Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Dorot

lęk mnie powoli zabija

Rekomendowane odpowiedzi

witajcie

 

naprawdę lęk mnie zabija wszystkiego się boje nie mam siły do tego strasznie się załamuje , bo nie mam siły walczyć , najgorsze jest to że ciągle jestem zdenerwowana serce mi wali, boje sie iść gdziekolwiek potem się denerwuje na siebie że chciałabym iść a mój organizm mówi zupełnie co innego. :( Powiedzcie też tak macie , ja zaczynam ręce załamywać Święta dl amnie były koszmarem bo tylko sie zastanawaiłam żebym nie miała żadnych dolegliwości paniki , tylko po to żeby nie robić rodzinie przykrości w Święta, mam już dość nie wiem jak mam z tym walczyć :( Ciągle myśle nad temat siebie 24h i mam też tego dosyć myśli nei dają mi spokoju już sie źle czuje sama ze sobą :( Pomocy :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dorot, mówię ci też tak mam :) i nie żartuje dzisiaj w nocy miałem atak jak cholera, nawet nie pomógł - lerivon :( myśłałem ze umrę, nie mogłem się nawet ruszać - koszmar. Nawet trudno opisać jak się czułem ,po prostu nie byłem już niczym :(

Też sie wkurzam na siebie że wile musze sobie odmawiać, bo lęk wygrywa, mnie akurat pomaga praca, idę i czasem zapominam o tym całkiem a jak wracam do domu to owszem mym cały czas depersonalizację i ataki ale mniejsze, a jak mam wolne dni jak te święta, to koszmar, budze się rano i chcę spać z powortem bo boję się dnia, co bedzie czy znowu będę się męczył? i takie pytania cały dzień a myśli pokichane momentami że boję się nawet swojego pokoju.

Wiem że cierpisz, nie umiem powiedzieć jak z tym walczyć, oprócz standardów czyli że trzeba się czymś zająć, ale sam wiem jaka to lipa :( a pracujesz?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dokładnie Dorot, Victorek ma rację... ja zawsze w dni wolne, w weekendy, urlopy, wtedy kiedy miałam więcej czasu wolnego i mogłam odpocząc, to się 'rozkladałam" myśląc bezustannie o dolegliwościach, po czym w pracy mająć strasznie stresującą i odpowiedzialna pracę tak sie mobilizowałam by nie nawalić, że sama się dziwiłam, ze mogłam normalnie funkcjonować... i nikt się nie orientował, ze coś mi było... po prostu dziwne to, ale w nawale zajęć "zapominałam" jakoś, że zawroty mnie męczą, że serce kołata....

Wiem, że myslenie 24 h na dobę o dolegliwościach może wykończyc, więc starajcie sie jak możecie tego unikać... wiem, że jest to nieslychanie trudne... mi jest łatwiej, bo biorę efectin i nie mam żadnych problemów z lękami, ale wczesniej wiem jakie to było uciązliwe... Victorek, a ten lerivon to benzodiazepina? bierzesz to doraźnie? i nic innego? czy bierzesz jakies antydepresanty i mimo tego masz ataki paniki???

pozdr.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziekuje wam za odpowiedzi Victorek tez jak pracuje to jest lepiej al eczasem w pracy sie cos zddarzy ale juz rzadko , denerwuje mnie to bo wolne to powinnam odpocząć a tu nic jestem jeszcze bardziej zmeczona niz jak pracuje jak wiem że ma byc wolne to juz sie boje go , wiem ze nie powinnam myslec o tym że boje sie wolnego bo wtedy zapedzam sie w błędne koło , ciesze si eże nie jestem sama że jesteście ze mną , problem w tym jest jak nie mysleć o tych głupich lękach wystarczy jedna myśl a tu już organizm reaguje ehh

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam pytanie czy leczysz sie gdzies?, dobrze przynajmniej na początku gdy lęki są takie silne brac jakies wspomagacze. Potem jak poczujesz się lepiej to na psychoterapię i tyle.

No i oczywiscie dobrze miec jakies zajecie, pracę, hobby, zająć sie czymś zeby nie myslec o chorobie.

Ja nie wyobrazam sobie co bym zrobiła gdybym siedziała w domu i nie pracowała, pewnie choroba by sie jeszcze pogłebiała.Wstaje rano i nawet gdy okropnie sie czuję ubieram sie, maluje, odwoze dziecko do szkoły i jade do pracy. Jak mam gorszy dzien to z nikim nie gadam jak mam lepszy to chodzę na "plotki" i jest mi od razu lepiej,HeHe.

