Skocz do zawartości
Nerwica.com
rodzynka94

Wstydze sie, ze mam studia

Rekomendowane odpowiedzi

Wiem, ze dosc dziwny temat bo wiele osob wstydzi sie braku wyksztalcenia, ale ja mam zupelnie na odwrot. 

Wstydze sie,.ze mam dyplom wyzszej uczelni i to bardzo. 

Moja obecna sytuacja zawodowa wyglada tak, ze pracuje w Niemczech jako sprztaczka na pol etatu. Nie jest obecnie niczym dziwnym, ze wielu studentow pracuje ponizej kwalifikacji, zwlaszcza za granica. 

Mi osobiscie rowniez nie przeszkadza praca,.ktora wykonuje. W rzeczywistosci jest to idealne zatrudnienie w tej chwili dla mnie, bo mam silne leki spoleczne i wyjatkowa nieumiejetnosc pracy w grupie czy pod presja, a praca.ktora wykonuje jest praca samodzielna, bez szefa.nad.glowa no i sa tez elastyczne godziny pracy (pracuje kiedy chce, robie sobie przerwy kiedy i jak chce). 

Nie wstydze sie samego sprzatania, latania z miotla, tylko tego, ze robie to majac studia 😕

Generalnie jest tak, bo obecnie wsrod wszystkich pracujacych najwieksza pogarde wzbudzaja wlasnie studenci pracujacu na kasie, przy sprztaaniu czy na produkcji. Nikogo nie dziwi kasjerka po zawodowce bo jaka opcje ma taka pani? A jak zalozy firme czy sje doksztalci to nawet lepiej, bo swiadczy to o jej zaradnosci. 

Ja zebym otrzymala poodbna "pochwale" to musialabum albo pracowac w wyuczonym zawodzie albo na wysokim stanowisku taka prawda... Obie te rzeczy sa poza moim zakresem. 

Na mnie ciaza wiekszr wymagania z racji posiadania tego ch*jowego dyplomu. Strasznie zaluje, ze dalam sie namowic na te studia, mam wrazenie, ze gdybym pracowala tak majac tylko mature to nikt by sie nie czepial... 

Wstyd pojawia sie u mnir w dwoch sytuacjach: 

 

1. Kontakt z rodzina mieszkajaca w Polsce. Mam na mysli rodzine zarowno swoja jak i mojego partnera. Wszedzie maja do mnie problem. Siostra przy wiekszosci rozmow nawiazuje do tego, ze "zamiatam klatki schodowe z takim ladnym wyksztalceniem i mam cos  z tym zrobic", od siostrzenic zdarza mi sie uslyszec, zd "poszukalabym jakiejs prawdziwej, normalnej pracy", moj szwagier.to juz mi cisnie po bandzie, jak mialam z nim jeszzcze kontakt (teraz oslabl na szczescie), to dostawalam chamskie smsy w ktorych wprost wysmiewal mnie piszac rzeczy w stylu "haha taka "inteligentna" jestes a Niemcom d*py podcierasz"... 

Jedyna osoba z mojej rodziny, ktorej to zdaje sie nie przeszkadzac to moj siostrzeniec, ktory sam wybucha gniewem jak slyszy nasmiewanie sjr z fizycznych (on z moim szwagrem jako spawacze pracuja tez za granica i pewnie sam nie raz glupie teksty slyszal). 

W przypadku rodziny mojego partnera jesy podobnie tyle, ze mi nikt tego wprost nie powie. Ostatnio mialam kose z mama chlopala, on pojechal do Polski i porozmawial z nia o tym. Pogodzilysmy sie ale niesmak z mojrj strony pozostal, bo dowiedzialam sie, ze ona wprost powiedziala, ze woli jego bratowa i wielce zdziwiona byla jak moj chlopak zasugerowal, ze nie moglby byc z taka kobieta. Zona jego brata tez ma wyksztalcenie tyle, ze duzo zarabia w Polscr i jest na wysokim stanowisku, wszystko sie zgadza nie to co ja 😕

W rodzinie mojego chlopaka nir wiedza, zr sprzatam, bo te pracr mam od niedawna ale wiedza, ze wczesniej pracowalam z nim na magazynach i produkcjach i tez slyszalam aluzje od jego matki, zr mam dyplom a tak pracuje... 

Teraz we wrzesniu jedziemy do jego rodziny i juz mam stresa.bo beda wypytywac gdzie robie, jak powiem, ze sprzatam to boje sie reakcji, tego ze kompletnie mnie skresla.. 

 

2. Druga sytuacja kiedy wstydze sjr wyksztalcenia to podczas poszukiwania pracy tutaj w De, podczas wysylania cv, wypelniania kwestionariuszy i rozmow kwalifikacyjnych. 

Zawsze musze podawac wyksztalcenie ck mnie zawstydza przy aplilacji na takie proste fizyczne prace. 

Powiem tak, ja swoje studia ukonczylam na 5 z dyplomem. Przy czym nie uwazam, ze bylam zlym studentem, wrecz przeciwnie, uwazam ze napisalam dobra i ciekawa prace dyplomowa i ze 5 otrzynalam slusznie. Nie ukonczylam tez raczej typowego "g*wnokierunku" po ktorym nie ma.pracy, bo wiekszosc osob z mojego roku pracuje w korporacjach czy bankach. 

U mnie decyzja zeby wyjechac do Niemiec byla podyktowana silnym strachem przed stawianiem sie w stytuacjach, gdzie moga mnie oceniac. Z tego powodu nigdy nawey nie aplikowalam do zadnej biurowej pracy, jest to wynik zwyczajnych kompleksow. 

Teraz w chwili obecnej taka pracs calkowicie odpada, bo poza niska znajomoscia jezyka nabawilam sie panicznego leku przed ludzmi,.ja na magazynach i produkcjach nie potrafie wytrzymac (i nie z powodu pracy tylko wlasnie ludzi), a co dopiero gdzies w biurze, czesto z kontaktem z klientem... 

Problem jest taki, ze odnosze wrazenie, ze jak ktos.widzi mnie, studentke ktora aplikuje na sprzataczke to pierwsze co przychodzi do glowy to to, ze bylam zlym studentem, ze bylam zbyt glupis na studia i ze jestem nieudacznikiem 😕

Nie wiem czemy ale mam taie mysli, to boli i powoduje duzy dyskomfort

 

Generalnie podsumowujac, wolalabym nie miec wyksztalcenia, czasem msm ochote pozmuslac w cv ze mam tylko mature.czy cos, zeby nikt nie drazyl zbytnio....

Zastanawiam sie czy mial lub ma ktos pdoobnie do mnie tutaj...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Też mam wyższe a całe życie pracuje fizycznie, a kończyłem studia w czasach gdzie jeszcze aż tak powszechne jak dziś nie były. 

