowiedź jeśli chodzi o lęk to dla tego że tak ma poukładane receptory w głowie. Więc jest szansa że i ciebie zadziała jak inne leki nie zadziałały. Na reddit jest dużo osób którym pomogła na lęki. Nie ma co się zniechęcać ją na niej dobrze się czułem ale tak jeśli chodzi o poprawę nastroju i ogólnego funkcjonowania

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Słuchajcie, to trwa już 5 miesięcy. Dzień w dzień budzi mnie jebitny atak paniki. Kasuje mi cały dzień. Może walnąć ten bioxetin do kosza i poprosić doktorka o parokserynę. Próbowałam wprowadzić raz, skończyło się bardzo źle, ale to było lata temu. Może teraz mój organizm zareaguje łaskawiej. Mam już naprawdę dość. Jestem wykończona. Półtora roku walki z rakiem, teraz pół roku walki z lękiem. Ulgi mi potrzeba... jakiejkolwiek wymiernej ulgi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, BadLady1311 napisał(a):

Słuchajcie, to trwa już 5 miesięcy. Dzień w dzień budzi mnie jebitny atak paniki. Kasuje mi cały dzień. Może walnąć ten bioxetin do kosza i poprosić doktorka o parokserynę. Próbowałam wprowadzić raz, skończyło się bardzo źle, ale to było lata temu. Może teraz mój organizm zareaguje łaskawiej. Mam już naprawdę dość. Jestem wykończona. Półtora roku walki z rakiem, teraz pół roku walki z lękiem. Ulgi mi potrzeba... jakiejkolwiek wymiernej ulgi.

Jak masz naprawdę silny lęk taki że ciężko ci z nim funkcjonować to paroksetyna plus pregabalina myślę że mógłby ci pomóc. Ja bardzo łatwo wchodziłem na paroksetyne wg nie dawała mi popalić wiec nie pomogę jak przetrwać pierwsze tygodnie ale jak dziś pamiętam jak zaczęła działać. Po dwóch miesiącach dostałem do tego pregabaline i to był strzał w dziesiątkę lęk przestał istnieć. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie to jest dziwna sprawa, bo 80% mojego problemu, to jest ten wściekły, gwałtowny codzienny atak paniki rano. Wygląda to naprawdę źle: biegunka, odruch wymiotny albo wymioty, duszenie się, krztuszenie, dreszcze, zlewne poty, wrażenie "wariowania" albo "umierania", trzęsienie się, no panika do n-tej potęgi. Trwa to godzinę do dwóch. Gaszę to 1 lub 2 mg lorafenu (tak jak lekarz kazał), a potem zaczynam normalny dzień...

Jak była próba leczenia Brintellixem, to pojawiła się przy 15 mg taka cudna 100% poprawa i te ataki po prostu same wygasły. Niestety, potem zwiększono mi dawkę na 20 mg I cała poprawa poszła w pizdu i już nigdy nie powróciła. Było tylko gorzej, i gorzej, i gorzej. Lęk, derealizacja, depersonalizacja, masakra...

 

I teraz nie wiem, czy ciągnąć faktycznie grzecznie ten Bioxetin 20 mg modląc się o cud, że akurat na mnie zadziała przeciwlękowo, czy Bioxetin w kosz i iść w Paroksetynę. Mój psychiatra twierdzi, że jeszcze 2-3 tygodnie i osiągniemy ten decelowy efekt. Mnie czas nagli, bo na pobyt w szpitalu,serię badań, protezowanie jelita lub (co nie daj Boże) wycięcie całej prawej połowy jelita grubego, to raczej w miarę w formie powinnam być, a nie trząść się jak galareta.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

9 minut temu, BadLady1311 napisał(a):

U mnie to jest dziwna sprawa, bo 80% mojego problemu, to jest ten wściekły, gwałtowny codzienny atak paniki rano. Wygląda to naprawdę źle: biegunka, odruch wymiotny albo wymioty, duszenie się, krztuszenie, dreszcze, zlewne poty, wrażenie "wariowania" albo "umierania", trzęsienie się, no panika do n-tej potęgi. Trwa to godzinę do dwóch. Gaszę to 1 lub 2 mg lorafenu (tak jak lekarz kazał), a potem zaczynam normalny dzień...

