Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Mam_Dola

Czy to jest depresja czy przelotny dół? :|

Rekomendowane odpowiedzi

Ciemny, zimny poranek rozbudził mnie mokrym pstryczkiem w nos. Jezu, znowu leje!

Rozejrzałem się powoli po ulicy. Co ja tu robię? Jeszcze przed chwilą byłem w łóżku, tak

ciepłym, przytulnym i… moim. To chyba jedyna zaleta dwuosobowego łóżka, które dzieli

się z samym sobą – jest duże, można się na nim dowolnie układać. Wolnym krokiem

ruszyłem w stronę nieuniknionego, w stronę tak znienawidzonej pracy, znienawidzonych

ludzi. Nawet kawy nie miałem czasu wypić. Znów będą do mnie gadać. Niech gadają, pal

ich licho. Gorzej, że będą wymagać ode mnie jakiejś reakcji, odpowiedzi. Skinienie głową

nie wystarczy. Nigdy nie wystarcza, zawsze trzeba wydobyć z siebie jakiś dźwięk, tak

męczący i przybijający do podłogi. A nie daj Boże przyjdą klienci, trzeba będzie się

uśmiechać. Klienci zawsze przychodzą, zawsze wymagają uśmiechu i dobrego słowa, słowa

otuchy na powitanie. Jakbym własnych problemów nie miał. Dlaczego ja mam się

uśmiechać, płaszczyć i improwizować, żeby im było dobrze a mną nikt się nie

zainteresuje? Dlaczego zawsze przychodzą i zrzędzą? Zrzędzenie to zawsze wzmaga się

podczas niepogody, dziś będzie ciężki dzień. A później przerwa na obiad. Zjem

hamburgera. Albo nie, lepiej pójdę do Chińczyków. A może nie? Może to zły pomysł?

Miałem ostatnio problemy z żołądkiem przez to ich żarcie. Mówisz takiemu: „tylko proszę,

żeby nie było ostre” a ten pokiwa głową i dowali jeszcze więcej pieprzu niż zwykle. A

może to wcale nie jest kwestia pieprzu? Może karmią te swoje… Kurwa, auto! Prawie mnie

przejechało! „A żeby ci tak dzieci oparszywiały, baranie jeden!” drę się za nim, ludzie

patrzą na mnie jak… jak na niedoszłą ofiarę jakiegoś nastoletniego pirata drogowego.

Siądzie taki łepek za kierownicą i myśli, że Hołowczycem jest. Teraz dochodzi do mnie, jak

głupim życzeniem jest oparszywienie dzieci. Przecież taki młokos nie ma jeszcze dzieci.

Może powinienem krzyknąć: „a żeby ci tak olej wyciekł!”? Nierozsądnym wydaje mi się być

wpadanie pod koła jakiegoś rozpędzonego kretyna. Jest tyle pięknych sposobów, żeby

skończyć z tym światem. Jakbym to zrobił, gdybym miał to robić? Tabletek nie wezmę,

teraz farmaceuci wycwanili się i do tabletek dodają środków powodujących wymioty.

Zeżresz takich pięćdziesiąt, popijesz setką i jedyne co możesz zrobisz, to wyrzygać

wszystko. Łącznie z wczorajszym śniadaniem. A dławienie się własnym śniadaniem nie ma

w sobie nic pięknego. Zresztą, o czym ja myślę? Nie, nie. Trzeba skupić się na

rzeczywistości. O proszę, kiosku obwieszony gazetami. Znów pedofil jakiś. A nie, nie

pedofil. Trzymał córkę w piwnicy, to ci dopiero historia! O, ten tamtego do sądu. Tylko za

co? A kogo to obchodzi? Liczy się, że będzie nowa afera, ludzie będą mieli o czym gadać.

Jak zwykle, będziemy przejmować się rzeczami, które najmniej powinny nas interesować.

