Skocz do zawartości
Nerwica.com

Co na dzisiaj? - czyli dziennik psychoterapii


Dryagan

Rekomendowane odpowiedzi

33 minuty temu, Catriona napisał(a):

Zależy od kontraktu. Przeważnie musi być jakaś przerwa (rok? dwa?), żeby móc ponownie wrócić na terapie w to samo miejsce.

No to kurczę trochę słabo a w inne miejsce żeby iść? To pewnie też w kolejce się czeka?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

4 godziny temu, Catriona napisał(a):

Normalnie tak jak w innych. Dlatego ja akurat z terapii na NFZ już od lat nie korzystałam. Płacę, ale mam tę dowolność, że jak coś się działo co wymagało zwiększenia częstotliwości sesji, to po prostu zwiększałyśmy nawet do 3x w tygodniu i tyle. Po czym normalnie wracałyśmy normalnie do wcześniejszej częstotliwości po np. miesiącu czy dwóch jak kryzys minął. Zresztą nadal mimo, że nie jestem już w takiej stricte psychoterapii bo widuję się z terapeutką w totalnie randomowych odstępach czasu (czasem co 2 tyg., czasem 1x w miesiącu) to mam tę możliwość że zawsze mogę wrócić do normalnej terapii jakbym potrzebowała i mam większą dowolność terminu i godziny.

Ja mam podobnie. 

Chodzę do terapeutki od 2011r.

Chodzę 1x miesiąc ale jakbym potrzebowała częściej to problemu nie ma.

 

Edytowane przez Lusesita Dolores

chodze boso po ulicy

 

 

 

Klozapol 300mg

Solian 800mg

Haloperidol 15mg

Pregabalina 150mg

Afobam 1mg doraźnie

 

Annuszka wylała olej

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

7 godzin temu, 123she napisał(a):

I co wtedy jest opcja jeszcze przedłużyć czy jeszcze raz trzeba czekać w kolejce? 

Ja w sumie nie pytałam jak jest tam gdzie chodzę. Szczerze to trochę się nawet wstydzę zapytać ale może kolejnym razem zapytam w recepcji i jeszcze potem terapeuty. W sumie to nie wiem za bardzo co robić po skończeniu terapi. Nie jestem nigdzie zapisana w kolejkę. Jeśli chodzi o terapie prywatną to już nie raz próbowałam,  ale nie czuje się na niej dobrze. Mam problem żeby stawiać się w niekomfortowej sytuacji i za to płacić, za bardzo skupiam się wtedy na pieniądzach. Kiedyś płaciłam też za terapie pieniędzmi ktore dostalam. Moglam je wydać na co chciałam, ale wtedy nie czułam tego przytłoczenie jak wtedy gdy płacę zrobionymi przez siebie pieniędzmi. Myślę ze to ma jakieś podłoże psychiczne, może to fakt ze u mnie w domu nie było za bardzo kasy na leczenie, wiec korzystałam głównie z nfz i teraz trudno mi to przeskoczyć. Jeśli chodzi o to czy sobie poradze bez terapi to myślę, że tak,mam jeszcze psychiatrę i leki jakby co.

Odkryłem, że odwaga to nie brak strachu, ale pokonanie go. Odważny człowiek to nie ten, kto nie czuje lęku, ale ten, kto przezwyciężył ten strach. 

 

Nelson Mandela

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 22.01.2026 o 17:37, bei napisał(a):

Ja w sumie nie pytałam jak jest tam gdzie chodzę. Szczerze to trochę się nawet wstydzę zapytać ale może kolejnym razem zapytam w recepcji i jeszcze potem terapeuty. W sumie to nie wiem za bardzo co robić po skończeniu terapi. Nie jestem nigdzie zapisana w kolejkę. Jeśli chodzi o terapie prywatną to już nie raz próbowałam,  ale nie czuje się na niej dobrze. Mam problem żeby stawiać się w niekomfortowej sytuacji i za to płacić, za bardzo skupiam się wtedy na pieniądzach. Kiedyś płaciłam też za terapie pieniędzmi ktore dostalam. Moglam je wydać na co chciałam, ale wtedy nie czułam tego przytłoczenie jak wtedy gdy płacę zrobionymi przez siebie pieniędzmi. Myślę ze to ma jakieś podłoże psychiczne, może to fakt ze u mnie w domu nie było za bardzo kasy na leczenie, wiec korzystałam głównie z nfz i teraz trudno mi to przeskoczyć. Jeśli chodzi o to czy sobie poradze bez terapi to myślę, że tak,mam jeszcze psychiatrę i leki jakby co.

