Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Gość triste

"Wątpliwy" dar

Rekomendowane odpowiedzi

Gość

Otóż mam wątpliwy dar zrażania do siebie ludzi. A najlepsze w tym wszystkim jest to, że nie jestem w stanie pojąć i zrozumieć dlaczego tak się dzieje. Czy to kwestia tego, że nie umiem nikogo zainteresować swoją osobą czy może jakieś fatum? Myślę jednak, że jest to ta druga opcja, ponieważ często mam wrażenie, że te same słowa wypowiedziane przez kogoś innego odniosły efekt/skutek. Nie umiem się w tym odnaleźć, boję się nowych znajomości bo nigdy nie wiem co powiedzieć i boję się, że zostanę nieopatrznie zrozumiany. Zupełnie sobie z tym nie radzę... Jeśli ktoś z forumowiczów ma podobnie to zachęcam do podzielenia się swymi spostrzeżeniami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

brak Ci pewności siebie i wydaje Ci się że wszyscy inni są bardziej przebojowi niż Ty tez tak kiedyś miałam...Uwierz w siebie i zacznij sam siebie lubieć to pomaga:) jak sam się dobrze czujesz z sobą inni Cię również lubią:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Własnie najważniejsze to polubić własną osobę,no i z tą pewnością siebie też masz rację!

Ale sama wiesz asiula ,ze nie każdy to potrafi i tkwi w takiej"paranoi" w nieskończoność,wierząc w to ,że nic sie nie zmieni i może być tylko gorzej.Myślę,że kilka sesji z dobrym psychologiem mogło by tu pomóc.

Chociąż to może być kwestia charakteru,który niestety ciężko jest zmienić.Poprostu są takie osoby i już(z takim niewdzięcznym "darem")

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
brak Ci pewności siebie i wydaje Ci się że wszyscy inni są bardziej przebojowi niż Ty tez tak kiedyś miałam...Uwierz w siebie i zacznij sam siebie lubieć to pomaga:) jak sam się dobrze czujesz z sobą inni Cię również lubią:)

 

 

Hm... No nie wiem... Jakoś nie wydaje mi się, by pewność siebie miała tu cokolwiek do rzeczy... Bardziej zgodzę się z mariogangsta (mocny nick :mrgreen: ), że tak jak niektórzy ludzie wzbudzają podziw i zainteresowanie niewiele się o to starając, tak na świecie istnieją też ich przeciwieństwa :roll: Potrafię być pewny siebie, ale do pewnego momentu, kiedy widzę, że dana postać mówiąc delikatnie nie bardzo zauważa moje starania, najzwyczajniej w świecie odpuszczam i wycofuję się do swojego schronu. Wielokrotnie zauważałem, że niektórym ludziom wiele rzeczy uchodzi płazem, tylko dlatego, że są fajni (ale czemu? co o tym decyduje?)...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

szczerze to bardzo przykre dla mnie jest ze o powodzeni uw zyciu towarzyskim decyduje przebojowosc i poczucie humoru. ja jestem bardzo zazdrosny zawsze bo nie posiadam tych cech tymbardziej mnie one irytuja i powoduja bledne kolo i zaglebianie sie depresji. kurwa ja pierdole :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niektórzy mają w sobie to coś, czym wzbudzają uwielbienie, podziw, a niektórzy mają w sobie coś irytującego, co wzbudza niechęć, a czasem nawet nienawiść. Raczej niewiele na to poradzisz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Triste

To tylko nick-proszę nie łączyć mnie z gangsterstwem..... ;) pozdr

 

