Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Piotrek87

OT

Rekomendowane odpowiedzi

Rzeczywiście tytuł wątku odbiega od naszej dyskusji. Jedynie sens niektórych wypowiedzi pośrednio nawiązuje do tytułu. W zasadności psychoterapii pojawia się sporo niewiadomych. To nie powinno tak wyglądać że pacjent przychodzi i po kilku sesjach decyduje czy chce dalej. Wskazania do terapii też są niejasne. Jest tak że w zasadzie wszystkie schorzenia psychiczne można by kwalifikowac do tego typu leczenia. Dopiero skuteczność weryfikuje czy słuszna była decyzja czy nie. Nie ma kryteriów przewidywania poprawy. W farmakoterapii oceny są i kryteria wyboru leków są znane. W chirurgii też szanse powodzenia podjętych zabiegów można dość dokładnie przewidzieć. To słaba strona psychoterapii. Często brak poprawy wynika z niewiedzy pacjenta. Jeśli nie naswietli się mechanizmu zaburzenia chory go nie zrozumie. Musi nastąpić uświadomienie pacjenta. Co pacjent z tym zrobi to już inna sprawa. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie tworzę opozycji farmako i psychoterapii. Piszę że powinny być jasne kryteria kierowania ludzi do takiej lub innej metody leczenia. Kuriozum jest dopuszczenie do leczenia ludzi bez wiedzy medycznej. Psychoterapeuta może nie potrafić odróżnić powodu  lęku u pacjenta. Lęk może występować w nadczynności tarczycy a terapeuta odczyta go jako reakcje na poruszenie jakiejś kwestii życiowej pacjenta. Powstaje też problem samoistnych remisji problemów psychicznych. Niebezpieczne jest też nie weryfikowalność psychoterapii skoro większość dzieje się w nieświadomym. Nie bardzo też wiem jak coś będąc nieświadomym dla mnie ma wpływać na mnie. Jeśli wiem że ktoś chce mnie zabić to mogę odczuwać niepokój. Gdy nie jestem świadom jestem spokojnym. Inny konflikt to np między chęcią a zakazem. Taki konflikt dzieje się świadomie i dlatego jest źródłem czy to frustracji czy innych odczuć. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może sukces w usunięciu mojego natręctwa sprawił że rozumiem taki sposób leczenia a nie inny. Powiem ze nie wiem czemu ale podejmowałem też próby bo nie terapię, leczenia i depresji. Jednak zawsze sposób zachowania terapeuty mnie irytuje. Ja chcę wiedzieć jaki jest mechanizm powodujący depresję a znając , próbować go przerwać. Oczywiście zamiast wyjaśnić terapeuci nie robią tego. Więc nie otrzymując tego czego chcę i za co płacę, chłodno się żegnając. Oczywiście od jakiegoś czasu dałem temu spokój. Widzę że największy wpływ ma tarczyca. Niskie hormony - depresja, wysokie - depresja mija i jestem mocno nakręcony. Zbyt mocno. Nawet hormon tarczycy ma lepsze działanie niż antydepresanty. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 23.04.2020 o 18:32, Piotrek87 napisał:

Dopiero skuteczność weryfikuje czy słuszna była decyzja czy nie. Nie ma kryteriów przewidywania poprawy. W farmakoterapii oceny są i kryteria wyboru leków są znane.

dzieje się tak, bo mózg nie jest umysłem ani umysł nie jest mózgiem. Do tego dochodzi indywidualna reakcja każdego umysłu. Indywidualny umysł, w dodatku pracujący w diadzie, nie jest tym samym co wystandaryzowany, statystycznie określony odbiorca leków.

 

W dniu 23.04.2020 o 18:32, Piotrek87 napisał:

Jeśli nie naswietli się mechanizmu zaburzenia chory go nie zrozumie. Musi nastąpić uświadomienie pacjenta.

Tak, oczywiście są interpretacje i wglądy, cały dialog sokratejski często do tego zmierza.

 

W dniu 23.04.2020 o 18:54, Piotrek87 napisał:

Ja chcę wiedzieć jaki jest mechanizm powodujący depresję a znając , próbować go przerwać.

Trzeba kilku lat czasem by zgłębić powody zaburzenia u jednego pacjenta. Nikt nie zajrzy ci na głow na pierwszej konsultachi i nie powie. Ogólne mechanizmy znajdziesz w książkach na ten temat.

