Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Gortat13

Agorafobia - kwestia pory dnia i nasilenia strachu

Rekomendowane odpowiedzi

(Założyłem nowy temat, bo pomimo użycia funkcji szukaj, to znalazłem dwa zamknięte tematy, a jeden nie bardzo pasujący do tego, do czego się odwołuje)

Mam następujące pytanie do osób, które mają agorafobię. Sam do końca nie jestem pewien czy posiadam tą fobię, natomiast póki co wszystko na to wskazuje.

 

Pytanie mam takie następujące - czy też tak macie, że rano lęk jest nasilony 3-krotnie bardziej (przed działaniem, wychodzeniem z domu, załatwieniem czegokolwiek poza domem) niż wieczorem? I nie mam na myśli wieczór, godz. 22-23, czyli kiedy wiecie doskonale, że już nigdzie nie będziecie musieli wychodzić, tylko mam na myśli 18-19, kiedy wyjścia są możliwe. Ja zaobserwowałem u Siebie, że bardziej komfortowo czuje się wieczorem, a zwłaszcza w nocy, poza domem niż na początku dnia. Jak tylko rano wstaję, to czuję się jak ze szkła i potrzebuję dobrych pary godzin by nastawić się do działania. Wtedy wszystko wyolbrzymiam, cokolwiek co bym miał robić, głupie małe wyjście z domu już budzi lęk i niechęć, paraliżuje się, histeryzuję (wewnętrznie), jak by Bóg wie co miało mnie czekać na zewnątrz. Wieczorem zdecydowanie bardziej ze spokojem wszelkie działania podejmuję - zawsze jest jakaś mała niechęć, taki strach mały - ale ogólnie dużo łatwiej mi wyjść o 19 z domu i pójść kawał drogi od domu, niż rano.

 

Stąd pytanie czy to bardziej wynika z mojego mega lenistwa, czy faktycznie tak po prostu jest?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chyba każdy ma inaczej, nie ma jednej reguły. Widocznie coś czego się boisz w tych wyjściach jest bardziej prawdopodobne w dzień niż wieczorem. Może to poczucie że w nocy jesteś bardziej anonimowy?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie nie nie, nic z tych rzeczy. Odrazu powiem, że nie mam żadnych fobii społecznych, nie chodzi o ludzi. Tak jak napisałem, ja rano czuję się - od samego wstania - wypluty, jak ze szkła (wrażliwy na wszystko) i trochę roztrzęsiony (tzn. różnie - czasem trochę, czasem bardzo). Dopiero po paru dobrych godzinach od rana, czuję się zwyczajnie lepiej - a już najlepiej to wieczorem/w nocy (stąd mam problemy z usypianiem, bo wtedy czuję się doskonale i mam ochotę na wszystko).

Ogólnie zawsze byłem osobą nocną, natomiast myślę, że to aż tyle nie ma nic do rzeczy. Trochę to dziwne, bo nawet nie ma to powiązania z bezpieczeństwem - gdyby chodziło o jakieś poczucie bezpieczeństwa, to raczej by było na odwrót.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gortat13, u mnie jest podobnie. Rano i do południa bardzo często czuje się rozdrażniona, wewnętrznie zdenerwowana, trudno jest mi się skupić na czymkolwiek. Rozkręcam sie po 16, 17 i faktycznie najlepiej czuje sie wieczorem. I nie jest to wina leków, bo nic nie biorę. Moja pani psycholog powiedziała, że jest to często spotykane zjawisko (tzw podświadomego lęku przed nowymi wyzwaniami) spotykane u ludzi z różnymi nerwicami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak samo mam. Zawsze jak wstaje i jeszcze z 15-30 minut leżę w łóżku, to i tak sobie fajnie nie wypocznę, bo już rozdziera mnie lęk w łóżku. Potem przychodzi pora na wyjście z psem, co czasami jest koszmarem ( tak jak dziś droga powrotna ). Wieczory są faktycznie lżejsze, aczkolwiek nie zawsze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie jest tak, że budzę się z potwornym lękiem, jest tak duży, że mam wrażenie, że dostanę paniki albo zwariuję. A potem w ciągu dnia to bardzo różnie u mnie bywa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
(Założyłem nowy temat, bo pomimo użycia funkcji szukaj, to znalazłem dwa zamknięte tematy, a jeden nie bardzo pasujący do tego, do czego się odwołuje)

Mam następujące pytanie do osób, które mają agorafobię. Sam do końca nie jestem pewien czy posiadam tą fobię, natomiast póki co wszystko na to wskazuje.

