Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
aldara.35

Jak sobie radzicie w codziennym zyciu?

Rekomendowane odpowiedzi

Wiem ze zapewne temat sie juz pojawial kilkakrotnie,ale jestem tak zalamana swoim stanem ze nie mam sily nawet szukac po forum.Napiszcie prosze czy Wam tez najprostsze czynnosci sprawiaja taką trudnosc jak mi.Ja np.nie jestem w stanie nawet z kims zrobic zakupow.Chodzi mi o to ze nawet zaufana osoba,ktora wszystko o mnie wie nie dziala na mnie uspokajająco.Znajduje sie kilka metrow od domu a nogi mi sie tak trzeęsą ze nie moge ustac,z tego powodu chodze jak pijana.Jak chce szybciej znalezc sie w domu i przyspieszam to tętno mam ok 150(mimo leku na serce)Jak ide powoli to nie moge utrzymac rownowagi.Jak siąde na lawce to mnie ,,roznosi,,nie potrafie w ogole funkcjonowac!Patrze na stare babcie....i zazdroszcze im.Coraz częściej mysle o szpitalu,jakims oddziale leczenia nerwic dluzej nie wytrzymam,chyba ze przestane opuszczac dom.Wtedy na tabletkach jakos wytrzymuje.Ale co to bedzie za zycie.? Coraz czesciej mam mysli ze ja juz z tego nie wyjde.Ze kiedys bede na lasce swojego dziecka :( Te mysli mnie przerazają i nasuwają najgorsze z mozliwych rozwiązanie.....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

u mnie juz jest lepiej, chodze normalnie po ulicach, do pracy, dzisiaj bylam na zakupach. pamietam 2 lata temu jak mi mama kupila moje wymarzone futerko na zime, pieeeeekne i drogie bardzo cudo a ja nie umialam sie z tego cieszyc. niby wiedzialam ze powinnam byc bardzo szczesliwa ale nie czulam tego, bylam w wiecznym dole. mama mnie probowala pocieszyc filmem dobrym ale ja nie moglam go ogladac, nie moglam sie na niczym skupic, ciagle tylko lek, odrealnienie, poczucie pustki. w pracy mnie lapaly (czasem i teraz lapia) ataki paniki i balam sie ze zwariuje przy ludziach :? . w autobusie dostawalam lekow, teraz juz ich nie mam w autobusie. ogolnie jest dobrze, nie mozna sie poddawac.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiem z nie mozna sie poddawac ze trzeba miec nadzieje.Ale jesli nic sie nie zmienia ciągle jest zle to i nadzieja gdzies umyka.Jak sobie poradzilas ze teraz jet duzo lepiej?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

aldara.35, ja też miałam ostatnio kilka takich tygodni, ze po prostu nie wychodziłam nigdzie, w sklepie w kolejce normalnie nie mogłam wystać, i nawet jak spotykałam się z przyjaciółmi to potrafiłam robić różne dziwne akcje, i mimo że oni wiedzieli o wszystkim to mi to jakoś nie pomagało, w autobusie przeżywałam istny koszmar, zresztą - wszystko wtedy było dla mnie istnym koszmarem... a potem postanowiłam zadbać o swoje zdrowie, miałam straszną nadzieję, że może to przez różne niedobory witamin i magnezu, potem okazało się że mam też nidobory jodu i za mało hormonów, przez trzy tygodnie jadłam tego straaasznie duzo, no i musze powiedzieć że dużo się poprawiło, nie wiem czy to efekt placebo czy nie ale polecam spróbować;) oczywiscie to nie rozwiąże wszystkich problemów, ale warto zadbać o zdrowie fizyczne, a później się martwić co dalej z psychiką ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jak sobie poradzilam? pierwsza sprawa ze to nie mija szybko, ja sie meczylam ponad rok tak ze nie moglam isc do supermarketu itd. totalny dol. bylam kilka razy u psycholog ktora mi powiedziala ze nerwica jest od nierozwiazanych konfliktow wewn. i ze JEDYNY sposob na pozbycie sie jej to pozbycie sie tych konfliktow w nas. nic nie da uspokajanie sie, picie ziolek, branie lekow (powiedziala ze dobrze ze ich nie biore). skupila sie na psychoanalizie i znalezieniu czegos co mi przeszkadza w spelnianiu moich potrzeb, co mnie blokuje. potem ja sama nad soba troche myslalam i postawilam wszystko na 1 karte, zmienilam w zyciu na prawde duzo i to bardzo radykalnie. bez nerwicy prawdopodobnie nie mialabym odwagi na tak powazne decyzje ale nie mialam nic do stracenia, bo zycie z nerwica to nie zycie. rzeczywiscie potem zaczelo mijac, powoli ale mijalo. poza tym na moja nerwica zlozyl sie jeszcze fakt ze bylam strasnie przemeczona studiami i przebywaniem wsrod ludzi ktorzy mnie nie akceptowali, studiowaniem czegos tak na prawde dla rodzicow, nie dla siebie, ja tego nienawidzilam. wiecie, tak na prawde to znalezienie w sobie tych konfliktow jest latwe, jednak my je wypieramy, nauczylismy sie przez wiele lat wypierac te rzeczy i przyzwyczailismy sie do nich. a one jednak sa i powoduja nerwice. druga rzecza jest to ze pomogl mi bardzo magnez z potasem, ale zaczelam go brac niedawno.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No cóż u mnie to różnie wygląda, jest lepiej niż było,resztą nawet jak było źle to ja chodziłam do pracy itp., co do tych konfliktów wewnętnych to nie wiem co o tym myśleć.

