Skocz do zawartości
Nerwica.com

Fobia społeczna!


Pustka

Rekomendowane odpowiedzi

49 minut temu, acherontia styx napisał(a):

Tylko wiesz, że tak się nie da? 

Jakoś to robię... Wszystko się da. 

Jak już człowiekowi na niczym nie zależy to potrafi zrobić rzecz niemożliwą. 

U mnie już pociąg odjechał. Zostałem sam na peronie. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, Verinia napisał(a):

Czuję się totalnie odcięta od innych ludzi. 

 

A jak wygląda Twoja relacja z Tym który wszystko stworzył i jest źródłem wszelkiego dobra, prawdy ?? Miałem straszną fobię społeczną i to przed wypadkiem drogowym w którym straciłem lewą rękę. Od kiedy mam życiodajną relację z Chrystusem, to fobia społeczna jest martwa, nie ma jej. Jestem całkowicie inny. Każdy może być w mocy Chrystusowego Ducha Świętego. Nadprzyrodzony dar który uwalnia od zła, daje prawdziwe dobre rzeczy m.in. pokój ducha, świętą odwagę itd .......... "Owocem zaś Ducha są: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, (23) łagodność, wstrzemięźliwość." ____________ "Nie dał nam bowiem Bóg ducha bojaźni, lecz mocy i miłości, i zdrowego umysłu." - Biblia

Wszelkie dobra z trzeciego nieba od PANA ZBAWICIELA. Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 19.01.2025 o 06:49, zarr napisał(a):

Podobno wychodzenie do ludzi, na spacer, przełamywanie tych lęków...wiem, że to dla niektórych wręcz awykonalne ale czasem trzeba się przemóc...

No niekoniecznie. Tyle razy zmierzałem się ze swoimi fobiami i tak za każdym razem mam  te same odczucia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 minuty temu, Verinia napisał(a):

@Grouchy SmurfNo właśnie. Mózg tak nie działa, że zaczniesz wychodzić do ludzi i te strach Ci przejdzie. U mnie wraz ze zmianą w neuroprzekaźnikach, następiuje zmiana nastroju i staje się odważniejsza, bardziej towarzyska itd. Pamiętam jaką fobię spoleczną miałam kiedyś. Gdy dostałam pierwszej manii to stałam się królową, pewną siebie, zbyt pewną i ekstrawertyczną. Potem był zjazd i znowu zaczełam być odludkiem, ale nie w takim stopniu jak przed manią. Paradoksalnie mania wywróciła moje myślenie o ludziach. Zbytnio się ich już nie obawiam. Ale różnie to jest z tym. Tylko leki mi zmieniają myślenie w pewnym stopniu osobowość. 

Tylko ja nie mam manii, mój nastrój jest albo neutralny, albo w dołku, rzadko mam jakieś stany podniecenia i euforii. Moje próby wykonywania czynności, które sprawiają mi lęk nie zmieniły tego ch***wego uczucia, kiedy musiałem to robić za kolejnym razem. Nawet jak zdałem sobie sprawę, że jestem w stanie jakoś przejść przez niekomfortową sytuację, to kolejne jej przejście i tak kosztuje mnie tyle siły, że mózg broni się przed tym właśnie takimi myślami, które mnie blokują. Jak to ***** w końcu przeciąć?!?!?!?!?!?!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

40 minut temu, Verinia napisał(a):

@Grouchy Smurf no właśnie, to nie takie proste. Musi nastąpić jakiś przełom w głowie. Dawno, dawno temu pomagały mi taki zadania. Np. śpiewałam piosenki idąć przez ulicę, Patrzyłam ludziom prosto w oczy. Zadawałam pytania ludziom w sklepie. Czyli robiłam z siebie debila i to mi pomagało złapać do siebie dystans w sytuacjach społecznych na codzień już bez tych zadań. Muszę to powtórzyć, bo na mnie działało. Polecam. Możesz sprobować. Raz się żyje...

