Skocz do zawartości
Nerwica.com

Problem z brzuchem? Depresja? Nerwica?


NieznajomyX

Rekomendowane odpowiedzi

Witam, dziś przez przypadek natknąłem się na te forum. Poczytałem trochę i postanowiłem także opisać swój problem, abyście doradzili. Bardzo zależy mi na anonimowości. Takie forum to skarb. Czas przejść do mojego głupiego/beznadziejnego/śmiesznego/itd problemu... Opiszę wszystko, jak się to zaczęło i jak jest teraz - a więc będzie tego dużo do czytania (niestety ;/).

 

Jestem osobą nieśmiałą, wstydzącą się siebie - nie wiem dlaczego tak jest, chciałbym to bardzo przełamać - lecz nie potrafię. Mam dwóch braci - jestem najmłodszy. Gdy byłem mały, często mi dokuczano (wyglądam, jak wyglądam...). Po prostu jak to starsi bracia - lubili pokazać kto rządzi w domu. (pewnie tak jest w każdej rodzinie) Często biegałem z tym do rodziców po prostu, bo sam nie dawałem sobie rady. Rodzice, jak to rodzice - krzyknęli na braci, powiedzieli aby inaczej się zachowywali - i tyle. No, ale jak można było przypuszczać - nadal tak było. Gdy poszedłem do gimnazjum, zaczął się tzw. stres. Uczyłem się w miarę dobrze, jak na chłopaka - oceny: 3,4... Teraz będzie najgłupsze(!)... Pewnego dnia starszy brat śmiał się, że ciągle puszcza tzw. 'gazy'. Mi to tak utkwiło w głowie, że do tej pory tą akcję pamiętam (wiem, że to jest śmieszne dla co niektórych, ale niestety prawdziwe). Od tamtego czasu mam problem z tym związany. Gdy przyszła trzecia klasa, egzamin próbny/egzamin gimnazjalny oficjalny - to te myśli się nasiliły, można powiedzieć. Całymi dniami przed pisaniem testów, bałem się że będę czuł się niekomfortowo w 'cichym miejscu'. Bardzo mocno się tym zadręczałem - na egzaminach w ogóle nie mogłem się skupić. Gdy tylko pomyślałem o tych 'gazach' to od razu mi to się robiło. Czułem się źle, musiałem to jakoś zatrzymywać. Jakoś na siłę, udawało mi się - przynajmniej mi się tak wydawało. Przewracało mi się także od tego w brzuchu - ;/ . No po prostu, dyskomfort jak się patrzy. Przeżyłem jakoś ten okres. Gdy zaczęły się normalne lekcje, to już także nie potrafiłem się skupić/myśleć o lekcji. Ciągle myślałem o tych 'gazach' i ciągle mi się to chciało. Jakoś udało się przecierpieć ten czas, także. Zaczęły się wakacje, nareszcie zacząłem się czuć komfortowo. Praca, rozrywka, nudy, znajomi - jak to życie. Aaaaaaaaa, nie wspomniałem jeszcze, że od początku życia nie potrafiłem rozmawiać z dziewczyną, jakoś po prostu wstydziłem się. Zawsze nie potrafiłem (i nie potrafię, zagadać czy coś w tym stylu - strach przez poniżeniem się). Była pewna dziewczyna (w której podkochiwali się koledzy z klasy), ja także ją bardzo lubiłem - ale nie potrafiłem tego wyrazić. Naśmiewałem się z kolegów, że się w niech 'kochają' - inaczej nie potrafiłem. Ona ich olewała, zbytnio. Pewnego dnia nawiązałem z nią rozmowę, i dalej jakoś się potoczyło samo. W wakacje do Niej przyjeżdżałem, rozmawialiśmy, spędzaliśmy ze sobą czas... Zauroczyłem się... Ona mieszkała ode mnie nawet daleko. Skończyły się wakacje, więc skończyło się i odwiedzanie jej - gdyż nie miałem jak. Wtedy problem powrócił. Gdy zacząłem naukę w szkole średniej, przed każdym dniem szkolnym bałem się po prostu iść do szkoły. Z resztą, do tej pory tak jest... Codziennie myślałem o tych gazach... Codziennie w szkole czułem się niekomfortowo, czekałem tylko na dzwonek aby wyjść z tej szkoły. Kartkówki/sprawdziany (... gdy było cicho w klasie) to było najgorsze (tak samo jest teraz). Pierwszy raz w życiu miałem zagrożenie z jakiegoś przedmiotu. Bałem się, że nie zdam. Bardzo opuściłem się w nauce - w porównaniu do gimnazjum. Oceny jakie miałem to: 1,2,3... Miałem zagrożenia z 3 przedmiotów, z jednego bardzo profesorka mnie dołowała, nie chciałem w ogóle na jej lekcje chodzić. Czułem ogromny niesmak do tego przedmiotu. No, ale jakoś wyplątałem się i zdałem. Przyszła druga klasa, znowu nastał ten problem ;/ . Teraz to mnie nawet brzuch czasami boli. Nawet teraz już każdej lekcji się boję, nie tylko jak wcześniej - 'cichych lekcji, sprawdzianów, kartkówek'. Teraz to już non stop...

