Skocz do zawartości
Nerwica.com

Ku lepszemu


Sigrid

Rekomendowane odpowiedzi

1 minutę temu, Dalila_ napisał(a):

No I znowu nie wymieniłam PODKARPACIA! Co ten mój mózg jakie dziury myśli o czymś i robi polowe z tego 😭

 

Ale no coś Ty jaki głupi argument przecież pola uprawne są prawie w całym kraju. Poza tym jak te nazwy powstawały to były wszędzie folwarki. Na Śląsku poza górnym choć tam też są to jest rolnictwo zajebiscie się trzymające bo tam najcieplej i najlepsze ziemie mają, nie licząc czarnoziemow. Okres wegetacyjny najdłuższy 

no slask to gorny slask tam od zawsze wegiel fedrowali a nie pola uprawiali

 

jak ktos pisze o dolnym to zawsze pisze dolny a nie slask :D

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, libed napisał(a):

no slask to gorny slask tam od zawsze wegiel fedrowali a nie pola uprawiali

 

jak ktos pisze o dolnym to zawsze pisze dolny a nie slask :D

 

No nie niekoniecznie jak ktoś pisze o dolnym to powinien pisać o górnym. Śląsk to duży obszar :D ale zapewne mieszczuchy mają takie myślenie jak to się nazywa te proste skojarzenia brakuje mi słowa więc jak na libeda jest ok :D :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, libed napisał(a):

no slask to gorny slask tam od zawsze wegiel fedrowali a nie pola uprawiali

Słyniemy z górnictwa i ciężkiego przemysłu jednak pole uprawialiśmy też więc to nie prawda. Oczywiście te czasy zanikły bo pola pozabierali urzedasy. 

Jak pokonasz sam siebie to już nic nie stanie Ci na drodze...

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

17 minut temu, Melodiaa napisał(a):

Słyniemy z górnictwa i ciężkiego przemysłu jednak pole uprawialiśmy też więc to nie prawda. Oczywiście te czasy zanikły bo pola pozabierali urzedasy. 

pewnie dawno temu 

wychowalem sie w sosnowcu ja tam pol uprawnych nie widzialem 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 minuty temu, libed napisał(a):

pewnie dawno temu 

wychowalem sie w sosnowcu ja tam pol uprawnych nie widzialem 

 

W Somalii powiadasz to wszystko jasne 😈 

Edytowane przez Melodiaa

Jak pokonasz sam siebie to już nic nie stanie Ci na drodze...

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ślązacy są mega fajni. Mam rodzinę, ale oni są z mojego miasta. A jeśli chodzi o ludzi urodzonych tam na Śląsku, to są przeciekawi. Najbardziej zauważyłam to w szpitalu, gdy tam byłam. Ludzie mocno alternatywni i liberalnie myślący i podchodzący do ludzi i polityki również. Dużo osób LGBTQ, co było dla mnie nieco nowe, no bo pochodzę z innego świata. Ale jestem tolerancyjna i bardzo cieszyłam sie, że mogę poznać ich. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja często jeżdże do Katowic albo Gliwic. 

Sama jestem z Małopolski.

A moja siostra studiuje na Uniwersytecie Śląskim:-)

chodze boso po ulicy

 

 

 

Klozapol 600mg

Solian 800mg

Haloperidol 15mg

Pregabalina 150mg

Afobam 0,5mg doraźnie

 

Annuszka wylała olej

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

5 minut temu, Catriona napisał(a):

Może to i dobrze, dobiorą Ci lepiej leki i może będzie lepiej.

Na to liczę. Ale nie będę ukrywać, trochę się boję.

 

5 minut temu, Catriona napisał(a):

Ja też wczoraj prawie wylądowałam w szpitalu, ale ja w Klinice na Szpitalnej😅

A co się stało? Ja idę do HCP

Niebo deszczem spływa i płacze.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, Sigrid napisał(a):

Idę do szpitala na zmianę leków. Czekam na telefon od lekarza kiedy znajdzie się wolne miejsce. 