Z tym akurat nie mam problemu, potrafię nawet z ludźmi opowiadać kawały stojąc w kolejce w sklepie. Ja mam mega stres przed sytuacjami w których jestem oceniany, egzaminowany(nie w sensie że robię jakiś test) tylko jak np muszę opowiadać o sobie, o zainteresowaniach czyli takie momenty jak rozmowa kwalifikacyjna albo funkcjonowanie już w pracy, stąd moje problemy. Najbardziej to chciałbym żyć dla samego siebie, być samowystarczalnym a nie zależnym od łaski i widzimisię jakiegoś pracodawcy itp. Wiem, że to przez strasznie niski poziom samooceny ( dziękuję ci pie*****na szkoło) 😕

Edytowane przez Grouchy Smurf

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Verinia ja pewnie byłem odrzutkiem bo już coś ze mną było nie tak. Myślę, że to przez wychowanie jedynie przez matkę. Czułem się inny, przede wszystkim od innych chłopaków, słabszy psychicznie, jakiś taki bardziej dziecinny no i wrażliwy i nieodporny psychicznie. Odmienność stała się powodem zachowania z ich strony a jedocześnie moja słabość nie pozwalała mi temu sprostać. Przecież mogłem to obracać w żart, swoją odmienność zacząć traktować jak coś fajnego i zrobić z niej atut. Ja jednak zamknąłem się w sobie i do tej pory nie potrafię się otworzyć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Verinia no ja niestety w dzieciństwie, w procesie wychowania nie dostałem siły psychicznej i umiejętności radzenia sobie z przeciwnościami. Moja mama jest dobra i czuła ale niestety właśnie przez to ja też jestem dobry, czuły ale i miękki. Na przykład czasem coś zbroiłem coś nagadałem to mama nie umiała mnie ustawić. Potrafiła się popłakać. Łzami się chłopaka nie wychowa na faceta, niestety.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 1.02.2025 o 14:29, Olek5567 napisał(a):

Hej czy komuś na tą przypadłość pomógł moklobemid?

lekarz będzie zmieniać mi na ten lek po tym jak duloksetyna nie pomogła..

dodatkowo stan się pogorszył w związku z kryzysem w sferze prywatnej 

Hej, mi moklobemid nie pomógł, a nawet dostałem przedsmak syndromu serotoninowego, bo byłem głupszy, niż teraz i robiłem złe rzeczy. Generalnie wolalbym chyba duloksetynę, bo coś po niej czułem, jakiś rodzaj energii, a moklobemid jedynie niebezpiecznie obniżył mój próg drgawkowy, ale nie sugerowałbym się mocno moją opinią. Moklobemid ma całkowicie inny mechanizm działania i może u ciebie akurat zadziała prawidłowo.

 

Ja wiem, że mam fobię społeczną, może akurat nie teraz dzięki lekom, ale wcześniej większe skupiska ludzi mnie przerażały, czułem na sobie wzrok każdej osoby i ich ocenianie mnie w głowach. Gdy byłem zmuszony wejść w takie środowisko, albo jak np. na grupie terapeutycznej rozmawiać zaraz robiło mi się gorąco, brakowało oddechu i zaczynałem się pocić, w skrajnych przypadkach drżały mi mięśnie i nie byłem w ogóle w stanie rozmawiać.

 

Na ile prawdą jest, że takie zaburzenia kiełkują jeszcze za młodu, w rodzinnym domu i w odpowiednim dla nich momencie wychodzą na światło dzienne, a nie są wynikiem np. alkoholizmu, lub narkomanii, czy jakkolwiek złego trybu życia?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, Fobic napisał(a):

Hej, mi moklobemid nie pomógł, a nawet dostałem przedsmak syndromu serotoninowego, bo byłem głupszy, niż teraz i robiłem złe rzeczy. Generalnie wolalbym chyba duloksetynę, bo coś po niej czułem, jakiś rodzaj energii, a moklobemid jedynie niebezpiecznie obniżył mój próg drgawkowy, ale nie sugerowałbym się mocno moją opinią. Moklobemid ma całkowicie inny mechanizm działania i może u ciebie akurat zadziała prawidłowo.

 

Ja wiem, że mam fobię społeczną, może akurat nie teraz dzięki lekom, ale wcześniej większe skupiska ludzi mnie przerażały, czułem na sobie wzrok każdej osoby i ich ocenianie mnie w głowach. Gdy byłem zmuszony wejść w takie środowisko, albo jak np. na grupie terapeutycznej rozmawiać zaraz robiło mi się gorąco, brakowało oddechu i zaczynałem się pocić, w skrajnych przypadkach drżały mi mięśnie i nie byłem w ogóle w stanie rozmawiać.