Trochę się dziwie że również przy pracy zagranicą Polacy się do tego aż tak przyczepiają, przecież większość Polaków po studiach tam jeśli nie pracuje fizycznie to zaczynało od takich prac. Wiadomo że bez dobrego języka nie dostaniesz tzw mądrej pracy.

Do mnie też wiele osób ma pretensje że niby taki wykształcony, inteligentny jestem a pracuje fizycznie, marnuje się, a zwłaszcza mają pretensje ci mniej wykształceni którym się wydaje że studia są gwarantem jakiejś dobrej, nie fizycznej pracy. I jeszcze pytania po co traciłem tyle lat na te studia, skoro robię to co ludzie po zawodówkach.   

5 godzin temu, rodzynka94 napisał:

Problem jest taki, ze odnosze wrazenie, ze jak ktos.widzi mnie, studentke ktora aplikuje na sprzataczke to pierwsze co przychodzi do glowy to to, ze bylam zlym studentem, ze bylam zbyt glupis na studia i ze jestem nieudacznikiem

Wielu pracodawców może tez pomyśleć, po co mamy przyjmować taką po studiach, bo dla niej ta prosta praca będzie chwilowa, bo jak znajdzie jakąś mądrzejszą to zaraz ją porzuci.  Do tego część może pomyśleć o studentka pewnie nie potrafi tak dobrze sprzątać jak taka po zawodówce, przynajmniej tak jest względem facetów na budowie, gdzie studenci i absolwenci nie mają dobrej opinii. 

 

5 godzin temu, rodzynka94 napisał:

Generalnie podsumowujac, wolalabym nie miec wyksztalcenia, czasem msm ochote pozmuslac w cv ze mam tylko mature.czy cos, zeby nikt nie drazyl zbytnio....

Możesz tak spróbować, tylko problem może być przynajmniej jeśli studiowałaś dziennie i to przez 5 lat  tak jak np ja, że te przez te kilka lat studiów nic nie  robiłaś i masz lukę  w cv. Ale można naściemniac że gdzieś tam pracowałaś, ja w moim cv zawsze se parę lat pracy dodawałem bo źle wyglądały np 2,3 letnie przerwy w pracy które mi się zdarzały. 

 

5 godzin temu, rodzynka94 napisał:

Kontakt z rodzina mieszkajaca w Polsce. Mam na mysli rodzine zarowno swoja jak i mojego partnera. Wszedzie maja do mnie problem. Siostra przy wiekszosci rozmow nawiazuje do tego, ze "zamiatam klatki schodowe z takim ladnym wyksztalceniem i mam cos  z tym zrobic", od siostrzenic zdarza mi sie uslyszec, zd "poszukalabym jakiejs prawdziwej, normalnej pracy", moj szwagier.to juz mi cisnie po bandzie, jak mialam z nim jeszzcze kontakt (teraz oslabl na szczescie), to dostawalam chamskie smsy w ktorych wprost wysmiewal mnie piszac rzeczy w stylu "haha taka "inteligentna" jestes a Niemcom d*py podcierasz"... 

Patorodzinka w akcji,  w sumie o mnie te może myślą podobnie tylko nie utrzymuje zbytnio kontaktów z rodziną ani np znajomymi że studiów, szkoły m.in dlatego żeby podobnych rzeczy o sobie nie słyszeć. 

W Polsce panuje ogólnie pogarda dla prac fizycznych, które są uważane za pracę dla tłumoków i niewykształconych a porządne prace to te biurowe albo własny biznes. Bardziej ceni się jakiegoś biurowego niż hydraulika który zarabia 4 razy więcej i praca jest na pewno bardziej wymagająca intelektualnie niż przekładnie papierów w biurze. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja z kolei mam odwrotnie. Mam tylko średnie ekonomiczne wykształcenie ze zdaną maturą i szkołe policealna.

Zaraz po szkole średniej startowałam na kierunek bardzo oblegany i się nie dostałam. Zniechęciło mnie to troche i zrezygnowałam ze studiowania bo dostałam prace w biurze nieruchomości ( to były najlepsze lata pracy ).

Prace raczej dostaje bez problemu ale wiem że z wyższym wykształceniem i prawem jazdy miałabym łatwiej bo interesuje mnie tylko praca biurowa.

Teraz od 1 lipca zaczełam prace biurową ale jest to praca też w nocy i akurat w tej pracy nie liczy sie wykształcenie tylko obrotność,bystrość i umiejetność załatwiania kilku spraw jednocześnie.

Mimo wszystko wiem,że jakbym miała wykształcenie wyższe i prawko to prace wymarzoną znalazłabym na tip-top.

A teraz mam 37 lat i nie wyobrażam sobie zakuwania do egzaminów. Jeszcze pare lat temu zakuwałam do egzaminów w szkole policealnej ( higienistka stomatologiczna) i było to dla mnie cieżkie i bardzo stresujące.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rodzynka, jesli praca, jaką wykonujesz, wynika z Twojej swiadomej decyzji i jestes z niej zadowolona, to ja bym sie nie przejmowala opinią innych. Moze byc tak, ze wytyki rodziny wynikaja z zazdrosci, ze sobie radzisz, moze byc tak, ze swoje niespelnione marzenia chcę realizowac Twoim kosztem.., albo jeszcze cos innego. 

Tak na marginesie, ja tez pracowalam na studiach w Niemczech, ze swoim przyszlym męzem, w firmie sprzątającej, ale zle to wspominam, bo nie traktowali nas dobrze, i to, najsmiejszejsze nie Niemcy, czyli ci, ktorym biura sprzatalismy, tylko wlasnie przełozeni z firmy, najczesciej obcokrajowcy, w tym Polacy. I tak jak moj mąz umial sobie z tym poradzic, wiedzac, ze jestesmy tam tylko na wakacjach, by zarobic troche grosza, a potem wracamy i mamy wszystko w d.., tak ja ja niestety czulam sie jak popychadlo. Dzis pewnie byloby juz inaczej. Wiec jesli Ty dobrze sie czujesz ze swoją pracą, to glowa do gory.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
15 godzin temu, Lusesita Dolores napisał:

Mimo wszystko wiem,że jakbym miała wykształcenie wyższe i prawko to prace wymarzoną znalazłabym na tip-top.