A właśnie,pójdę tu za Twoim wątkiem.Dlaczego wielu osobom ,tylko dlatego ,że są fajne niektóre rzeczy uchodzą płazem? Może poprostu Ci mniej przebojowi boją sie ich,ciekawa sprawa.Może temat się rozwinie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Dobre pytanie... Może to kwestia tzw. 'cech przywódczych', w końcu takim ananasom jak Hitler i Stalin też wiele rzeczy uchodziło płazem, za co inni by już dawno zawiśli na stryczku :lol: A tak już całkiem serio to jest to strasznie głupia sprawa. Starasz się, dajesz z siebie dużo, chcesz być uczciwy i miły itd itp, a i tak g*** z tego, bo nie masz 'tego czegoś'. Mocno frustrująca sprawa :evil:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej, mam podobny problem. Jestem typem introwertyka, raczej senny chociaz tez nerwowy "anemik z adhd" i uwazam ze jestem nudny. W dodatku gdy czasem nawet mogę zabłysnąć to się stresuje i nic nie wychodzi...Ale to akurat mam w d...i szukam sobie znajomych, ktorzy nie lubią tzw przebojowych ludzi. Ja zresztą często też takich nie lubię :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Hej, mam podobny problem. Jestem typem introwertyka, raczej senny chociaz tez nerwowy "anemik z adhd" i uwazam ze jestem nudny. W dodatku gdy czasem nawet mogę zabłysnąć to się stresuje i nic nie wychodzi...Ale to akurat mam w d...i szukam sobie znajomych, ktorzy nie lubią tzw przebojowych ludzi. Ja zresztą często też takich nie lubię :)

 

 

Jeśli potrafisz takowych odnaleźć w tej ludzkiej dżungli to chwała Ci za to... Ja niestety tak nie potrafię, dlatego jestem samotny (chociaż z drugiej strony ta samotność to trochę wybór, ale nie chcę się w to teraz zagłębiać bo to nie o tym). Może to po prostu pech? Zapraszam do dyskusji, może razem coś wymyślimy, bo głowię się z tym problemem od lat sam i jak widać bez skutku ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co tu dużo gadać, po prostu trzymam się z ludźmi takimi jak ja, ktorzy nie lubią, nie są, nie potrafią być przebojowi. Tam napisałem, że nie lubią przebojowych typów. Nie, nie to, że nie lubią, ale nie imponują im. Ja się trzymam z podobnymi sobie, to normalne. Oczywiście w jakichś skrytych marzeniach wyobrażam siebie jako tego, którego stawijaja za przykład, chłopaki zazdroszą a dziewczyny wzdychają na jego widok...ale z doświadczenia wiem, że ci tak zwani przebojowi to są wredne s&^%&^

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Co tu dużo gadać, po prostu trzymam się z ludźmi takimi jak ja, ktorzy nie lubią, nie są, nie potrafią być przebojowi. Tam napisałem, że nie lubią przebojowych typów. Nie, nie to, że nie lubią, ale nie imponują im. Ja się trzymam z podobnymi sobie, to normalne. Oczywiście w jakichś skrytych marzeniach wyobrażam siebie jako tego, którego stawijaja za przykład, chłopaki zazdroszą a dziewczyny wzdychają na jego widok...ale z doświadczenia wiem, że ci tak zwani przebojowi to są wredne s&^%&^

 

 

Oooo tak, a żeby było lepiej to pomimo tego dalej są lubiani, podziwiani, hołubieni... Ludzie niestety wolą tych fajnych, nawet jeśli są ostatnimi sk***, od dobrych i uczciwych szaraków.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Co tu dużo gadać, po prostu trzymam się z ludźmi takimi jak ja, ktorzy nie lubią, nie są, nie potrafią być przebojowi. Tam napisałem, że nie lubią przebojowych typów. Nie, nie to, że nie lubią, ale nie imponują im. Ja się trzymam z podobnymi sobie, to normalne. Oczywiście w jakichś skrytych marzeniach wyobrażam siebie jako tego, którego stawijaja za przykład, chłopaki zazdroszą a dziewczyny wzdychają na jego widok...ale z doświadczenia wiem, że ci tak zwani przebojowi to są wredne s&^%&^

 

nie zgodze sie z wami. nie generalizujcie. to tak jakby powiedziec z eludzie z depresja to cioty. ja znam wielu bardzo sympatycznych przebojowych ludzi ale czy oni sa na tyle wartosciowi zeby im sie lepiej powodzilo ode mnie? to mnie wkur...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
nie zgodze sie z wami. nie generalizujcie. to tak jakby powiedziec z eludzie z depresja to cioty. ja znam wielu bardzo sympatycznych przebojowych ludzi ale czy oni sa na tyle wartosciowi zeby im sie lepiej powodzilo ode mnie? to mnie wkur...