 

W dniu 23.04.2020 o 18:32, Piotrek87 napisał:

Wskazania do terapii też są niejasne. Jest tak że w zasadzie wszystkie schorzenia psychiczne można by kwalifikowac do tego typu leczenia

Nie.

 

W dniu 23.04.2020 o 18:54, Piotrek87 napisał:

Widzę że największy wpływ ma tarczyca.

Co powoduje że praca tarczycy się zmienia?

 

W dniu 23.04.2020 o 18:41, Piotrek87 napisał:

Piszę że powinny być jasne kryteria kierowania ludzi do takiej lub innej metody leczenia. Kuriozum jest dopuszczenie do leczenia ludzi bez wiedzy medycznej.

Psychoterapia nie jest leczeniem symptomów, choć też, jest raczej ogólnym rozwojem, poszerzeniem, co daje zniesienie symptomów. To trochę inne myślenie o problemie niż czysto medyczne, bo jak pisałam umysł nie jest mózgiem.

 

Utożsamiania mózgu z umysłem, odejście od spojrzenia jednostkowego, indywidualistycznego na rzecz statystycznego i dychotomia ciało/umysł powoduje to, że masz trudności ze zrozumieniem terapii.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja nie mam problemu ze zrozumieniem. Dla mnie leczenie depresji powstałej np w wyniku śmierci bliskiej osoby jest prostym wskazaniem do psychoterapii. Tylko mechanizm terapii wtedy może być niejasny. Utrata obiektu wyzwala emocje. Gdy był to ktoś ważny tym bardziej boli. Terapię raczej rozumiał bym bardziej w takich kategoriach by nauczyć pacjenta by mu wszystko zwisało wtedy nie doświadczy straty np bliskiego. Kolejno np kobieta po gwałcie, przecież gwałt to gwałt a jednak są takie które nie miały by nic naprzeciw. Inne przeżywają dramat. To też kwalifikuje się do terapii. Co jednak gdy człowiek żyje szczęśliwie i nagle nie śpi, przeżywa lęki, poczucie winy, chce się zabić, dostaje leki które powodują remisję i jest znów ok. Po roku, dwóch, pięciu ponownie  to samo. Pacjent nie śpi, nie je, nie trawi jeśli się zmusi do zjedzenia, ma uporczywe bóle, drgawki, to wszystko mija po włączeniu leczenia. To depresja endogenna. Psychoterapia nie wyleczy takiego pacjenta, farmakoterapia też nie, jedynie usunie objawy które na jakiś czas ustąpią. Może rok, może 5 lat i powrócą. O to chodzi. O odróżnienie depresji psychologicznych (umysł) od endogennych (ciało). Upieranie się i zachęcanie pacjenta do psychoterapii w przypadku endogennej depresji czy nawracajacej to nic innego jak opóźnienie leczenia albo jego niepodjęcie. Skutki mogą być albo tragiczne albo przesuną uzyskanie poprawy. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Piotrek87 nie pisz proszę, że którakolwiek kobieta nie miała by nic przeciwko gwałcie. Gwałt to gwałt i z samej definicji jest to NIECHCIANY stosunek. To, że nie każda idzie na policje, trafia do terapeuty, mówi o tym nie znaczy, że chce tego. Są takie, które będą nawet żartować z tego próbując sobie jakoś z tym poradzić. Gwałt jest zawsze GWAŁTEM i nie ma tu miejsca na interpretacje. Nie myl też proszę fantazji czy wyobrażeń seksualnych, bo one z prawdziwym gwałtem nie mają nic wspólnego.

 

