Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Pawełkk

Czy ktos kto był 7 razy hospitalizowany ma szanse na zwiazek z piekna kobietą?

Rekomendowane odpowiedzi

Witam. 

Byłem w podstawówce cały rok psychiatryku, wtedy mialem nerwice natrectw tylko. Potem skonczylem gimnazjum, liceum, zdalem mature i dostalem sie na studia, niestety ze studiów wylecialem z powodu nawrotu choroby(odstawiłem anafranil). Po rezygnacji ze studiów zaczołem brac wenlaflaksyne(75 mg) na nerwice natrectw, problem w tym ze wlasnie super mi na nie pomagala... pisze problem bo ja ją zaczolem odstawiac... odstawialem ja kilkanascie razy(to nie zart) za kazdym odstawieniem mialem pogorszenie totalne nerwicy natrectw, mialem tyle natrectw ze szkoda gadac. Gdy tak jakos przy ok. dziesiatym odstawieniu natrectwa sie nasiliły musiałem byc hospitalizowany, trafilem do szpitala na ok miesiac, potem po ok 3 miesiacach znowu bo odstawilem wenlaflaksyne i tak w sumie szesc razy pod rzad w ciagu ok 2 lat byłem hospitalizowany. 

Podczas trzeciej hospitalizacji lekarka powiedziala mi ze musi mi wpisac zaburzenie psychotyczne zeby miec refundacje na leczenie bo na nerwice bylo tylko miesiac a na jakies psychotyczne 2,5 miesiaca wiec lepiej mnie dluzej potrzymac zebym znowu do szpitala nie wrocil(nie zgadzalem sie na to ale nie mailem nic do gadania...), wpisala mi zaburzenia shizotypowe jednak dluzsza hospitalizacja nic nie dala bo znowu odstawialem wenle, za kazdym razem przed tym jak trafialem do szpitala. Problem w tym ze oni w szpitalu tez mi odstawili wenle bo powiedzieli ze jak jej nie biore to dadza mi cos innego ale ja nie chcialem ale coz bylem hospitalizowany przymusowo to nie mialem nic do gadania... No i wtedy zaczela sie jazda bo przezylem takie zalamanie nerwowe ze szkoda gadac, w sumie i tak sam ja odstawialem w domu ale mniejsza z tym, podczas chyba czwartej hospitalizacji pojawily sie objawy negatywne, nie wiem czy to juz shizofrenia prosta ale uwazam ze mam objawy negatywne, w szpitalu mi tak mowili tez ze to objawy negatywne jednak teraz inni lekarze mowia ze niekoniecznie je mam ale to moze dlatego ze sie wyleczylem... Problem w tym ze w papierach rozwineli mi zaburzenia shizotypowe na shizofrenia paranoidalna ale dlaczego nie prosta skoro mialem tylko negatywy co? W sumie byłem 6 razy hospitalizowany pod rzad w ciagu 2 lat i ten jeden raz w podstawówce. 

Pytanie czy jak chce sie zwiazac z jakas kobieta to czy jak sie dowie ze tyle razy bylem w szpitalu to czy mnie nie zostawi jak jakiegos najgorszego idiote i niedorobienca co? Jak na to patrza kobiety? Powinienem szukac kobiety czy sobie odpuscic? 

Teraz od 5 lub 6 lat biore leki i jest ok, pracuje na wolnym rynku, wczesniej sie uczylem, zamierzam isc znowu na studia, generalnie funkcjonuje w miare dobrze tylko nie mam zbyt wielu znajomych bo ze starymi nie mam kontaktu i nie chce sie spotykać(wiedza o mojej chorobie). Genetalnie funkcjonuje ok, z natrectwami sobie super radze, jestem tylko troche rozdrazniony na punkcie rodzicow i mam te objawy negatywne(brak motywacji, oslabienie i lenistwo) ale tak to jest w miare super. 