To wymagane wyższe do prac biurowych to efekt tego że zbyt dużo osób w Polsce ma wyższe wykształcenie, bo przecież realnie do większości tych prac żadne studia potrzebne nie są. Za komuny w biurach pracowały osoby po zawodówce, czy tzw małej maturze czyli czegoś na kształt gimnazjum, a teraz jak mamy miliony z wyższym to do każdej typowo nie fizycznej chcieli by absolwentów studiów. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 11.07.2021 o 21:47, carlosbueno napisał:

Też mam wyższe a całe życie pracuje fizycznie, a kończyłem studia w czasach gdzie jeszcze aż tak powszechne jak dziś nie były. 

Trochę się dziwie że również przy pracy zagranicą Polacy się do tego aż tak przyczepiają, przecież większość Polaków po studiach tam jeśli nie pracuje fizycznie to zaczynało od takich prac. Wiadomo że bez dobrego języka nie dostaniesz tzw mądrej pracy.

 Do mnie też wiele osób ma pretensje że niby taki wykształcony, inteligentny jestem a pracuje fizycznie, marnuje się, a zwłaszcza mają pretensje ci mniej wykształceni którym się wydaje że studia są gwarantem jakiejś dobrej, nie fizycznej pracy. I jeszcze pytania po co traciłem tyle lat na te studia, skoro robię to co ludzie po zawodówkach. 


U Ciebie też rodzina jest rozczarowana, że pracujesz fizycznie? 

W moim przypadku taka krytyka fizycznej roboty za granicą bierzę się z dwóch powodów, w zależności o której rodzinie mówimy: 

1. W mojej rodzinie jest jedna osoba, która studiuje i mieszka w Stanach. Młodsza ode mnie, szybko załapała język, jest tam zaaklimatyzowana dobrze, ma dużo znajomych i perspektywe na normalne zatrudnienie. To dla mojej rodziny idealny przykład, ze można coś osiągnąć za granicą. Tyle, że nikt nie bierze jakos pod uwagę, że inaczej jest jechać na studia do kraju, gdzie język w stopniu podstawowym na start zna prawie każdy i tak się asymilować, a zupelnie inaczej jak jedzie się od razu do roboty. 


2. W przypadku rodziny mojego chłopaka to ogólnie tutaj mają problem, że on wyjechał ze mną do Niemiec. Jego rodzina jest katolicka, mocno wierząca i pro pisowska, oni mają negatywne podejście  do Niemców i ogólnie pracy za granicą. Dla nich powinniśmy siedzieć w Polsce i tutaj się dorabiać, a mój przykład, gdzie mam dyplom i zamiatam schody to idealny pretekst dla nich, że mieli rację i zmarnowałam życie. 

U mnie też czepiają się osoby bez studiów głownie. Nadal żyją w czasach, gdzie studia były gwarancją dobrej pracy i nie dociera, że obecnie tak nie jest. 

 

W dniu 11.07.2021 o 21:47, carlosbueno napisał:

Możesz tak spróbować, tylko problem może być przynajmniej jeśli studiowałaś dziennie i to przez 5 lat  tak jak np ja, że te przez te kilka lat studiów nic nie  robiłaś i masz lukę  w cv. Ale można naściemniac że gdzieś tam pracowałaś, ja w moim cv zawsze se parę lat pracy dodawałem bo źle wyglądały np 2,3 letnie przerwy w pracy które mi się zdarzały. 

 

 

No właśnie obawiam się trochę konsekwencji, musiałabym wszystko pozmyślać. A czasem pracodawcy chcą tutaj kopii świadectw i dyplomów, u mnie wymagali nawet do g*wnorobót. 
 

W dniu 11.07.2021 o 21:47, carlosbueno napisał:

Patorodzinka w akcji,  w sumie o mnie te może myślą podobnie tylko nie utrzymuje zbytnio kontaktów z rodziną ani np znajomymi że studiów, szkoły m.in dlatego żeby podobnych rzeczy o sobie nie słyszeć. 

 W Polsce panuje ogólnie pogarda dla prac fizycznych, które są uważane za pracę dla tłumoków i niewykształconych a porządne prace to te biurowe albo własny biznes. Bardziej ceni się jakiegoś biurowego niż hydraulika który zarabia 4 razy więcej i praca jest na pewno bardziej wymagająca intelektualnie niż przekładnie papierów w biurze. 


Ja już też nie utrzymuję z nikim kontaktu, a moje życie zawodowe jest jednym z powodów. Mam wrażenie, że część osób mogłaby wręcz cieszyć się, że mi "nie wyszło". 

No ja wiem, że w Polsce nie szanuje się fizycznych. W Niemczech nie odczuwam złego traktowania z tego powodu, sprzątam klatki schodowe i w sklepie i nikt mnie nigdy nie upokorzył w żaden sposób, ludzie nawet często sami po sobie sprzątają jak syfu narobią. 

 

W dniu 12.07.2021 o 01:12, Lusesita Dolores napisał:

Ja z kolei mam odwrotnie. Mam tylko średnie ekonomiczne wykształcenie ze zdaną maturą i szkołe policealna.

Zaraz po szkole średniej startowałam na kierunek bardzo oblegany i się nie dostałam. Zniechęciło mnie to troche i zrezygnowałam ze studiowania bo dostałam prace w biurze nieruchomości ( to były najlepsze lata pracy ).

Prace raczej dostaje bez problemu ale wiem że z wyższym wykształceniem i prawem jazdy miałabym łatwiej bo interesuje mnie tylko praca biurowa.

Teraz od 1 lipca zaczełam prace biurową ale jest to praca też w nocy i akurat w tej pracy nie liczy sie wykształcenie tylko obrotność,bystrość i umiejetność załatwiania kilku spraw jednocześnie.

Mimo wszystko wiem,że jakbym miała wykształcenie wyższe i prawko to prace wymarzoną znalazłabym na tip-top.

A teraz mam 37 lat i nie wyobrażam sobie zakuwania do egzaminów. Jeszcze pare lat temu zakuwałam do egzaminów w szkole policealnej ( higienistka stomatologiczna) i było to dla mnie cieżkie i bardzo stresujące.

 


Gdybym miala taką sytuację jak ty (średnie plus praca biurowa) to byłabym stawiana za wzór w rodzinie, a tak to jestem tylko pośmiewiskiem. 

 

W dniu 12.07.2021 o 08:35, Luna* napisał:

Rodzynka, jesli praca, jaką wykonujesz, wynika z Twojej swiadomej decyzji i jestes z niej zadowolona, to ja bym sie nie przejmowala opinią innych. Moze byc tak, ze wytyki rodziny wynikaja z zazdrosci, ze sobie radzisz, moze byc tak, ze swoje niespelnione marzenia chcę realizowac Twoim kosztem.., albo jeszcze cos innego. 