Co do tematu to wątpię by istniały czyste odmiany depresji. Dlatego warto próbować i leków i psychoterapii.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oczywiście dałem przykład hipotetyczny. To że jedna nie robi tragedii a druga przeżywa obrazuje ze te dwie kobiety coś różni. Być może coś co można w terapii wypracować. Zmianę nastawienia. Tak to się dosłownie nazywa. I taką psychoterapię rozumiem. Ale wolne skojarzenia czy luźne rozmowy którym terapeuta nadaje jakieś absurdalne znaczenia czy sugeruję źródło motywacji czemu takie treści pacjent wypowiedział to już nie. Przykład pociąg w tunelu to zaraz będzie sugestia o seksualnej treści. Tak to można wybuchy na słońcu kojarzyć jako związek z nielubieniem np jakiejś potrawy. Dowolnie co się zechce.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pamiętam sytuację gdy w budynku naprzeciwko mieszkała tzw galerianka, prowadzała się z różnymi starszymi facetami. Kiedyś o 5 rano ktoś znalazł ją z koleżanką pijane naćpane i niekompletnie odziane. Okazało się że imprezowały z chłopakami, dostały coś i zostały wykorzystane. Później policja dochodzenie wizje lokalne. Ta galerianka za 3dni od nowa prowadzała się z facetami i wsiadała do aut. Druga nie mogła długo dojść do siebie. Nigdy później nie widziałem jej samej na ulicy. Coś je różniło. Takiej osobie terapia pomoże bardziej niż leki. Albo leki nic nie pomogą. Powinny być jasne kryteria dla kogo terapia a dla kogo farmakoterapia. By nie dochodziło do sytuacji gdy ktoś poważnie chory opóźnia farmakoterapię lub z niej rezygnuje na rzecz psychoterapii która go nie wyleczy. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

@Piotrek87 Sorry, ale zaczynasz pisać chyba coraz większe uproszczone głupoty a gwałt przebił wszystko już. A wszystko to na tle swojego, jak mniemam, lęku przed pracą w terapii, bliskością, zbliżeniem się do pracy swojego umysłu, uznaniem nieświadomego i psychosomatycznego. Czyli twojego lęku przed ryzykiem i utratą kontroli świadomości etc.

Ja już nie będę sie powtarzać, nie mam wrażenia, żeby temat interesował cie naprawdę a raczej służy to co piszesz utwierdzeniu się w przekonaniu, że terapia działać nie może, więc i nie ma po co na nią pójść. To takie obrzydzanie sobie tego, co nie wyszło, bo bez tego wybiegu bardziej by bolała porażka. Ludzkie, ale dość bezproduktywne.

Z jakichś powodów psychoterapia cię męczy, ale przecież musu nie ma.

 

17 minut temu, Piotrek87 napisał:

Powinny być jasne kryteria dla kogo terapia a dla kogo farmakoterapia.

Nie ma takich kryteriów i nigdy nie będzie. A życie wiąże się z ryzykiem i niepewnością, przykro mi.

Edytowane przez doi

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
42 minuty temu, Piotrek87 napisał:

Kolejno np kobieta po gwałcie, przecież gwałt to gwałt a jednak są takie które nie miały by nic naprzeciw. Inne przeżywają dramat.

Ja nie będę prosić żebyś czegoś nie pisał. Może wynika to z nierozumienia tematu, ale pisać, że którakolwiek kobieta nie miałaby nic przeciwko temu by ją zgwałcić pokazuje jak bardzo nie masz pojęcia o czym piszesz. Nie masz pojęcia, nawet nie próbuj teoretyzować. Widzę, ze masz duża potrzebę skupienia uwagi na sobie, więc pozostan na zgłębianiu siebie albo nie pisz bzdur.

To cholernie przykre, że w dzisiejszych czasach ktoś nadal może tak uważać. Wypowiadam się tylko i tylko  raz, bo wątek jest o czym innym, ale następna taką wypowiedź będę zgłaszać. Mam nadzieję, że coś zrozumiałeś i następnym razem jednak zastanowisz się nad tym, że słowa nie są bezkarne, a raz wypuszczona głupota rzutuje na twój odbiór, ale też możliwość pisania w wątkach. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To co napisałem jest tylko przykładem różnic w odbiorze sytuacji trudnych. Chodzi o ukazanie różnic. Jeden człowiek w miarę bezboleśnie przeżyje a drugi będzie bardzo ciężko przeżywał. Jeśli tak bardzo dotknęło to może dlatego że budzi trudne wspomnienia które są żywe. Które najlepiej było by zapomnieć a nie poradzić sobie z nimi. Nie wiem tego. Dobrze odpuszczę sobie. Podstawowym celem każdego leczenia jest skuteczność i szybki efekt. Psychoterapia ma w niektórych zaburzeniach tylko skuteczność. Efekty są odległe zazwyczaj. Nie Doi. Nie obawy czy chęci obrzydzenia sobie by łatwiej było odpuścić terapię. Po prostu bólu zęba nie wyleczy się terapią, depresji endogenne też nie. Tak jak i schizofrenii, Chad czy innych cięższych schorzeń. Można lęk przed konkretnymi sytuacjami, może OCD, może ząb osobowości. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Piotrek87, z każdym twoim postem widać coraz bardziej, ze po prostu nie masz pojęcia, czym jest terapia. Masz jakies dziwne wyobrażenia, czy fantazje na ten temat, ale nie ma to nic wspólnego z rzeczywistoscia i tym, czym w rzeczywistości jest terapia. No sorry, ale taka jest prawda.

