Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
KarolciiaM

Przyszła teściowa

Rekomendowane odpowiedzi

Witam wszystkich serdecznie! Pierwszy raz piszę o moim problemie na forum.. Nadszedł czas na to, aby podzielić się z Wami niecodzienną sytuacją i usłyszeć obiektywne opinie! 🙂 z góry bardzo Wam dziękuję.

Borykam się z problemem akceptacji mojej przyszłej, toksycznej teściowej ... Z moim narzeczonym jestem od przeszło dwóch lat, ale znamy się dłużej. Nigdy nie narzekałam na ukochanego, ponieważ jest wspaniałym człowiekiem, partnerem, przyjacielem. Praktycznie był dla mnie człowiekiem bez wad...dopóki nie zauważyłam problemu, jakim jest relacja pomiędzy narzeczonym a jego mamą. Zauważyłam, że jego matka traktuje go jak partnera, któremu powierza tajemnice, wszystkie plotki, dzwonią do siebie 3-5 razy dziennie, a nawet częściej! Oprócz tego matka wypisuje do niego z każdą pierdołą kilka razy dziennie . Spotykają się nieco rzadziej, bo teściowa mieszka za granicą. Spędzaliśmy u niej i jej męża całe wakacje 2018 i 2017, ponieważ pracowaliśmy za granicą sezonowo. Problem zaczęłam zauważać dopiero w te wakacje. Narzeczony nie okazywał mi praktycznie uczuć przy matce, ale jej za to tak... I to w obrzydliwy dla mnie sposób. Masowal jej plecy, przytulał... A jeśli mnie przytulił, za chwilę powtarzał tą czynność z nią, jak obdarował mnie komplementem, za chwilę mówił jej podobny komplement. Dając mi buziaka w czoło, za chwilę dawał mamie. A ona cieszyła się jak głupia. Sama pytała się go jak w tym wygląda, chciała żeby pomagał jej przy wyborze ubrań, publicznie mówiła mu, żeby ją przytulił albo pocałował. Przy mnie robiła to wielokrotnie. 😥 Na zakupach mój partner miał dylemat z którą z nas pójść do sklepu, zazwyczaj dłużej doradzał mamie bo prosiła go o inne kolory bluzek czy rozmiary. Po centrum handlowym szliśmy pod rękę w trójkę... Ja, on i jego matka.. W każdym sklepie chodził za mamą, nosił jej kurtkę, siatki itp.. A ona szczęśliwa. Cały czas mówi do mojego narzeczonego zdrobniale, za każdym razem mu się żali, prosi go o wiele rzeczy. Wszystkie sprawy mój narzeczony załatwia za nią, jak przyjeżdża ją odwiedzić robi jej remont w mieszkaniu, jeździ na zakupy itp. Kobieta ma 50 lat, ma męża, drugiego syna i jest zdrowa. Chodź według mnie niekoniecznie. Widzi, że publicznie nie okkazujemy sobie uczuć, więc ona nadrabia za mnie :D jest to okropnie żałosne... I odrzucające. Dodam, że mój narzeczony chce sprawić, żeby mamusia czuła się przez cały czas szczęśliwa, ale nie zauważa, że niektóre rzeczy ranią mnie... Chociażby kwestie przyszłego ślubu. Słuchajcie! Jeden dzień po zaręcznach matka wysłała mu listę gości, listę sal weselnych, a tydzień później dzwoniła do jednej sali i pytała o wolne terminy, po czym stwierdziła, że jeden dla niej jest idealny.. Kiedy narzeczony dodał zdjęcie ze mną, z opisem' z najwspanialszą kobietą pod słońcem', mina matki.... Była nie do opisania. Mój narzeczony uważa, że ona chce tylko pomóc, mówił, że mam obsesję i że strasznie go obraziłam i nie wybaczy mi tego do końca życia! Tego, że mam zdrowy pogląd na tą sytuację... Byłam u Pani psycholog, żeby się poradzić co zrobić w takiej sytuacji i jak wytłumaczyć mojemu ukochanemu, że on ma problem, a nie ja... Ale nie otrzymałam satysfakcjonującej odpowiedzi. 

