Skocz do zawartości
Nerwica.com

Rekomendowane odpowiedzi

Od prawie roku nie robiłem rachunku sumienia i nie byłem u spowiedzi. Ostatnią komunię świętą przyjąłem w pierwszej części okresu wielkanocnego 2026 roku. 

 

Nie potrafię zorganizować rachunku sumienia i dłuższej, solidniejszej spowiedzi :("Przerasta mnie to". Trudno mi określić, co jest grzechem i jak poważnym. Wyraźnie cierpię z powodu wymuszonego "celibatu" i silnego pociągu płciowego do kobiet. W życiu odbyłem chyba kilkanaście spowiedzi generalnych, a jedna taka spowiedź mogła trwać kilkadziesiąt minut. Czasem korzystałem podczas nich z kartek, czasem nie. 

 

Moja "mentalność" uważa wymóg robienia rachunku sumienia i wyznawania konkretnych grzechów za niedorzeczny, szkodliwy i uciążliwy. Nie chce jej się skupiać godzin na kazuistyce, "biurokracji" i buchalterii. Mam tak, że dla mojego umysłu jedynie ostateczne zbawienie wszystkich istot czujących na zawsze jawi się jako sprawiedliwe i słuszne wbrew temu, co uczą katolicyzm i niejedna inna religia monoteistyczna. Po co kogoś potępić na zawsze? Nie lepiej prędzej czy później doprowadzić każdego grzesznika do pełnego pojednania z Bogiem i niekończącego się szczęścia?

 

"Ciężary gatunkowe rachunku sumienia i spowiedzi mnie przygniatają i przytłaczają". Takie praktyki wydają się wymagać dobrych funkcji wykonawczych. W ostatnich latach bardzo trudno mi nawet odmówić pacierz, zwłaszcza na klęcząco. Tym trudniej odmówić Koronkę do Miłosierdzia Bożego czy część Różańca. 

F21, F42.2, F84.5

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli masz wątpliwości i coś w tym wszystkim Ci nie gra, i nie czujesz takiej potrzeby, to czemu się z tego powodu zadręczać? Dla własnego spokoju lepiej dać sobie trochę wolności i żyć bez wyrzutów sumienia.

Przecież nikomu krzywdy nie robisz tym zaniechaniem. A sam tylko cierpisz przez tą presję którą ktoś narzucił.

 

Nigdy do mnie nie przemawiala idea spowiedzi. Nic się w tej czynności nie trzyma kupy. 

🗨️ Dołącz do naszej grupy na czacie:

💬 Discord

 

 

neptron.pl

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To, że ktoś został wychowany w jakiejś religii nie oznacza, że ta religia jest prawdziwa, ludzie są wychowywani w różnych religiach, które są ze sobą sprzeczne, więc któreś z tych religii muszą być fałszywe (według niektórych ludzi wszystkie religie są fałszywe). W katolicyzmie dokonywało się tyle cudownych uzdrowień i objawień przez wieki...

 

Rachunek sumienia i spowiedź jakby mnie przerastają. Według mojej psychiki wymóg rachunku sumienia i spowiedzi od ludzi (zwłaszcza takich jak ja, którzy i tak nie potrafią "żyć normalnie") jest antylogiczny i antypraktyczny, wymuszający "biurokrację" i "buchalterię", która może uniemożliwić zajmowanie się innymi aspektami życia.

 

Islam i judaizm wcale nie wyglądają na łatwiejsze i mniej wymagające od katolicyzmu...