Oczywiście, nie każdy musi się znac na wszystkim, ale jeśli ktoś się na czyms nie zna, to się nie powinien wypowiadać w danym temacie, albo się douczyć i wtedy dyskutowac. A ty próbujesz tu zgrywać eksperta, nie majac praktycznie zadnego warsztatu do dyskusji. Zadnego. Dyskutujesz ze swoimi wyobrażeniami na temat terapii i niestety, ale ośmieszasz swoimi poglądami ( a to o gwałcie to już całkowite dno).

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, Piotrek87 napisał:

 Kolejno np kobieta po gwałcie, przecież gwałt to gwałt a jednak są takie które nie miały by nic naprzeciw. Inne przeżywają dramat.

 

Co ty pieprzysz?

Jak można nie mieć "nic naprzeciw" w sytuacji, która z definicji łączy się ze zmuszeniem do czegoś.

Skoro zostajesz do czegoś zmuszony to chyba k u r w a miałeś jednak coś "naprzeciw".

Oficjalnie 80% ofiar gwałtu zmaga się z PTSD. Nieoficjalnie te liczby sięgają ok 95%.

To tak w temacie tego twojego bredzenia, że "jedna radzi sobie lepiej druga gorzej"

I więcej nie chce mi się pisać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A jednak nie każda osoba ma ptsd po takim wydarzeniu. Ok nie gwałt to inne życiowe wydarzenie które jest obciążające. Jeden radzi sobie inny nie. Coś ich różni. To właśnie coś, ten czynnik jest do wypracowania w terapii. By podobnie reagować. Tymczasem w terapii grzebie się w tej traumie aż przynajmniej człowiek przywyknie co nazywa się przepracowaniem. Tu wystarczy przywołać przykład  np mnichów buddyjskich  którzy nie są zbyt przywiązani do czegokolwiek. Mają czy nie mają nie jest to istotne. Ciągle trenują by do niczego się nie przywiązywać. Inaczej gdy ktoś im odbierze cokolwiek nie przywiązują do tego wagi. Przecinają tym samym sznurki którymi ktoś może sterować nimi. Nie ma sytuacji gdy ktoś pociąga za sznurek a z obawy utraty czegoś odbiorca reaguje w oczekiwany sposób. Oczywiście że kobieta zmuszona może nie tyle cierpi że doszło do cielesnosci co ze doszło do nieliczenia się z jej zdaniem. Tylko w innej sytuacji np w pracy kobieta nie zgadza się np z przełożonym a jednak potrafi wykonać polecenie bez ptsd. Ciężar inny, powstaje pytanie czemu inny. Czemu jedno jest traumą a drugie nie jest. Już wiedomo nad czym pracować. Bez terapii żadnej jak widać. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Piotrek87 napisał:

 Oczywiście że kobieta zmuszona może nie tyle cierpi że doszło do cielesnosci co ze doszło do nieliczenia się z jej zdaniem. 

A ty , Piotrus, bylęs taką kobietą, ze tak dokładnie wiesz, co ona może przezywac?

Twoja arogancja mnie powala, serio.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, Piotrek87 napisał:

 Tylko w innej sytuacji np w pracy kobieta nie zgadza się np z przełożonym a jednak potrafi wykonać polecenie bez ptsd. Ciężar inny, powstaje pytanie czemu inny. Czemu jedno jest traumą a drugie nie jest.

 

Jak twoja wiedza na temat terapii jest tak samo wyczerpująca jak na temat tego czym jest gwałt, to szczerze podziwiam osoby którym chce się odpowiadać na te twoje z dupy wysnute teorie.

 

Tak w terapii skupiającej się na ptsd chodzi o przepracowanie traumy. I praca ta polega często na sklejeniu sobie całej historii (bo bardzo często jest we wspomnieniach poszatkowana) i przeżycie tych samych emocji w bezpiecznych warunkach. Po to, żeby mózg mógł to sobie ułożyć i odłożyć do przeszłości. I to nie znaczy, że wspomnienia miną. Po prostu staną się mniej dotkliwe i nie będą wracały bez żadnej kontroli nad nimi.