Załużmy że sie jednak nadaje do malzenstwa to czy kobieta mnie nie zostawi jak sie dowie ze tyle razy bylem w szpitalu? Tylko nie piszcie cos w stylu, ze milosc wszystko wybaczy itp. tylko chce realnej odpowiedzi ok? 

Czy jest ktos z was w zwiazku z piekna i normalna kobieta i byl kilka razy chospitalizowany? 

Pozdrawiam. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wg mnie sam fakt kilkukrotnej hospitalizacji w szpitalu psychiatrycznym jest mniej istotny dla potencjalnej partnerki, niż to, w jaki sposób  żyjesz i funkcjonujesz. A wygląda to tak:

22 godziny temu, Pawełkk napisał:

Teraz od 5 lub 6 lat biore leki i jest ok, pracuje na wolnym rynku, wczesniej sie uczylem, zamierzam isc znowu na studia, generalnie funkcjonuje w miare dobrze tylko nie mam zbyt wielu znajomych bo ze starymi nie mam kontaktu i nie chce sie spotykać(wiedza o mojej chorobie). Genetalnie funkcjonuje ok, z natrectwami sobie super radze, jestem tylko troche rozdrazniony na punkcie rodzicow i mam te objawy negatywne(brak motywacji, oslabienie i lenistwo) ale tak to jest w miare super. 

Czyli pracujesz (a co za tym idzie, chyba jesteś samodzielny finansowo?), masz plany na przyszłość, opanowałeś natręctwa, już nie odstawiasz leków, które pomagają Ci funkcjonować. Może nie ciągnie Cię zbyt mocno do znajomości i czasem brakuje Ci motywacji, nieraz ogarnia Cię lenistwo, ale raczej nie są to sprawy, których nie dałoby się poprawić.

Natomiast bardzo odpychający dla niektórych kobiet z pewnością będzie Twój upór przy tym, by kobieta musiała być piękna (masz na myśli powierzchowną urodę?). Bo potencjalna partnerka może sobie pomyśleć: "aha, czyli teraz, gdy jestem piękna, to ze mną jest, ale jeśli moja uroda przeminie wraz z wiekiem czy chorobą, to gość mnie <<wymieni na piękniejszy model>>?".:classic_blink:

Twoje skupienie na kobiecym pięknie raz: że może świadczyć o tym, że chcesz się na kobiecie dowartościować, dwa: sugeruje instrumentalne traktowanie kobiet, trzy: nie wystawia Tobie dobrego świadectwa, gdy sam obawiasz się odrzucenia z tytułu hospitalizacji w szpitalu psychiatrycznym, a jednocześnie dyskryminujesz kobiety z powodu ich urody.:classic_wacko:
Sam sobie wyrządzasz szkodę takim zafiksowaniem, bo możesz nie dostrzec jakiejś interesującej kobiety, z którą świetnie się będziecie rozumieli, z którą moglibyście stworzyć szczęśliwy związek, tylko dlatego, że ona nie będzie wyglądała "jak z okładki".

Reasumując: prędzej zrazisz potencjalną partnerkę własnym podejściem, niewłaściwym traktowaniem jej, niż tym, że byłeś hospitalizowany.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zle mnie rozumiesz, liczy sie dla mnie piekno wewnetrzne tak samo jak zewnetrzne, wlasciwie to ze soba wspolgraja te dwie rzeczy, mam namysli piekno jako calosc... pisze tylko tak bo jak widze niektorych facetow jakie maja do kitu kobiety to az sie dziwie, chcociaz ja sam jestem do kitu takze w sumie nie powinienem tego mowic ale to chyba dobrze ze stawiam sobie wysokie wymagania co nie? 

Co do znajomych to mnie bardzo do nich ciagnie tylko na razie mam ich malo niestety... 

