Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

pacjent13

Użytkownik
  • Zawartość

    102
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Dzięki za słowo wsparcia. W szpitalu byłem trzy lata temu, ale wyszedłem w gorszym stanie. Ciężko mi tam było, stres zrobił swoje. Musiałem się powstrzymywać od wielu natręctw i tam najbardziej nasiliły się te somatyczne objawy. Od lekarzy tylko ciągle słyszałem, że trzeba poczekać aż leki będą działać. Potem przepisywali inne leki i znowu czekanie aż leki będą działać. Po prawie 3 miesiącach miałem już dosyć i sam się wypisałem.
  2. Doszedłem do wniosku, że moje życie jest bezwartościowe. Oprócz tej codziennej udręki nie mam już nic. Tylko walka o sen i odpoczynek. Nawet muzyki sobie nie posłucham, ostatnio coś słuchałem w połowie wakacji. Filmy może ze trzy w tym roku obejrzałem i była to męczarnia przez problemy z koncentracją. Funkcjonuje na tragicznie niskim poziomie.
  3. Nie radzę sobię z powstrzymywaniem się od czynności natrętnych. Mija długi czas i podczas kiedy czuję to napięcie to - nie mogę się w tym czasie zająć innymi normalnymi czynnościami - nie mogę spać - często pojawia się ból brzucha, ciąglę chodzenie do wc i sikanie, pocenie się. Po wielu godzinach i tak muszę wykonać te czynności. Ze snem jest tak, że jak jestem skrajnie wymęczony to zasnę jak normalny człowiek około północy, ale budzę się o 2 czy 3 w nocy i napięcie jest tak duże że czasem mam myśli samobójcze, dochodzę do wniosku że długo tego nie wytrzymam. Biorę leki na natręctwa, przeciwlękowe ale niewiele pomagają. Bardzo się boję efektów ubocznych, które dodatkowo nakręcają poczucie lęku. Kiedyś napiłem się alkoholu to przez kilka godzin byłem przerażony że będę miał upośledzoną koncentrację, równowagę i nie będę sprawny.
  4. Ja próbowałem brać Ketrel 25mg, jedna tabletka na noc. Zaparcie pojawiło się szybko, po kilku dniach to był poród na kiblu i było sporo krwi. Nie mam szczęścia do tych leków, bardzo mocno odczuwam efekty uboczne. A żeby się nie nakręcać nigdy nie czytam ulotki przed nowym lekiem co mi psychiatra zaproponuje.
  5. Mnie za to brakuje dnia żeby się ze wszystkim wyrobić, a robię tylko podstawowe czynności tylko związane z higieną, jedzeniem, toaletą.
  6. Nie wierzę w takie rzeczy, w życie duchowe, reinkarnacje, życie po śmierci. Kiedyś (bardzo dawno temu) czytałem i oglądałem filmy głównie o fizyce, chemii. Interesowałem się astronomią. To jest w większości sprzeczne z nauką. Piszę celowo w "większości" bo są jeszcze rzeczy nieodkryte. Jednak już na tyle zbadane żeby wykluczyć to co napisałem w pierwszym zdaniu. W tym momencie nasze poglądy na temat nerwicy się rozminęły.
  7. Uczucie lęku (nie mylić pojęcia ze strachem*) powstaje w części mózgu niekontrolowanej przez świadomość. Ta część mózgu działa nieprawidłowo, bo jest chora/uszkodzona albo od urodzenia wadliwa. Chyba tylko tyle. *"Strach dotyczy sytuacji, która realnie nam zagraża, wiążę się bardziej z zewnętrzną sytuacją. Natomiast lęk to w większym stopniu nasze wewnętrzne przeżywanie sytuacji, które nie są dla nas realnym zagrożeniem."
  8. Chciałbym tu zacytować wypowiedź pewnego forumowicza z 2018r (o nicku Gość, czyli ktoś niezarejestrowany). " OCD to choroba klasyfikowana wg ICD-10 jako zaburzenie lękowe.Przyczyna lęku nie jest znana.To dogmat.Doszukiwanie się przyczyny jest błędem i mydleniem oczu.Psycholog to nie lekarz a OCD to choroba bardziej ciała niż duszy.Efekt lęku przed bakteriami -obsesja,znajduje ujcie w fizycznej realizacji tego leku- mycie rąk,zmian ubrania czyli w kompulsjach. Jak wspomniałem przyczyny lęku się nie doszukuje ale praprzyczyny tkwią w nierrównowadze neurotransmiterów w mózgu.Głównie serotoniny i kwasu GABA.Czyli przywracając ową równowagę można zmniejszyć skutki lęku w relacji obsesja-kompulsja.Służy do tego kilka leków z grupy SSRI np.fluoksetyna,paroksetyna i inne.Nie znam skutecznej terapii tylko metodami psychologicznymi.Wizyta u lekarza jakim jest psychiatra jest konieczna.To trudna choroba do leczenia.Remisje są incydentalne.Nieleczone farmakologicznie OCD powoduje ekspansję choroby"