Tak na marginesie, ja tez pracowalam na studiach w Niemczech, ze swoim przyszlym męzem, w firmie sprzątającej, ale zle to wspominam, bo nie traktowali nas dobrze, i to, najsmiejszejsze nie Niemcy, czyli ci, ktorym biura sprzatalismy, tylko wlasnie przełozeni z firmy, najczesciej obcokrajowcy, w tym Polacy. I tak jak moj mąz umial sobie z tym poradzic, wiedzac, ze jestesmy tam tylko na wakacjach, by zarobic troche grosza, a potem wracamy i mamy wszystko w d.., tak ja ja niestety czulam sie jak popychadlo. Dzis pewnie byloby juz inaczej. Wiec jesli Ty dobrze sie czujesz ze swoją pracą, to glowa do gory.


Z tym zadowolona to bym nie przesadzała. Pracuję w ten sposób bo jestem zmuszona robić fizycznie, a sprzątanie to jedyna opcja, ktora mnie nie wk*rwia. Wcześniej pracowałam na magazynach i produkcjach i szybko odchodziłam, z reguły z powodu ludzi. W ostatniej robocie (też produkcja) mialam mobbing i do teraz mam przz to silne lęki spoleczne, dla mnie na chwil e obecną nie wchdzi w grę żadna praca z ludźmi, a zwłaszcza tzw. praca zespołowa. 

Jak sprzątaliście u obcokrajowca lub Polaka o się nie dziwię, w większości sytuacji to wyzyskiwacze. Ja pracuję przez niemieckie firmy, z samymi Niemcami. Z pracodawcą kontakt mam tyle ile chodzi o urlop, przyniesienie sprzętów, świeżych środków czystości i to tyle, nikog nie mam na miejscu, nikt nade mną nie stoi ani nie rozlciza mnie z czasu. Dzisiaj spóźniłam się do pracy bo zaspałam, już któryś raz tak mam, kierownik na sklepi nawet uwagi na to nie zwraca, ma być posprzątane i tyle ich reszta obchodzi xd

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Możemy sobie przybić smutną piątkę. Albo takie pół piątki. 
Też mam "takie ładne" wykształcenie z tytułem przed nazwiskiem i 5 na dyplomie, a dotychczas najdłużej pracowałam na produkcji jeszcze za granicą Niemiec. I to nie był cały rok. Po powrocie do kraju (po co ja wracałam?) idealnie na czas COVIDa nie udało mi się złapać nic innego poza stażem z UP, który ani mnie nie rozwija ani nie ma związku ze studiami, ale do pewnego czasu zapewniał komfort psychiczny. Nie spotykam się ze znajomymi, bo nie chcę przed nimi płonąć z zażenowania, że takie studia skończyłam a ze zwykłą pracą sobie nie radzę. I co chwilę pytanie czy aby już coś znalazłam dla siebie normalnego i troskliwe zapewnienia, że "oj jeszcze coś znajdziesz, nie martw się". W ogóle zdarza mi się w ciągu dnia efekt "wow, skończyłam studia", bo o tym zapominam. Czuję się martwa w środku na samą myśl o tym. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 12.07.2021 o 21:42, rodzynka94 napisał:

U Ciebie też rodzina jest rozczarowana, że pracujesz fizycznie? 

Trudno powiedzieć mam słaby kontakt ale pewnie tak. Matka uważa że zamiast na studia powinienem iść do zawodówki, bo w jej rodzinie mają zawodowe lub średnie i doskonale radzą sobie finansowo w życiu. A na studia poszedłem bo miałem, mam 2 lewe ręce do pracy, zero męskich zainteresowań typu naprawy, mechanika, elektryka, samochody  to zostały mi tylko studia i to humanistyczne bo słaby z matmy byłem. 

 

W dniu 12.07.2021 o 21:42, rodzynka94 napisał:

Ja już też nie utrzymuję z nikim kontaktu, a moje życie zawodowe jest jednym z powodów. Mam wrażenie, że część osób mogłaby wręcz cieszyć się, że mi "nie wyszło". 

U mnie w pracy to wiele osób nie wie że mam wyższe, ale niestety część wie bo jedna osoba z pracy to mój dawny znajomy i o tym powiedział innym. No i od tych co wiedzą parę razy słyszałem, co ja robię w takiej pracy, w której jeszcze do niedawna nawet ludzie z maturą by nie poszli. Jak rozmawiam z ludźmi z pracy to się pilnuje żeby tego nie wyjawić, nie wspominać studiów, akademika, staram się unikać wyszukanych słów i nie popisywać wiedzą, trzeba równać do dołu aby ciebie szanowano i nie wyśmiewano.

 

Jak pracowałem na budowie i powiedziałem że mam studia albo tylko zbytnio "popisywałem" się wiedzą, słownictwem to się ze mnie naśmiewano, albo męczono pytaniami czemu tu pracuje, więc wole tego unikać.      

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wielu ludzi chowa dyplom do szuflady i się przebranżawia. To żaden wstyd mieć studia i pracować fizycznie. Nie rozumiem tych krytycznych postaw. Niech każdy robi to, co lubi, albo akurat na te chwilę może. Dyplom nie jest taki zły, bo w byle biurowej pracy wymagają tytułu mgr, nawet z innej dziedziny, ale dyplom musi być.

 

Ja w przyszłym życiu będę fryzjerką ;) , bo zawsze to było moje marzenie nr2. Marzenie nr1 nie wypaliło, a to, co wypaliło, mimo, że się w tym odnajdywałam, mocno skopało mi d....psko.

 

Prawda jest taka, że w wieku, kiedy trzeba zdecydować, co się będzie chciało robić w życiu, to się za bardzo na ogół tego nie wie. Przynajmniej większość nie wie. No to marketing i zarządzanie, albo socjologia często. I okazuje się, że i te studia mogą pomóc w znalezieniu pracy. Wiec naprawdę nie ma się czego wstydzić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, buraczek58 napisał:

Wielu ludzi chowa dyplom do szuflady i się przebranżawia. To żaden wstyd mieć studia i pracować fizycznie. Nie rozumiem tych krytycznych postaw.

Nie rozumiesz bo nie doświadczyłaś, ja dziesiątki, setki  razy i dlatego staram się to ukrywać jeśli to możliwe. Ludziom  zwłaszcza starszemu pokoleniu nie mieści się w głowie że po studiach pracuje się fizycznie, okazują ciągle albo współczucie albo politowanie ,  oskarżają współczesny świat a odważniejsi zarzuca ci brak ambicji. W młodszym pokoleniu bywa lepiej ale nie zawsze i to ci ze słabszym wykształceniem ci to wytkną, może chcą łechtać własne ego że po zawodówce zarabiają więcej niż ty.  Najlepsze podejście mają ci z wyższym ścisłym, politechnicznym( np moja siostra i jej mąż) dla nich moje humanistyczne studia to nie studia i  to normalka że jakiś pedagog czy socjolog pracuje w sklepie czy fabryce bo do niczego innego się nie nadaje. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, buraczek58 napisał:

Prawda jest taka, że w wieku, kiedy trzeba zdecydować, co się będzie chciało robić w życiu, to się za bardzo na ogół tego nie wie. 

