Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

11 godzin temu, ROGVELD napisał:

No czasami śmieszne mam myśli, po prostu niewyobrażalne dla normalnego człowieka, np:

1. Ktoś wszedł pod auto i muszę sprawdzić zanim ruszę.

2. Muszę nagrać gdy włączam się do ruchu, każdy zakręt w mieście, bo myślę że ktoś może wleciec mi w tym samochodu.

3. Idąc gdzieś, rozmawiając z kimś (szczególnie na koniec) najlepiej nagrac potajemnie to żeby nikt mi nie zarzucił że coś komuś mogłem zrobić.

 

Przecież to jest aż śmieszne ale muszę tak robić :D

Wcale nie śmieszne. Ja za to jak w chodziłam do auta i naciskalam sprzęgło i hamulec zanim włączyłam silnik to samochód często przy tym lekko się ruszył, logiczne. I wtedy musiałam wyjść i sprawdzić czy pod autem nikogo nie ma. Czy w tym czasie już kogoś nie potracilam.  Wsiadalam, naciskalam pedały.... I znowu to samo :) na szczęście z jazda u mnie już prawie normalnie. A co do tego że ktoś może wylecieć Ci pod samochód. Ja też się tego bałam, nawet jak jechałam droga ekspresowa. Pamiętaj, że jak jedziesz i ktoś wpadnie pod samochód to nie ma możliwości żebyś tego nie usłyszał, tego huku, nie poczuł że coś uderzyłes, na samochodzie też musiały by być poważne ślady. Po uderzeniu człowieka nie ma możliwości żeby  np. Maska była nie naruszona, bez wgięć. Wiem że prosto się mówi, ale mi to trochę pomogło. Nie jest też tak że teraz już w ogóle nie mam tych myśli. Owszem, mam. Ale teraz już im się nie poddaje prawie nigdy. Jak w czasie jazdy wystraszylam się że kogoś potracilam, to powtarzam sobie w glowie: "nic nie słyszałam, nic nie widziałam" . I prawie zawsze mogę jechać dalej. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, take napisał:

Ja mam obłęd związany z możliwością zakażenia. Przez to mogę mieć obawy dotyczące pójścia na oddział dzienny. Nie podoba mi się to, że trzeba tam zmieniać obuwie. Te objawy OCD są dla mnie bardzo logiczne. Na butach może być np. pozostałość psich czy ptasich odchodów, w której żyją jakieś chorobotwórcze drobnoustroje czy wirusy.

OK, w takim razie co by było jakby nie zmieniało się obuwia? Czy tych potencjalnych wirusów nie przynosiło by się więcej na tych butach, w których wszyscy chodzili na zewnątrz? Wiesz, ja potrafię w butach, w których byłam na dworzu chodzić po domu, a mam córkę. I jak do tad ani mąż, ani córka, ani ja od tego nie zachorowalismy. Poza tym. Buty w których chodzę po dworzu stoją w wejściu na dywaniku. Ten dywanik odkurzam tym samym odkurzacze, którym potem odkurzam kanapę na której siedzimy. Z tej kanapy jak coś mi spadnie na nią to też jem. I nic się nie dzieje. Mi w obawie przed wirusami pomogło też coś, co przeczytałam tu na forum. Ilość wirusów które można przenieść np. Dotykając czegoś gdzie one są, jest minimalna. I te wirusy czy bakterie szybko ginąl bez pożywki. Wiem że łatwo się pisze, bo ja mam inne leki a tego akurat się nie boje, ale pomysl o tym co Ci napisałam, i o tym że nadal żyje :) a małe dzieci barwiące się w piaskownicy? One dopiero przynoszą do domu w cholere wirusów i bakterii. I też żyją :) j ich rodzice też. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
54 minuty temu, Forumtylko napisał:

Wcale nie śmieszne. Ja za to jak w chodziłam do auta i naciskalam sprzęgło i hamulec zanim włączyłam silnik to samochód często przy tym lekko się ruszył, logiczne. I wtedy musiałam wyjść i sprawdzić czy pod autem nikogo nie ma. Czy w tym czasie już kogoś nie potracilam.  Wsiadalam, naciskalam pedały.... I znowu to samo 🙂 na szczęście z jazda u mnie już prawie normalnie. A co do tego że ktoś może wylecieć Ci pod samochód. Ja też się tego bałam, nawet jak jechałam droga ekspresowa. Pamiętaj, że jak jedziesz i ktoś wpadnie pod samochód to nie ma możliwości żebyś tego nie usłyszał, tego huku, nie poczuł że coś uderzyłes, na samochodzie też musiały by być poważne ślady. Po uderzeniu człowieka nie ma możliwości żeby  np. Maska była nie naruszona, bez wgięć. Wiem że prosto się mówi, ale mi to trochę pomogło. Nie jest też tak że teraz już w ogóle nie mam tych myśli. Owszem, mam. Ale teraz już im się nie poddaje prawie nigdy. Jak w czasie jazdy wystraszylam się że kogoś potracilam, to powtarzam sobie w glowie: "nic nie słyszałam, nic nie widziałam" . I prawie zawsze mogę jechać dalej. 