No jasne zapytaj co Ci szkodzi:) Ja bym pewnie też zapytała o jakieś rekomendacje czy jeszcze terapia jest mi potrzebna. A Ty jak sama oceniasz? Widzisz jakąś różnice?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 22.01.2026 o 10:35, Catriona napisał(a):

Normalnie tak jak w innych. Dlatego ja akurat z terapii na NFZ już od lat nie korzystałam. Płacę, ale mam tę dowolność, że jak coś się działo co wymagało zwiększenia częstotliwości sesji, to po prostu zwiększałyśmy nawet do 3x w tygodniu i tyle. Po czym normalnie wracałyśmy normalnie do wcześniejszej częstotliwości po np. miesiącu czy dwóch jak kryzys minął. Zresztą nadal mimo, że nie jestem już w takiej stricte psychoterapii bo widuję się z terapeutką w totalnie randomowych odstępach czasu (czasem co 2 tyg., czasem 1x w miesiącu) to mam tę możliwość że zawsze mogę wrócić do normalnej terapii jakbym potrzebowała i mam większą dowolność terminu i godziny.

Zastanawiałam się czy jak np ktoś ma wskazania do kontynuacji terapii czy jakoś nie działa taka opcja, że się wtedy przedłuża. To Ty fajnie masz z tą terapeutką, że Ci zwiększała tą częstotliwość wizyt no i takie powolne kończenie terapii to chyba bardzo komfortowa opcja:) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gość cynthia

Ja miałam terapię raz w tygodniu przez pół roku (wtedy jak byłam na 18a w Gnieźnie) i po pewnym czasie zauważyłam, że... nie wiem o czym rozmawiać z terapeutką. Po prostu tematy się skończyły i wszystko się powtarzało. Nie miałam o czym z nią rozmawiać. I jak wyszłam już, mając do niej kontakt po prostu zignorowałam to i przestalam uczęszczać.

Mieliście coś podobnego? Po pół roku się wypaliłam i stanęłam w miejscu bo nie wiedziałam, co miałabym jeszcze przerobić. Zastanawiam się o czym ludzie rozmawiają z terapeutami, która ciągnie się latami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gość cynthia
Teraz, MicMic napisał(a):

Może terapeutka Ci nie podpasowała. Można od bieżących problemach etc.

No właśnie terapeutka była spoko, później miałam inną - też spoko, ale było to samo. Nudy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gość cynthia
3 godziny temu, MicMic napisał(a):

Lol. Przecież to nie jest rozrywka xd

A czy ja powiedziałam gdzieś, że to rozrywka? Mówię co odczuwałam na terapii i na dłuższą metę dla mnie jest to bez sensu bo tracę tematy, które mogłabym poruszyć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gość cynthia
2 minuty temu, MicMic napisał(a):

Sorka, tak troszkę zabrzmiało jak napisałaś że nuda 🙂

Nie wiem, mam, wrażenie, że bieżące tematy się nigdy nie konczą

 

Ale ja nie mam bieżących tematów, bo moje życie ogranicza się do wyjścia do osiedlowego sklepu. Nic się u mnie nie dzieje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gość cynthia
1 minutę temu, MicMic napisał(a):

Nie musi się dziać na zewnątrz, by działo się wewnątrz. Z resztą chyba nie zawsze tak było.

No właśnie było xD 15 lat choruję i w tej chwili moje interakcje społeczne zaczynają się i kończą w internecie. Ja serio jestem bardzo nudną osobą pomimo bujnego wnętrza. Ale ile można opracowywać te moje wnętrze? Wszystko wiem i dalsza terapia by mnie męczyła. Dlatego zrezygnowałam. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gość cynthia
Teraz, MicMic napisał(a):

To raczej sprzeczne 

No dobra, prowadzę bujne życie wewnętrzne co mi trochę zastępuje te zewnętrzne. To znaczy ja już dawno przestałam czuć potrzebę integracji z innymi ludźmi. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gość cynthia
3 minuty temu, Catriona napisał(a):

Etapy stagnacji w terapii są i są potrzebne dla "oddechu" od ciężkich rzeczy, ale to rzadko jest oznaka, że przerobiło się wszystko, tym bardziej po półrocznej terapii.

może masz rację, ale ja po prostu nie potrafiłam dalej się angażować. A te długie milczenie na terapii nie jest dla mnie wymowne, a jedynie mnie stresuje i nuży.