A jeszcze gorzej jest, jak sie wie (od małego), kim by sie chcialo byc i co robic, a potem pod koniec owych studiow cos czlowiekowi odwala, i pod wływem chwili czy impulsu zmienia kierunek na taki, ktory go potem tylko wkurza.. (mowię o sobie, dla jasnosci..).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 13.07.2021 o 17:48, ehempatia napisał:

Możemy sobie przybić smutną piątkę. Albo takie pół piątki. 
Też mam "takie ładne" wykształcenie z tytułem przed nazwiskiem i 5 na dyplomie, a dotychczas najdłużej pracowałam na produkcji jeszcze za granicą Niemiec. I to nie był cały rok. Po powrocie do kraju (po co ja wracałam?) idealnie na czas COVIDa nie udało mi się złapać nic innego poza stażem z UP, który ani mnie nie rozwija ani nie ma związku ze studiami, ale do pewnego czasu zapewniał komfort psychiczny. Nie spotykam się ze znajomymi, bo nie chcę przed nimi płonąć z zażenowania, że takie studia skończyłam a ze zwykłą pracą sobie nie radzę. I co chwilę pytanie czy aby już coś znalazłam dla siebie normalnego i troskliwe zapewnienia, że "oj jeszcze coś znajdziesz, nie martw się". W ogóle zdarza mi się w ciągu dnia efekt "wow, skończyłam studia", bo o tym zapominam. Czuję się martwa w środku na samą myśl o tym. 


Ja też się wstydzę wśród ludzi pokazywać. W wieku dorosłym ludzie gadają tylko o swoich sukcesach, dzieciach, karierze. Jak człwiek był dzieciakiem to nikt nie gadał, nikt nie chwalił się za bardzo z 5 z kartkówki, chyba, że ot tak jak ktś zapytał, ale rozmowy schodziły na zupełnie inne tory; inni ludzie, związki, zainteresowania. W dorosłości jest zupełnie na odwrót. 

Mi w dodatku towarzyszy często takie uczucie, że jak powiem coś mądrego, jakąs ciekawostkę związaną ze studiami, z nauką ( wciąż sama z siebie czytam np. naukowe książki) to każdy to zaneguje bo co tam byle sprzątaczka może wiedzieć. 

Być moe to tylko moje urojenia ale sa na tyle silne, że poza baardzo małym gronem ludzi, unikam jakichkolwiek kontaktów z nowymi osobami. Powody sa jeszcze inne ale wstyd z powodu kariery zawodowej jest jednm z nich. 

Co do "zapomniania' o studiach to ja staram się sama dokształcać dla siebie, żebt nie popaść w jakiś marazm, ale coraz częściej mam wrażeni, że mentalnie zbliżam się do ludzi prostych, takich po podstawowce. Nawet styl wypowiedzi mam "wieśniacki', w towarzystwie jak rozmawiam z kimś np. urzedowo to zdarzy mi się uzywanie takich niezbyt wyszukanych, czasem niegrzecznych form. A najlepsze jest to, że z ludźmi za bardzo nie pracuje, ale też nie obracam ię wsród inteligentnych, jedyne moje towarzystwo jakie mialam w ciągu ostatnich 2 lat to polska emigracja, a tam dominują sebastiany i karyny bez szkół. 
 

 

W dniu 13.07.2021 o 18:17, carlosbueno napisał:

U mnie w pracy to wiele osób nie wie że mam wyższe, ale niestety część wie bo jedna osoba z pracy to mój dawny znajomy i o tym powiedział innym. No i od tych co wiedzą parę razy słyszałem, co ja robię w takiej pracy, w której jeszcze do niedawna nawet ludzie z maturą by nie poszli. Jak rozmawiam z ludźmi z pracy to się pilnuje żeby tego nie wyjawić, nie wspominać studiów, akademika, staram się unikać wyszukanych słów i nie popisywać wiedzą, trzeba równać do dołu aby ciebie szanowano i nie wyśmiewano.

 

Jak pracowałem na budowie i powiedziałem że mam studia albo tylko zbytnio "popisywałem" się wiedzą, słownictwem to się ze mnie naśmiewano, albo męczono pytaniami czemu tu pracuje, więc wole tego unikać.      


Ja na magazynach i produkcjach też się nie chwalłam sama z siebie wykształceniem. Oczywiście jak ktoś spytał to nie kłamałam. Ludzie mieli do mnie jakiś problem o to, mam wrażenie, że byli zawistni albo roili sobie we łbach, ze skoro jestem taki ąę student to pewnie nimi gardzę. Parę razy po alkoholu komuś się "wymsknęło" o co tak naprawdę ma do mnie problem, jedna laska chciala mnie nawet pobić na jednej imprezie, bo nie chcialam jak reszta zapi*rdalać w robocie i wyrabiać normy, to uznała, że mam studia to się za lepszą uważam. 

 

W dniu 13.07.2021 o 18:26, buraczek58 napisał:

Wielu ludzi chowa dyplom do szuflady i się przebranżawia. To żaden wstyd mieć studia i pracować fizycznie. Nie rozumiem tych krytycznych postaw. Niech każdy robi to, co lubi, albo akurat na te chwilę może. Dyplom nie jest taki zły, bo w byle biurowej pracy wymagają tytułu mgr, nawet z innej dziedziny, ale dyplom musi być.

 

Ja w przyszłym życiu będę fryzjerką ;) , bo zawsze to było moje marzenie nr2. Marzenie nr1 nie wypaliło, a to, co wypaliło, mimo, że się w tym odnajdywałam, mocno skopało mi d....psko.

 

Prawda jest taka, że w wieku, kiedy trzeba zdecydować, co się będzie chciało robić w życiu, to się za bardzo na ogół tego nie wie. Przynajmniej większość nie wie. No to marketing i zarządzanie, albo socjologia często. I okazuje się, że i te studia mogą pomóc w znalezieniu pracy. Wiec naprawdę nie ma się czego wstydzić.