 

Niby tak ale w głowie to inaczej się odbywa :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W świetle tych wszystkich natręctw które Cię męczą o których wcześniej pisałaś to te dotyczące obuwia są nielogiczne. Na butach jednak jest sporo syfu i osoby bez nerwicy dbają o zmianę butów i czyszczenie podłogi. 

Ale... w nerwicy dużo jest takich sprzeczności. Ja też mam wiele rzeczy takich czynności które wykonuję nie dbając o higienę, właśnie takich że osoba "zdrowa" by się zdziwiła że jestem takim syfem w podejściu do tych rzeczy. Chyba nawet się wstydzę je opisywać, dotyczą miejsc intymnych oraz zachowań seksualnych jakie robię z żoną. 

Co do bakterii paciorkowca co powoduje OCD. Podobno na antybiotyki szybko się uodparnia i nie ma skutecznej metody. Czytałem że trzeba zapobiegać nawrotom, dbać o higienę,  myć ręce i takie tam oczywistości

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@ROGVELD wiem że w głowie to się inaczej odbywa, bo jak byłam w gorszym stanie to też ciężko mi było to sobie przetłumaczyć. Ale próbuj! Niech na początku uda się raz! 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
7 godzin temu, pacjent13 napisał:

 

Ale... w nerwicy dużo jest takich sprzeczności. Ja też mam wiele rzeczy takich czynności które wykonuję nie dbając o higienę, właśnie takich że osoba "zdrowa" by się zdziwiła że jestem takim syfem w podejściu do tych rzeczy. Chyba nawet się wstydzę je opisywać, dotyczą miejsc intymnych oraz zachowań seksualnych jakie robię z żoną. 

 

Ja też czasem wstydzę się mówić o jakichś rzeczach, ale.... Jeżeli ma mi to pomoc to mam to w dupie i wykladam kawę na ławę. A co do zachowań seksualnych. Skoro z żoną,  i obojgu Wam odpowiada,  to jest ok! 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zdarzało mi się jeść to, co spadło na ziemię w ostatnim czasie. Mimo bardzo dużych obsesji związanych z możliwością zakażenia!

 

Ale dotykać komputera po dotknięciu pilota od telewizora to raczej się boję. Ze względu na księgi religii monoteistycznych boję się wieprzowiny, a piloty od telewizora raczej dotykały osoby, które jadły wieprzowinę. Mam lęk przed mięsem świni. Założyć plecak na plecy - to dopiero jest dla mnie wyzwanie! Plecak zwykle kładzie się na ziemi, jak chodziłem do gimnazjum, liceum czy może i nawet na studia nie myślałem o tym, że może dojść do zakażenia... Gdyby ten rodzaj natręctw pojawił się wcześniej, to może moje wykształcenie byłoby wyraźnie niższe? 

 

Psa czy kota na łóżku bym raczej nie zniósł, musiałbym umyć mydłem te jego części, na których było zwierzątko. Jak radzą sobie z możliwością zakażenia osoby, które mają małe dzieci? Muszą np. je przewijać. Ale przed i po przewijaniu można się umyć. Co zrobić, kiedy dziecko raczkuje po podłodze? Mogę się bać, że od tego zakazi się i umrze. Mogę myśleć, że jeżeli dotknę ręki czy ubrania dziecka, które tarzało się po podłodze, to dojdzie do zakażenia i umrę...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@take ja dostałam NN jak moja córka miała 5 lat więc nie wiem jak to jest z maluszkami i NN, za to wiem że teraz właśnie przez NN raczej nie byłabym w stanie prawidłowo zająć się noworodkiem i niemowlęciem. Z drugiej strony właśnie dzieci mogą nam pokazać jak to jest z tym potencjalnym zakażeniem. Chodzą po dworzu, bawią się w piaskownicy, dotykają różnych rzeczy które znalazły na dworzu.... I co? I nic się kurde nie dzieje.... Czasem myślę właśnie o dzieciach i o tym że one się nie zastanawiają nad tym czy coś jest brudne czy nie i nic się nie dzieje! 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie mam dzieci, kompulsje mam od ok. 7 - 12 r. ż. Natręctwa związane z zakażeniem pojawiły się od ok. 22 r. ż., a może i później. Mam około 28 lat i chciałbym jak najszybciej spłodzić potomstwo, uważam, że to niedobrze, jeżeli rodzice nie są młodzi. 