Trzymam kciuki, żeby Ci tam pomogli i finalnie, żeby było lepiej.

"Rozumiesz. Jest taka cierpienia granica,
Za którą się uśmiech pogodny zaczyna,
I mija tak człowiek, i już zapomina,
O co miał walczyć i po co."

 

Walc, Czesław Miłosz

 

Как страшно жизнь.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, Sigrid napisał(a):

Idę do szpitala na zmianę leków. Czekam na telefon od lekarza kiedy znajdzie się wolne miejsce. 

Ja też trzymam kciuki:-)

chodze boso po ulicy

 

 

 

Klozapol 600mg

Solian 800mg

Haloperidol 15mg

Pregabalina 150mg

Afobam 0,5mg doraźnie

 

Annuszka wylała olej

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję @Heledore @Lusesita Dolores. Niestety z góry mi powiedział, że klozapolu nie odstawi, a jedynie zmniejszy dawkę. Chociaż coś.

 

1 godzinę temu, Catriona napisał(a):

Źle zniosłam wczorajszą esketaminę i lekarka chciała mnie zostawić na oddziale do piątku na obserwacji jak już i tak tam byłam, żeby czegoś nie przeoczyć.  Przekonałam ją, że poobserwuje się sama w domu xD a zobaczymy się jutro na kolejnej dawce esketaminy ;) długo negocjowała żebym została jednak, ale nie miałam ze sobą rzeczy ani nic i odcinka wstępnego bym nie zdzierżyła :P 

To jest ten lek w fazie eksperymentalnej?? 

Niebo deszczem spływa i płacze.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

18 minut temu, Sigrid napisał(a):

Dziękuję @Heledore @Lusesita Dolores. Niestety z góry mi powiedział, że klozapolu nie odstawi, a jedynie zmniejszy dawkę. Chociaż coś.

To jednak szpital? Pewnie odstawia Ci benzo. Może nie od razu. Ja początkowo bralam, a potem całkiem z tego zeszłam. Było ciężko, ale potem jakoś do siebie wróciłam powoli. 

 

 

Klozapolu nie odstawi, bo to najsilniejszy lek przeciwpsychotyczny. Może coś dodatkowo dadzą, żeby było lepiej. Oby Twój pobyt był skuteczny i w miarę przyjemny lub znośny. Trzymam kciuki 💗

Edytowane przez Morvena

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

9 minut temu, Morvena napisał(a):

To jednak szpital? Pewnie odstawia Ci benzo. Może nie od razu. Ja początkowo bralam, a potem całkiem z tego zeszłam. Było ciężko, ale potem jakoś do siebie wróciłam powoli. 

Biorę dużo ostatnio, bo bez tego sobie nie radzę. Wspominał coś o amisulprydzie i o tym, że wszystkie "poboczne" leki mi odstawi. No będzie rewolucja mam nadzieję, że to przeżyję. No i poparł mój pomysł co do szpitala bo sam powiedział, że tak dalej być nie może.

I dziękuję. ❤️ 

Edytowane przez Sigrid

Niebo deszczem spływa i płacze.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

7 minut temu, Catriona napisał(a):

On nie jest w fazie eksperymentalnej. Jest stosunkową nowością, ale od 2 lat ponad jest normalnie dopuszczony a od ponad roku refundowany przez NFZ, na razie tylko w programie lekowym, który swoimi wymaganiami odzwierciedla badanie kliniczne, ale taki los nowych leków, tym bardziej leków z takiej grupy. Z czasem jedynie pewnie bardziej rozluźnią kryteria włączenia i wyłączenia z programu, ale podawany pod nadzorem personelu medycznego pewnie będzie już zawsze. O ile wcześniej przez problemy finansowe NFZ nie zlikwidują programu bo to jednak leczenie kosztujące kilkadziesiąt tysięcy złotych za 39 dawek (bo tyle maksymalnie przewiduje program).