  9. Ja np. w wieku 17 do około 21 r.ż. ćwiczyłem siłowo. Przez pewien okres czasu nawet codziennie. A i tak mam nerwicę i depresję. Mam wrażenie że dawałem z siebie wszystko. Byłem bardzo aktywny. Bardzo dbałem o zdrową dietę. Jednak nerwica się nasilała. Potem kiedy już musiałem sięgnąć po fachową pomoc psychiatryczną i psychologiczną również dawałem z siebie wszystko. Jeden psycholog mnie pochwalił, że widzi jak bardzo się staram. Szukałem sobie różnych hobby i zajęć. Dużo jeździłem rowerem. Wychodziłrm z domu, przebywałem wśród ludzi. Nawet odnowiłem kontakty z ludźmi z podstawówki. Dopiero teraz będąc przed 40 osiadłem na mieliźnie i nie mam ochoty i motywacji. Przeliczyłem się. Nie pokonam swoich ograniczeń. Siedzę na forum i tylko użalam się nad sobą. Kiedyś było wszystko lepsze, bo przede wszysykim miałem nadzieję że da się jeszcze coś naprawić. Ale może jeszcze tli się płomyk nadzei, skoro siedzę na forum i cokolwiek piszę. Mógłbym przecież nie czytać i nic nie pisać na forum.
  10. Dzisiaj na przykład coś się stało z pompą wody, że leci pomarańczowo-rdzawa woda. Prania nie zrobię. Umyję się, ale będę śmierdział rdzą. Czasem nie ma ciepłej wody, jest tylko zimna. Czasami jest niskie ciśnienie, ledwie idzie woda. Ja nie muszę się starać z wymyślaniem jakiś treningów typu epspozycja-zapobieganie natręctwom. Jakoś te trudne warunki nie pomagają walczyć z nerwicą, mimo że terapeuci uważają że to jedyna słuszna droga żeby powstrzymać rozwój nerwicy.
  11. Kwetiapina jest bardzo zła na jelita. Ja po tygodniu odstawiłem , bo myślałem że umrę od zaparcia. Stan podgorączkowy, bardzo się pociłem i śmierdziałem. Nie wiem, ale miałem wrażenie ża mój organizm jest zatruty. Im jestem starszy tym bardziej odczuwam wszystkie skutki uboczne leków. Może i jakoś leczą umysł ale wyniszczają resztę.
  12. Mnie się tak zdarzyło że była awaria i nie było wody. Wyszedłem z prysznica wytarłem się się do sucha. Potem leżałem na wersalce i absolutnie nic nie mogłem innego robić, czekałem aż się to skończy (znaczy się naprawią wszystko). Kiedy przyszła noc zasnąłem na godzinę, po czym znowu do rana siedziałem i czekałem. Przez dwie doby spałem tylko tą jedną godzinę. Nic nie jadłem i prawie nie piłem, żeby nie korzystać z toalety. Kiedy wszystko wróciło do normalności i woda już była, zacząłem nadrabiać "straty". Czyli musiałem wszystko wyprać, wymienić koce/narzuty, poduszki. Myłem się po tym o wiele dłużej niż zwykle. Przez kolejne dni myłem się o wiele częściej i dłużej niż zwykle, jakby z obawy że zawsze muszę być przygotowany na kolejną awarię. Żeby było tego mało, unikałem absolutnie wszystkich czynności żeby się nie brudzić i nie pocić. I jeszcze miałem bardzo ciężkie noce, przerywany sen, koszmary, nadmierna potliwość. Taki był "pierwszy raz". Sytuacji, kiedy byłem zmuszony do nie-umycia się przez jakieś czynniki zewnętrzne było kilka, za każdym razem wychodziłem z nich jeszcze bardziej "poobijany" psychicznie i z jeszcze bardziej nasilonymi natręctwami. Oprócz tego mam problemy ze snem, z bólami brzucha szczególnie w nocy. Może dlatego teraz już prawie tylko siedzę w domu i unikam wszystkiego. I ktoś mi powie potem: "zrezygnuj z natręctw".... to jak kopnąć leżącego.
  13. Zdarzyło Ci się tak, że z jakiś powodów nie mogłeś wziąć prysznica, lub zacząłeś ale coś sie wydarzyło że musiałeś przerwać i wyjść z kabiny niedomyty?
  14. Nie jest sam w tym spier-do-l-eniu. Taki był początek końca mojej nauki w szkole przy siedzeniu przy książkach. Nerwica też mi zabiera wszystko na czym mi zależy.
  15. Dlaczego żart ? Przecież nn w dużym nasileniu uniemożliwia normalne funkcjonowanie. Ja przez nerwicę szkoły nie ukończyłem i tym bardziej nigdy nie pracowałem. Nawet napisanie tego posta zajmuje mi o wiele więcej czasu niż normalnej osobie. Na nerwicę natręctw jak najbardziej można dostać rentę, na pewno w Polsce i w Anglii tak jest.
×