Ale prosze napisz na powaznie a nie pocieszaj mnie jak kobieta moze zareagowac na to ze bylem tyle razy hospitalizowany, wole uslyszec najgorsza prawde...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość myślący91

To zacznij jeść leki cały czas i przestań wypisywać głupoty. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jakie głupoty, leki biore ale przeszłosci nie zmienie... 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

nic ci nie wyjdzie.tu selskcji dokonuje rozum owej dziewczyny.jeżeli dziewczyna wie że miałeś do czynienia z psychiatrią automatycznie zapalą jej się czerwone lampki ostrzegawcze i nie będzie już skłonna być z tobą co ma fundamentalny wpływ na to czy sie w tobie zakocha czy nie.będzie traktować cie jak głupka i nie będzie chciała być z tobą bo ma rozum i kalkuluje.a jak to ci nigdy nie wyjdzie to jedyne co ci wyjdzie ( filmowo) zawracać i napisać owej dziewczynie "jestem trędowaty-uciekaj!!!!" po pierwszych przejawach olewatorstwa ze strony owej dziewczyny.możesz też użyć ostrzejszego sformułowania-co ci fantazja podsunie za co dostaniesz conajwyżej zielone światło.

Edytowane przez nieboszczyk

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość myślący91
Napisano (edytowane)

Poza tym czy ona musi wiedzieć o tym że byłeś tyle razy w szpitalu ?

I myślę że jak dziewczyna jest ciebie warta to zrozumie twoją chorobę i pobyty w szpitalu. 

Edytowane przez myślący91

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Teraz, myślący91 napisał:

Poza tym czy ona musi wiedzieć o tym że byłeś tyle razy w szpitalu ?

Nie mam jeszcze dziewczyny ale jak bede mial to musze powiedziec prawde inaczej takie malzenstwo moze byc uniewaznione... Ale to przeciez przez to ze nie bralem leków wiec moze zrozumie? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość myślący91

Skoro twierdzisz że dziewczyna ma unieważnić z tobą związek ze względu na to że byłeś w szpitalu, to pomyśl sam co to może być za kobieta ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

autorze to zalezy od tej dziewczyny,tak mysle.

dla jednej to nie problem

inna moze sie wystraszyc

ale masz racje,uwazam ze szczerosc najwazniejsza i nie powinienes tego ukrywac ,jednoczesnie zaznaczajac ze od kilku lat,swietnie sobie radzisz

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
21 godzin temu, Pawełkk napisał:

Zle mnie rozumiesz, liczy sie dla mnie piekno wewnetrzne tak samo jak zewnetrzne, wlasciwie to ze soba wspolgraja te dwie rzeczy, mam namysli piekno jako calosc... pisze tylko tak bo jak widze niektorych facetow jakie maja do kitu kobiety to az sie dziwie, chcociaz ja sam jestem do kitu takze w sumie nie powinienem tego mowic ale to chyba dobrze ze stawiam sobie wysokie wymagania co nie? 

Co do znajomych to mnie bardzo do nich ciagnie tylko na razie mam ich malo niestety... 

Ale prosze napisz na powaznie a nie pocieszaj mnie jak kobieta moze zareagowac na to ze bylem tyle razy hospitalizowany, wole uslyszec najgorsza prawde...

1. Możliwie, że mylnie odebrałem to co napisałeś o kobiecym pięknie. Ale skoro ja tak to odebrałem, to czy inni nie mogli podobnie?
2. Yyyy na jakiej podstawie stwierdzasz, że niektórzy faceci mają "kobiety do kitu"? Najwidoczniej dla tych facetów te kobiety do kitu nie są, skoro z nimi są. ;)
3. W jakim celu stawiasz sobie wysokie wymagania?
4. Nie zamierzałem Cię pocieszać. ;) Napisałem tylko o tym, jak to widzę.
Jak kobiety mogą zareagować na wiadomość o Twoich hospitalizacjach? Jedne mogą się wystraszyć, a inne mogą dopytywać o to, co te hospitalizacje dla Ciebie znaczą.
Jeśli powiesz coś w stylu "byłem hospitalizowany i to mi dało wiele, bo mi tam pomogli, nareszcie tak dobrali mi leki, że mogę dobrze funkcjonować" - takie ujęcie hospitalizacji może wywrzeć pozytywne wrażenie na kobiecie. Bo pokazuje, że nie chcesz tkwić w stanie fatalnego funkcjonowania, pozwalasz sobie pomóc, nie poddajesz się chorobie, chcesz z nią wygrać i normalnie żyć.