Człapię dalej, w stronę nieuniknionego. Już tuż, tuż, widzę szyld. Jeszcze dobrze nie

doszedłem a już czuję, jak zamyka się pewna przegródka w mojej głowie. To chyba ta

odpowiedzialna za emocje. Przecież gdybym jej nie zamknął to doszłoby do morderstwa, i

to z mojej ręki! Brzydzę się przemocą, nie lubię jej pod żadną postacią. Ale uwielbiam

snuć w czasie przerwy wizje, w których z mojej ręki giną całe setki. Demoluję ten

parszywy sklep, każdy najmniejszy detal ulega destrukcji. A szefowi krzyczę prosto w

twarz to, czego nie odważyłbym się wykrzyczeć nawet wtedy, kiedy niemiałbym nic do

stracenia. Już wiem. Wezmę kilka dni wolnego, muszę mieć czas dla siebie. Zrobię coś…

zrobię coś twórczego, wyżyję się artystycznie! Chociaż… pewnie guzik z tego wyjdzie, jak

zwykle. Całe twórcze myślenie znika za mgłą rzeczy, które miałem zrobić a których i tak

nie zrobię. Boje się, odkąd pamiętam, nie wiem czego. Kiedy siadam, by coś zrobić zaraz

kłębią się miliony myśli. Myślą przewodnią jest to, że ja nic nie umiem i czegokolwiek nie

zacznę i tak nie skończę. Zabraknie mi wytrwałości, nie skupię się na zadaniu. Przez całe

życie najbliżsi wmawiali mi, że „po co to robisz, skoro nie będziesz miał z tego

pieniędzy?” albo „Nie zaczynaj, i tak nie skończysz. Z tym twoim słomianym zapałem…”. I

tak mi zostało. Nic nie umiem, nawet szkoły nie potrafiłem skończyć, teraz nie potrafię

zdobyć wiedzy, znaleźć sobie pasji. Wszystko, czego się tknę skazane jest na porażkę.

 

 

 

Budzik dzwoni. I koniec przerwy. Znów nic nie zjadłem. Stałem na moście, jak jakiś palant

patrzyłem gdzieś za horyzont! Jeszcze tylko cztery godziny i

… mogę wracać do domu. Co za ulga! Tylko… co ja będę robił wieczorem? I przez cztery

następne, wolne od pracy dni? Przecież ja nie wiem, jak zająć sobie czas wolny, nie mam

hobby, nie wiem na czym się skupić… nie mam pojęcia o niczym, więc cóż mógłbym

zacząć? Nawet satysfakcji nie będzie mi sprawiać, bo komu mam się pochwalić owocami

twórczej pracy?

 

 

Nadchodząca z naprzeciwka dziewczyna przykuła moją uwagę. To jest właśnie ten typ

kobiety, to jest właśnie ten typ, z którym chciałbym spędzić najbardziej ekscytującą

randkę w moim życiu. To o takiej właśnie marzę przed zaśnięciem. Ale to są tylko

marzenia… nawet znajomi ode mnie uciekli. A może to ja od nich zwiałem? Jedno jest

pewne. Nie potrafię przyciągnąć do siebie ludzi, a tych nielicznych, których przyciągnę

zaraz tracę. Nie potrafię się bawić, nie potrafię się śmiać, nie potrafię się rozerwać. Może

granat mógłby mi pomóc…? Rozerwałbym się wtedy, raz a porządnie. Już nie musiałbym

myśleć o tym, że nowo zawarta znajomość jest tylko przelotną znajomością. Bo o czym ja

mogę porozmawiać z ludźmi? Czym mógłbym ich zainteresować? Niczym. Jeśli ktoś widział

człowieka nudniejszego ode mnie niech podniesie rękę. Rozglądam się smętnie po ulicy.

Ani jedna ręka nie uniosła się w powietrze, nikt nawet nie zwrócił uwagi na to, że idę

łykając łzy wielkości grochu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

moim zdaniem powinieneś udać się do psychologa, jemu powiedzieć o wszystkim...niech oceni czy to jest depresja, napewno dobierze odpowiednią dla ciebie i twojego problemu terapie...nie zwlekaj z tym, jeśli to jeszcze nie jest depresja, to nie znaczy że nie wpadniesz w nią lada dzień, wiem co pisze bo sama sie z nią zmagam i za dlugo wszystko bagatelizowałam, teraz jest mi bardzo trudno...za bardzo...życze powodzenia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam. Bardzo wruszył mnie Twój post. Widac że jesteś bardzo inetligentnym i wrażliwym człowiekiem. Poza tym, czyta sie go jak literaturę piękną! To nieprawda, że nie masz talentów:) potrafisz wruszyć i wciągnąć czytelnika (trzeba Ci wiedzieć, że taki twór społeczny jakim ja jestem omija prawie wszystkie dłuzsze i wymagające skupienia teksty).

