Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

  Przepraszam z góry za przydługi list, ale problem z matką mnie wykańcza.

Dla mojej mamy robię wszystko. Wszystko co robię i co myślę by zrobić toczy się w okół niej, zajmuję się jej domem, sprzątam, gotuję, jednocześnie wciąż się ucząc (i tak uważają że powinnam jeszcze pracować z nimi w firmie). W ogóle nie musi chodzić do sklepu bo wszystko robię za nią, a nie mam z tego nic. Nic sobie nie kupuje, wyglądam jak heroinistka ze zniszczonymi włosami, buty te same od 3 sezonów, o nic nie proszę,  żeby nie było że wydaje jej pieniądze.

  Zawsze gdy były jakieś dymy np. w szkole, albo jak mnie prześladowali, to zbywała mnie tekstem w stylu "to nieprawda więc po co się przejmować?". Teraz mam inne problemy, psychiczne, zdrowotne, i dalej ze wszystkim jestem sama a kiedy próbowałam to zmienić, wspomnieć jej o czymś to odbijałam się od muru. Np. kiedyś wspomniałam jej, że psychiatra (!) radził mi bym zgłosiła się do psychiatrycznego - zero reakcji, jak dalej starałam się jej wytłumaczyć o co chodzi, to stwierdziła tylko "że za dużo czytam, i to moja podświadomość więc wymyślam". Wczoraj napomknęłam jej o badaniach krwi, że robiłam i mam wyniki, też zero zainteresowania, żeby chociaż zapytała o coś ale nie, a potem na pokaz oskarża że "ja jej nic nie mówię". 
  Najgorsze jest, gdy wspomniałam jej o studiach i ewentualnym wyjeździe zw. z nimi, rzuciła wtedy z premedytacją "a kto mi będzie zakupy robił?". Już nie mówiąc co byłoby gdybym dostała się na uczelnie poza moim miastem. Wtedy podobno "mój wybór" i radź sobie sama, ale ona wie że nie zrobię nic bez jej wyraźnej aprobaty, więc będzie mogłam dalej mną grać. Czuje że ona wie jak mną manipuluje, że ja zrobię dla niej wszystko, i być może i nigdy się od niej nie wyprowadzę, więc zawsze będzie taką "dobrą, pokrzywdzoną mamusią z nieporadną życiowo córką u nogi". bo jak zauważyłam lubi (zwłaszcza przed swoją wiejską rodziną) stawiać siebie jak ofiarę - ofiarę męża który ją ogranicza (bo nie lubi jak pije) i nie szanuje jej zdania (sama na to pozwala), ofiarę córki (mnie), która też jest zła, niedobra itp i ogóle wszyscy my źli tylko nie ona.

   Ucieczka z domu i od niej nie wchodzi w grę, bo 18 kończę dopiero za pół roku. Pomocy. 

Edytowane przez anga51

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rozumiem, że jesteś jeszcze w szkole średniej i nie w ostatniej klasie. To rzeczywiście lipa, kawałek czasu do ewentualnej samodzielności. A gdzie w tym wszystkim jest Twój ojciec ? Jak Ciebie traktuje ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Twoja matka zdecydowanie robi wrażenie osoby z problemami. Powiem tak do 18 - nic nie zrobisz. Ale już teraz możesz przygotowywać się do tych studiów żeby być gotowa na wyjazd od razu. Nie  musisz mieć jej zgody. Radzę myśleć o własnym życiu a nie o niej, nawet jeżeli ją kochasz. Nie warto poświęcać jednak własnego życia dla rodziców którzy nie byli dla nas na serio rodzicami. Nie ponosisz odpowiedzialności za nią. To ona jest matką, a Ty córką a tu wychodzi że układ jest odwrócony.  

 

Cytat

Czuje że ona wie jak mną manipuluje, że ja zrobię dla niej wszystko, i być może i nigdy się od niej nie wyprowadzę, więc zawsze będzie taką "dobrą, pokrzywdzoną mamusią z nieporadną życiowo córką u nogi". bo jak zauważyłam lubi (zwłaszcza przed swoją wiejską rodziną) stawiać siebie jak ofiarę - ofiarę męża który ją ogranicza (bo nie lubi jak pije) i nie szanuje jej zdania (sama na to pozwala), ofiarę córki (mnie), która też jest zła, niedobra itp i ogóle wszyscy my źli tylko nie ona.


Jak już skończysz 18 lat i wyjedziesz będziesz mogła iść na terapię i z pomocą psychologa wyplątać się z tego chorego układu. Ja w Twoim wieku to generalnie też myślałam że moje życie cały czas nigdy się nie zmieni, bo moi rodzice mieli nade mną taką psychologiczną władzę z której myślałam że nie da się wyzwolić. Co prawda nie mówię że jest teraz super bo nie jest ale mieszkam osobno, w innym mieście, jestem niezależna finansowo i choć utrzymujemy kontakt, to co się dzieje w domu nie ma już takiego wpływu. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×