4 minuty temu, Catriona napisał(a):

Etapy stagnacji w terapii są i są potrzebne dla "oddechu" od ciężkich rzeczy, ale to rzadko jest oznaka, że przerobiło się wszystko, tym bardziej po półrocznej terapii.

może masz rację, ale ja po prostu nie potrafiłam dalej się angażować. A te długie milczenie na terapii nie jest dla mnie wymowne, a jedynie mnie stresuje i nuży.

 

w ogóle miał ktoś do czynienia z indywidualną terapią, na której terapeuta nagrywał całe spotkanie? pamiętam jak chcieli to zrobić na Szpitalnej, Catriona,a ja się nie zgodziłam bo powiedziałam, że chcą mnie nagrać, a potem ze mnie śmiać xd

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

4 minuty temu, cynthia napisał(a):

w ogóle miał ktoś do czynienia z indywidualną terapią, na której terapeuta nagrywał całe spotkanie? pamiętam jak chcieli to zrobić na Szpitalnej, Catriona,a ja się nie zgodziłam bo powiedziałam, że chcą mnie nagrać, a potem ze mnie śmiać xd

Mnie nigdy nie nagrywano, przynajmniej nie pamietam żeby tak było. Nie zastanawiałam sie nad tym czy bym się zgodziła choć mysle że to albo w celach nauki innych psychoterapi, albo podzielenia sie z superwiziorem.

 

Ja też czasami nie wiedziałam o czym mówić, choć nie do końca dlatego ze nie mia,łam tematu, tylko bardziej dlatego że nie byłam gotowa na poruszenie jakiegoś.

Odkryłem, że odwaga to nie brak strachu, ale pokonanie go. Odważny człowiek to nie ten, kto nie czuje lęku, ale ten, kto przezwyciężył ten strach. 

 

Nelson Mandela

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gość cynthia
Teraz, Catriona napisał(a):

w sumie zaraz się jej przypomnę bo miała mi wysłać tytuł jednej książki i tego nie zrobiła 

ojjj no tak to nie można

 

nie wiem, czy jest sens zaczynać znów terapię, skoro mam takie podejście,  takie a nie inne emocje wywołuje u mnie terapia. Nie mówię, że nei może mi pomóc, ale ze swoim podejściem raczej więcej nie wyciągnę

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja miałam terapię z 5? lat. I było różnie- tak, jak @Catriona pisze. Raz ciężkie tematy, raz sesje o niczym. I to też było ok. Aktualnie terapię mam już za sobą 🙂 

"Rozumiesz. Jest taka cierpienia granica,
Za którą się uśmiech pogodny zaczyna,
I mija tak człowiek, i już zapomina,
O co miał walczyć i po co."

 

Walc, Czesław Miłosz

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

9 minut temu, Catriona napisał(a):

Ale ja pod słowem stagnacja nie mam na myśli milczenia, mam na myśli luźne i nudne czasami sesje na tematy o niczym. 

Ja nie wiem czy przez ostatnie pótora roku miałam taką sesję. Może faktycznie sie zdayrzło, że wyszłam z poczuciem mało produktywnej sesji, ale widocznie na taką byłam gotowa. Jakoś tak źle bym sie czuła z tym że juz dostałam sie na NFZ na terapię i jej nie wykorzystuje na tyle na ile mogę. Jak kiedyś powiedziałam terapeucie, że nie chce mówić o sprawach które wydają mni sie błache to on jakby potwierdziła, po co mówic dla samego mówienia i, że wtedy to miałoby charakter spotkania towarzyskiego, a nie terapii.

 

Za to na terapi prywatnej uczucie "zmarnowanej sesji/zmarnowanych pieniedzy" miałam częściej.

Edytowane przez bei

Odkryłem, że odwaga to nie brak strachu, ale pokonanie go. Odważny człowiek to nie ten, kto nie czuje lęku, ale ten, kto przezwyciężył ten strach. 

