Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Cześć! Nie wiem jak skleić zdanie...Może napiszę tak. Lat 3z hakiem, rozpoznanie od roku 2005  (chad, uzależnienie mieszane). Chyba nie potrafię żyć, nie umiem chwytać chmur.  Chciałbym z kimś porozmawiać ;(

Edytowane przez SandMan84

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
16 minut temu, SandMan84 napisał:

Cześć! Nie wiem jak skleić zdanie...Może napiszę tak. Lat 3z hakiem, rozpoznanie od roku 2005  (chad, uzależnienie mieszane). Chyba nie potrafię żyć, nie umiem chwytać chmur.  Chciałbym z kimś porozmawiać ;(

Hej, w jakim sensie nie umiesz chwytać chmur? Od czego jesteś uzależniony?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Politoksykomania? Cześć, panie SandMan84! Jakbym czytał siebie samego. W odróżnieniu od ciebie, czuję, że moje prawdziwe życie skończyło się dawno temu, a jedyny kontakt z chmurami mam poprzez spadający z nich deszcz, który uwielbiam, jeśli pada sobie swobodnie, nie niesiony wiatrem.

 

Kontakt z narkotykami, jakieś mocno euforyczne, lub traumatyczne przeżycia mogły wypaczyć twoje postrzeganie rzeczywistości. Próbowałeś chociaż porozmawiać z psychologiem? Jakaś farmakoterapia?

Edytowane przez Fobic

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
7 minut temu, Psychoanalepsja_SS napisał:

Hej, w jakim sensie nie umiesz chwytać chmur? Od czego jesteś uzależniony?

Proszę ja Ciebie od stymulantów i od thc. Od manii chyba też...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, Fobic napisał:

Politoksykomania? Cześć, panie SandMan84! Jakbym czytał siebie samego. W odróżnieniu do ciebie, czuję, że moje, prawdziwe życie skończyło się dawno temu, a jedyny kontakt z chmurami mam poprzez spadający z nich deszcz, który uwielbiam, jeśli pada sobie swobodnie, nie niesiony wiatrem.

 

Kontakt z narkotykami, jakieś mocno euforyczne, lub traumatyczne przeżycia mogły wypaczyć twoje postrzeganie rzeczywistości. Próbowałeś chociaż porozmawiać z psychologiem? Jakaś farmakoterapia?

U psychologa dawno już nie byłem. Od roku regularnie psuję sobie wątrobę i głowę antydepresantami (seronil w dawce 20 mg) oraz Kwetiapina w formie 300 mg. Niestety oszukuję sam siebię bo nie umiem skończyć z proszkami czyt. stymulanty. Nie wiem dlaczego zwyczajnie, nie przyznam się psychiatrze...Właściwie co tydzień biegam.eh...Tak Fobic. Dragi całkowicie zmieniły mój system postrzegania świata, wpadłem jak w bagno i nie wiem czy jedynym ratunkiem nie będzie ośrdoek zamknięty długoterminowy. Przyjaciele mnie do tego namawiają.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, SandMan84 napisał:

A ponoć Kwetiapina nie uzależnia...Kurcze nie umie się połapać w tych odpowiedziach . Przepraszam Was.

Luzik, tak to bywa, jak posty szybko zapieprzają :D.

Jak głęboko jesteś w nałogu? Jakie stymulanty, w jakich dawkach i jaką drogą przyjmujesz?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Podczas faszerowania się pobudzaczami, jesteś cały czas na fali. Ciągłe wzloty i upadki (amotywacja, anhedonia, depresja itp.) i żadna fluoksetyna, czy kwetiapina tego nie ustabilizuje. Pierwszy krok, to abstynencja od prochów, thc również bym odpuścił na jakiś czas. Nie licz też na to, że nagle będzie kolorowo i wesoło. Podobno czas leczy rany i jest w tym trochę prawdy.

 

Kwetiapina niby nie uzależnia, ale brana przez dłuższy czas w dużych dawkach, przy nagłej odstawce wywołuje objawy z odbicia, jak pobudzenie psychoruchowe, całkowita bezsenność, drażliwość, stany maniakalne. Poza tym kasuje ewentualne psychozy, gdybyś przedawkował amfetaminę.

 

Jeśli jesteś pewien, że nie potrafisz, nie masz w sobie tyle siły, żeby temu podołać, terapia zamknięta nie jest złym wyjściem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Deprecha tylko się pogłębia a marazm i stagnacja, przewlekłe zmęczenie, anhedonia etc. coraz bardziej mnie odspołeczniają...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
14 minut temu, SandMan84 napisał:

plus minus... co 2 tygodnie gram

Rozumiem. To nie jest tak źle na szczęście. Znaczy się, nie chcę, żebyś odebrał to jako "nie ma problemu", bo problem istnieje, sam to zauważasz. Nie ma jakichś rzeczy "behawioralnych", które dają Ci euforię/zadowolenie/cokolwiek, którymi mógłbyś zastąpić używki?