Konflikty i rozterki mają wszyscy ludzie a jakoś nie wszyscy zaraz chorują na nerwice, pozatym niewiemczy wszystkie je da się rozwiązać.Mówi się,że że przyczyną nerwicy są też jakieś nasze ukryte pragnienia których nie możemy realizować- czyli rzecz by można te właśnie konflikty.No ale jak np, rozwiązać sprawę z facetem z którym się zawsze chciało być, miało sie fantazje na ten temat a być z nim nie można.Jest silne pragnienie we mnie ale nie da sie tego odwrócić.Bo np. się boję, bo mnie skrzywdził,bo być może mam zbyt bójną wyobraźnię na jego temat a rzeczywistość okazała się inna-za bardzo go idealizowałam , bo np. on nie chce itp. takich przykładów z życia jest wiele :roll:

Nie wszystko co pragniemy dotajemy.Wydaje mi się,że czasami taki konflikt trzeba rozwiązać wten sposób,że poprostu należy się zpewnymi rzeczami-stratami itd. pogodzić.

 

Staram się jakość iść do przodu i stawiać sobie drobne cele każdego dnia.

CHodzę na terapie,ale mam ważenie,ze czasami idzie mi to opornie i jestem mało pojętna w stosunku do innych osób które chodzą.Bo dalej nie wiem do końca co ze mnąjest nie tak. :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

midaa wszyscy maja problemy ale mi sie wydaje ze to chodzi bardziej o konflikty z samym soba, takie dlugotrwajace, przewlekle. rozstanie z chlopakiem jest cierpieniem, nie konfliktem, poza tym mija. mi sie wydaje ze to chodzi np. o potrzebe i chec bycia popularnym, ale jest sie niesmialym, potrzebe bycia ladnym a jest sie brzydkim albo sie nie akceptuje czegos w swoim wygladzie, potrzebe zycia swoim zyciem a jest sie pod wplywem toksycznej matki, potrzebe bycia kims a jest sie w cieniu ladniejszej i madrzejszej siostry.. cos takiego. poza tym sa organizmy silniejsze i slabsze, ludzie ktorzy rozwiazuja problemy konfrontacja i tacy ktorzy z pozoru sa silni a trzymaja wszystko w sobie.zalezy tez od tego jak byl wychowany, czy w atmosferze stresu czy nie. moja psycholog nawet sugerowala ze wplyw ma jak sie rodzilam, a moja mama miala koszmarny porod,zasugerowala ze juz w pierwszych dniach zycia bylam sama w inkubatorze bez mamy. z tym ze ktos nie ma nerwicy to tez nigdy nie wiesz bo bardzo duzo ludzi ma taki epizod choc raz w zyciu. po mnie tez nikt nie widzi ze mam nerwice bo zachowuje sie normalnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dzięki bogu radze sobie dobrze, prawie jak normalny człowiek

muszę - codzienna praca do której mam 30 km, odwożenie dziecka do szkoły

ponieważ odczuwam częściowo agorafobię - tam gdzie nie mogę dojść, dojeżdżam samochodem (są niestety w mieście pewne miejsca dla mnie nie do przejścia na piechotę :()

ale to dzięki lekom, bez nich nic by nie było takie proste

 

---- EDIT ----

 

dodam tylko że lek biorę w ilości symbolicznej, ale działa co najważniejsze, i wcale się nie przejmuje tym, że być może będę je brała już zawsze

poczytajcie ten i inne artykły z tej strony

http://stanislaw.porczyk.eu/leczenie_lpd_czy_psychoterapia/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja bardzo zazdroszcze tym ktorzy jakos funkcjonuja nawet z pomocą lekow.Ja zazywam Tranxene i wlasciwie jako -tako czuje sie ale tylko w domu.Jak wyjde na ulice cala sie trzęse,mam taki dziwny objaw ze nie moge ustac(isc tez nie)Miewam okropne ,,pobudzenia np.siedze spokojnie i nagle mnie tak zrywa ze nie moge usiedziec w miejscu bo wydaje mi sie ze mdleje.Koszmar.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tranxene to chyba zły wybór :( przecież to benzo

nie możesz przerzucić się na antydepresanty?

ja kiedyś na benzo też funkcjonowałam fatalnie ale na szczęście się w porę opamiętałam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bralam antydepresant.Potem odstawilam,ale byl on slaby i niewiele pomogl,biorąc go i tak bylam na Tranxenie.Dodatkowo mam klopot poniewaz bardzo zle reaguje na leki:(Więc kazda zmiana to problem dla mnie i lekarza.Wiem ze jestem pewnie juz uzalezniona .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

no właśnie, to niestety ślepy zaułek...

może jednak warto poszukać jeszcze tego "swojego" leku?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×