Jednocześnie nie sądzę, by opowiadanie takich faktów z własnego życia na początkowym etapie znajomości było korzystne (bo taka wiedza może przytłoczyć, a i niektórzy ludzie mają dziwne podejście do chorób psychicznych). Po prostu chodzi o to, by najpierw dać się poznać jako normalnie żyjący facet, a dopiero z czasem uświadomić ją, że żyjesz w taki sposób m.in. dzięki tym hospitalizacjom.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, Gods Top 10 napisał:

Po prostu chodzi o to, by najpierw dać się poznać jako normalnie żyjący facet, a dopiero z czasem uświadomić ją, że żyjesz w taki sposób m.in. dzięki tym hospitalizacjom.

Czyli tak jak mówię - kłam. Udawaj normalnego faceta. My nie jesteśmy normalni i musimy udawać i kłamać, by zdobyć ładną kobietę. Kobiety mają łatwiej, bo mężczyźnie nie będzie przeszkadzać, że jego dziewczyna ma problemy psychiczne - przynajmniej na początku (jeszcze poczuje dumę, że może się nią zaopiekować). Oczywiście pod warunkiem, że jest ładna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
8 minut temu, Człowiek_z_księżyca napisał:

Kobiety mają łatwiej, bo mężczyźnie nie będzie przeszkadzać, że jego dziewczyna ma problemy psychiczne - przynajmniej na początku (jeszcze poczuje dumę, że może się nią zaopiekować).

Kobiety bardziej od mężczyzn mają rozwinięty zmysł opiekuńczy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
13 minut temu, refren napisał:

Kobiety bardziej od mężczyzn mają rozwinięty zmysł opiekuńczy.

Myślę, że jednak istnieje pewne optimum, balans pomiędzy pożądaniem a opiekuńczością. Oba te stany się wykluczają. Jeśli za dużo będzie opiekuńczości, nie będzie pożądania, a wtedy ze związku nici. Mężczyzna nie może być całkowicie jak dziecko. Natomiast kobieta może być jak dziecko, byle miała fajne ciało.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
1 godzinę temu, Człowiek_z_księżyca napisał:

Czyli tak jak mówię - kłam. Udawaj normalnego faceta. My nie jesteśmy normalni i musimy udawać i kłamać, by zdobyć ładną kobietę. 

tak sie fizycznie nie da.tylko normalny może udawać wariata bo ma swój życiowy punkt odniesienia i wie co  robić żeby być "nienormalny".ale i tak by to nie wyszło w badaniach psychiatrycznych nawet gdyby delikwent zjadł kostke mydła twierdząc że to czekolada czy zesrał sie na podłogę.przedewszystkim biorąc pod uwagę że wcześniej był pilotem helikoptera,kierowcą,pracował w formacji uzbrojonej,ma firme itp.prawdziwy czub czubem musi być od zawsze.a nie zmieniając swoją świadomość np. za pomocą narkotyków,tatuując sobie całe ciało czy rozcinają sobie język.inaczej wszelakie pseudoczuby typu dorota rabczewska,justin bieber,popek,robert burneika,whitney houston mieszkaliby w separatkach i spoleczenstwo by o nich nie wiedzialo.zeby udawać wariata los najpierw musi dać zdrowie delikwentowi zeby pozniej sprawial wrazenie ze to zdrowie stracił.a co musi dać los nienormalnemu żeby miał faze ze zmyslonym normalnym życiem i zmyśloną popularnoscią?śmierć?dodatkowe kalectwa?bo tylko to może jeszcze dać.czyli do owych kobiet może startować jako kupa gnijącego mięsa lub kadłubek bez kończyn i zmysłów?jak myślisz dlaczego w teleturnieju "awantura o kase " krzysztof ibisz daje wszystkim po 5000zł do licytacji?