Edytowane przez Psychoanalepsja_SS

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, Fobic napisał:

Podczas faszerowania się pobudzaczami, jesteś cały czas na fali. Ciągłe wzloty i upadki (amotywacja, anhedonia, depresja itp.) i żadna fluoksetyna, czy kwetiapina tego nie ustabilizuje. Pierwszy krok, to abstynencja od prochów, thc również bym odpuścił na jakiś czas. Nie licz też na to, że nagle będzie kolorowo i wesoło. Podobno czas leczy rany i jest w tym trochę prawdy.

 

Kwetiapina niby nie uzależnia, ale brana przez dłuższy czas w dużych dawkach, przy nagłej odstawce wywołuje objawy z odbicia, jak pobudzenie psychoruchowe, całkowita bezsenność, drażliwość, stany maniakalne. Poza tym kasuje ewentualne psychozy, gdybyś przedawkował amfetaminę.

 

Jeśli jesteś pewien, że nie potrafisz, nie masz w sobie tyle siły, żeby temu podołać, terapia zamknięta nie jest złym wyjściem.

Bez kwetiapiny nie spię całą noc. Kilka dni bez tego leku i snu zupełnie nie zaznałem. Psychiatra zmniejszył mi dawkę do 200mg, wcześniej miałem 400mg. Biorę od kilku dni, sen jest dosyć płytki( pbudki co dwie godziny), Seronil też biorę od kilku dni. Podejmuję walkę z nałogiem, jeśli złamię abstynencję to ratunek w ośrodku. Najgorsze jest to, że całe dnie i noce spędzam na kanapie, bezmyślnie wpatrując się w tv. Czasem uda mi się obejzeć jakis netflix ;) to trwa zbyut długo I Zdaję sobie sprawę z faktu, że jeśli nie rzucę tego świństwa, to wszystko przegram. "wszystko kiedyś było inne...pasja,zaangazowanie,praca, uśpiony umysł od dobrych kilku miesięcy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
14 minut temu, Psychoanalepsja_SS napisał:

Rozumiem. To nie jest tak źle na szczęście. Znaczy się, nie chcę, żebyś odebrał to jako "nie ma problemu", bo problem istnieje, sam to zauważasz. Nie ma jakichś rzeczy "behawioralnych", które dają Ci euforię/zadowolenie/cokolwiek, którymi mógłbyś zastąpić używki?

od zawsze frajdę sprawiała mi "gra na wiośle", sama muzyka wypełniałą mi życie. Teraz nie mam, ani instrumentu, ani chęci do powrotu do gry na gitarze. Kumasz, jak to jest kiedy muzyka przestaje mieć dla Ciebie znaczenie, słuchanie jej nie sprawia Ci nawet przyjemności wręcz drażni. A co tu dopiero mówić o powrocie do gry. Narkotyki wyparły pasję... Mój psychiatra powiedział, że jeśli sam nie ruszę do przodu, nie obudzę się z tego marazmu, to zupełnie zgnuśnieje, czy też zaćpam i już mnie nie będzie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 g miesięcznie to tak na prawdę nie jest dużo (średnia dawka 50 mg = 40 kresek na 30 dni), ale przez 10 miesięcy nawet tyle mogło wywołać u ciebie stan w jakim aktualnie się znajdujesz. Wiem jak to jest, kiedy wszystko wydaje się bezbarwne, nic nie potrafi cieszyć i to zdaje się nie mijać.

24 minuty temu, SandMan84 napisał:

wszystko kiedyś było inne...pasja,zaangazowanie

Wiem coś o tym. Potrafi zaboleć, kiedy wspominam dawne czasy i dociera do mnie, że to już nie wróci, ani nie wymażę tego z pamięci i będę musiał z tym żyć. Z drugiej strony, takie odniesienie do przeszłości uświadamia mnie w jakiej sytuacji się znajduję, jakich błędów nie popełniać, co mogę zrobić, żeby było lepiej.

12 minut temu, SandMan84 napisał:

od zawsze frajdę sprawiała mi "gra na wiośle", sama muzyka wypełniałą mi życie

Ja np. całe życie byłem mocno związany z muzyką (były pianista) i co by się nie działo, to w niej potrafię odnaleźć pocieszenie, czy radość z życia. Pamiętam, jak byłem w głębokiej depresji, to odpowiednia muzyka, w tym przypadku mocno przybijająca pozwalała mi się jakoś odnaleźć i przetrwać. Spróbuj czasem powrócić w jakiś sposób do tej pasji... może posłuchaj innych, spokojniejszych gatunków. Mój gust muzyczny na przestrzeni lat bardzo ewoluował, pomimo różnych problemów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
24 minuty temu, SandMan84 napisał:

Kumasz, jak to jest kiedy muzyka przestaje mieć dla Ciebie znaczenie, słuchanie jej nie sprawia Ci nawet przyjemności wręcz drażni.

Nie kumam. I nie chcę kumać. Nie wiem, czy dałbym radę z tym żyć.... To musi być potworne dla kogoś, kto muzykę stawia u siebie w panteonie rzeczy istotnych.

Edytowane przez Psychoanalepsja_SS

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
17 minut temu, Fobic napisał:

Spróbuj czasem powrócić w jakiś sposób do tej pasji... może posłuchaj innych, spokojniejszych gatunków. Mój gust muzyczny na przestrzeni lat bardzo ewoluował, pomimo różnych problemów.

Dziś wybieram Joy Division.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×