Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
DanceWithTheWind

Proszę o waszą opinię. Czy to PTSD?

Rekomendowane odpowiedzi

Zamierzam zapoznać was z moją historią. Dziękuję za każdą odpowiedź.

Nadmienię, że mam 18 lat, żeby rozjaśnić parę spraw. Jestem młoda, niegdyś wierzyłam w ludzi, teraz jakby to się ulotniło. Obudziłam się w horrorze. W wakacje doświadczyłam okropnych przykrości, których do dziś nie potrafię wyrzucić z głowy i dotkliwie je przeżywam. Zdarzało mi się budzić rano z myślą o całym zajściu i płakać z tego powodu w szkole, albo myśleć o samobójstwie, po południu trochę się wyciszałam, a wieczorem męczyłam się z lękami... przed ludźmi. Przestałam im ufać i sobie także. Pokłóciłam się z pewnym kolegą, który się okazał zwyczajnym psycholem i chamem, bez krzty wyrozumiałości. Nie spodziewałam się, że w zanadrzu obmyślał plan solidnej zemsty. Oboje należeliśmy do tej samej 'paczki'. Jednego wieczora, gdy się tam wybrałam, wyrządził mi horrendalną krzywdę [nieważne co konkretnie, to wstydliwy dla mnie temat i rzadko komu się przyznaję do tego], ośmieszając mnie przed całą grupą. Bardzo zawiodłam się wtedy na niektórych 'przyjaciołach', bo zamiast otrzymać od nich pomoc, tylko mu wtórowali śmiechem. Nie odpowiedziałam nic, zszokowana wróciłam do domu, nie móc zrozumieć nadal co się wydarzyło. Docierało to do mnie stopniowo. Następnego dnia wypisał na murze kolosalny napis obrażający mnie. Tego dnia niektórzy, co wcześniej ode mnie się odwrócili, znów wyciągali rękę na zgodę. Wybaczyłam. Tydzień później poprosili mnie, bym się wybrała z nimi na jakiś czas na działkę. Miał jechać ten chłopak, co mnie zranił. Ja głupia się zgodziłam. Oj, co to za pochopna i lekkomyślna decyzja. Przez równy tydzień znajdowałam się w roli ofiary szykanowania, obrażania i potwornych gróźb typu 'wyjebę Ci Ty kurwo', 'poczekajmy, aż wrócimy, całe miasto wymaluję w napisach na Ciebie', dziwka, szmata... etc. Ja osoba wrażliwa i łagodna milczałam, zamiast odpowiedzieć, dać porządnie w ryj. Zaciskałam zęby i cierpiałam w środku znosząc potworne męki. Po powrocie starałam się jakoś pogodzić z tymi wydarzeniami. Stwarzałam pozory, udawałam, że wcale mnie to nie obchodzi, a przynajmniej starałam się. Parę razy jeszcze tam się wybrałam i go spotykałam, a wtedy.. znów upokorzenia. Nadszedł koniec wakacji, wróciłam do szkoły. Wytrzymałam miesiąc. W październiku przestałam spać. Niemal każdego dnia powracałam myślami do obrazy, jaka mnie spotkała przed wyjazdem [tą przede wszystkim odtwarzałam w głowie] oraz na nim [choć tu cudem zdołałam zatrzeć w głównej mierze]. Zaczęłam potwornie bać się wychodzić z domu, spodziewałam się czegoś złego. Kiedy ktoś po mnie dzwonił, odrzucałam na bok słuchawkę, udając głuchą. Stałam się bardzo wrażliwa i bojaźliwa, często płaczę i wspominam. Bardzo stałam się podatna na stres, z którym coraz słabiej sobie radzę.

 

Chce jeszcze coś dodać. Wydaje mi się, jakby to przelało czarę goryczy. Zaczęłam sięgać pamięcią bardzo daleko i przypominam sobie zamierzchłe zdarzenia, kiedy mnie zraniono. W głowniej mierze są to problemy z rodziną. Stosowano wobec mnie kary cielesne, nieraz chodziłam później posiniaczona i musiałam to ukrywać, wstydzić się, narażać na kłopotliwe pytania co mi się stało. Kiedyś ojciec pobił mnie przy ludziach, waląc mnie po mordzie pięściami, jak worek treningowy. Często zdarzało mi się później powracać myślami do tego zdarzenia, ale nie wpłynęło to na mnie do tego stopnia, by przestać spać [dopiero po przygodzie wakacyjnej zaczęłam mieć problemy ze snem]. Kocham moją rodzinę, ale to wszystko sprawia, że jednocześnie ich nienawidzę [zwłaszcza ojca] i jestem wobec nich potwornie agresywna, potrafię wyzwać ich od najgorszych [nie panuję nad tym] i po chwili się uspokoić. To strasznie męczące. Próbowałam z tym skończyć, ale nie mogę. Tak naprawdę nie chcę nikogo ranić i później płakałam, męcząc się z wyrzutami sumienia. :( Czy kilka wydarzeń mogło się nawarstwić i doprowadzić do PTSD?

Dziękuję za każdą opinię.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

PTSD zwykle wiąże się z jednym traumatycznym wydarzeniem, ale dobrze cię rozumiem - coś złego, co się przydarza potrafi poruszyć pokłady złych wspomnień, które cię po cichu osłabiają od środka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

PTSD pojawia się kiedy cos wychodzi poza granice jaką jesteśmy w stanie wytrzymać. Nie znam się ale jak dla mnie to moze być to. Po prostu jak napisałaś, to przepełniło czarę. Przerosło Cię.