 

 

Widzisz Ty też generalizujesz, bo każdy przypadek jest inny. Niektórzy z Nas tak czy inaczej zasłużyli sobie na taki los, natomiast inni nie są niczemu winni (i myślę, że to jest zdecydowana większość)... Ale ja nie mam pojęcia co robię nie tak, skoro nie postępuję wbrew ludziom i ja nie wiem też czemu mnie 'olewają'. Też mógłbym powiedzieć, że to nie fair, iż im się lepiej powodzi ode mnie... Chyba trochę zbaczamy z tematu ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Najdziwniejsze jest to ,że znajomość z tymi przebojowcami(chociaż wielu z nich to "kawał skur....)jest na topie .Ludzie sie chwalą,tym że np.ten przebojowy człowiek jest moim kumplem,ja go znam a Ty nie(chociaż w duszy ich nie lubią,to podlizują sie im i włażą w tylki aby tylko być zauważonym przez takiego).Nie wydaje wam sie ,że tak bardzo często bywa?!

Oczywiście to nie reguła.Są ludzie przebojowi,którzy są naprawdę extra.....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Trudno się z Tobą nie zgodzić mario... Trudno, żyjemy w takich czasach i choćbyśmy nie wiem jak bardzo chcieli tego nie zmienimy ;) (chociaż jak chłopski rozum to takie kontakty z 'gwiazdami' zawsze były w cenie). Czyli wychodzi na to, że mam coś dokładnie odwrotnego od uroku osobistego :lol: tylko jak to nazwać?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oni wcale nie mają uroku osobistego(ci przebojowcy),ja bym to raczej nazwał inaczej: to dar zwracania na siebie szczególnej uwagi,dar dominacji- czy coś w tym rodzaju....

Akurat czuje teraz pustke, i nic innego nie przychodzi mi do głowy!

 

A Twej przypadłości triste niestety nie potrafię nazwać-przykro mi

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie wygląda to tak, że na pierwszym spotkaniu wzbudzam w ludziach sympatię - tak mi się wydaje. Jestem otwarta na innych i już o wiele mniej nieśmiała niż kiedyś. Ale potem, jeśli znajomość trwa dłużej to zaczynam innych nudzić, nie umiem powstrzymać się od opowiadania im o swoich problemach. I tak zawsze po jakimś czasie tracę znajomych, a takich którzy się trzymają ze mną od lat są może 2 osoby. Tak więc też mam ten dar - a myślałam o sobie, że nie mam żadnych talentów ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
U mnie wygląda to tak, że na pierwszym spotkaniu wzbudzam w ludziach sympatię - tak mi się wydaje. Jestem otwarta na innych i już o wiele mniej nieśmiała niż kiedyś. Ale potem, jeśli znajomość trwa dłużej to zaczynam innych nudzić, nie umiem powstrzymać się od opowiadania im o swoich problemach. I tak zawsze po jakimś czasie tracę znajomych, a takich którzy się trzymają ze mną od lat są może 2 osoby. Tak więc też mam ten dar - a myślałam o sobie, że nie mam żadnych talentów ;)

 

 

O, właśnie o to mi chodziło, opisałaś z dużą dokładnością i prosto to czego ja nie mogę wydukać od kilku dni :mrgreen: Pytanie teraz tylko jak zainteresować kogoś i utrzymać przy sobie? Ja wychodzę z założenia, że obie strony muszą coś wnosić do relacji, bo jeśli ja tylko się staram, a druga strona ma to gdzieś - daje mi czytelny sygnał, że jej nie bardzo zależy :?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No właśnie, chyba tu o to chodzi, że za bardzo się starasz - przynajmniej ja na pewno staram się za bardzo.

 

Pytanie teraz tylko jak zainteresować kogoś i utrzymać przy sobie?

 

Tego niestety nie wiem. Ostatnio zauważyłam, że udało mi się trochę odpuścić i tak nie przejmować. Jeśli ktoś mnie olewa, nie odpisuje na smsa albo nie oddzwania to nigdy więcej do niego nie piszę/nie dzwonię. Na początku takie sytuacje były dla mnie rozczarowaniem i bardzo bolały. Teraz przynajmniej nie jestem zaskoczona gdy się tak dzieje więc boli mniej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×