 

Pytanie mam takie następujące - czy też tak macie, że rano lęk jest nasilony 3-krotnie bardziej (przed działaniem, wychodzeniem z domu, załatwieniem czegokolwiek poza domem) niż wieczorem? I nie mam na myśli wieczór, godz. 22-23, czyli kiedy wiecie doskonale, że już nigdzie nie będziecie musieli wychodzić, tylko mam na myśli 18-19, kiedy wyjścia są możliwe. Ja zaobserwowałem u Siebie, że bardziej komfortowo czuje się wieczorem, a zwłaszcza w nocy, poza domem niż na początku dnia. Jak tylko rano wstaję, to czuję się jak ze szkła i potrzebuję dobrych pary godzin by nastawić się do działania. Wtedy wszystko wyolbrzymiam, cokolwiek co bym miał robić, głupie małe wyjście z domu już budzi lęk i niechęć, paraliżuje się, histeryzuję (wewnętrznie), jak by Bóg wie co miało mnie czekać na zewnątrz. Wieczorem zdecydowanie bardziej ze spokojem wszelkie działania podejmuję - zawsze jest jakaś mała niechęć, taki strach mały - ale ogólnie dużo łatwiej mi wyjść o 19 z domu i pójść kawał drogi od domu, niż rano.

 

Stąd pytanie czy to bardziej wynika z mojego mega lenistwa, czy faktycznie tak po prostu jest?

 

taki schemat rano - gorzej, wieczorem - lepiej jest baaardzo typowy dla nerwic, depresji endogennych, a więc i dla agorafobii

oczywiste jest że po powrocie do domu i załatwieniu wszystkich spraw napięcie opada, zmniejsza się lęk

 

mam, a właściwie miałam dokałdnie tak samo

wieczorem jestem/byłam innym człowiekiem

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A da się na to jakoś zaradzić? Tzn. np. dzisiaj miałem z rana egzamin i ile to ja się namęczyłem, żeby przywołać się do porządku (psychicznego), to to jest nie do pomyślenia. :roll: Dopiero bojowa muzyka, twarz do lodowatej wody jakoś tam pomogło, ale prawdę mówiąc w pół nieprzytomny byłem do tego czasu (od 7 rano do 10 walczyłem z napięciem, lękiem, bla bla, itd. - się organizm zmachał w końcu) i zamiast na egzamin pójść wypoczęty, ze świeżym umysłem, to poszedłem wykończony jak po 2 godzinach spania, walce na pięści z niedźwiedziem i torturach. :lol:

 

Jakieś praktyczne rady?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

witam!

 

Chciałam się dowiedzieć od Was, jak Wy wychodzicie z domu z lękiem ?

Ja mam nerwice lękową z agorafobią i wychodze z domu jedynie pod klatke z psem .. i też juz tam panikuje.

jestem już po 4 latach wizyt upsychiatry biore non stop leki , ostatnio byłam w klinice nerwic na Sobieskiego na terapii i jest gorzej niż przed pujściem do kliniki.

 

Nie rozumiem tego, jak ktoś pisze, że ma lęki i agorafobie i sobie chodzi tu jeździ tam załatwia.. a ja mam takie lęki , że nie moge wyjść z domu i trwa to od 4 lat ....

 

pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mialam takie lęki ze tez nie wychodzialm z domu.Teraz po 2,5 miesiaca jest lepiej.Chemia dziala.

Moze masz zle leki dobrane?

Dlugo sie juz leczysz?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

lecze sie od 4 lat, za tydzien bede szla prywatnie do pani Dr, Ziolkowskiej , podobno najlepszej specjalistki od dobierania leków :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×