Ważne żeby sie jeszcze bardziej nie pogrążać tylko wyjść do ludzi.

pa pa

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lecze si echodze już 6 miesiąc na psychoterapie i raz jest lepiej raz gorzej , pracuje normalnie , hobby rzadnego nie mam :( nawet wiem że mało ruchu mam , powinnam może więcej si eruszać i też było by lepiej może :(

 

---- EDIT ----

 

zapomniałam dodać że nie biore leków ponieważ moja psycholog nie akceptuje leków i staram sie wychodzić po 9 latach nerwicy teraz jest to dla mnie ogromnie ciężkie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Katarzynka35, lerivon to antydepresant, biorę go ponad rok, co do innych leków to z miesiąc temu dostałem Xetanor -SSRI i jeszcze mam cloranxen- benzo w nagłych przypadkach ale ja szczerze powiem że leków się po prostu boje :( i to okropnie, ten jeden tak łykam i łykam bo już nie mogłem wytrzymać ale to kolejne leżą jeszcze nie ruszone, ale czy ten lerivon pomógł, w sumie to nie wiem jak by było bez niego.

Dorot, sport ponoć bardzo pomaga, sam zaczynam biegać z godzinkę, już kiedyś robiłem podejścia do tego ale jak sam ruszałem to dostawałem ataków okropnych, że nie wróce itp, muszę z kimś i to najlepiej kto nie wie o nerwicy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moja psychoterapeutka zaleca mi codzienne chodzenie marszem przez godzine podobno to działa rewelacyjnie na układ nerwowy uwalnia sie napiecie , rewelacyjnie na serce , głowe dotlenione są wszystkie organy naszego organizmu. Tylko żeby ktoś wynalazł sposób na to żeby ta panika stres nie brał tak bardzo że nie da si ewykonać pewnych czynności a to tak potrafi wykańczać że szok , już sama zauważyłam że im bardziej chce tym bardziej jest na odwrót

 

---- EDIT ----

 

Do tego jeszcze gdybym tak nie rozmyślała nad sobą i nie wsłuchiwała sie w siebie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Dokładnie Dorot, Victorek ma rację... ja zawsze w dni wolne, w weekendy, urlopy, wtedy kiedy miałam więcej czasu wolnego i mogłam odpocząc, to się 'rozkladałam" myśląc bezustannie o dolegliwościach, po czym w pracy mająć strasznie stresującą i odpowiedzialna pracę tak sie mobilizowałam by nie nawalić, że sama się dziwiłam, ze mogłam normalnie funkcjonować... i nikt się nie orientował, ze coś mi było... po prostu dziwne to, ale w nawale zajęć "zapominałam" jakoś, że zawroty mnie męczą, że serce kołata....

 

Niestety tak to właśnie wygląda, ja mam podobnie, w dni wyolne jakby "wymyślam sobie" oczywiscie jest tego juz mniej,ale tak jakbym sie dusiła w domu.

W pracy jakos tez potrafie sie zmobilizowac,zebrac w sobie ,musze sie skupic na konkretnych zadaniach i jakos daje rade,

dziwaczne to wszystko :?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dziwi mnie ze wszyscy pisza o emocjach i objawach, a nikt o konkretnych biologicznych, materialnych przyczynach, zwiazanych z postrzeganiem sensorycznym i reakcjach chemicznych w mozgu.

 

tutaj dwa osrodki mozgu sie napedzaja. lek napedza, myslenie, a myslenie lek i smiglo leci w gore. jezeli myslimy o tym, budzimy ten lek, jezeli myslimy i musimy zajac sie czyms innym, lek i objawy ze strony wegetatywnego nie dostaja odpowiedzi o kolo sie urywa. to chyba tak wlasnie wyglada. pozdrawiam lukasz. zycze milej nocy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak łukasz masz rację, ważne żeby robić wszystko byleby to koło nie było zamknięte, ani nawet się trochę nie domkło :)

Z tym że nie dziw się że piszemy o emocjach i objawach bo jak wariujemy, umieramy to nawet nie chcę mi się myśleć i jakiś tam chemicznych reakcjach :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Do Victorka: lerivon brałam przez kilka miesięcy przed snem spałam po nim jak niemowlę, a jeszcze po obudzeniu dochodziłam przez jakis czas do siebie. Mi na lęki nie pomógł może z Toba bedzie inaczej. Cloranxen też kiedyś "testowałam" chyba jestem trudnym przypadkiem, nie czułam po nich poprawy>

 

Jedno z moich postanowień noworocznych to zapisać się na callanetics z elementami jogi-(przy duzym wysiłku fizycznym kreci mi sie w głowie), mam nadzieję że te cwiczenia pomogą i się wyciszyć i zrelaksować. Lubię jeździc rowerem ale niestety pogoda teraz na to nie pozwala.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Właśnie ale najbardziej denerwuje mnie to że czasami coś robie i za chwile myśl wpada mi do głowy a za nią lęk , mysle że to już taki nawyk który organizm sobie postawił , najgorzej jak pomyślę że mam mieć tak do końca życia albo mieć jeszcze większe lęki przed banalnymi rzeczami to już wogóle zwariowac można a wiem że nie powinno się absolutnie tak myśleć . To powiedzcie każde nasze wolne ma się tak kończyć :(?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z tym że nie dziw się że piszemy o emocjach i objawach bo jak wariujemy, umieramy to nawet nie chcę mi się myśleć i jakiś tam chemicznych reakcjach :)

 

Dokładnie, pamiętam piosenkę Sonique z której to jeden wers zapisał mi się w pamięci: "what ya feel is real"

to co czuję w danej chwili jest dla mnie najprawdziwsze na świecie i na pohybel wówczas wszystkim teoriom. naukom, etc.