Jak jest teraz? Jak sobie pomagasz?

Jeśli chodzi o mój sposób to ważne by nie poświęcać zbyt dużo czasu na rozmyślania o tym. Chodziłam na terapię i było lepiej, nauczyłam się tych metod, które mi proponowano i działało. Traz chyba wszystko zapomniałam bo znowu pękam;)

Zazwyczaj wynajduję sobie zajęcia, by odwrócić uwagę. Bnalne ale trchę pomaga.

Trzymaj się i pamiętaj, że to przeszłość.

Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myślę, że przyczyny należy upatrywać w dzieciństwie i przeżyciach związanych z ojcem, te nieszczęsne wakacje były już tylko naciśnięciem detonatora.

 

Postawiłbym na psychoterapię grupową, wyjątkowo, ponieważ uważam, że indywidualne są skuteczniejsze. Masz wyraźny problem związany z kontaktami z grupą rówieśniczą oraz rodziną, czyli zbiorowościami, stąd mój wniosek.

 

Niemniej ze względu na zaburzone relacje z mężczyznami pokusiłbym się o uzupełnienie w postaci spotkań w 4 oczy, ponieważ Twoje przeżycia będą nieuchronnie rzutować na płaszczyźnie intymnej - partnerstwie.

 

Życzę dużo zdrówka i mniej dupków na swojej drodze życiowej. Serdecznie pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

isj-a co tobie właściwie dolega-wydaje mi sie ,że chyba nic?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To, że sobie dowcipkuję, zaś 70% napisanych przeze mnie postów to horrendalne bzdury będące pokłosiem mojego kretyńskiego poczucia humoru, nie oznacza jeszcze, że nic mi nie dolega

Cierpię na tężyczkę utajoną, taką nerwicę-bis, uwarunkowaną niedoborami magnezu w organizmie. Tężyczka wywołuje objawy ze strony układu nerwowego, od depresji i nerwic, aż po psychozy. Nie mam dokładnej diagnozy, w wywiadzie bez cech depresji oraz lęku uogólnionego. Bez cech psychotycznych. Nie mam psychicznych objawów nerwicy takich jak derealizacja czy poczucie bycia na krawędzi, moje objawy somatyczne są ograniczone do jednego, ale bardzo dokuczliwego. Nie mam żadnych lęków nie wiadomo skąd ani też napadów (chyba że tężyczkowych, ale to coś zupełnie innego). Moją diagnozą jest silna nerwica hipochondryczna z somatyzacją i mimo że nie odczuwam ataków lęków jako takich, mój objaw ma podłoże lękowe, ponieważ ustąpił po silnym leku przeciwlękowym, jakim jest lorafen. Teoretycznie do zdrowia powinna przywrócić mnie kilkumiesięczna, ale intensywna suplementacja magnezu oraz witaminy B, B6, B12 wraz z psychoterapią. W praktyce suplementuję dopiero od 2 miesięcy, a to stanowczo za mało, benzo pomogło, ale tylko na 8 tygodni, potem nastąpiła galopująca tolerancja, po odstawieniu leku gigantyczny zespół odstawienny.

Hipochondria, to na pewno, gdyż od zawsze na nią cierpiałem, ale w czasie nerwicy objaw znacznie się nasilił, prawdopodobnie zapalnikiem choroby był u mnie lęk przed chorobami oraz jakiś element PTSD w postaci przedwczesnej śmierci moich dwóch znajomych na raka mózgu oraz sepsę. Wtedy hipochondria zaczęła wzbierać na sile, będąc na początku gdzieś tam w tle, ale cały czas często. Po 2 miesiącach napięcia związanego ze śmiercią ludzi, których znałem, przyszła nerwica.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję za udzieloną pomoc.

 

Jak jest teraz? Jak sobie pomagasz?

Parę tygodniu temu wybrałam się na psychoterapię. Wcześniej zażywałam jedynie Chlorprotixen na sen, inaczej zawaliłabym szkołę z kretesem. Zdecydowałam poradzić sobie bez leków i postanowienie idzie z trudem.

 

Trzymaj się i pamiętaj, że to przeszłość.

Staram się tak postrzegać, ale ciągle nawracające wspomnienia sprawiają, że wciąż żyję tymi przejściami. To niesamowicie trudne do przezwyciężenia. Zwłaszcza przy tym, co mnie dotyka, czyli wzmożona bezsenność.

 

Niemniej ze względu na zaburzone relacje z mężczyznami pokusiłbym się o uzupełnienie w postaci spotkań w 4 oczy, ponieważ Twoje przeżycia będą nieuchronnie rzutować na płaszczyźnie intymnej - partnerstwie.

Mam ogromne problemy z zaangażowaniem się w związek, odczuwam niechęć przed wchodzeniem w taką relację. Do tej pory nie zdołałam ani razu wykorzystać nadawanej mi szansy i gdy tylko nadarzała się okazja od spróbowania, uciekałam z nieznanych powodów. Być może powstało to właśnie wskutek złych doświadczeń...

 

Życzę dużo zdrówka i mniej dupków na swojej drodze życiowej.

Dziękuję i Tobie również życzę powodzenia w zmaganiach z tym dokuczliwym schorzeniem, na które cierpisz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×