Aaa okej, nie znam się za bardzo na tym leku ale wiem, że doktor (cały ordynator Dziekanki, nie będę rzucać naziwskami ale może kojarzysz) popiera leczenie tym lekiem. Nim się leczy depresję lekooporną? 

 

9 minut temu, Catriona napisał(a):

Pamiętaj, że w szpitalu lekarze na więcej mogą sobie pozwolić w kwestii testowania leków, dawkowania itd., niż ambulatoryjnie, bo mają Cię cały czas na oku i mogą zareagować od razu, a na pewno szybciej idzie dobranie leków niż w warunkach ambulatoryjnych gdzie z lekarzem widzisz się raz na x czasu. 

Edytowane 4 minuty temu przez Catriona

tak, zdaję sobie z tego sprawę. Lekarz nie zgodził się na zmianę leków w warunkach domowych. Zbyt duże ryzyko. I bardzo się boję i tak, bo mam niemiłe wspomnienia, ale dojrzałam do tej decyzji, bo czuję, że stoję w miejscu. A może inny lek mi pomoże tak, że wrócę do życia. Bo teraz to tylko wegetuję. 

Niebo deszczem spływa i płacze.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

7 minut temu, Catriona napisał(a):

Tak. Moja lekarka też jest fanką tego leku. Ja niestety nie mogę mieć pod nosem praktycznie podawanej (w końcu na Dziekankę mam rzut beretem) bo mnie dr M. by odrzucił, muszę mieć w Klinice z różnych względów 😅 zresztą nawet tak wolę jak jeden lekarz prowadzi całość, który mnie zna bo mogę negocjować głupie pomysły jak wczoraj 😂

 doktor M. to bardzo dobry lekarz. Uwielbiam go, to on mi stwierdził schizo i zaczął leczyć. Niestety on stosuje bardzo agresywną formę leczenia, wjebał mi od razu 470mg klozapolu (ale to 10 lat temu jak zaczęłam się leczyć na schizo) ale wiem, że musiał, bo byłam w krytycznym stanie. Zaś mój obecny lekarz nie lubi tego leku i mi zmniejsza zawsze jak jest okazja. I w tym jest różnica - M. jak mi gorzej było to pyk, 50mg klozapolu więcej, a ten obecny jednak ma inną formę leczenia i chyba tego obecnego forma bardziej mi się podoba. Niemniej, doktor M. to wspaniały lekarz i wspaniały człowiek. Zawdzięczam mu życie. Z problemu z dojazdami do Gniezna musiałam się do mojego przenieść do HCP. Ale nie żałuję. Ten obecny to taki aparat że masakra xd

 

1 minutę temu, Catriona napisał(a):

Zawsze jak HCP nie podoła, możesz się starać o przyjęcie do Kliniki - tam się leczy trochę inaczej bo są inne warunki i oni się zajmują ustawianiem leków, to jest ich główne zajęcie a i oddział damski jest raczej kameralny, podzielony na dwie części. No i tam plus taki, ze nie trafiają ludzie z ulicy, a do HCP jednak zjeżdża wszystko co karetki przywożą 🤷‍♀️ nie gwarantuje że się zgodzą, bo oni od zawsze wybierali sobie pacjentów, ale warto spróbować czasem w innym miejscu.

Hmmm. Byłam na Szpitalnej ale to 15 lat temu więc inaczej to pewnie funkcjonowało. Nie wiem, raczej wolałabym zostać w HCP bo mój jest ordynatorem oddziału i ma mnie blisko wtedy. A w Gnieźnie teraz co byłam na 8 to z tym Rxulti w ogóle nie trafili. Trochę też to moja wina, bo po 2 miesiącach zaczęłam kłamać, że się dobrze czuję, byleby mnie już wypuścili.