 

Na ile prawdą jest, że takie zaburzenia kiełkują jeszcze za młodu, w rodzinnym domu i w odpowiednim dla nich momencie wychodzą na światło dzienne, a nie są wynikiem np. alkoholizmu, lub narkomanii, czy jakkolwiek złego trybu życia?

Czym objawiał się u Ciebie ten syndrom serotoninowy?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

4 minuty temu, pik123 napisał(a):

Czym objawiał się u Ciebie ten syndrom serotoninowy?

Wysoką temperaturą i niekontrolowanym poruszaniem nóg. To były jak drżenia tylko zwielokrotnione, uderzałem nimi o podłogę jak szalony. W skrajnych przypadkach śmiertelne. Nie martw się, wystąpienie u ciebie takiego zaburzenia jest znikome (lepiej omijać wtedy mocniejsze używki), w innym wypadku nie stosowano by tego leku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 8.07.2025 o 06:50, Fobic napisał(a):

Hej, mi moklobemid nie pomógł, a nawet dostałem przedsmak syndromu serotoninowego, bo byłem głupszy, niż teraz i robiłem złe rzeczy. Generalnie wolalbym chyba duloksetynę, bo coś po niej czułem, jakiś rodzaj energii, a moklobemid jedynie niebezpiecznie obniżył mój próg drgawkowy, ale nie sugerowałbym się mocno moją opinią. Moklobemid ma całkowicie inny mechanizm działania i może u ciebie akurat zadziała prawidłowo.

 

Ja wiem, że mam fobię społeczną, może akurat nie teraz dzięki lekom, ale wcześniej większe skupiska ludzi mnie przerażały, czułem na sobie wzrok każdej osoby i ich ocenianie mnie w głowach. Gdy byłem zmuszony wejść w takie środowisko, albo jak np. na grupie terapeutycznej rozmawiać zaraz robiło mi się gorąco, brakowało oddechu i zaczynałem się pocić, w skrajnych przypadkach drżały mi mięśnie i nie byłem w ogóle w stanie rozmawiać.

 

Na ile prawdą jest, że takie zaburzenia kiełkują jeszcze za młodu, w rodzinnym domu i w odpowiednim dla nich momencie wychodzą na światło dzienne, a nie są wynikiem np. alkoholizmu, lub narkomanii, czy jakkolwiek złego trybu życia?

Na tą fobie społeczną tylko duloksetyna Ci pomaga, czy inne Ssri w przeszłości też? To jest tylko fobia społeczna? Bo ja mam to samo co Ty, ale wywołane bardziej depresją i ogólnym lękiem, bo jeśli czujesz lęk niczym konkretnym niespowodowany przez 24h/7 nawet leżąc w domu to jasnym przecież jest, że w miejscu publicznym i przy ludziach objawy się pogarszają bo jest ciężej się wyciszyć. Czyż nie? No chyba, że w domu funkcjonujesz normalnie, bez depresji i lęku, a twoja osobowość i zachowanie zmienia się w momencie wyjścia do ludzi. To wtedy rzeczywiście jest coś zupełnie innego niż ja przeżywam.  Chciałbym się chociaż w domu normalnie, co pozwoliłoby mi pracować zdalnie o generalnie się rozwijać, czuć przyjemności z czegokolwiek, a nie wegetować.

W dniu 8.07.2025 o 06:50, Fobic napisał(a):

Hej, mi moklobemid nie pomógł, a nawet dostałem przedsmak syndromu serotoninowego, bo byłem głupszy, niż teraz i robiłem złe rzeczy. Generalnie wolalbym chyba duloksetynę, bo coś po niej czułem, jakiś rodzaj energii, a moklobemid jedynie niebezpiecznie obniżył mój próg drgawkowy, ale nie sugerowałbym się mocno moją opinią. Moklobemid ma całkowicie inny mechanizm działania i może u ciebie akurat zadziała prawidłowo.

 

Ja wiem, że mam fobię społeczną, może akurat nie teraz dzięki lekom, ale wcześniej większe skupiska ludzi mnie przerażały, czułem na sobie wzrok każdej osoby i ich ocenianie mnie w głowach. Gdy byłem zmuszony wejść w takie środowisko, albo jak np. na grupie terapeutycznej rozmawiać zaraz robiło mi się gorąco, brakowało oddechu i zaczynałem się pocić, w skrajnych przypadkach drżały mi mięśnie i nie byłem w ogóle w stanie rozmawiać.