Co do sportu-prawda, ruszam już od jakiegoś czasu d*** i niezaprzeczalnie jestem zdrowsza :), choć przyznam się że nie odnalazłam tego czego najbardziej szukam-sensu życia i jakiegokolwiek szczęcia w nim;

 

pzdr kochani :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

julie ja też teraz bede próbować z ćwiczeniami i zobaczymy , a najdziwniejsze jest to że np 4 dni moge mieć wycięte z życia a na 5 jest dobrze ja chyba tego nigdy nie pojmę :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dorot, to u mnie standard tzn. dwa dni jest spokój, nawet momentami zapominam, że jestem chory, ale za to jakie szczęście mi to daje :) a potem ze dwa tygodnie jak mi dowali to czuję się jak pomidor, warzywko, nawet czasem już się ruszyć boję bo mam jakieś dziwne zapatrywanie na wszystko, i od razu jakieś stany nie do zniesienia , ach szkoda gadać :( Dobrze że jutro do pracy, choć wkurza mnie to bo z jednej strony chcę normalnie żyć, tzn. cieszyć się z wolnego jak człowiek, jak kiedyś a teraz pragnę wręcz już momentami iść. Wiem że to dlatego że odrywa mnie to po prostu od myślenia o tym, ale czemu w domu nie mogę jakoś uspokoić tej swojej głowy, wyzdrowienie wydaje się tu na wyciągnięcie ręki, bo skoro w pracy ok to może to przejść i w domu i na spacerze i w markecie WSZĘDZIE ale cholera jak to zrobić!!?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

O widze Victorku że mamy wiele wspólnego i te same przypadłości , dokładnie mam tak jak ty, też potrafi esie tak denerwować że nie czuje się dobrze w sklepie czy gdziekolwiek jestem :( czasami sie załamuje że już mi to nigdy nie przejdzie ;( a wiem że najgorszym błędem co popełniamy to sie załamujemy i mamy właśnie te myśli że si enie uda , że nie wyjdziemy z tego , ale kurcze tak ciężko zmienić to myślenie , a mas zmoże czasem tak że już potem się dziwnie czujesz sam ze sobą? i nie masz takiego komfortu po prostu "być"?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dorot, nie wiem czy tobie o to chodzi ale mam tak że czuje się często po prostu jak wariat, i nie lubię wręcz momentami żyć, bo tak źle się czuję, a co do samego siebie to po prostu czuje się nie sobą ale to ma pewnie związek z tym że mam depersonalizację. A strach że to nie minie jest okropny, szczególnie jak bardzo długo mnie to trzyma, to boję się szczególnie tego cierpienia i fizycznego i psychicznego. Po prostu to nas wykańcza

 

---- EDIT ----

 

Dorot, nie wiem czy tobie o to chodzi ale mam tak że czuje się często po prostu jak wariat, i nie lubię wręcz momentami żyć, bo tak źle się czuję, a co do samego siebie to po prostu czuje się nie sobą ale to ma pewnie związek z tym że mam depersonalizację. A strach że to nie minie jest okropny, szczególnie jak bardzo długo mnie to trzyma, to boję się szczególnie tego cierpienia i fizycznego i psychicznego. Po prostu to nas wykańcza

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Victorku o to właśnie ten strach przed tym że to nie minie że to tak będzie zawsze to dziwne poczucie no i to że tak to męczy raz jest tak a raz tak do tego dochodzi ten lęk ile zazwyczaj czasu masz takie dolegliwości ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dorot, różnie, nie ma reguły, ale zależy jaki stan bo ataki jak pracuje to w ciągu tygodnia potrafę w ogóle nie mieć jedynie na weekend zazwyczaj wieczorem to nie moge ani mówić ani w ogóle nie czuję NIC, natomiast jeżeli chodzi o ten lęk taki wolno płynoący i pokichaane myśli to w sumie mam cały czas, jedynie jeżeli jest w pracy bardzo dużo roboty to czuję się zdrowy, ale tak tojest cały czas, szczególnie ta derealizacja ona mnie ostatnimi miesiącami bardzo rzadko opuszcza.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×