Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Forumtylko

Jak to jest z praniem, seksem i pościelą?

Rekomendowane odpowiedzi

Jak to u Was jest z praniem? Jak włożycie brudne rzeczy do pralki, w tym przecież także majtki, to potem ustawiacie program i włączacie pralkę i myjecie ręce? Czy najpierw je myjecie, ustawiacie program i znowu myjecie? Czy może jesteście w stanie wcale nie myć potem rąk? Ja mogę wrzucić brudne rzeczy do pralki, ustawić potem program, wlać płyny i dopiero myje ręce. Wiem że niektórzy są w stanie w ogóle nie myć rąk po tej czynności. A pościel w której spicie? Ja śpię z mężem, z racji przyjmowania leku mocno się poce w nocy. Niestety taka pościel szybko brzydko pachnie. Nawet po jednej nocy nie jest najswierzsza. Ale nie zmieniam jej codziennie, raptem raz na jakieś 3 tygodnie, choć może i raz na miesiac? I jak w tej pościeli z mężem się kocham, to wiadomo że są tam resztki naturalnych wydzielin. Z racji że do sypialni kupujemy nowe łóżko, dzisiaj musieliśmy spać w pokoju gościnnym. I ta moja pościel leży teraz na kanapie, na której będą siedzieć goście itp. Wczoraj wieczorem mąż już szedł spać a ja byłam jeszcze w ubraniu i przykrylam się ta kołdrą i na prześcieradle siedziałam. Czy te ciuchy teraz należy już wyrzucić do prania? A co mam zrobić z tą kanapa? Wg mojego męża jest czysta.. Ja zasnęłam tak pod pościelą na prześcieradle w tych ubraniach, i jak się przebudzilam to zdjęłam z siebie leginsy i bluzkę i rzuciłam obok łóżka. Niestety zamiast obok łóżka upadły na stół w tym pokoju gościnnym. Co ja mam teraz zrobić? Oczywiście moim zdaniem ta cała kanapa i stół już są skażone bo przecież w tej pościeli dzien wcześniej się kochałam (z gumka) więc jakiś tam brud (czytaj: naturalne wydzieliny związane z uprawianiem milosci) na pewno były na pościeli, czyli potem mogły się dostać na ubranie a z ubrania na kanapę i na stół. Wypowiedzenie się proszę :) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No więc cały dom mam już skażony. Wkurzyłam się i trudno. Rano umylam dolna część ciała, założyłam czysta bieliznę i czyste ubrania i położyłam się jeszcze i zasnęłam. Byłam skulona. Ręce między nogami, pod cienkim kocem bo zimno. Przebudzilam się i poczułam wołanie na WC (dwojka). Poszłam jeszcze do sklepu po fajki, zapaliła jednego i już ciśnienie duże na WC, więc poszłam. Czasem tak bywa że rano po kawie i fajku lecę szybko bo mocno już ciśnie. I nagle patrzę, a na majtkach, tam z tyłu, plamka. Ale czysta plamka mała, tak jakby woda. Myślę sobie ze albo pot, może się trochę spocilam, albo na nie wytarta do sucha po myciu godzinę wczesniej założyłam bielizne i stąd mokra plamka. Ale nagle strach. A jak to z tyłka poleciało? Wyrzuciłam do prania wszystko co miałam na sobie. Nagle myśl że jeszcze i kurtkę w której byłam po fajki i koc którym się przykrywalam muszę wyrzucić do prania, może i buty w których wyszłam bo przecież leżałam skulona z rękami między nogami, choć ręce jak byłam zwinieta w kłębek były na wysokości bardziej kolan niż narządów intymnych, a tymi rękami wszystkiego dotykałam. No i fajki i zapalniczke trzeba wyrzucić. Wkur.wilam się na siebie przeokrutnie. Kąpiel trzeba wziąć też bo jak bluzkę do prania zarzucalam to włosów dotknęłam a ona też przez to brudna była. O nie! Moje narządy intymne od częstego mycia już są przesuszone, tak jak całe ciało zresztą.  O nie! Założyłam czysta bieliznę bez kąpieli i te ciuchy w których wczoraj siedziałam pod kołdrą pod ktora się kochałam dzień wcześniej z mężem. Mam tego dość! Boję się strasznie i czuję że cały mój dom jest skażony. Boje się ruszyć z miejsca ale w końcu muszę zacząć żyć a nie tylko się myć! Boję się, ten lęk mnie ogarnia cała.... Boję się... Bardzo się boję.... Skazony i brudny mam cały dom.... 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Koc poszedł do prania, ciuchy też. Teraz z braku laku wzięłam taki koc który leżał na tej kanapie zawsze. Na nim siedzimy. Wczoraj go zdjełam jak kładlam prześcieradło. Więc myślę sobie, ok, nim się teraz przykryje. Ogólnie sprzątam raz  w tygodniu. I raz w tygodniu ten koc na kanapie jest odkurzany. Ale póki leżał i był odkurzany to ok, teraz jak go wzielam to okazuje się że sypie się z niego jak nie wiem. Na powino! po części to po prostu ten koc się wyciera i to takie małe coś z niego. Ale aż tyle? Jest biały, widze  że już jest trochę przybrudzony, no ale to normalne. Po to leży żeby kanapa się nie brudzila. Odkurzylam to co z niego spadło, wytrzepalam go przez balkon i dalej go używam choć czuje ze źle robie, że powinien iść już do prania. Do tego jak tym białym kocem przykrylam  się a jestem w czarnych leginsach to na nich widać w holere tego kurzu z tego koca. Ale ja już dziś chyba że 3 pary leginsow zdążyłam wyrzucić do prania. Kolejnych nie wyrzuce. Nie ma bata! Cały dzień pod znakiem NN.... Walka odkąd oczy otworzę.... Mam tego dość. Serdecznie dość.... 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, Forumtylko napisał:

Jak to u Was jest z praniem? Jak włożycie brudne rzeczy do pralki, w tym przecież także majtki, to potem ustawiacie program i włączacie pralkę i myjecie ręce? Czy najpierw je myjecie, ustawiacie program i znowu myjecie? Czy może jesteście w stanie wcale nie myć potem rąk

Nie mam pralki. Używam miski.

 

Nie zmieniam tak często ubrań jak Ty.  Powinnaś zachować umiar. Może warto wprowadzić jakieś ograniczenia?

 

Pozdrawiam i życzę miłego dnia:)

johnn

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, johnn napisał:

Nie mam pralki. Używam miski.

 

Nie zmieniam tak często ubrań jak Ty.  Powinnaś zachować umiar. Może warto wprowadzić jakieś ograniczenia?

 

Pozdrawiam i życzę miłego dnia:)

johnn

 

 

Dziękuję za odpowiedź. Ale nie wiem jak mam wprowadzić takie ograniczenia. Non stop czuje się brudna, nie wiem czy słusznie czy nie... 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
17 minut temu, Forumtylko napisał:

Dziękuję za odpowiedź. Ale nie wiem jak mam wprowadzić takie ograniczenia. Non stop czuje się brudna, nie wiem czy słusznie czy nie... 

Wyznaczył bym kilka zasad, które pomogłyby Ci zdecydować czy masz się umyć lub wyprać ubrania np.

  • W ciągu dnia wykonuje maksymalnie dwa prania
  • Zasada przenoszenia brudu drugiego rzędu (fajna nazwa prawda?:) : Ubranie (np. bluzka) które ma styczność z brudną odzieżą (np. sweter) nie przenosi już brudu dalej gdy dotknie trzeciego czystego ubrania.

Dziś jadę zbierać maliny na polu. Mam na sobie brudne ubranie. Nie przeszkadza mi to bo wiem że pobrudzę się. Umyję się po pracy.  

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To, co zaproponował Johnn, brzmi bardzo spoko, @Forumtylko myślisz, że dasz radę zastosować te zasady? 🙂 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dlaczego bardzo się boisz moczu,kału i innych wydzielin ? Czy coś się wydarzyło w przeszłości ? Jeśli nie pamiętasz nic takiego to być może o to chodzi (cytat ze strony: https://psychiatra.bydgoszcz.eu/publikacje-dla-pacjenta/zespol-natrectw-ocd/patogeneza-zespolu-natrectw/ )