A ty masz na to przykład buddyjskich mnichów, którzy nie przywiązują się do rzeczy.

Jestem pod wrażeniem. Serio.

Jeżeli chodzi o ignorancję to jesteś konsekwentny.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
16 godzin temu, Piotrek87 napisał:

Nie wiem tego. Dobrze odpuszczę sobie. Podstawowym celem każdego leczenia jest skuteczność i szybki efekt. Psychoterapia ma w niektórych zaburzeniach tylko skuteczność. Efekty są odległe zazwyczaj.

Tak, niewiele wiesz. Nie byłeś w terapii nigdy, więc nie masz tutaj doświadczeń. To trochę tak, jakbym weszła na forum o lekach i zaczęła pisać histeryczne farmazony na podstawie "Lotu nad kukułczym gniazdem" czy opisów wczesnej lobotomii redukując do moich wystraszonych fantazji całą psychiatrię i ignorując badania i świadectwa tych, którym pomogła.

 

W niewiedzy nie ma niczego złego, złe leży gdzie indziej: rozkoszujesz się własną  ignorancją, podniecasz własną niewiedzą, biorąc swoje fantazje za pewnik z lęku przed złożonością świata. Twoja ignorancja (nie mylić z niewiedzą) dotyczy także pracy własnego umysłu, własnych samo-oszustw, własnego zakłamania, któremu zaprzeczasz. Próbowałeś podejść do psychoterapii, ale ci się nie udało i to jest dla ciebie problemem - zazdrościsz innym satysfakcji do której nie masz dostępu, satysfakcji z kontaktu z własnym umysłem, pracą w diadzie terapeutycznej  czy dostrzegania stopniowej zmiany postaw, więc próbujesz zbudować sobie taki obraz pracy terapeutycznej, który tę satysfakcje anuluje. Niestety, żeby w psychoterapię wejść trzeba choć odrobiny ciekawości siebie (a nie ciekawości statystyki czy biologii) i zgody na zmianę , na zakwestionowanie siebie, czego w twoim pisaniu tutaj nie dostrzegam. Mimo wszystko, gdy po raz kolejny dostaniesz ofertę psychoterapii, spróbuj, bo to co wypisujesz tutaj wskazuje na potrzebę przepracowania pewnych rzeczy, (choćby lęk przed światem, przed ryzykiem, przed zaskoczeniem; sztywność, nieufność, lęk przed pracą nieświadomego, infantylne żądanie "natychmiastowych efektów"),  ale najpierw postaraj się zmienić swoje podejście do samej terapii i terapeutów, bo bez tego się nie uda. Jeśli masz problemy czysto medyczne i złe wyniki badań skontaktuj się z np. endokrynologiem zamiast dezawuować psychoterapię, bo jedno nie ma nic wspólnego z drugim (choć nie odpowiedziałeś na pytanie skąd się bierze zła praca tarczycy- człowiek jest psychosomatyczną jednością).

 

Co do twoich wyobrażeń gwałtu jako przyzwolenia i "nieliczenia się ze zdaniem". Jesli ktoś redukuje człowieka w swojej ignorancji do behawioru umykają mu pewne delikatne kwestie. W związku z tym, że ci zdecydowanie umykają prosiłabym- choćby ze względu na obecność osób na forum po takich przejściach- żebyś swoje bzdurne fantazje w tym temacie odpuścił,  ze względu na możliwość moderacji takich treści i ich utraty z forum.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
7 minut temu, Disappear napisał:

to szczerze podziwiam osoby którym chce się odpowiadać na te twoje z dupy wysnute teorie.

Jesli ten podziw idzie w moją stronę, bo ja odpowiadam, robię to ze względu na potencjalnych czytelników przymierzających się do psychoterapii. Naczytanie się zalęknionych farmazonów na temat rzekomej nieskuteczności czy utożsamienia mózgu z pracą umysłu im służyć nie będzie, a być może sama psychoterapia mogłaby im posłużyć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
27 minut temu, doi napisał:

Jesli ten podziw idzie w moją stronę, bo ja odpowiadam, robię to ze względu na potencjalnych czytelników przymierzających się do psychoterapii. Naczytanie się zalęknionych farmazonów na temat rzekomej nieskuteczności czy utożsamienia mózgu z pracą umysłu im służyć nie będzie, a być może sama psychoterapia mogłaby im posłużyć.

