Skocz do zawartości
Nerwica.com

Co sądzicie o takich "cudakach"


Chongyun

Rekomendowane odpowiedzi

Nic nie sądzę, ale od dawna staram się zrozumieć zjawisko furry i od dawna mi się to nie udaje. W sensie, przebieranie się w jakieś zwierzakowe ciuszki to jedno, ale tam jest cała ideologia, budowanie fursony, i zdaje się nie ma to tylko motywacji seksualnej (i z tego co się dowiedziałem to nie są zoofile) – więc o co chodzi? Czemu ludzie to robią, co ich motywuje?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, Chongyun napisał(a):

To nie jest zafascynowanie zwierzętami a raczej pluszakami.

Tak, to też zauważyłem, po prostu na początku myślałem, że to ma jakiś związek z zoofilią. Poza tym 100% furasów, jacy przewinęli się przez moje życie, to autyści, a mózgu autystycznego nie zrozumiem choćbym nie wiem jak bardzo próbował.

 

Podobno to jest ucieczka – może za maską fursony, w przebraniu, czują się bezpieczniej. Podobno. Nie wiem. Ale chętnie bym poczytał jakieś opracowanie na ten temat.

 

To, co wiem, to to, że to jest o wiele głębsze zjawisko, niż po prostu przebieranie się w ciuszki udające słodkiego pluszaczka. To cała społeczność, płacą artystom niemałe pieniądze za rysowanie furson wg swoich wytycznych (jedna ex, artystka, tak zarabiała, mówiła że z nich jest dobra kasa, bo sporo są w stanie za to zapłacić), itd.

 

Mamy na forum jakiegoś furasa? Niech się ujawni, bo masa pytań jest :D

Edytowane przez Doktor Indor

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, burzowo napisał(a):

Ludzie z nudów robią wszystko,czyżby uciekanie od rzeczywistości  w świat fantazji ,namiastka dzieciństwa.

Dzieci bawią się w przebieranki.

Właśnie to jest podobno coś o wiele poważniejszego, niż zabawa dzieciaczków w przebieranki z nudy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Doktor Indor No społeczność LGBTQA+, femboye, furrasy, alternatywki to często osoby w spektrum. I oczywiście jak wszędzie, znajdą się osoby które mają do tego obsesyjne podejście albo zboczki, fetyszyści i inni zwichrowani a reszta traktuje to jako zabawę, wyrażanie siebie. W sumie nie ma się tam doszukiwać czegoś nadzwyczajnego, jest to subkultura i jak każda, rządzi się własnymi ale i uniwersalnymi prawami subkultur. Femboye jak dla mnie to też subkultura.

 

 

Edytowane przez Chongyun

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 minuty temu, Chongyun napisał(a):

No społeczność LGBTQA+, femboye, furrasy, alternatywki to często osoby w spektrum.

Coś w tym jest. Ktoś, kto po prostu lubi członki męskie lub damskie (lub tak zwane farfeluny w przypadku płci przeciwnej), ale nie jest na spektrum, raczej nie będzie szukał identyfikacji ze środowiskiem. Chociaż teraz to cholera wie.

 

Jedyna alternatywka, którą znam, zdecydowanie jest na spektrum.

 

3 minuty temu, Chongyun napisał(a):

I oczywiście jak wszędzie, znajdą się osoby które mają do tego obsesyjne podejście albo zboczki, fetyszyści i inni zwichrowani a reszta traktuje to jako zabawę, wyrażanie siebie.

Nawet jeśli to zboczki czy fetyszyści to w sumie nie ma w tym nic złego – przynajmniej mogą bezpiecznie realizować swoją seksualność, a to jest ważne.

 

4 minuty temu, Chongyun napisał(a):

W sumie nie ma się tam doszukiwać czegoś nadzwyczajnego, jest to subkultura i jak każda, rządzi się własnymi ale i uniwersalnymi prawami subkultur.

Ja raczej chciałbym zrozumieć, co decyduje, jaki tok myślowy, że ktoś jednak chce wejść w tę subkulturę. Bo dla mnie np. nie byłoby w tym nic ciekawego. Ale wiele innych rzeczy też mnie nie ciekawi, np. nie mógłbym studiować kierunku humanistycznego.

 

4 minuty temu, Chongyun napisał(a):

Femboye jak dla mnie to też subkultura.

Tego nie wiem. Nie poznałem ich aż tylu. Ale może to jest jak z gejami – jeden będzie czuł się częścią subkultury, a drugi po prostu wyraża swoją seksualność w ten sposób (no w przypadku fembojów to bardziej tożsamość, niż seksualność) i nie potrzebuje aprobaty środowiska innych femboyów?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

5 minut temu, Doktor Indor napisał(a):

ś bTego nie wiem. Nie poznałem ich aż tylu. Ale może to jest jak z gejami – jeden będzie czuł się częścią subkultury, a drugi po prostu wyraża swoją seksualność w ten sposób (no w przypadku fembojów to bardziej tożsamość, niż seksualność) i nie potrzebuje aprobaty środowiska innych femboyów?