Według teorii psychoanalitycznej nerwica natręctw powstaje w okresie analnym rozwoju człowieka, czyli między 1-3 rokiem życia. Wtedy dziecko zaczyna być świadome procesów wydalania, doświadcza możliwości kontroli zwieraczy. Podczas prawidłowo przeprowadzonego przez rodziców „treningu czystościowego” doznaje też satysfakcji związanej z aprobatą rodziców – emocjonalnej nagrody.
Z różnych przyczyn, np.: przedłużającego się braku kontroli nad zwieraczami (powodem mogą być częste zakażenia układu moczowego u dziecka, nieprawidłowego treningu czystościowego (nadmiernie surowego lub niekonsekwentnego), nieprawidłowego czy opóźnionego rozwoju dziecka akt wydalania kojarzy się z napięciem psychicznym a w konsekwencji, w toku rozwoju psychicznego emocjonalność ustala się na osi agresja (lub autoagresja) – lęk. Wytwarza się sztywne, karzące dominujące w osobowości superego, id w przewadze ulega na tłumieniu. Ego jest przedwcześnie dojrzałe a z czasem staje się zakładnikiem ścierania się superego i id."

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
7 godzin temu, johnn napisał:

Wyznaczył bym kilka zasad, które pomogłyby Ci zdecydować czy masz się umyć lub wyprać ubrania np.

  • W ciągu dnia wykonuje maksymalnie dwa prania
  • Zasada przenoszenia brudu drugiego rzędu (fajna nazwa prawda?:) : Ubranie (np. bluzka) które ma styczność z brudną odzieżą (np. sweter) nie przenosi już brudu dalej gdy dotknie trzeciego czystego ubrania.

Dziś jadę zbierać maliny na polu. Mam na sobie brudne ubranie. Nie przeszkadza mi to bo wiem że pobrudzę się. Umyję się po pracy.  

Wow, gdyby ta zasada działała... To oznaczałoby że jak wrzucam brudne ciuchy do prania, np majtki, o one dotknął np rękawa mojej bluzki to i tak ta bluzka jest czysta? Cudowna nazwa i cudowna zasada. Gdyby tak było to by mi ułożyło. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
7 godzin temu, Aurora88 napisał:

To, co zaproponował Johnn, brzmi bardzo spoko, @Forumtylko myślisz, że dasz radę zastosować te zasady? 🙂 

Z tym praniem to akurat dzisiaj miałam wolne więc z tad tyle robiłam. Bardziej chodzi o to że non stop wyrzucam do prania czyste rzeczy i to pranie się piętrzy. Ogólnie boję się że nie dałabym sobie rady z takimi zasadami, chyba że może wymyślec coś łagodnego na razie? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@pacjent13 ja bije się też śliny, wydzieliny z nosa a nawet miodku z ucha, nie wspominając o krwi. A mocz i kal i inne wydzieliny nieodłącznie łączą się z brudem. A karzace i surowe ego mam, wiem to dzięki terapii. Bardzo karma sama siebie i często oczekuje kary. Ba, wolałabym zostać ukarana niż by mi miano ta karę umozyc. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, pacjent13 napisał:

To co jest tam napisane jest tak jakby o mnie, szczególnie o tym że dziecko rekompensuje niedostatki rozwoju społecznego i emocjonalnego rozwojem intelektualnym ale tłumi w sobie emocje.... Już 5 lat pracuję na terapii i nadal nie umiem dobrze rozpoznawać swoich uczuć a niektórych nie chce sobie nawet uświadamiać... 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Do mnie też dużo pasuje z tego opisu. Ale ciężko tą wiedzę efektywnie wykorzystać. 

Dzieciństwo kojarzy mi się z ciągłym lękiem i napięciem. Chyba nie da się zrobić resetu mózgu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

@Forumtylko ja nie mam OCD, więc to co powiem może zabrzmieć bardzo nieempatycznie, ale… wierzę w rozum i wiedzę. Wierzę, że nikt nie będzie usuwał bakterii z danego miejsca, jeśli będzie wiedział, że nie mogły się one w to miejsce dostać. Wierzę, że jeśli ktoś widział naprawdę bakterie pod mikroskopem i przepracował choć parę godzin w laboratorium, to wie mniej więcej jak ten cały mikroświat działa i czego może od niego oczekiwać. Ja byłem parę semestrów na studiach fizyczno-chemicznych (może kiedyś dokończę) i one dały mi taką wiedzę, a wraz z tą wiedzą — pewność i spokój. Na przykład wiem, że rękawiczki lateksowe skutecznie powstrzymują Kreta, oraz wiem, że jak sobie już wyleję tego Kreta na rękę, to wystarczy ją szybko spłukać a zniszczenia tkanek będą minimalne — a kiedyś się tego bardzo bałem. Akurat bakterii się nigdy nie obawiałem.