Proszę Was o rady.. 😥 😟 😢 

 

 

Edytowane przez KarolciiaM

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To nie z twoją przyszłą teściową jest problem, tylko z narzeczonym, który ma problem z wyznaczeniem granic. Ale nie łudź się, ten typ tak ma. Nie zmienisz go. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

15 godzin temu, KarolciiaM napisał:

Mój narzeczony uważa, że ona chce tylko pomóc, mówił, że mam obsesję i że strasznie go obraziłam i nie wybaczy mi tego do końca życia!

Po przeczytaniu tego zdania wyobraziłem sobie taką oto absurdalną sytuację: jesteś w zaawansowanej ciąży, zaczyna się akcja porodowa, narzeczony zabiera Cię do szpitala... a tu dzwoni mamusia z żalem, że syn zapomniał ją zawieźć do dentysty... i on to robi, zamiast być wtedy przy Tobie!:classic_blink: A później może jeszcze pojawiają się pretensje "Jak mogłaś rodzić akurat wtedy, gdy mamusia miała od dawna umówioną wizytę? Nie wybaczymy ci tego do końca życia!" :classic_blink:
Czy to moja wyobraźnia jest bardzo bujna, czy jednak ten absurdalny scenariusz jest całkiem prawdopodobny?

Wygląda na to, jakby w tej rodzinie były zaburzone relacje. Narzeczony jest "całym światem" własnej matki; ona mu wyznaczyła taką rolę, a on w tę rolę chętnie wchodzi. Skoro matka kocha bezwarunkowo, a o miłość narzeczonej trzeba zadbać, postarać się, to wybiera miłość "łatwiejszą" do osiągnięcia.:classic_huh: A to nie wróży najlepiej dla Waszego przyszłego małżeństwa. Bo prawdopodobnie czułabyś się w nim jako "ta druga".
Sytuacja jest również o tyle skomplikowana, że jeśli tylko z Twojej inicjatywy miałaby nastąpić zmiana w narzeczonym... to tak na prawdę mu matkujesz, zastępujesz mamusię, a on w dalszym ciągu jest stroną bierną, która tylko reaguje na działania bliskich mu kobiet.😒

Wydaje mi się, że w tej sytuacji najlepszym wyjściem byłaby szczera rozmowa, w której powiedziałabyś mu np.:
- że się wahasz, czy za niego wyjść, bo nie czujesz się dość bezpieczna w tej relacji, bo nie masz pewności czy on jednak nie będzie wybierał matki, zamiast własnej żony, a nie chcesz "zostać na lodzie";
- że nie podoba Ci się to, gdy on okazując czułość najpierw matce, a później Tobie, zdaje się szukać u niej aprobaty, czy może tę czułość okazać;
- że chcesz wraz z nim podejmować ważne dla Was decyzje, a nie wraz z jego matką, bo z nim chciałabyś dzielić życie.
Im mniej w tej rozmowie byłoby obwiniania, oskarżeń, pretensji ataków personalnych, a więcej o tym, jak się czujesz w tej sytuacji, tym większa szansa na to, że Twoje słowa dają mu do myślenia.
Obawiam się, że w tej rozmowie musiało by paść z Twoje strony stwierdzenie, że bierzesz pod uwagę rozstanie i zerwanie zaręczyn, bo nie czujesz się w takim związku bezpiecznie. Przy czym nie chodzi o to, by to był szantaż i/lub blefowanie; bo tak radykalne "cięcie" może ostatecznie być "najmniejszym złem" dla Ciebie. Bo lepiej przekonać się teraz, czy możesz liczyć na narzeczonego, niż trwać ileś lat w małżeństwie w poczuciu bycia "mniej ważną".:classic_wacko:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×