W ogóle lekcje mnie przestały interesować, cały czas tylko myślę o tych gazach i gazach. Cały czas mnie to dręczy i próbuję to jakoś przezwyciężyć/zatrzymać. Po prostu czasami są takie chwile, że nie da się wytrzymać.

W kościele już mam tak samo, gdy uczestniczę - myślę tylko o swoim problemie (a on od razu pojawia się, fizycznie u mnie)...

Czasami mam takie myśli, że oddał bym wszystko aby to się skończyło.

Zaznaczam - mam także kompleksy (Nie ode mnie to zależało, ale na przykład mam wklęśniętą jedną pierś tak jakby tzw. zapadnięta klata) Więc sami widzicie, że ciężko z tym wszystkim sobie poradzić.

Bardzo chcę się przełamać i zacząć żyć normalnie. Szukam różnych zainteresowań aby tylko o tych myślach głupich nie myśleć, czasami się udaje/czasami nie...

 

Jeszcze jedno... Brałem różne leki od bólu brzucha/gazów/uspokajających - ale to zbytnio nie działało i nie działa ;/.

Jest późno, chciałem opisać wszystko co mniej/więcej miało jakiś wpływ na moje zachowanie życiowe. Mam nadzieję, że ktoś zrozumie tą całą dziwną historię i spróbuje pomóc.

 

Pozdrawiam.Anonim ;/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Problem nie jest głupi ani śmieszny - raczej nazwałbym go osobistym. Nerwica często dotyka takich wstydliwych społecznie funkcji organizmu jak np. praca jelit (gazy, biegunki), czerwienienie się, jąkanie. Wspólną cechą jest błędne koło, kiedy reakcje, których się boisz, zaczynają wzmagać te reakcje (tak jak u ciebie), inna wspólna cecha takich zaburzeń to podporządkowanie tym wstydliwym reakcjom pozostałych elementów życia.

 

Najpierw spróbuj najprostszych rzeczy - jak spróbujesz rozchylić pośladki (tak usiąść na krześle) to może będzie bezgłośnie? Poza tym zmiana diety, to może nie wyeliminuje problemu (bo zakładając że masz zdrowy przewód pokarmowy, to psychika ma na to decydujący wpływ), ale sprawi że gazy będą trochę mniej intensywne. Żeby wyleczyć to długofalowo to niestety pozostaje psychoterapia...

 

[*EDIT*]

 

Zobacz też to: http://pl.wikipedia.org/wiki/Zesp%C3%B3%C5%82_jelita_dra%C5%BCliwego (w angielskiej wersji artykułu też sporo jest) - głównie chodzi o dietę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Najpierw spróbuj najprostszych rzeczy - jak spróbujesz rozchylić pośladki (tak usiąść na krześle) to może będzie bezgłośnie? Poza tym zmiana diety, to może nie wyeliminuje problemu (bo zakładając że masz zdrowy przewód pokarmowy, to psychika ma na to decydujący wpływ), ale sprawi że gazy będą trochę mniej intensywne. Żeby wyleczyć to długofalowo to niestety pozostaje psychoterapia...