 Z tym  się zgadzam. Ale widze tu tez trochę inny problem. Problem off topow. Nie wiem, gdzie jest moderacja, ze pozwala na az tak daleko idące off topy w wielu watkach. Praktycznie nie można wejść do zadnego watku, by nie przeczytać jakichś zupełnie oftopowych farmazonów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, Luna* napisał:

Z tym  się zgadzam. Ale widze tu tez trochę inny problem. Problem off topow

Fakt, nagrzeszyłam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, doi napisał:

Fakt, nagrzeszyłam.

Trudno się dziwić :PPPP

 

Można by wydzielić tę dyskusję i zatytułować ją "sensowność psychoterapii", w sumie, chyba podobne wątki już są. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

doi, jeśli to sarkazm, to możesz sobie darować, serio.

 

pozdrawiam

 

Coz, wobec wycięcia części watku, moja wypowiedz stracila sens

pozdrawiam jeszcze raz

Edytowane przez Luna*

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Się chamsko wtrącę... Takie dyskusje IMHO tylko unaoczniają impotencję psychologii & psychiatrii. Temat nie zaowocuje niczym konstruktywnym, gdyż nikt nie potrafi(ł) SENSOWNIE zdefiniować koncepcji "zdrowia psychicznego", a to przecież ma fundamentalne znaczenie. Powstały ino redukcjonistyczne wojenki spod znaku "psychoterapia vs farmakoterapia". Na czym my w ogóle stoimy?

Bo co to jest to zdrowie psychiczne? Jak się przejawia? "Lepszym funkcjonowaniem"? Nie rozśmieszajcie mnie - Marc Dutroux czy John Wayne Gacy "funkcjonowali" znacznie lepiej od większości bywalców tego forum. Maklerzy giełdowi rujnujący życie milionom ludzi za sprawą baniek spekulacyjnych żyją lepiej od nas wszystkich.

Kolejna definicja zdrowia psychicznego to "elastyczność zachowania odnośnie zastanej rzeczywistości (nawet forumowy ekspert pisał w identycznym tonie...)". Zatem szmalcownik z okresu II WŚ to podręcznikowy przykład zdrowia psychicznego - po prostu dostosował się do realiów za sprawą donosicielstwa i nie mamy prawa mu nic zarzucić. Bo wiecie, sztywny model zachowania to domena osób z zaburzeniami osobowości, a nie zdrowych.

Psychiatryczna definicja zdrowia psychicznego sprowadza się w zasadzie do jednego - pełnego posłuszeństwa i spokoju na oddziale. Chloropromazyna (i późniejsze trucizny) była więc dla personelu szpitali psychiatrycznych darem niebios.

A co z nurtem "humanistyczno-egzystencjalnym"? Tam "prawdziwe" zdrowie psychiczne przejawiać się miało w konstrukcie tzw. "dobrego dzikusa" - jednostki wolnej od toksycznych wpływów nowożytnej struktury społecznej, osoby, która odnalazła swoje prawdziwe ja na gruncie "antycznych" ideałów / praktyk. 

 