Jak była próba leczenia Brintellixem, to pojawiła się przy 15 mg taka cudna 100% poprawa i te ataki po prostu same wygasły. Niestety, potem zwiększono mi dawkę na 20 mg I cała poprawa poszła w pizdu i już nigdy nie powróciła. Było tylko gorzej, i gorzej, i gorzej. Lęk, derealizacja, depersonalizacja, masakra...

 

I teraz nie wiem, czy ciągnąć faktycznie grzecznie ten Bioxetin 20 mg modląc się o cud, że akurat na mnie zadziała przeciwlękowo, czy Bioxetin w kosz i iść w Paroksetynę. Mój psychiatra twierdzi, że jeszcze 2-3 tygodnie i osiągniemy ten decelowy efekt. Mnie czas nagli, bo na pobyt w szpitalu,serię badań, protezowanie jelita lub (co nie daj Boże) wycięcie całej prawej połowy jelita grubego, to raczej w miarę w formie powinnam być, a nie trząść się jak galareta.

2-3 tygodnie jak mówi ci lekarz to nie tak długo tym bardziej że już jakiś czas ja zażywasz. Może mu zaufaj i zobaczysz. Jak nie będzie efektu to od razu poproś o pręgę i tyle ona w miarę szybko się rozkreca. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Powiedzcie mi proszę, czy na fluoksetynie normalny jest totalny brak apetytu? Biorę ją w sumie ponad 4 tygodnie i mam tak praktycznie od wejścia na 10. Mogłabym cały dzień nic nie jeść, tylko pić słabą rozpuszczalną słodką kawę z mlekiem.

I druga sprawa... odrealnienie... wyszłam z mężem na zwykłe zakupy ot tak do Leroya po farby i spożywka. Czuję się na zewnątrz jak kosmita. Czuję się chora psychicznie. Wyobcowana. Bardzo mi z tym źle. Najlepiej mi w łóżku w sypialni pod kocem z moimi 4 kotami. 

I cały czas myślę o szpitalu psychiatrycznym. Że tam jest moje miejsce, że ja się już nie odnajdę w normalnej rzeczywistości. 

Częściowo jest to wina Brintellixu, bo nie da się opisać, co on mi zrobił z psychiką... Nie dość, że i tak byłam w stanie głębokiego załamania psychicznego, to on zrobił ze mnie już kompletnie czubka: nasilenie lęków na maksa, bezsenność, derealizacja, depersonalizacja... odlot kompletny....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Powiedzcie mi też bardzo proszę, czy ktoś z Was miał takie silne ataki lęku rano. Pojawiło się to nagle i trzyma równo dzień w dzień. Nic na to nie pomaga. To mi niszczy cały dzień. Poprzedni psychiatra twierdził, że to takie masakryczne wyrzuty kortyzolu, przez to, że tyle czasu wcześniej żyłam w ogromnym stresie.

Co Wy o tym myślicie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja teraz na nic nam 75 mg pregabaliny z zaznaczeniem, że mogę stopniowo zwiększać do 300 mg. Dziwne dość zalecenie, nie?

Wcześniej brałam pregabalinę jako dodatek do różnych antydepresantów w dawkach od 2x75 mg do 3x150 mg max. Moje wrażenia są takie, że przez pierwsze tygodnie działa podobnie do benzo, a potem się wypala. Ale znam dużo osób, które ją stosują z powodzeniem latami na lęki I im dobrze służy, i z antydepresantem, i solo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

6 godzin temu, BadLady1311 napisał(a):

Ja teraz na nic nam 75 mg pregabaliny z zaznaczeniem, że mogę stopniowo zwiększać do 300 mg. Dziwne dość zalecenie, nie?