F21, F42.2, F84.5

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie znam się ale może skup się na pierwotnych przeslaniach chrześcijaństwa i praktykach a nie na tych co ustanowili potem księża i zrobili sobie swoje przykazania kościelne. To prędzej ludzkie niż boskie przykazania nie wiem... twoje wątpliwości są słuszne i zresztą Bóg jest jeden pod postaciami różnymi w każdej religii ale to ten sam, i pewnie cuda też wśród innych wyznawców są takie same, skąd możesz wiedzieć że w katolicyzmie ma być najwięcej? To absurdalne coś takiego wiedzieć 

Na religii to się lepiej znają @Pieprz w moździerzui @eRCemoze będą chcieli ci jakoś pomóc wypowiedzią 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I to jest idealny przypadek tego, jak indoktrynacja religijna może zniszczyć mózg i doprowadzić do presji. Czym tak w ogóle jest "grzech"? Ja nie uważam, bym była grzeszną osobą. Nie uznaję czegoś takiego. Za to mam swoją moralność i podług niej idee, które kierują mną i określają moją osobowość i wybory. Po co do tego dekalog i przykazania kościelne? Człowiek powinien mieć wybór. 

Tylko w swoim szaleństwie jestem wolna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

16 godzin temu, take napisał(a):

Od prawie roku nie robiłem rachunku sumienia i nie byłem u spowiedzi. Ostatnią komunię świętą przyjąłem w pierwszej części okresu wielkanocnego 2026 roku. 

 

Nie potrafię zorganizować rachunku sumienia i dłuższej, solidniejszej spowiedzi :("Przerasta mnie to". Trudno mi określić, co jest grzechem i jak poważnym. Wyraźnie cierpię z powodu wymuszonego "celibatu" i silnego pociągu płciowego do kobiet. W życiu odbyłem chyba kilkanaście spowiedzi generalnych, a jedna taka spowiedź mogła trwać kilkadziesiąt minut. Czasem korzystałem podczas nich z kartek, czasem nie. 

 

Moja "mentalność" uważa wymóg robienia rachunku sumienia i wyznawania konkretnych grzechów za niedorzeczny, szkodliwy i uciążliwy. Nie chce jej się skupiać godzin na kazuistyce, "biurokracji" i buchalterii. Mam tak, że dla mojego umysłu jedynie ostateczne zbawienie wszystkich istot czujących na zawsze jawi się jako sprawiedliwe i słuszne wbrew temu, co uczą katolicyzm i niejedna inna religia monoteistyczna. Po co kogoś potępić na zawsze? Nie lepiej prędzej czy później doprowadzić każdego grzesznika do pełnego pojednania z Bogiem i niekończącego się szczęścia?

 

"Ciężary gatunkowe rachunku sumienia i spowiedzi mnie przygniatają i przytłaczają". Takie praktyki wydają się wymagać dobrych funkcji wykonawczych. W ostatnich latach bardzo trudno mi nawet odmówić pacierz, zwłaszcza na klęcząco. Tym trudniej odmówić Koronkę do Miłosierdzia Bożego czy część Różańca. 

 

 

Hejka, ja też kiedyś zmagałam się z takimi problemami duchowymi, więc mogę coś od siebie dodać. 

To co opisujesz setki pytań, brak pewności, spowiedzi generalne trwające dziesiątki minut, ciągłe poczucie, że zrobiłeś coś źle... to klasyczny mechanizm skrupulanctwa (które psychologicznie bardzo mocno wiąże się z nerwicą natręctw czy zaburzeniami lękowymi).

Twój mózg po prostu wchodzi na wyższe obroty, gdy próbujesz analizować swoje życie, i traktuje spowiedź jak skomplikowaną procedurę prawno-biurokratyczną, zamiast jak przestrzeń ulgi. Nic dziwnego, że twój umysł się buntuje, a funkcje wykonawcze „siadają” ...po prostu jesteś tym psychicznie i emocjonalnie wykończony. Tak mi sie wydaje... Powiem ci że Bóg to nie księgowy. Zamiast modlitw można po prostu usiąść i coś od siebie powiedzieć, nawiązując z Nim relację..Ja tak staram się robić bo często po modlitwie miałam natarczywe myśli że jeszcze jakaś modlitwa,itp. A Bóg taki nie jest. Chciałam zapytać czy byłeś z tym u jakiegoś księdza? są fora katolickie i może ktoś tam tobie pomoże, coś podpowie. Trzymaj sie.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×