 

Odnośnie tych gazów, to ja zawsze staram się nie doprowadzić po prostu do sytuacji aby 'coś' się wydobyło z mojej tylnej części ciała - gdyby tak się stało, to bym się załamał ze wstydu i w ogóle. Wydaje mi się, że ani razu mi się nie zdarzyło, ale właśnie ... 'wydaje mi się' ;/

Odnośnie pokarmu to już próbowałem nie pić na przykład napojów gazowanych, a tak to wszystko jem co mi się podoba. Próbowałem przed okresem 'stresowym' zjeść trochę mąki, ale to zbytnio też nic nie dawało.

Jeszcze chciałbym zaznaczyć odnośnie leków - gdy pierwszy raz wziąłem jakiś lek, to było w miarę. Gdy na drugi dzień chciałem wziąć ten lek to już on nie działał - tak jakby psychika się do tego tak nastawiała ;/. Przygnębiająca sprawa - tak jak napisałeś... psychika ma decydujący wpływ na wszystko co w życiu zrobię.

Lekarz domowy nakazał mi psychiatrę. Musi być od razu, z tzw. 'grubej rury'? (tak nawiasem mówiąc to czym się różni psychiatra od psychologa czy psychoterapeuty?)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moim zdaniem to klasyczny przypadek myśli natrętnych i związanych z nią dalszych reakcji. Uważam, że problem nie jest śmieszny, wiem co tą są myśli, które ciągle powracają i podporządkowujemy ich istnieniu swoje życie. Wstydzimy się tego, że inni wiedzą, lub mogą się domyśleć, co mamy w danej chwili w głowie i że mamy taki problem. Rozumiem, że to jest wstydliwy problem, ale myślę, że psycholog powinien pomóc. Myślę, że leki są w tym przypadku zbędne, bo to kwestia głowy. Jasno formułujesz myśli, wiesz dokładnie w czym jest problem, więc myślę, że psycholog będzie wiedział w jaki sposób pokierować Twoją psychikę na inne tory, żebyś nie myślał o tym, albo myślał w inny sposób. Myślę, że nie dasz sobie rady z tym sam, dopóki nie podzielisz się tym problemem z kimś innym. Tutaj podzieliłeś się i to już duży sukces, tylko my tutaj nie jesteśmy specjalistami od wsparcia. Sądzę, że praca nad opanowanie wstydu i osadzeniem problemu w realnym życiu wystarczy, żeby zacząć normalnie żyć. Idź do psychologa, nic nie ukrywaj i powiedz dokładnie w czym problem, a na pewno pomoże. Życzę powodzenia i pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

no nie wiem , psychiatra jak znam życie będzie Ci jakieś leki przepisywał a nie sądzę żeby Twój przypadek tego wymagał. Jąkania też się nie leczy u psychiatry. (Chyba) Ja proponuję psychologa. I będzie dobrze przecież sam mówisz że kiedy o tym nie myślisz to nic się nie dzieje. Chodzi tu o zmianę twojego nastawienia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jąkania jako zaburzenia logopedycznego nie - ale jąkanie jako objaw nerwicowy jak najbardziej tak. Podobnie jak biegunki normalnie leczy się u gastrologa. Jak się nie chce leków to można powiedzieć psychiatrze - przecież nie będzie kazał brać. On ma rozpoznać i skierować na terapię.

 

Psycholog nie jest od takich problemów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A czym się różni psychiatra , psycholog , psychoterapeuta?

Zostałem skierowany przez domowego lekarze do psychiatry, do miasta ode mnie 200km oddalonego. Gdy zadzwoniłem umówić się na wizytę, powiedziano mi że taka wizyta pierwsza kosztuje 200pln. Umówiłem się, wizytę mam jutro...

 

Ale teraz mam wątpliwości, bo nigdzie w internecie o tym Panu psychiatrze nie znalazłem opinii. Tyle kasy za wizytę, a jeszcze trzeba doliczyć dojazd - to kurcze trochę przesada. Bardzo bym prosił, aby ktoś napisał czym się te zawody od siebie różnią...

 

A jeszcze jedno... Boję się, że jak pójdę do psychiatry to, to zostanie odnotowane gdzieś w moich papierach - że jestem tzw. 'czubkiem'...

 

[*EDIT*]

 

Jest ktoś w stanie odpowiedzieć na mój poprzedni post? :(

/ Niestety, nie pojechałem na umówioną wizytę do tego psychiatry - ciekawe czy dobrze zrobiłem...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×