Wcześniej brałam pregabalinę jako dodatek do różnych antydepresantów w dawkach od 2x75 mg do 3x150 mg max. Moje wrażenia są takie, że przez pierwsze tygodnie działa podobnie do benzo, a potem się wypala. Ale znam dużo osób, które ją stosują z powodzeniem latami na lęki I im dobrze służy, i z antydepresantem, i solo.

Oj nie w moim przypadku do benzo nie  . Działanie benzo według mnie jest inne. Myśle właśnie nad dodaniem czegoś do pregabaliny, żeby mieć mieszanke na lęki i na depresje. A żeby uniknąć benzo nawet na początku brania np ssri prega może być dobra do włączenia do niej czegoś. Czekam do następnej wizyty i będziemy myśleć z lekarzem .

Edytowane przez Jarek.jarecki88

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 godziny temu, Verinia napisał(a):

Szczerze? Według mnie i mojej lekarki fluo nie jest dobra na niepokój.

 

Gdy wspomniałam psychiatrze o niepokoju, też porannego, to odrazu wypisała escitalopram. Wenlafaksyne bralam, bo ją zaproponowałam i trochę się na nią uparłam, więc lekarka pozwoliła spróbować. Niestety po pewnym czasie jej stosowania pojawił się lęk poranny i ataki paniki. Odstawiono też arypriprazol i teraz biorę właśnie escitalopram i wszystko zniknęło jak ręką odjął. Tylko pierwsze dni były niespokojne, a potem już nawet nie potrzebowałam żadnego benzo. Odstawiłam od razu. Czasem biorę Xanax, ale to bardziej po to, by się wyluzować po południu. Długo go nie brałam, i żadnych skutków odstawiennych nie miałam..biorę też pregabalinę, która już nie wywołuje euforii, ale daje dobry nastrój i luz w kontaktach społecznych. W escitalopram już totalnie wykasowal niepewność wśród ludzi, dał mi spokój w głowie, luz i podniesienie nastroju, takie stabilne, normalne, bez pobudzenia. 

 

Lęk to okropny towarzysz. Bardzo się cierpi. Nie da się nic zrobić. Nie da się funkcjonowac, ani dobrze spać.

 

Na tenoment czuję się dobrze. Działanie esci poczułam po 14 dniach około. Na razie biorę 3 tygodnie, więc może jeszcze czymś mnie ten lek zaskoczy 🤔

 

Pozdrawiam.

Do escitalopramu nigdy nie wrócę . Brałem 2 i pół roku w maksymalnej dawce 20 mg i potem powroty do tego leku były nie do wytrzymania . Tak alprazolam mam zawsze przy sobie w razie czego. Po prostu czuje się bezpieczniej. Zgadzam się jak wysoki poziom lęku , ciężko jest funkcjonować. Straszne to....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja niestety po 6 tygodniach walki z eliceą wylądowałam na sor z totalnym odwodnieniem. U mnie wywołuje ostre biegunki i wymioty. Nie do przejścia.

Kiedyś na lęki bardzo pomagała mi sertralina. W 2 tygodnie kasowała wszystko do zera. Wrócę do niej jak fluoksetyna nie wypali. Nie wróciłam od razu, bo niestety sertalina powoduje u mnie totalną bezsenność i zero chęci do jakiegokolwiek działania. Aktywizacja na minusie.

Fluo pomimo, że na lęki mi jeszcze nic nie pomogła, szczególnie ten poranny, daje piękną aktywizację i dobry sen.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie po raku lęk osiągnął taki poziom, jakiego wcześniej nie znałam. Najdziwniejsze jest to, że kiedy chorowałam, miałam operacje, chemioterapię, zakrzepicę, powikłania - wtedy lęku nie było. A byłam tylko na pregabalinie 2x75 mg. 