Faktycznie powinieneś pogadać z psychologiem,mógłbys znaleźć odpowiedzi na wiele Twoich pytań. Jeśli ten stan powtarza się u Ciebie często albo trwa długo to chyba jestes gdzieś blisko depresji, widać że nie satysfakcjonuje Cie ani praca , ani Twoje życie osobiste, ani nawet Ty sam.

Zyczę powodzenia. Jeśli jesteś z okolic Katowic moge dac Ci namiary na dobrych terapeutów.Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję... pewnie kogoś poszukam, jak tylko wrócę z anglii.

A do Katowic mam spoory kawałek.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

w takim razie postaraj się zadbac o swoje zdrowie psychiczne juz na wyspach, ja też ciągle odkładalam pewne rzeczy i mówiłam sobie: jeszcze to zrobię, to załatwię, itd. az w końcu doszłam do granic wytrzymałości i poajwiła się nerwica i depresja.

potem to już nie było na co czekać, straciłam apetyt na zycie.

 

a co do terapetów to filie tego instytutu który chce Ci polecić istnieją we wszystkich miastach w Polsce, więc myśle że da radę:)

 

pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Racja, bardzo dobrze się czyta tego posta :) Napewno nie jesteś nudnym człowiekiem; już po samym stylu pisania można wywnioskować, że jesteś inteligentny i masz wiele ciekawych przemyśleń, poprostu jesteś bogaty wewnętrznie nie to co Ci, którzy się "rozrywają" ;) Znajdziesz jeszcze kogoś kto dostrzeże Twoje piękno i Cię doceni, a teraz do psychologa marsz!

 

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję za słowa otuchy. Chętnie poszukałbym jakiejś pomocy tutaj, ale ceny takie, że proszę siadać. Do państwowego się nie zgłoszę, bo przede mną stoi 3000 innych polaków, więc możliwość wizyty za parę tygodni... niezależnie od tego, czy to polsko- czy anglojęzyczny psycholog.

A za parę tygodni będę już w domu. Ania: czy mogę Cię prosić o namiary w Krakowie?

 

Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a może spróbuj zająć się czymś ,jak masz odrobine wolnego czasu?? według mnie masz talent. Potrafiisz zainteresować czytelnika i wzbudzić w nim emocje.. Moze spróbuj napisac jakieś opowiadanie. Oczywiście nie odwlekam cie od pomyslu poprzedniczek dotyczącego wizyty u psychologa bo mają racje, wizyta powinna byc odbyta i moze ci pomoc, ale tak oprocz tego wszystkiego skup sie na sobie, na swoim darze i może uda cie sie zająć tym te złe i bolesne myśli..Gorąco pozdrawiam i wierze w poprawe :)

ps. jak coś to pisz tutaj o tym jak sie czujesz, bo przecież wszyscy tutaj jesteśmy aby nawzajem siebie wysluchiwac i pomagac

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Podaję namiary na Instytut http://www.p-i-e.pl/main.php?url=tresc&id_tresc=5&menu=2&PHPSESSID=be8a9970a7c9dc10914d69c7c96768ce. Niestety, maja filie tylko w Katowicach, Łodzi i Poznaniu, chociaż podają rekomendacje dla psychologów z innych województw. Szkoda, bo osobiście mam bardzo dobre doświadczenia z terapeuta z Katowic.

Jeśli zdecydujesz się na terapię w Polsce, to wiedz że róznież długo sie czeka na pierwszą wiztytę (w Instutucie myślę że min 3 tygodnie, do niektórych terapeutów pewnie jeszcze dłużej). Koszt spotkania to 70 zł. Jeśli zalezy Ci na czasie to najlepiej wcześniej zapoznaj się z możliwościami, bo ja bylam zaskoczona że tak długo czeka sie na wizytę.

Na jak długo przyjeżdzasz do Polski, jeśli moge zapytać? Czy da Ci to czas na rozpoczęcie terapii?

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
przede mną stoi 3000 innych polaków, więc możliwość wizyty za parę tygodni... niezależnie od tego, czy to polsko- czy anglojęzyczny psycholog.

To bardzo ciekawe zjawisko. W negatywnym sensie ale warte opisania - dlaczego depresja łapie za granicą?

 

Póki co zgadzam się z przedmówczyniami.

To, że potrafisz pisać to duży atut, pomóc również powinna ci świadomość, że planujesz coś sobie poukładać i znaleźć wyjście z tego doła. Powodzenia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×