 

Spośród zaburzeń, które miałem zdiagnozowane, to chyba ZOK najbardziej mi dało w kość (bo jest nieprzyjemne), nie asperger, schizotypia. Jakieś 9 miesięcy temu nie brałem prysznica przez ponad 70 dni i w ogóle mi to nie przeszkadzało, mimo tego, że miałem wyraźny lęk przed możliwością zakażenia. Mycie się zawsze było dla mnie problemem. Dbanie o higienę to moja bardzo słaba strona, także wtedy, gdy mam natręctwa związane z zakażeniem.

Edytowane przez take

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@take w NN tak jest ze jedne sytuacje powodują lęk a paradoksalnie w innych zachowujemy się normalnie. Ja np. Strasznie bałam się moczu i ogromnie uważałam w toalecie żeby przypadkiem na ubranie mi nic nie kapnęło, a w pracy nie miałam problemu z tym, że koledzy po wyjściu z toalety po siku nie myja rąk i dają mi "cześć" lub robią kawę. Zastanawia mnie natomiast co spowodowało u Ciebie brak prysznica przez taki czas. Czy pracowałeś wtedy, czy byłeś w domu? Nie miales wtedy słabszego okresu? Rozumiem Twoja chęć do poczęcia potomstwa, ale jak na mężczyznę to spoko, masz jeszcze dużo czasu :) czy Twoje zaburzenia nie wpływają na zawieranie związku i trwania w nim? Faktycznie bardzo szybko miałeś zdiagnozowane NN, pewnie pozostałe zaburzenia też? A leki jakoś Ci pomagają? Mi w NN pomagają trochę ale przede wszystkim terapia. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gdy się rodziłem, to mój ojciec miał ok. 21,5 roku. Ja mam ok. 28 obecnie. Szkoda, że jeżeli zostanę ojcem, to nie tak młodym.

 

Kiedy nie brałem prysznica przez ponad dwa miesiące, chodziłem do pracy wykonywanej samodzielnie, gdzie nie było współpracowników, którym ewentualnie mogłoby przeszkadzać, że się nie myję. U mnie jest stale niedobrze psychicznie. Tak od kilku lat. 

 

Nigdy nie byłem w związku, nie interesuje mnie przygodny seks i samo posiadanie dziewczyny, chcę mieć żonę i dzieci w jak najmłodszym wieku. Zespół Aspergera zdiagnozowali mi w wieku 17 lat (mniej więcej w tym samym czasie, co ZOK), zaburzenia schizotypowe w wieku 23 lat. Czy leki coś mi pomagają? Możliwe, ale wciąż jest naprawdę źle. Terapii zbyt dużo nie miałem. Trzy razy byłem na oddziale dziennym. Czasem miałem spotkania z psychologiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@take a może warto pomyśleć o terapii długoterminowej? Ja uważałam że leki działają cuda dopóki nie poszłam na terapię. Chodzę już ponad 5 lat. I jeszcze trochę przede mną. Ale ile dzięki terapii zmieniło się we mnie, w moim postrzeganiu siebie i świata, w rozpoznawaniu tego co czuje.... To jest dopiero krok milowy w walce z chorobą. Pomyśl, warto spróbować wszystkiego żeby żyło się lepiej... 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jakie znacie dobre leki uspakajajce, na nerwice ale nie natręctw?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@ROGVELD leki uspokajające raczej Ci nie pomogą. Po pierwsze dostępne bez recepty to,  jak dla mnie,  nic nie dają. Po drugie, żeby były silniejsze to konieczna jest wizyta u psychiatry. Ja ostatnio miałam przepisane coś z grupy benzodiazepin i powiem szczerze,  że efekt był chwilowy, ale problem i tak trzeba było rozwiązać, w czym wcale nie pomogły. A poza tym brałam je raptem tydzień, może 1,5 tygodnia, bo takie leki silnie uzależniają. Szczerze polecam wizytę u psychiatry i psychoterapię. Ja już jeżdżę bez problemu, i wiem że najbardziej dojść do siebie pomogła mi psychoterapia. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Samo gadanie lekarza nie zmieni mi myślenia. Już mam tak to w głowie wbite, że pewne czynności muszę zrobić. 

Nawet od jakiegoś czasu idąc ulica, idac do sklepu muszę mieć włączoną kamerę w telefonie aby mieć dowód w razie w, gdyby mogłoby się coś stać. 

Naprawdę śmieszne. Nagrywam lusterka w aucie jadąc, czy ktoś mnie nie mija z lewej czy prawej, bo boję się, że mogę mu zajechać droga lub wpaść w niego i spowodować wypadek.

Żenua 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×