To tylko wierzchołek góry lodowej. Porzygać się idzie. Nie ma życia - jest wojna agend, trendów, osobistych interesów; wszystko to brzmi jak sadystyczny eksperyment społeczny. No ale w internetach piszą, że specjalista X ze swoją filozofią wyleczył z depresji setki tysięcy ludzi. Oczywiście, że wyleczył - musiał trafić w którąś z 676983 definicji "zdrowia psychicznego" i "właściwego życia".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie chodzi tylko o wyjaśnienie czytającym że psychoterapia może być pomocna a nawet lecząca w sytuacjach problemów psychicznych wynikłych np z trudnego dzieciństwa, traumy, jakiś wydarzeń typy śmierć kogoś, gwałt, napad itp. Irytujące jest gdy ktoś ma lęki czy depresję w wyniku problemów z tarczycą czy innego schorzenia bezpośrednio wpływającego na ukl nerwowy albo ma organiczne zmiany mózgu i jest oszukiwany że terapia go wyleczy. Tak samo wyleczy jak i ADHD czy autyzm. No nie wyleczy. Ciągle zauważam sugestie jakby terapia była wskazana zawsze. Niebawem zamiast do dentysty z bólem zęba będzie proponowana terapia. Doi, wczoraj rozmawiałem z lekarzem psychiatrą który sam jest psychoterapeutą i wprost mi powiedział że wskazań do psychoterapii nie widzi. Za to widzi potrzebę przeanalizowania farmakoterapii oraz wykonania testów w kierunku add. Obserwując paradoksalne reakcje na leki i natychmiastowy efekt minuty, godziny specyficznej grupy leków wskazuje na to że być może chodzi o gospodarkę dopaminową.  To trzeba sprawdzić. Ja nie mam żadnych obaw przed terapią. Uważam ja za stratę czasu i pieniędzy. Szczególnie analityczna czy psychodynamiczna są po prostu nie weryfikowalne więc na dobrą sprawę każdy może udawać terapeutę zwłaszcza wobec niezaznajomionych z tematem. Ja pisałem czasem zwykła rozmowa u psychologa daje więcej i stokroć szybsze efekty. Ja oczywiście korzystałem z psychoterapii i indywidualnej i grupowej. To co mogę powiedzieć to dobra metoda na nieśmiałość, poznanie siebie z którego nic nie wynika albo dla anorektyczek które chcą pozostać dziewczynkami i zanik ciała uważają za drogę do ukrycia własnej seksualnosci szczególnie gdy był obecny zły dotyk. Na grupie był chłopak 27 lat tak mu terapia pomogła ze po 4 tygodniu zakończył życie. Czemu? Bo miał depresję i wmówiono mu ze właśnie nie mógł lepiej trafić z leczeniem. Tylko leków nikt nie podał. Była szansa na to by zdążyły zadziałać. Widać jak szkodliwe może być ślepe ufanie w psychoterapię. Myślę nawet że powinna być to metoda dopuszczalna gdy co najmniej dwóch psychiatrów wyda zgodę. A zauważam także że niemile widziane są dwie kwestie. Krytyka czy wątpliwości psychoterapii oraz posługiwanie się przykładami jak np gwałt. Wówczas natychmiast pojawiają się osoby gotowe linczować mnie. Pytanie czemu? Może identyfikują się z tym słowem. Niepotrzebnie. Odnoszę wrażenie że najlepiej było by biadolić, pocieszać, wspierać ale to nie jest żaden krok do przodu. Chyba już szybciej zyskał bym zrozumienie gdybym optował za przymusową kastracją wszystkich facetów. Same drogie panie nakręcacie się troszeczkę. Mogę rozumieć że trudno z tym coś zrobić. Używam przykładu ze różnie kobiety radzą sobie z traumą i już wiem czemu taki protest. Bo niektóre osoby sobie nie radzą i to je boli. Tak więc trzeba być cicho. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Piotrek87 napisał:

(...) oraz posługiwanie się przykładami jak np gwałt. Wówczas natychmiast pojawiają się osoby gotowe linczować mnie. Pytanie czemu? Może identyfikują się z tym słowem. Niepotrzebnie. Odnoszę wrażenie że najlepiej było by biadolić, pocieszać, wspierać ale to nie jest żaden krok do przodu. Chyba już szybciej zyskał bym zrozumienie gdybym optował za przymusową kastracją wszystkich facetów. Same drogie panie nakręcacie się troszeczkę. Mogę rozumieć że trudno z tym coś zrobić. Używam przykładu ze różnie kobiety radzą sobie z traumą i już wiem czemu taki protest. Bo niektóre osoby sobie nie radzą i to je boli. Tak więc trzeba być cicho. 

 

Wiesz czemu? Bo w dupie byłeś i gówno widziałeś.

I jeżeli ktoś tu biadoli to ty teraz, nad swoim forumowym niezrozumieniem.

Piszesz o jakimś linczu itd. No bez jaj 🙂

Możesz zrozumieć, że trudno coś z tym zrobić? Coś?

Problem w tym, że ty nic nie rozumiesz i nie chcesz zrozumieć i serio nie wiem dlaczego pokasowano posty w tej dyskusji a zostawiono tu ciebie.

Zwłaszcza, że tytuł brzmi "dziennik psychoterapii" a ty aktualnie w niej nie jesteś.

Idź sobie biadolić do innych wątków, poszukaj fanów Witkowskiego, poklepcie się po pleckach.

Będzie fajnie. Ktoś cię wreszcie zrozumie 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

×