Skocz do zawartości
Nerwica.com

Co na dzisiaj? - czyli dziennik psychoterapii


Dryagan

Rekomendowane odpowiedzi

17 minut temu, little angel napisał(a):

skoro o jednej opowiada, to i wszystkich daje za przykłady, nasuwa się pytanie, w takim razie, czy jest to dobry terapeuta

Ja nie widzę w  tym problemu. Przecież nie podał mi jej danych osobistych. Ja np. gdyby mi coś pomogło i mój terapeuta by o tym wiedział to nie mam nic przeciwko zeby podzielił się tym z innymi. Czasami jak mówię o jakimś problemie to mówi, że ma też acientkę z takim problemem. Co w tym złego?

 

Tym razem po prostu nie miałam czasu z nim tego przegadać, bo to już był koniec sesji.

Tak szczerze to ja lubię słuchać przykładów z życia. Czasami to pomaga mi się otworzyć. Jak powiedział, że pacientka opowiedziała mu coś, czego nikomu nie powiedziała i że to było nie do opowiedzenia, to jeszcze bardziej poczułam, że jest osobą przed którą mogę się otworzyć. Nie przedstawił żadnych szczegółów, ja nie dopytywałam, to wystarczyło.

 

Edytowane przez bei

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, bei napisał(a):

Ja nie widzę w  tym problemu. Przecież nie podał mi jej danych osobistych. Ja np. gdyby mi coś pomogło i mój terapeuta by o tym wiedział to nie mam nic przeciwko zeby podzielił się tym z innymi. Czasami jak mówię o jakimś problemie to mówi, że ma też acientkę z takim problemem. Co w tym złego?

 

Tym razem po prostu nie miałam czasu z nim tego przegadać, bo to już był koniec sesji.

tak szczerze to ja lubię słuchać przykładów z życia. Czasami to pomaga mi się otworzyć. Ja powiedział. że pacientka opowiedziała mu coś, czego nikomu nie powiedziała i że to było nie do opowiedzenia, to jeszcze bardziej poczułam, że jest osobą przed którą mogę się otworzyć. Nie przedstawił żadnych szczegółów, ja nie dopytywałam, to wystarczyło.

 

rozumiem, przykłady innych osób potrafią poszerzyć obraz problemu lub nawet zmotywować do działania, a w takim kontekście to faktycznie nie ma problemu, wzbudził tym swoje zaufanie, dobrze

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak dla mnie to nie wiem czy lepiej, ale na pewno nie gorzej, wiec w sumie można powiedzieć, że lepiej. Tak to za każdym razem jak o tym myślałam to miałam takie coś "a po co będę mówić, może nie trzeba, co sobie o mnie pomyśli itd." Powiedziałam,  bo czułam, że chce i że mogę, nie zrobiłam tego na siłę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

5 minut temu, bei napisał(a):

co sobie o mnie pomyśli itd.

Ta niepewność to w towarzyskiej sferze ma racje bytu. Lekarze naprawdę już dużo widzieli i słyszeli i ciężko ich zaskoczyć. A jeśli uważałaś, że może to być istotne i gdzieś Cię to gryzło to myślę, że dobra robota 🫡

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

46 minut temu, shadow_no napisał(a):

Ta niepewność to w towarzyskiej sferze ma racje bytu. Lekarze naprawdę już dużo widzieli i słyszeli i ciężko ich zaskoczyć. A jeśli uważałaś, że może to być istotne i gdzieś Cię to gryzło to myślę, że dobra robota 🫡

Myślę, że chciałam żeby mnie lubił, a to nie było nic czym warto się chwalić. Nie chodziło o to,  że to było coś tak strasznego, że nie ma gorszego człowieka odemnie, a raczej o sam fakt przyznania się.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 minuty temu, bei napisał(a):

Myślę, że chciałam żeby mnie lubił

On/ona ma Ci przede wszystkim pomóc a nie lubić:) myślę, że dużo łatwiej się żyje gdy nie analizujemy czy ktoś nas lubi czy nie lubi czy coś wypada czy nie wypada. Nie znaczy to żeby celowo ranic innych albo być wredną suką dla wszystkich.

 

Ale choćbyś była najlepszą osobą na tym świecie to zawsze się znajdą osoby którym czymś podpadniesz. Nawet rzeczami na które nie masz wpływu. Bo za ładna, bo za brzydka, bo za cicha, bo za głośna itd. itp. yoloooo

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

8 godzin temu, shadow_no napisał(a):

Ale choćbyś była najlepszą osobą na tym świecie to zawsze się znajdą osoby którym czymś podpadniesz.

O to prawda, z doświadczenia mówię ;)

 

Ja nie wiem czy moi terapeuci mnie lubili. Nie powiedzieli mi tego, a ja nie pytałem. Oni nie byli od tego, żeby mnie lubić. Tak samo nie wiem czy np. moja dentystka mnie lubi i mało mnie to obchodzi. I też jej o to nie pytałem :D 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

7 godzin temu, Doktor Indor napisał(a):

Ja nie wiem czy moi terapeuci mnie lubili. Nie powiedzieli mi tego, a ja nie pytałem.

Ja też nie pytam. W sumie nie zależy mi na dowiedzeniu sie tego. Po prostu nie lubię mówić o sobie źle i mierzyć sie z tym, że ktoś się tego dowiedział. Powoduje to u mnie duży dyskomfort. Wole myśleć, że ktoś inny myśli o mnie w pozytywny sposób, ale dość często myślę (a tym bardziej myslalam), że tak nie jest.

Edytowane przez bei

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

14 godzin temu, Doktor Indor napisał(a):

Ja nie wiem czy moi terapeuci mnie lubili

Myślę, że nie :D

Bo i Ty nie lubisz terapeutów.

 

Ja ostatnio wracałem tramwajem z moją terapeutą od grupowej, całkiem spoko się gadało. Trochę dziwnie byko, ale w sumie całkiem zgrabna kobieta xd 

No i jakiś dialog był, coś dopytywała itp. Może czuła się w obowiązku, nie wiem. 

No albo się zakochała, jak wszystkie, co zrobić. 

Edytowane przez MicMic

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

35 minut temu, MicMic napisał(a):

Myślę, że nie :D

Bo i Ty nie lubisz terapeutów.

To nie tak.

 

Teraz już nie lubię, ale jak jeszcze chodziłem na terapię, to robiłem długie rozeznanie, zanim kogoś wybrałem. I to mi ta ostatnia terapeutka powiedziała – że przez kilka pierwszych sesji czuła się strasznie obserwowana, poddawana ocenie, tak jakbym w każdej chwili był gotów wstać i wyjść. Bo byłem.

 

Przejrzałem wszystkich terapeutów tego nurtu w moim mieście i wybrałem właśnie ją. Wcześniej przeczytałem wszystko, co można było znaleźć o niej w necie. A i tak koniec końców się zawiodłem.

 

Gdybym nie czuł „vibe'u” z terapeutą, to terapia nie miałaby sensu. Nie otworzyłbym się. Nawet bym nie chciał.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 minuty temu, MicMic napisał(a):

A czym Cię zawiodła? 

– Panie Indyczku, rozmawiałam z moim supervisorem i niestety nie mogę kontynuować z panem terapii.

– Ale… yyy… czemu tak nagle, co się stało, co… (?)

– Niestety nie mogę podać panu powodu.

 

I won z buta po 8 latach cotygodniowych spotkań. Do dziś nie wiem co było powodem.

 

I taki był koniec mojej przygody z tą dziedziną magii.

Edytowane przez Doktor Indor

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×