Niebo deszczem spływa i płacze.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

19 minut temu, Sigrid napisał(a):

Aaa okej, nie znam się za bardzo na tym leku ale wiem, że doktor (cały ordynator Dziekanki, nie będę rzucać naziwskami ale może kojarzysz) popiera leczenie tym lekiem. Nim się leczy depresję lekooporną? 

 

tak, zdaję sobie z tego sprawę. Lekarz nie zgodził się na zmianę leków w warunkach domowych. Zbyt duże ryzyko. I bardzo się boję i tak, bo mam niemiłe wspomnienia, ale dojrzałam do tej decyzji, bo czuję, że stoję w miejscu. A może inny lek mi pomoże tak, że wrócę do życia. Bo teraz to tylko wegetuję. 

Ciekawe jak zadziała na Ciebie solian, jeśli Ci go dadzą. Decyzja o szpitalu nigdy nie jest łatwa. Na pocieszenie powiem Ci,że ten ostatni pobyt mój w szpitalu był najlżejszy, mimo odstawianiu benzo i zmianie leków. Nie działo się ze mną nic mocnego i złego poza drażliwością. Nie miałam psychozy i urojen jak to zwykle w szpitalach bywało. Miałam dobry kontakt z pacjentami, pomijając pierwsze tygodnie. No... Był to totalnie inny pobyt. Roznil się bardzo od wszystkich moich pobytów. Dlatego chcę Cię pocieszyć, że może ten pobyt będziesz dobrze wspominać 😀 Ważne byś wyszła ze szpitala z poprawą i dobrym samopoczuciem. Po to tam się jest. Bądź szczera z lekarzami. Słuchaj siebie i organizmu. Będzie dobrze! 🩷

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 minuty temu, Morvena napisał(a):

Ciekawe jak zadziała na Ciebie solian, jeśli Ci go dadzą. Decyzja o szpitalu nigdy nie jest łatwa. Na pocieszenie powiem Ci,że ten ostatni pobyt mój w szpitalu był najlżejszy, mimo odstawianiu benzo i zmianie leków. Nie działo się ze mną nic mocnego i złego poza drażliwością. Nie miałam psychozy i urojen jak to zwykle w szpitalach bywało. Miałam dobry kontakt z pacjentami, pomijając pierwsze tygodnie. No... Był to totalnie inny pobyt. Roznil się bardzo od wszystkich moich pobytów. Dlatego chcę Cię pocieszyć, że może ten pobyt będziesz dobrze wspominać 😀 Ważne byś wyszła ze szpitala z poprawą i dobrym samopoczuciem. Po to tam się jest. Bądź szczera z lekarzami. Słuchaj siebie i organizmu. Będzie dobrze! 🩷

Zależy na jakich ludzi się trafi, no ale teraz trafię do szpitala w całkiem innych okolicznościach, z innym podejściem także mam nadzieję, że przeżyję. 

Niebo deszczem spływa i płacze.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 minuty temu, Sigrid napisał(a):

Trochę też to moja wina, bo po 2 miesiącach zaczęłam kłamać, że się dobrze czuję, byleby mnie już wypuścili.

I to jest częsty błąd, choć zrozumiały. Nikt nie lubi być zamknięty miesiącami. I potem ludzie już oszukują, że jest dobrze, byle by tylko wyjść na wolność. Też mi się zdarzało tak kłamać. Tym razem nie musiałam, bo poczułam się dobrze. Po jakimś miesiącu była poprawa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, Morvena napisał(a):

I to jest częsty błąd, choć zrozumiały. Nikt nie lubi być zamknięty miesiącami. I potem ludzie już oszukują, że jest dobrze, byle by tylko wyjść na wolność. Też mi się zdarzało tak kłamać. Tym razem nie musiałam, bo poczułam się dobrze. Po jakimś miesiącu była poprawa.

Ja chciałam wrócić już do domu jak najszybciej, do mamy. Czułam się lepiej ale to nie było jeszcze to co powinno być. No ale podjęłam teraz taką decyzję, mam nadzieję że nie będę żałować.