To tak łatwo się mówi. Łatwiej jest komuś jak nie pójdzie na studia albo schowa dyplom do szafy i zajmie się czymś co go fascynuje, ale w moim przypadku nie ma co się oszukiwac. Ja nie sprzątam hobbystycznie, robię to bo musze, inaczej czekają mnie magazyny i produkcje z mobbingiem i zapi*rdolem w gratisie. Taka praca nie byłaby jakaś zła gdyby nie fakt, że robić tak wiecznie nie bede, moco na moum zdrowiu może się odbić (już się odbija, kondycja mi wprawdzie mocno podskoczyła, nabralam masy mięśniwej ale mam silne bóle pleców i ramion od latania z mopem), pewnie dostanę niską emeryturę nawet jak na Niemcy no i taka praca nie oszukujmy się, stawia mnie w roli osoby nudnej, nieciekawej i mało atrakcyjnej spolecznie. 

Tyle, że ja nie wiem co chcę robić w życiu, właściwie chyba nic, tylko zdechnąc. Wszystko mi się wdaje oklepane zwłaszcza, że wszędzie są ludzie no i dochodzą moje kompleksy, bo mam wrażeie, ze do niczego konkretnego się nie nadaję. 

 

W dniu 13.07.2021 o 19:46, carlosbueno napisał:

Nie rozumiesz bo nie doświadczyłaś, ja dziesiątki, setki  razy i dlatego staram się to ukrywać jeśli to możliwe. Ludziom  zwłaszcza starszemu pokoleniu nie mieści się w głowie że po studiach pracuje się fizycznie, okazują ciągle albo współczucie albo politowanie ,  oskarżają współczesny świat a odważniejsi zarzuca ci brak ambicji. W młodszym pokoleniu bywa lepiej ale nie zawsze i to ci ze słabszym wykształceniem ci to wytkną, może chcą łechtać własne ego że po zawodówce zarabiają więcej niż ty.  Najlepsze podejście mają ci z wyższym ścisłym, politechnicznym( np moja siostra i jej mąż) dla nich moje humanistyczne studia to nie studia i  to normalka że jakiś pedagog czy socjolog pracuje w sklepie czy fabryce bo do niczego innego się nie nadaje. 


Też się spotkałam z pogardą scisłowców ogólnie do reszty studentów, do ludzi pracujących fizycznie i do każdego kto nie jest ścisłowcem. W poprzedniej mojej robocie (tej przed mobbingiem) pracowałam na maszynach cnc i widać było kto jest kim. Zwykli "robole" od naciskanai zielonego guziczka czyli wikszośc w tym my, to byli ludzie w miarę normalni, sympatyczni, ludzie, którzy w teh firmie szkolili się od zera  na fachowców równiez byli bardziej wyrozumiali i w porządku. Największy gnój robili inżynierowie, ludzie po polibudach i technikum. Każda z takich osób w tamtej pracy wyżej d*pę miała niż srała. Oni jawnie okazywali pogarde do ludzi pracujących przy maszynach, zwłaszcza Rumunów, którzy tam robili i nie ukrywali się z tym za bardzo. Najzabawiejsze  jak każdego takiego inżynierka bolał fakt, że ci Rumunii maja tylko podstawowe wykształcenie, a nawet z nimi nie gadali XD 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jest 1000 powodow zeby sie na tym swiecie wstydzic, a ona wybrala studia 🤦

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Teraz, neon napisał:

Jest 1000 powodow zeby sie na tym swiecie wstydzic, a ona wybrala studia 🤦

 

No ja wiem, że to dziwne, ale to moja wina, że student na miotle czy kasie to obecnie najgorszy "sort"? Przecież cały internet leje z takich osób, w tzw. świecie realnym jest często podobnie, ludzie zresztą wyżej też pisali swoje doświadczenia. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 11.07.2021 o 17:14, rodzynka94 napisał:

Wstydze sie,.ze mam dyplom wyzszej uczelni i to bardzo. 

Wstyd pojawia sie u mnir w dwoch sytuacjach: 

 

1. Kontakt z rodzina mieszkajaca w Polsce. Mam na mysli rodzine zarowno swoja jak i mojego partnera. Wszedzie maja do mnie problem. Siostra przy wiekszosci rozmow nawiazuje do tego, ze "zamiatam klatki schodowe z takim ladnym wyksztalceniem i mam cos  z tym zrobic", od siostrzenic zdarza mi sie uslyszec, zd "poszukalabym jakiejs prawdziwej, normalnej pracy", moj szwagier.to juz mi cisnie po bandzie, jak mialam z nim jeszzcze kontakt (teraz oslabl na szczescie), to dostawalam chamskie smsy w ktorych wprost wysmiewal mnie piszac rzeczy w stylu "haha taka "inteligentna" jestes a Niemcom d*py podcierasz"... 

Jedyna osoba z mojej rodziny, ktorej to zdaje sie nie przeszkadzac to moj siostrzeniec, ktory sam wybucha gniewem jak slyszy nasmiewanie sjr z fizycznych (on z moim szwagrem jako spawacze pracuja tez za granica i pewnie sam nie raz glupie teksty slyszal). 

 

2. Druga sytuacja kiedy wstydze sjr wyksztalcenia to podczas poszukiwania pracy tutaj w De, podczas wysylania cv, wypelniania kwestionariuszy i rozmow kwalifikacyjnych. 

Zawsze musze podawac wyksztalcenie ck mnie zawstydza przy aplilacji na takie proste fizyczne prace. 

W czasie gdy otrzymywałem Stypendium Prezesa Rady Ministra zbierałem złom i opał na śmietnikach. Na studiach gdy otrzymywałem stypendium unijne było podobnie. Po ukończeniu studiów rozpocząłem dwa staże. Niestety źle się czułem. Nie podjąłem już pracy na umowę. Korzystałem ze wsparcia MOPR i ponownie zbierałem złom i opał. Pomoc psychologów nie przynosiła poprawy. Po około pięciu latach spotkań ze specjalistami zdiagnozowano u mnie zespół Aspergera. Specjaliści przekonywali mnie do podjęcia pracy. Odmawiałem. Winiono mnie za te decyzję.  Poza mamą, bratem i dziewczyną nikt nie wie o mojej diagnozie. Unikam znajomych ze szkoły:( Nic nie osiągnąłem. Mieszkam skromnie. 

Ukończyłem studia matematyczne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, rodzynka94 napisał:


Ja też się wstydzę wśród ludzi pokazywać. W wieku dorosłym ludzie gadają tylko o swoich sukcesach, dzieciach, karierze. Jak człwiek był dzieciakiem to nikt nie gadał, nikt nie chwalił się za bardzo z 5 z kartkówki, chyba, że ot tak jak ktś zapytał, ale rozmowy schodziły na zupełnie inne tory; inni ludzie, związki, zainteresowania. W dorosłości jest zupełnie na odwrót. 

Mi w dodatku towarzyszy często takie uczucie, że jak powiem coś mądrego, jakąs ciekawostkę związaną ze studiami, z nauką ( wciąż sama z siebie czytam np. naukowe książki) to każdy to zaneguje bo co tam byle sprzątaczka może wiedzieć. 