 

Na ile prawdą jest, że takie zaburzenia kiełkują jeszcze za młodu, w rodzinnym domu i w odpowiednim dla nich momencie wychodzą na światło dzienne, a nie są wynikiem np. alkoholizmu, lub narkomanii, czy jakkolwiek złego trybu życia?

Na tą fobie społeczną tylko duloksetyna Ci pomaga, czy inne Ssri w przeszłości też? To jest tylko fobia społeczna? Bo ja mam to samo co Ty, ale wywołane bardziej depresją i ogólnym lękiem, bo jeśli czujesz lęk niczym konkretnym niespowodowany przez 24h/7 nawet leżąc w domu to jasnym przecież jest, że w miejscu publicznym i przy ludziach objawy się pogarszają bo jest ciężej się wyciszyć. Czyż nie? No chyba, że w domu funkcjonujesz normalnie, bez depresji i lęku, a twoja osobowość i zachowanie zmienia się w momencie wyjścia do ludzi. To wtedy rzeczywiście jest coś zupełnie innego niż ja przeżywam.  Chciałbym się chociaż w domu normalnie, co pozwoliłoby mi pracować zdalnie o generalnie się rozwijać, czuć przyjemności z czegokolwiek, a nie wegetować.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@alone05 I tylko w tych sytuacjach? A w sklepach, pracy, wystąpieniach publicznych nie? Wolisz rozmawiać z osobami twarzą w twarz niz przez telefon? U mnie i to i to jest problemem, ale przez telefon łatwiej. Nie masz żadnych innych współistniejacych chorób psychicznych?

 

@Verinia I samo to przeszło? Czy terapia lub leki? Bo u mnie jak działa fluoksetyna I jest remisja to wszystko wraca do normy, też się nie boję ludzi o kontaktów społecznych bo to jest nasze normalne środowisko. Ale każdemu z nas przez coś to naturalne środowisko stało się sytuacją lękową, logiczną, depresyjną. I tu jest problem był zapalnik, więc potrzeba tylko narzędzia które by to rozwiązało. Co innego osoby, dla których sytuacje społeczne są fobią od momentu, kiedy tylko pamiętają. To jest tragedia 36 lat żyję normalnie I nagle po odstawieniu leków depresja i lęki robią ze mnie osobę aspołeczną, otoczenie nie jest w stanie tego zrozumieć I zaakceptować. Ba ja sam tego nie mogę pojąć (jeszcze bardziej dlaczego ten sam lek teraz nie dziala, zresztą jak i żaden inny). O osobach, które były takie zawsze i nie dokonała się u nich taka przemiana mówią o takiej osobie, że "zawsze była dziwna".

 

Edytowane przez mio85

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, Verinia napisał(a):

@mio85 słuchaj, mi fobia społeczna minela, gdy dostałam pierwszej hipomanii, która przerodziła się w manię. Nastąpił wstrząs w ten sposób, że stałam się bardzo pewna siebie. Zagadywałam obcych. Odczuwałam euforię, radość przy kontaktach społecznych. Niczego i nikogo się nie bałam. 

 

I to mi zostało. Tzn została mi pewność siebie. Dziś nie mam manii, ale i też nie odczuwam lęku przed ludźmi.

 

W głowie coś się przestawiło i mam z tym spokój. 

Czyli bez leków,  po prostu mania przeszła? Ile to trwało? Jak dawałaś z tym radę,  nie chciałaś iść do lekarza i właśnie spróbować leków? Nigdy nie miałem manii ale czy można z nią funkcjonować normalnie w życiu?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

16 godzin temu, mio85 napisał(a):

Na tą fobie społeczną tylko duloksetyna Ci pomaga, czy inne Ssri w przeszłości też? To jest tylko fobia społeczna? Bo ja mam to samo co Ty, ale wywołane bardziej depresją i ogólnym lękiem, bo jeśli czujesz lęk niczym konkretnym niespowodowany przez 24h/7 nawet leżąc w domu to jasnym przecież jest, że w miejscu publicznym i przy ludziach objawy się pogarszają bo jest ciężej się wyciszyć. Czyż nie? No chyba, że w domu funkcjonujesz normalnie, bez depresji i lęku, a twoja osobowość i zachowanie zmienia się w momencie wyjścia do ludzi. To wtedy rzeczywiście jest coś zupełnie innego niż ja przeżywam.  Chciałbym się chociaż w domu normalnie, co pozwoliłoby mi pracować zdalnie o generalnie się rozwijać, czuć przyjemności z czegokolwiek, a nie wegetować