Oprócz tego, że większość z nich jest gejami to dochodzi tutaj specyficzny styl. Bo większość z nich nie chce wyglądać jak typowa przeciętna regular girl ale taka specyficzma, alternatywkowo-mangowa i tak właśnie wyglądają femboye ze sceny, tak jak kiedyś była scena emo. Jak dla mnie to subkultura.

5 minut temu, Doktor Indor napisał(a):

Ja raczej chciałbym zrozumieć, co decyduje, jaki tok myślowy, że ktoś jednak chce wejść w tę subkulturę.

Predyspozycje niezależne od woli. Jedni przebierają się za furrasy, inni są pankami, emo itp. Łączy ich chęć przynależności, poczucia bezpieczeństwa jaka daje bycie wśród "swoich" itp, zwyczajne dążenie do zaspokajania potrzeb z piramidy.

Edytowane przez Chongyun

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

14 minut temu, Chongyun napisał(a):

Oprócz tego, że większość z nich jest gejami to dochodzi tutaj specyficzny styl. Bo większość z nich nie chce wyglądać jak typowa przeciętna regular girl ale taka specyficzma, alternatywkowo-mangowa i tak właśnie wyglądają femboye ze sceny, tak jak kiedyś była scena emo. Jak dla mnie to subkultura.

Coś w tym jest – oni nie wyglądają jak typowe dziewczyny, tylko jak takie przesłodzone, wyidealizowane wersje.

 

14 minut temu, Chongyun napisał(a):

Predyspozycje niezależne od woli. Jedni przebierają się za furrasy, inni są pankami, emo itp. Łączy ich chęć przynależności, poczucia bezpieczeństwa jaka daje bycie wśród "swoich" itp, zwyczajne dążenie do zaspokajania potrzeb z piramidy.

Hmm, miałem okres potrzeby przynależności do subkultur – najpierw skejci (choć na desce jeździłem może raz w życiu, ale kumple byli skejtami to ja też), potem byłem depeszem, bo zakochałem się w Depeche Mode (i to było trochę samotne bo nie znałem żadnego innego depesza), potem miałem okres sympatyzowania ze skinheadami, bo imponowało mi poczucie siły. Ale przeszło mi jak w jakimśtam stopniu dojrzałem i przestałem czuć potrzebę przynależności do jakiejś grupy. Teraz ubieram się po prostu tak jak mi wygodnie i jak mi się podoba – zwykle w jaskrawe, kolorowe ciuchy, oczojebne koszule, jakieś wzory z kotami, albo w camo (kupiłem nową kurtkę, camo, podoba mi się :D) – nie dlatego żeby identyfikować się z wojskiem, bo absolutnie się z tym nie identyfikuję, ale po prostu takie kolorowe, oczojebne ciapki mi się podobają.

 

Mój bardzo dobry kumpel / przyjaciel, choć starszy ode mnie, nadal ma potrzebę identyfikacji z grupą, jest w MC. Znam tych ludzi (jestem nazwijmy to przyjacielem klubu – zrobiłem dla nich parę przysług, jestem zapraszany na ich zamknięte imprezy i wiem, że w razie czego mogę na nich liczyć) i mogę o nich powiedzieć wyłącznie dobre rzeczy, ale sam nie mam potrzeby przynależności.

Edytowane przez Doktor Indor

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

11 minut temu, Doktor Indor napisał(a):

Teraz ubieram się po prostu tak jak mi wygodnie i jak mi się podoba

No bo to są subkultury młodzieżowe, większości z wiekiem to przechodzi :P ale nie wszystkim. Na przykład ta dziewczyna jest juz żoną i matką a nadal jest Emo za co szacun.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

7 minut temu, Chongyun napisał(a):

No bo to są subkultury młodzieżowe, większości z wiekiem to przechodzi :P ale nie wszystkim. Na przykład ta dziewczyna jest juz żoną i matką a nadal jest Emo za co szacun.

Słodka 🙂

 

Tak, niektórzy chyba dorastaja później. Znam jedną dziewczynę, po 30-ce, poważna pani prawnik. Nadal emo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

36 minut temu, Chongyun napisał(a):

Ja za to do żadnej subkultury nie należałem, ani metali, ani skejtów zawsze byłem obok tego wszystkiego, stoję z boku społeczeństwa.

No ja się jednak lepiej lub gorzej ale próbowałem wpasować. W szkole jednak człowiek ma silną potrzebę przynależności. Albo przynajmniej ja miałem. Potem mi przeszło, chyba musiała mi się zbudować własna tożsamość.

 

37 minut temu, Chongyun napisał(a):

Za to miałem wyimaginowanych przyjaciół :P

Ja chyba też, ale w wieku mniej więcej 6 lat, choć to raczej nie był wyimaginowany przyjaciel, a po prostu sobie go wyobrażałem. Wiedziałem, że nie jest prawdziwy.

 

34 minuty temu, sailorka napisał(a):

Ja to widzę tak, w latach 80. i 90. byli skini i punki, później metale i skejci. Teraz są furasy kontra drillowcy. Młodzież ma potrzebę przynależności i rywalizacji. To całkiem naturalne.

Tak – u nas był trochę podział na skejtów i metali. Choć u nas większość była jednak skejtów. Drillowcy? :D Pierwsze słyszę, brzmi jakby nosili wszędzie wiertarki i przewiercali furasom kolana.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×