Być moe to tylko moje urojenia ale sa na tyle silne, że poza baardzo małym gronem ludzi, unikam jakichkolwiek kontaktów z nowymi osobami. Powody sa jeszcze inne ale wstyd z powodu kariery zawodowej jest jednm z nich. 

Co do "zapomniania' o studiach to ja staram się sama dokształcać dla siebie, żebt nie popaść w jakiś marazm, ale coraz częściej mam wrażeni, że mentalnie zbliżam się do ludzi prostych, takich po podstawowce. Nawet styl wypowiedzi mam "wieśniacki', w towarzystwie jak rozmawiam z kimś np. urzedowo to zdarzy mi się uzywanie takich niezbyt wyszukanych, czasem niegrzecznych form. A najlepsze jest to, że z ludźmi za bardzo nie pracuje, ale też nie obracam ię wsród inteligentnych, jedyne moje towarzystwo jakie mialam w ciągu ostatnich 2 lat to polska emigracja, a tam dominują sebastiany i karyny bez szkół. 
 

Piszesz, że wstydzisz się że masz dyplom uczelni wyższej a tymczasem w Twoich wypowiedziach rzuca się w oczy brak szacunku do osób z niższym wykształceniem od Ciebie( np. podstawówka)Wg Ciebie to ludzie prości i wypowiadają sie " wieśniacko"

Ja wnioskuje z Twoich wypowiedzi że Ty raczej sie tym szczycisz , że mas skończone studia.

Nie twierdze, że wszyscy po podstawówce to inteligentnei i oczytane osoby, ale żeby tak przeczyć sobie?Wstydź się............

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
14 godzin temu, rodzynka94 napisał:


Ja też się wstydzę wśród ludzi pokazywać. W wieku dorosłym ludzie gadają tylko o swoich sukcesach, dzieciach, karierze. edyne moje towarzystwo jakie mialam w ciągu ostatnich 2 lat to polska emigracja, a tam dominują sebastiany i karyny bez szkół. 

 

Co do Polaków za granicą, to w Polsce nigdy nie spotkałem takiej patologii jak tam. Dużo więcej Polaków było tam po kryminale jak po studiach, do tego powszechne nadużywanie alko I narkotyków. Także popularne tezy że wyjechał tam kwiat polskiej inteligencji jest mocno przesadzony, raczej niziny i patologia o czym świadczy gwałtowny spadek przestępstw w Polsce po wejściu do UE. Oczywiście mówię to z perspektywy pracownika fabryk i budowy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, carlosbueno napisał:

Co do Polaków za granicą, to w Polsce nigdy nie spotkałem takiej patologii jak tam. Dużo więcej Polaków było tam po kryminale jak po studiach, do tego powszechne nadużywanie alko I narkotyków. Także popularne tezy że wyjechał tam kwiat polskiej inteligencji jest mocno przesadzony, raczej niziny i patologia o czym świadczy gwałtowny spadek przestępstw w Polsce po wejściu do UE. Oczywiście mówię to z perspektywy pracownika fabryk i budowy

 

Ja mysle, ze duzo inteligencji wyjechalo tylko, ze wykonuja prace wyspecjalizowane, zwiazane z wysokim poziomem jezyka, pewnje sa rozsiani po kraju i nie integruja sie z polonia, tylko z obywatelami. Na magazynach i produkcjach spotykalam malo studentow i mozna ich bylo najczesciej podzielic na dwie grupy. Pierwsza.to ludzie pracujacy sezonowo, w wakacje, zeby sobie na studia dorobic, czesto izolowali sie od reszty i z nikim nie gadali (pewnie widzieli ten caly syf). Druha grupa to students pracujacy dluzej, ktorzy wsiakli w jeden zaklad, chcisl zostac za granica ale jednkczrsnir mieli jakies opory przed poszukaniem pracy na wlasne reke wiec siedzieli w tych zakladacj latami, generalnie po czasie byl i praktycznie nieodroznialni od sebkow jesli chodzi o zachowanie, podejscie do pracy i nawet czasem wyglad. 

 

Zauwazylam jeszcze ze za granica pracuje duzo osob chorych psychicznie (mam na mysli powazne zaburzenia). Jak pracowalismy przez polskich posrednikow to nie bylo firmy, w ktorej nie doswiadczyl8bysmy chociazby jednej osoby bardzo mocno zaburzonej, z reguly bylo kilka takoch osob na jeden pobyt w danej fabryce. Przerobilismy goscia z mocnymi urojeniami, babke, ktora na golasa smigala po mieszkaniu i nje sluchala przelozonych (np. na produkcje miesa wlazila bez czepka i relawiczek i to regularnie), typa, ktoremu wiecznie bylo za glosno i rzucal sie do bojki, bo jego wspollokatorka szla wieczorem do lazienki a on nie mogl spac, pare, ktora spraszlaa obcych ludzi na chate gdzie urzadzali orgie, spowodowali tez smiertelny wyoadek samochodowy itp.

 

Zawsze mnie zastanawialo skad to sie bieze i jak to ludzie przechodza rekrutajce, skoro w niektor6ch przypadkach od samego poczatku widac bylo, ze maja cos z dynka. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja też pracuję fizycznie po studiach na magazynie w Polsce. Nie czuję się z tym jakoś bardzo źle. Zarabiam więcej niż znajomi, którzy podjęli prace biurowe. Chcę po prostu iść na swoje, a praca która obecnie wykonuję daje mi wogóle jakąś zdolność kredytową, szansę na odłożenie pieniędzy. Może się mylę, ale pracę w zawodzie czy też biurową jak się człowiek bardzo uprze znajdzie i lata po studiach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, rodzynka94 napisał:

Ja mysle, ze duzo inteligencji wyjechalo tylko, ze wykonuja prace wyspecjalizowane, zwiazane z wysokim poziomem jezyka, pewnje sa rozsiani po kraju i nie integruja sie z polonia, tylko z obywatelami.

Racja, mądrzejsi, czy umiejący dobrze język Polacy unikają rodaków jak ognia, ba część nawet się nie przyznaje że są Polakami. Nawet w takiej gastronomii, hotelarstwie, usługach   Polacy  byli bardziej "normalni" niż w fabrykach czy na budowach bo tam wymagano znajomości języka, a na budowie czy fabrykach wielu znało parę słów na krzyż bo wokół sami Polacy. 

 

5 godzin temu, rodzynka94 napisał:

Zauwazylam jeszcze ze za granica pracuje duzo osob chorych psychicznie (mam na mysli powazne zaburzenia)

Tego jakoś nie zauważyłem, za to alkoholików było od groma, w Holandii tez sporo ćpunów i nie o maryśkę mi chodzi, dla wielu zwłaszcza tych najmłodszych praca była tylko dodatkiem do imprezowania.  