Stwierdzone mam zaburzenia depresyjno-lękowe. Jest to raczej lęk wolnopłynący, taki 24/7 bez wyraźnego powodu, dlatego myślałem o fobii społecznej. Wcześniej podejrzewano u mnie też agorafobię i przez kilka miesięcy brałem różne SSRI/SNRI, ale czułem się po nich lepiej w sumie może przez kilka dni. Najlepiej wypadła paroksetyna. Po latach podchodzę do tych leków ponownie i zacząłem od citalopramu, teraz jest duloksetyna, ale już widzę, że to leczenie nie ma sensu. Pomagały mi tylko benzodiazepiny, jednak nie mogę ich ciągle brać.

Edytowane przez Fobic

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Fobic może warto wrócić do tej Paroksetyny? Ja się teraz zastanawiam nad nią.  A próbowałeś fluoksetyny? Ciężko wejść bo zwiększa lęki, ale jak ten skutek uboczny przechodzi to działa świetnie. Nie zseduje, ma się chęci do życia. Przynajmniej tak bylo u mnie - 15 lat wykasowała depresję i lęk,fobię społeczną. Niestety po odstawieniu nie chce zaskoczyć.  

@Verinia A można wiedzieć jakie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

8 godzin temu, Fobic napisał(a):

@mio85 Na SSRI reaguję tak jak zwykle, czyli na początku jest 1-3 dni działania, a potem przez kilka miesięcy nic i z paroksetyną będzie tak samo. Może dam jeszcze szansę fluoksetynie, chociaż podobno działa bardziej na depresję, niż lęki.

Zdecydowanie powinieneś spróbować. To szok,  że przy tak długim leczeniu nikt tego nie zaproponował. Moim zdaniem świetnie działa na lęki i fobie, ale lekarze jej unikają przy lękach, bo ten wzrost lęku jest spory i trochę trwa - ale szczerze, czytając opinie o wszystkich Ssri to każda ma ten skutek uboczny w większości przypadków, a taka wenlafaksyna może noradreanalinowo dać jeszcze większy niepokój . Stąd moje zdziwienie, bo ona trafia w szeroką gamę przypadłości, nawet kompulsywne objadanie. Ja mam depresję z lękiem i to właśnie najpierw koiła lęki, a dopiero później nastrój. A może to nawet nie było działanie antydepresyjne leku, tylko nastrój i napęd idą w górę, kiedy nie ma lęku. Wiele osób bierze Paroksetynę lub Sertralinę na depresję bez lęku, mimo iż fluoksetyna mogłaby być lepsza. Gdybanie, jak zawsze. Ale u Ciebie rzeczywiście dziwne jest to, że działanie trwa kilka dni. A masz jakieś skutki uboczne, czy nic nie czujesz, jak przy cukierkach?

 

Edytowane przez mio85

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, mio85 napisał(a):

Ale u Ciebie rzeczywiście dziwne jest to, że działanie trwa kilka dni. A masz jakieś skutki uboczne, czy nic nie czujesz, jak przy cukierkach?

Citalopram działa zawsze tylko pierwszego dnia leczenia, paroksetyna przez pierwsze 3-4 dni. Nigdy nie miałem żadnych skutków ubocznych (z wyjątkiem fluwoksaminy), ale nagłe odstawienie po miesiącach "leczenia" już raz dało mi popalić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

34 minuty temu, Fobic napisał(a):

Citalopram działa zawsze tylko pierwszego dnia leczenia, paroksetyna przez pierwsze 3-4 dni. Nigdy nie miałem żadnych skutków ubocznych (z wyjątkiem fluwoksaminy), ale nagłe odstawienie po miesiącach "leczenia" już raz dało mi popalić.

Dobrze, że chociaż nie masz ubocznych, bo niektórzy cierpią z ubokami tak jak ja, z wchodzeniem na lek, a lek i tak nie daje efektu terapeutycznego. Czy obydwa przypadki zalicza się do lekooporności? Jednak ja reaguję na lek, tylko negatywnie, ale biologicznie lek działa,  blokuje receptory i mózg reaguje większym lękiem, somatami (drżenie mięśni, zwiększona potliwość, problemy ze snem, brak apetytu).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×