 

Wracając do Twojego problemu. Bakterie nie są jakimiś superstworzeniami, które mnożą się z prędkością światła i skaczą z jednego przedmiotu na drugi. Jeśli dotkniesz brudnymi majtkami do bluzki, to przeniesiesz na nią może kilka bakterii, co w skali milionów obecnych na nich bakterii jest zaniedbywalną wielkością. Poza tym te kilka bakterii na tej czystej bluzce zaraz zginie, bo nie będą miały się czym żywić — one nie żywią się wszystkim i nie są nieśmiertelne. Organizm też wydziela kilka substancji, które bakterie zabijają, kontrolując ich liczebność. Nawet jak zjesz coś z podłogi po umyciu, to te resztki bakterii zostaną wybite przez kwas żołądkowy.

 

Poza tym — tu Cię może zdziwię — nie da się zupełnie wyeliminować bakterii i brudu na długo. Udaje się to na chwilę na sali operacyjnej, ale w codziennym życiu jest raczej nieosiągalne. Spirytus nie zabija wszystkich bakterii. Jeśli już, to polecam płyn Manusan. Poza tym, znakomita większość bakterii, z jaką się w życiu zetkniesz, ma działanie dobroczynne, a wręcz jest konieczna — i ich usuwanie jest przeciwwskazane. Ja np. do mycia się nie używam mydła, bo jest zbyt agresywne, zabija zbyt dużo drobnoustrojów i niszczy warstwę tłuszczu, która powinna znajdować się na skórze.

 

Jeszcze jedna ciekawostka. Obejrzyj sobie to: https://youtu.be/l9PYMfqNGm0?t=119 Dziewczyna ma zrobioną stomę, czyli nie robi kupy odbytem, tylko wystaje jej z brzucha kawałek jelita. Tak się robi, jak ktoś ma np. nowotwór. W efekcie musi nosić woreczek na kupę przytroczony do pasa. Kiedy zmienia woreczek, maże się swoją własną kupą. Jak dotąd nie umarła :D Więc… chill out.

 

 

PS. Drażni Cię, że rękaw koszulki dotknął nogawki od spodenek, a nie drażni Cię ilość byków w Twoim tekście? najswierzsza, w holere, z tad, umozyc… No ale nie chcę Cię wpędzać w inne natręctwo ;)

Edytowane przez vpprof

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
22 godziny temu, Forumtylko napisał:

No i fajki i zapalniczke trzeba wyrzucić.

Oj, koniecznie. Raz i na zawsze. Natręctwo przejdzie jak ręką odjął.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@vpprof ilość błędów w mojej wypowiedzi mnie nie drażni. Piszę to na telefonie, w lęku i napięciu, więc najważniejsze dla mnie aby treść była zrozumiała, a z tym po prostu natrectw nie mam dlatego się nie przejmuje :) jeżeli chodzi o pranie i te bakterie, to niby wiem że to tylko trochę bakterii, że one ginął. Ale mój mózg zamiast kierować się racjonalnoscia woli iść w niepokój i stwarza historie rodem z filmów SF. zgadzam się ze wiedza daje dużo, ale niestety mimo jej niepokój mnie zjada... Dziś zaraz znowu idę wstawić pranie. Postaram się zrobić to jak normalny człowiek, i jeżeli brudny ciuch dotknie mojego ubrania to będę że wszystkich sił starała się nie przebierać. Rozumiem że Ty dajesz sobie radę z natrectwami korzystając z wiedzy? Trzeba być bardzo silnym aby tak działać. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
9 godzin temu, pacjent13 napisał:

Do mnie też dużo pasuje z tego opisu. Ale ciężko tą wiedzę efektywnie wykorzystać. 

Dzieciństwo kojarzy mi się z ciągłym lękiem i napięciem. Chyba nie da się zrobić resetu mózgu.

Mi dzieciństwo kojarzy się jak sielanka. U mnie raczej nadopiiekunczosc była. I tak, zgadzam się, holernie ciężko z tej wiedzy korzystać... 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mówię, nie mam OCD, czyli nerwicy natręctw. Mam inne zaburzenia — z którymi wiedza nie pozwoliła mi co prawda samodzielnie sobie poradzić, ale pozwoliła zrozumieć, co jest nie tak w moim postępowaniu, pozwoliła zredukować lęk i przekonała do tego, żeby szukać pomocy. W pewnym okresie miałem po kilka napadów paniki dziennie — teraz od ponad 3 lat nie miałem ani jednego i wiem, że już nigdy nie będę miał. A nie byłem na razie jeszcze nijak leczony, dopiero będę.