 

1 minutę temu, Catriona napisał(a):

zpitalna od 8-9 lat już ma tylko przyjęcia planowe. Nie przyjmują na ostro i tam mają to że jak pacjent jest stabilny to przenoszą na sanatoryjny, a na sanatoryjnym to już w ogóle luzik, nic wspólnego z oddziałem zamkniętym (ah, te "ucieczki" 10 lat temu na zakupy do biedronki oddalonej o kilometr  xD). Nie wiem na którym oddziale leżałaś bo jeszcze chyba C jest jest możliwy (ja byłam na A).

tak słyszłąam, że na cito nie biorą.  ja byłam na dziecioęco młodzieżówym na D. Pamiętam taką panią Elę, która nosiła przypinkę z napisem "Tylko mój brat może mowić do mnie siostro". Kochana osóbka to była. Teraz pewnie się wszystko pozmieniało. 

Niebo deszczem spływa i płacze.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Teraz, Catriona napisał(a):

@Sigrid a dziecięco-młodzieżowy to zupełnie inna bajka. Te oddziały (bo teraz są 3 dziecięco-młodzieżowe do F) akurat przyjmują nadal na ostro. Tylko dla dorosłych się zamknęły i przyjmują planowo tylko.

aaa takie buty, no, nawet nie wiedziałam. Pamiętam jak zawsze na D personel straszył "jak będziesz niegrzeczny pojedziesz do Gniezna" xddd Dziekanka to jest owiana taką legendą że masakra, a prawda jest taka, że jest tam lepiej  niż np. w HCP.  Wtedy, te 15 lat temu każdy Gniezna się bał xD

Niebo deszczem spływa i płacze.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

6 minut temu, Sigrid napisał(a):

aaa takie buty, no, nawet nie wiedziałam. Pamiętam jak zawsze na D personel straszył "jak będziesz niegrzeczny pojedziesz do Gniezna" xddd Dziekanka to jest owiana taką legendą że masakra, a prawda jest taka, że jest tam lepiej  niż np. w HCP.  Wtedy, te 15 lat temu każdy Gniezna się bał xD

To u mnie też jest jeden legendarny szpital, którym straszą. A wcale nie jest tak źle. Oba są w sumie na podobnym poziomie 🤷‍♀️

"Rozumiesz. Jest taka cierpienia granica,
Za którą się uśmiech pogodny zaczyna,
I mija tak człowiek, i już zapomina,
O co miał walczyć i po co."

 

Walc, Czesław Miłosz

 

Как страшно жизнь.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, Heledore napisał(a):

To u mnie też jest jeden legendarny szpital, którym straszą. A wcale nie jest tak źle. Oba są w sumie na podobnym poziomie 🤷‍♀️

cholera wie skąd to się bierze. Były nawet legendy o tym, że w każdy posiłek wrzucają robaki, albo że ktoś widział jakieś glisty w posiłku itd. No pełno tego. A szkoda, bo personel tam jest bardzo dobry. 

Niebo deszczem spływa i płacze.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

9 minut temu, Catriona napisał(a):

No ja akurat z tych, którzy 10 lat temu powiedzieli, że albo Klinika albo maja spierdzielać wszyscy na drzewo i nie zgadzałam się na hospitalizację dopóki nie miałam gwarancji, że nie wywiozą mnie do Gniezna (a ryzyko było duże z wiadomych względów). Na szczęście było to możliwe do realizacji i dostałam gwarancję, że całość leczenia będzie w Klinice i w sumie uważam, że mój upór się opłacił bo dzięki temu poznałam swoją obecną lekarkę.

Mnie raz do Kościana chcieli wysłać. Pół biedy, bo kiedyś na izbę przyjechałam i że do Łodzi. Musiałam podpisać dokument, żę biorę odpowiedzialność za decyzję i że nie zrobię sobie krzywdy. No gdzie Poznań, a gdzie Łódź. 😅

Niebo deszczem spływa i płacze.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×