 

5 godzin temu, LingSu napisał:

Ja też pracuję fizycznie po studiach na magazynie w Polsce. Nie czuję się z tym jakoś bardzo źle. Zarabiam więcej niż znajomi, którzy podjęli prace biurowe. Chcę po prostu iść na swoje, a praca która obecnie wykonuję daje mi wogóle jakąś zdolność kredytową, szansę na odłożenie pieniędzy. Może się mylę, ale pracę w zawodzie czy też biurową jak się człowiek bardzo uprze znajdzie i lata po studiach.

Też pracuję na magazynie i zarabiam więcej niż niejeden biurowy, no ale głównie dzięki nadgodzinom a zdolność kredytową mam raczej słabą bo około  połowę pensji mam do ręki.   Mam zarobki zbliżone do tych co miałem za granicą, ale sprzed kilkunastu lat, no i jednak dzięki dużej liczbie godzin a nie wysokiej stawce godzinowej.   

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
26 minut temu, carlosbueno napisał:

Racja, mądrzejsi, czy umiejący dobrze język Polacy unikają rodaków jak ognia, ba część nawet się nie przyznaje że są Polakami. Nawet w takiej gastronomii, hotelarstwie, usługach   Polacy  byli bardziej "normalni" niż w fabrykach czy na budowach bo tam wymagano znajomości języka, a na budowie czy fabrykach wielu znało parę słów na krzyż bo wokół sami Polacy. 

 


Tak jest. Ale co do tych Polaków znających język to tutaj jest też róznie. Jak pracowałam w fabrykach to często niektóre Sebiksy, zwłaszcza ci pracujący tam dłużej, paradoksalnie potrafili po niemiecku się dogadac. Wiadomo, nie bylo to jakieś płynne z reguły ale wielu przewyzszalo moją znajomość języka. Dla mnie jednak najdziwniejsze było to, że potrafili tam pracować ludzie, często z doświadczeniem w zawodzie, z odpowiednią szkołą (jak np. było w przypadku cnc), którzy mówili naprawdę bardz dobrze po niemiecku bo stanowisko tego wymagało. Jednocześnie te same osoby sidziały latami w tych g*wnofirmach, gdzie był mobbing, zapierd*l, toksyczna atmosfera, wielu imigrantów i niskie zarobki, mimo, że dosłownie na przeciiwko zakladu,była inna firma, ta sama branża, która na starcie szarakom płaciła 3x więcej niż tam mieli po kilku latach. 

Ja wgl odnosze wraznie, że niektoezy Polacy bez względy na poziom języka strasznie chca obracac sie wokol innej polonii. Wybierają polskie sklepy, polskich lekarzy, jak stracą pracę to szukają innej gdzie są sami Polacy. 
Dotyczy to szeregowych pracownikow jak i tych "na stanowiskach" tzw. poganiaczy fabrykowych, którzy ze swoim poziomem języka mogliby często iść pracować do jakiegoś spokojniejszego miejsca, gdzie kodeks prac jest przestrzegany, za to wolą siedzieć w zimnych fabrykach mięsa i być j*ani z góry na dól przez przełożonych.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
17 minut temu, rodzynka94 napisał:

Tak jest. Ale co do tych Polaków znających język to tutaj jest też róznie.

Ja znałem w Anglii takich co po 5 latach pobytu nawet kolorów czy liczyć po angielsku nie umieli, bo pracowali w polskiej firmie budowlanej w Londynie gdzie byli sami Polacy, podobnie jak w miejscu ich zamieszkania. Ja też jakoś wybitnie po angielsku nie mówiłem, obecnie większość młodych w Polsce chyba radzi sobie lepiej z angielskim  niż ja, mój brat czy siostra nie mogą pojąc że będąc tam prawie 5 lat posługiwałem się gorzej niż oni którzy angielski poznali z neta, filmów.

 

24 minuty temu, rodzynka94 napisał:

Jednocześnie te same osoby sidziały latami w tych g*wnofirmach, gdzie był mobbing, zapierd*l, toksyczna atmosfera, wielu imigrantów i niskie zarobki,

  Ja też mam taką mentalność że wolę siedzieć w gownianych warunkach niż porywać się na zmiany, to dość powszechne nawet u tzw normalnych ludzi. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Teraz, carlosbueno napisał:

Ja znałem w Anglii takich co po 5 latach pobytu nawet kolorów czy liczyć po angielsku nie umieli, bo pracowali w polskiej firmie budowlanej w Londynie gdzie byli sami Polacy, podobnie jak w miejscu ich zamieszkania. Ja też jakoś wybitnie po angielsku nie mówiłem, obecnie większość młodych w Polsce chyba radzi sobie lepiej z angielskim  niż ja, mój brat czy siostra nie mogą pojąc że będąc tam prawie 5 lat posługiwałem się gorzej niż oni którzy angielski poznali z neta, filmów.

 


Może motywacji też do nauki nie miałeś. Ja siedząc tutaj mam dostęp do kursów, native'ów, wszędzie jest ten niemicki, w dodatku mam dużo wolnego czasy, a progresu za bardzo nie robię. Nie chę mi się, im dalej w życie ide tym mniej chce mi się w jakikolwiek sposób rozwijać.  Teraz po prawdzie zapisaliśmy sie z chłopakeim na kurs niemieckiego (czekamy na decyzje z urzędu), ale tak sama z ssiebie to nigdy bym sie za nauk nie zabrała. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Teraz, carlosbueno napisał:

   Ja też mam taką mentalność że wolę siedzieć w gownianych warunkach niż porywać się na zmiany, to dość powszechne nawet u tzw normalnych ludzi. 


Nie wiem jakie masz te gówniane warunki, ja mówię o fabrykach, gdzie można było się nabawić poważnych problemów zdrowotnych bo o bhp nikt nie słyszał, a ci ludzie tam siedzieli. Na cnc nam filtrów do maszyn nie wymieniali, ja po 3 dniach pracy trafiłam na l4, potem przez cały rok pracowania tam miałam mocno podrażnione gardło, bolała mnie klatka piersiowa i codziennie byla w takim jakby stanie podgorączkowym, aż znowu trafiła na długie chorobowe, miałam zapalenie oskrzeli i przewlekłe zapalenie gardła od kontaktu z tymi oparami, lekarz kategorycznie 'zabrobił" mi tam pracować. A ludzie potrafili tak latami, nikt się nie buntował, tyko ja zwracałam uwage na wyaminę tych filtrów, rreszta miała to gdzieś, a też ich bolało bo narzekali stale. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×