 

I na miłość Miodkowską, cholera, pisze się jak choroba :D po francusku colère, więc nie ma jak tam wsadzić tego twardego "h" :D 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@vpprofobejrzałam filmik o stomii... Ja poczułam się brudna samym patrzeniem na to. Faktycznie... Nic się nie dzieje, ona żyje i ludzie w około niej.  Ten ręcznik na kolanach, nożyczki, butelka którą brała, jej stanik sportowy.... To wszystko zgodnie z moim umysłem już jest brudne, nie wspomnę już nawet o rękach. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
4 minuty temu, vpprof napisał:

Mówię, nie mam OCD, czyli nerwicy natręctw. 

 

I na miłość Miodkowską, cholera, pisze się jak choroba :D po francusku colère, więc nie ma jak tam wsadzić tego twardego "h" :D 

OK, nie doczytałam w poprzednim poście że nie masz OCD. Co do cholery już na zawsze zapamiętam :) Ch :) 

Edytowane przez Forumtylko

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

:D hahaha, no widzisz

 

Czyli znaczy to, że te bakterie nie zagrażają życiu ani zdrowiu, bo po prostu giną.

 

Wiesz, żeby bakterie mogły się rozmnożyć, to muszą mieć pożywkę. W organizmie trudno znaleźć taką pożywkę, wszystko jest na bieżąco „czyszczone” i „porządkowane” np. przez granulocyty — chyba że organizm jest bardzo osłabiony.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, vpprof napisał:

:D hahaha, no widzisz

 

Czyli znaczy to, że te bakterie nie zagrażają życiu ani zdrowiu, bo po prostu giną.

 

No właśnie, więc... Zrobię to cholerne pranie i nie będę się przejmować że coś tam dotknęłam, zrobię to! 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

A jak się przejmujesz, to włóż gumowe rękawiczki, je wystarczy tylko spłukać, bo do nich bakterie się nie przyczepiają.

 

Ja w nich zmywam, po to, żeby — uwaga — skóra rąk nie miała za często kontaktu z detergentem.

Edytowane przez vpprof

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Teraz, vpprof napisał:

A jak się przejmujesz, to włóż gumowe rękawiczki, je wystarczy tylko spłukać, bo do nich bakterie się nie przyczepiają.

Niestety przy NN to nie będzie dobre rozwiązanie, bo w końcu zacznę wszystko robić w rękawiczkach. Dobrze wiedzieć że z nich się wszystko spłukuje tak na przyszłość, ale walcząc z NN muszę starać się robić normalne rzeczy jak normalni ludzie. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@vpprof @pacjent13 @johnn @Aurora88No i lipa. Zakręcilam  się znowu. Powiedzcie jakie jest prawdopodobieństwo że coś złego się zdarzy. Po krótce: jak już się drugi raz pod rząd wykąpałam to oczywiście ręcznik poprzedni musiałam wyrzucić do prania,  więc nie miałam drugiego, czystego. Naga i mokra wyszłam z łazienki po ręcznik. Muszę stawać na krześle żeby go wziąć bo leży wysoko w górnych półkach. Wzięłam ale wystraszylam się że pobrudzilam krzesło na którym starałam,  bo może niechcący jak schodzilam z niego dotknęłam narządami intymnymi, mimo że skupialam się żeby tego nie zrobić. W końcu już zła na siebie (bo opowiadam tylko końcówkę mego zakręcenia) , myślę że w dupie, krzesło jest czyste! I nagle przypomniałam sobie ze mój mąż często staje butem na to krzesło żeby sobie zawiązać sznurówki. Więc przestałam się bać o krzesło a o to że mogłam wytrzeć się ręcznikiem i czymś się zarazić co mogłoby być na tym krześle. I że ręcznik też już brudny (a to już dziś trzeci recznik). Ale nie chce się temu poddawać i kolejnego ręcznika znowu wrzucać do prania. U nas korzystamy z jednego ręcznika po kąpieli cała rodziną (ja mąż i corka)  więc zostawiłam go w łazience. Boję się teraz, po prostu się boje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×