Wszystko wybuchło później. Pod koniec lipca pojechałam z mężem i synem na jezioro. Tak już wjechały lęki poranne. A jak wróciliśmy z wyjazdu tak padłam i nie wstałam. Wszystko po prostu wybuchło. Ścięło mnie z nóg. Odcięło od rzeczywistości. Sierpień  wrzesień i październik na Brintellixie nie za bardzo pamiętam. Dosłownie jak przez mgłę. Dopiero po zmianie na Bioxetin odzyskałam kontakt z rzeczywistością. Ale co z tego jak non stop jest ten pieprzony lęk. Każdy dzień zaczynam ostrym atakiem paniki, potem jest lęk wolnopłynący cały dzień, czasem trafi się kolejny atak paniki... Nie ma życia.

Psychiatra każe czekać, bo fluo jest podobno najwolniej wkręcającym się antydepresantem i na lęki działa dopiero po 5-6 tygodniach. Zobaczymy. U mnie jutro mija 4 nie licząc tygodnia na 10 mg.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

8 godzin temu, Verinia napisał(a):

Szczerze? Według mnie i mojej lekarki fluo nie jest dobra na niepokój.

 

Gdy wspomniałam psychiatrze o niepokoju, też porannego, to odrazu wypisała escitalopram. Wenlafaksyne bralam, bo ją zaproponowałam i trochę się na nią uparłam, więc lekarka pozwoliła spróbować. Niestety po pewnym czasie jej stosowania pojawił się lęk poranny i ataki paniki. Odstawiono też arypriprazol i teraz biorę właśnie escitalopram i wszystko zniknęło jak ręką odjął. Tylko pierwsze dni były niespokojne, a potem już nawet nie potrzebowałam żadnego benzo. Odstawiłam od razu. Czasem biorę Xanax, ale to bardziej po to, by się wyluzować po południu. Długo go nie brałam, i żadnych skutków odstawiennych nie miałam..biorę też pregabalinę, która już nie wywołuje euforii, ale daje dobry nastrój i luz w kontaktach społecznych. W escitalopram już totalnie wykasowal niepewność wśród ludzi, dał mi spokój w głowie, luz i podniesienie nastroju, takie stabilne, normalne, bez pobudzenia. 

 

Lęk to okropny towarzysz. Bardzo się cierpi. Nie da się nic zrobić. Nie da się funkcjonowac, ani dobrze spać.

 

Na tenoment czuję się dobrze. Działanie esci poczułam po 14 dniach około. Na razie biorę 3 tygodnie, więc może jeszcze czymś mnie ten lek zaskoczy 🤔

 

Pozdrawiam.

Jaką dawkę esci bierzesz ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

13 minut temu, BadLady1311 napisał(a):

Dziś mija 4ty tydzień jak jestem na dawce fluo powyżej 20 (20 tydzień, 40 dwa tygodnie, 20 tydzień). Efektu przeciwlękowego brak. Mam w ogóle na co sobie robić nadzieje?

 

fluoksetyna nie jest generalnie na lęki, wręcz może je wzmożyć. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oczytałam się różnych opracowań na ten temat i naukowych, i nienaukowych, i informacje są sprzeczne. Jedni piszą, że i na lęk napadowy, i na lęk uogólniony. Tu wyczytałam, że po 4 tygodniach, gdzie indziej, że po 6-8. 

Mój psychiatra twierdzi, że na lęk napadowy jak najbardziej, ale dopiero po 6-8 tygodniach właśnie.

Nie wiem komu wierzyć. Wiem, że aktywizuje pięknie. Podniosła mnie z wyra, chce się żyć, działać,  dbać o siebie, dziecko, męża, dom, sierściuchy...

Ale co z tego, jak każdy jeden dzień zaczynam spektakularnym atakiem paniki, zajmuje mi 2h się ogarnąć i cały dzień też gdzieś z tyłu głowy mam lęk non stop. Jestem już naprawdę zmęczona. Mógłby się doktor określić albo w te albo we wte. Ja nie mam czasu czekać na poprawę w nieskończoność. Mnie czeka kolejny pobyt w szpitalu, seria meganiefajnych badań i być może kolejna poważna operacja. A do tego trzeba mieć choć trochę sił psychicznych.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×