Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Od małego bardzo często chodziłem z jednego pokoju i drugiego i myślałem. Wyobrazałem sobie rózne rzeczy ze jestem kimś innym snułem jakies fantacje. Mam tak do teraz chodze i myśle fantazjuje .

Czy to jest objaw jakies nerwicy albo depresji ?

Ma ktos coś takiego ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cóż. Fantazje, myśli, marzenia, wizje i inne tego typu czynności posiada każdy zdrowy człowiek. Ja pamiętam jeszcze kiedy nie cierpiałem na nerwicę, potrafiłem leżec godzinami i w myślach surfować w swoim świecie marzeń i fantazji. Piękna sprawa, dlatego lubiałem często leżeć i myśleć. Teraz takie coś to dla mnie apokalipsa :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hehe dokładnie apokalipsa.....

Margaryna9, tak miałem tak zawsze odkąd pamiętam i wtedy już nieraz zastanawiałem się czy to normalne :) ale zyłem sobie tak i fantazjowałem, czasem mi teraz nawet tego brak, bo jak tylko zaczynam marzyć, fantazjować do dostaje bardzo czesto ataku paniki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Bingo. Ja kiedyś miałam w głowie swój własny świat.

Szczególnie jak jeszcze pisałam, żyłam swoim własnym życiem i dodatkowo życiem moich bohaterów, ciągle miałam jakieś obrazy w głowie.

Teraz mam tylko jakieś pourywanie sceny i dialogi, których nie da się poskładać. Żyłam podwójnie albo i potrójnie, a teraz to jakby połowicznie, ech......

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja kiedyś również pisałam. Teraz ciężko mi cokolwiek przelać na papier. Lubiłam spędzać czas w samotności. Myśleć, marzyć. A teraz spacer w samotności wywołuje we mnie lęk. Nie wiem czy to co myślę jest normalne... To w jaki sposób myślę. Często mam wątpliwości.

Jeszcze jakiś czas temu nie mogłam zostawać sama w domu. Strasznie się bałam. Wtedy rodzice mi pomagali, brali mnie do siebie... I później znowu wracałam do swojego mieszkania.

Teraz jest już lepiej, bo jestem w stanie być sama w domu i zająć się czymś. Mam nadzieję, że nigdy nie będzie gorzej, chociaż jestem na to przygotowana.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak byłam mała, wyobraziłam sobie osoby, które były moimi przyjaciółmi. Często z nimi rozmawiałam , szczególnie wtedy gdy rodziców nie było w domu. Miałam z kim przynajmniej gadać. Z tego co wiem, to jest normalne zachowanie "samotnych" dzieci, jednak najgorzej było, kiedy połozyłam się na łóżku i zaczęłam się zastanawiać nad sobą samą: "kim jestem JA", " kto JA jestem". Do tej pory jest to dziwne, bo po tych rozmyślaniach brały mnie okropne lęki, a miałam może około 10 lat.Nikomu nie mówiłam o tym, mam rodzinę, żyję normalnymi problemami, a jednak mnie to męczy, może ktoś miał tak jak ja?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Hmmm, ja jak miałam z 10 lat to panicznie bałam się śmierci. Jak myślałam o tym, że kiedyś przestanę istnieć, to całymi nocami nie spałam, tak się bałam.

Odchodzenie w świat wyobraźni pozwalało mi się uwolnić od strachów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jak byłam mała, wyobraziłam sobie osoby, które były moimi przyjaciółmi. Często z nimi rozmawiałam , szczególnie wtedy gdy rodziców nie było w domu. Miałam z kim przynajmniej gadać. Z tego co wiem, to jest normalne zachowanie "samotnych" dzieci, jednak najgorzej było, kiedy połozyłam się na łóżku i zaczęłam się zastanawiać nad sobą samą: "kim jestem JA", " kto JA jestem". Do tej pory jest to dziwne, bo po tych rozmyślaniach brały mnie okropne lęki, a miałam może około 10 lat.Nikomu nie mówiłam o tym, mam rodzinę, żyję normalnymi problemami, a jednak mnie to męczy, może ktoś miał tak jak ja?

 

Teraz kiedy sięgam pamięcią ku czasu dzieciństwa, to pamiętam jedną scenę, która powtórzyła mi się kilka razy. Mianowicie kiedyś, gdy zawsze przechodziłem z matką koło pewnego sklepu, zaczynałem rozmyślać gdzie ja idę, kim ja jestem, po co żyje, jak ja widzę itd. Takie myślenie budziło we mnie chwilowy odpływ ( dziwne uczucie derealizacji). Jestem teraz pewien, że to było chwilowe dd. Budziło podniecenie i lęk ale szybko zapomniałem o tym i nigdy już nie rozmyślałem nad tym zanadto. Dziś chyba wiem, że to co mnie spotkało, to ciągłe uczucie DD i cała ta nerwicowo-myślowa farsa to chyba wyzwolone to coś z dzieciństwa. Wracając jednak chyba do twojego pytania, to chyba dosyć podobne przeżycie na temat "Kto ja, kim ja".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja zawsze uciekalem w swiat muzyki, potrafilem sluchac od godziny 6 rano do 12 w nocy muzyki nie wychodzac nigdzie.To byl moj swiat, ktory byl taki jak ja chcialem.Teraz juz niestety nie mam na to czasu :-(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zabawne jest to co piszecie, bo ze mną było podobnie.Dużo siedziałam sama- i wcale mi to nie przeszkadzało.

Nawet ostatnio ktoś stwierdził,że postrzegał mnie jako taką osobę samotną.

Miałam podobne rzeczy o których piszecie jak byłam mała- pamiętam taką sytuację,że stanęłam kiedyś na schodach w domu i nagle jakby mi się film urwał i zaczęły napływać do głowy jakieś pytania: co ja robię na tych schodach, gdzie idziemy z mamą, kto ja jestem, pamiętam wtedy uczucie takie dziwne możliwe,że to był lęk.Zdarzyło mi się to jakieś 2 razy w życiu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×