 

Nelson Mandela

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzisiaj terapię zaczełam od tego, że wczoraj wieczorem wpadłam w panike, bo nic nie zrobiłam z tym ze ubezpieczyciel odmówił wypłaty odszkodowania z ubezpieczenia sprawcy za skasowany samochód. Nie wiedziałam ile czasu mam na odwołanie się od decyzji czy 30 dni, kóre miną jutro czy 3 lata. Zapytałam terapeuty co on by zrobił, a on odpowiedział że by to olał. Poczułam się źle z tym jak odpowiedział i milczałam pewnie przez pół godziny. Potem zapytalam czy po skończeniu terapi moge zapisać sie w kolejkę na kolejną. Powiedziałam, że przez cały czas gdy milczałam to myślałam o jego odpowiedzi. On powiedział, że patrzy przez swój pzyzmat.  odpowiedziałam że domyślam się, że dla niego kilka tysięcy znaczy coś innego niż dla mnie. Powiedziałam mu, że na terapiach prywatnych nie chciałabym milczeć, bo bym myślała że marnuje kasę i że źle się na nich czułam z tym, że mam płacić za to żeby cierpieć. Powiedziałam, że choć wiekszość sesji przemilczałam to dobrze mi z tym, a on odpowiedział coś w stylu " i super". 

Odkryłem, że odwaga to nie brak strachu, ale pokonanie go. Odważny człowiek to nie ten, kto nie czuje lęku, ale ten, kto przezwyciężył ten strach. 

 

Nelson Mandela

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, bei napisał(a):

Dzisiaj terapię zaczełam od tego, że wczoraj wieczorem wpadłam w panike, bo nic nie zrobiłam z tym ze ubezpieczyciel odmówił wypłaty odszkodowania z ubezpieczenia sprawcy za skasowany samochód. Nie wiedziałam ile czasu mam na odwołanie się od decyzji czy 30 dni, kóre miną jutro czy 3 lata. Zapytałam terapeuty co on by zrobił, a on odpowiedział że by to olał. Poczułam się źle z tym jak odpowiedział i milczałam pewnie przez pół godziny. Potem zapytalam czy po skończeniu terapi moge zapisać sie w kolejkę na kolejną. Powiedziałam, że przez cały czas gdy milczałam to myślałam o jego odpowiedzi. On powiedział, że patrzy przez swój pzyzmat.  odpowiedziałam że domyślam się, że dla niego kilka tysięcy znaczy coś innego niż dla mnie. Powiedziałam mu, że na terapiach prywatnych nie chciałabym milczeć, bo bym myślała że marnuje kasę i że źle się na nich czułam z tym, że mam płacić za to żeby cierpieć. Powiedziałam, że choć wiekszość sesji przemilczałam to dobrze mi z tym, a on odpowiedział coś w stylu " i super". 

daje Ci coś taka terapia?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

9 minut temu, Daimo napisał(a):

daje Ci coś taka terapia?

 Co  masz ma myśli pisząc "taka"?

Odkryłem, że odwaga to nie brak strachu, ale pokonanie go. Odważny człowiek to nie ten, kto nie czuje lęku, ale ten, kto przezwyciężył ten strach. 

 

Nelson Mandela

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Teraz, bei napisał(a):

 Co  masz ma myśli pisząc "taka"?

No piszesz, że głównie tam milczałaś. Dodatkowo temat, który omawialiście, czyli odszkodowanie nie wydaje mi się zbytnio istotny w procesie terapeutycznym. Chyba, że wszystko już macie przegadane. Po prostu odniosłem wrażenie, że taka terapia jest raczej bezproduktywna. Wszystkie sesje tak wyglądały?  

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

6 minut temu, Daimo napisał(a):

No piszesz, że głównie tam milczałaś. Dodatkowo temat, który omawialiście, czyli odszkodowanie nie wydaje mi się zbytnio istotny w procesie terapeutycznym. Chyba, że wszystko już macie przegadane. Po prostu odniosłem wrażenie, że taka terapia jest raczej bezproduktywna. Wszystkie sesje tak wyglądały?  

Na półtora roku terapi na palcach jednej ręki pewnie policze te na ktorych milczałam przez dluzszy czas. O tym odszkodowaniu to wspomniałam pewnie na trzech sesjach, a sesje wyglądały różnie.

Edytowane przez bei

Odkryłem, że odwaga to nie brak strachu, ale pokonanie go. Odważny człowiek to nie ten, kto nie czuje lęku, ale ten, kto przezwyciężył ten strach. 

 

Nelson Mandela

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

14 godzin temu, bei napisał(a):

Na półtora roku terapi na palcach jednej ręki pewnie policze te na ktorych milczałam przez dluzszy czas. O tym odszkodowaniu to wspomniałam pewnie na trzech sesjach, a sesje wyglądały różnie.

rozumiem 😋

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wczoraj miałam przedostatnią sesje.

Odkryłem, że odwaga to nie brak strachu, ale pokonanie go. Odważny człowiek to nie ten, kto nie czuje lęku, ale ten, kto przezwyciężył ten strach. 

 

Nelson Mandela

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×