Edytowane przez nieboszczyk

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Żeby znaleźć w miarę dobrą pracę, osoby takie jak my muszą kłamać na rozmowie kwalifikacyjnej i udawać, że są są normalni, inaczej nie dostaną niczego. Z kobietami jest podobnie. De facto poznawanie partnera to rodzaj rozmowy kwalifikacyjnej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jestem na tym forum od godziny i coś Człowiekowi i Nieboszczyk muszę napisać: paskudnie się krzywdzicie Panowie własnymi sformułowaniami. Sformułowania zawarte w Waszych opiniach nie dość, że są fałszywe ( niezgodne z rzeczywistością ), to do tego są wobec Was samych niesprawiedliwie i nic nie wnoszą poza tym, że sami się nimi katujecie. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
16 godzin temu, Człowiek_z_księżyca napisał:

Czyli tak jak mówię - kłam. Udawaj normalnego faceta.

Sugerujesz, by budować związek na kłamstwie? To proszenie się o rozpad związku. Jaki miałbym być cel budowania związku, który od początku się sabotuje?
Poza tym, autor tego tematu nie musi nikogo udawać. Z tego, co opisuje, funkcjonuje normalnie, więc cóż miałby jeszcze udawać?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, Gods Top 10 napisał:

Sugerujesz, by budować związek na kłamstwie? To proszenie się o rozpad związku. Jaki miałbym być cel budowania związku, który od początku się sabotuje?
Poza tym, autor tego tematu nie musi nikogo udawać. Z tego, co opisuje, funkcjonuje normalnie, więc cóż miałby jeszcze udawać?

Nie budować na kłamstwie. Kłamać tylko co do przeszłości, albo mówić o niej jak najmniej. Nie kłamać i nie oszukiwac na temat bieżących spraw. Przecież sam napisałeś:

17 godzin temu, Człowiek_z_księżyca napisał:

Po prostu chodzi o to, by najpierw dać się poznać jako normalnie żyjący facet, a dopiero z czasem uświadomić ją, że żyjesz w taki sposób m.in. dzięki tym hospitalizacjom.

I ja to dosadnie potwierdziłem. Bo co ma facet odpowiedzieć, jak dziewczyna zacznie go wypytywac o znajomych, o to, o tamto i za chwilę zacznie dotykać tematu przeszłości? Sam powiedziałeś, żeby lepiej by nie wiedziała, przynajmniej na początku, czyli pierwsze miesiące - a więc przez pierwsze mce trzeba kłamać, udawać, oszukiwac.

Gość chce jak każdy facet ładnej dziewczyny, (co jest nie tylko normalne, ale i pożądane, bo natura premiuje zdrowe i ądne osobniki, będzie miał ładne potomstwo, które będzie miało swoje itd.), a nie jakiegoś stwora, więc nie ma większych szans, by się z taką związać, będąc całkowicie szczerym.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bądźmy szczerzy aby osiągnąć sukces nie ważne czy w zdobywaniu partnera, pracy czy tego tam jeszcze trzeba kłamać, zatajać, koloryzować, robią tak nawet ci zdrowi i silni psychicznie  to my tym bardziej. Świat jest zbudowany na kłamstwie i chcąc  w nim być i nie być outsajderem trzeba  kłamać. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
5 godzin temu, choina napisał:

Jestem na tym forum od godziny i coś Człowiekowi i Nieboszczyk muszę napisać: paskudnie się krzywdzicie Panowie własnymi sformułowaniami. Sformułowania zawarte w Waszych opiniach nie dość, że są fałszywe ( niezgodne z rzeczywistością ), to do tego są wobec Was samych niesprawiedliwie i nic nie wnoszą poza tym, że sami się nimi katujecie. 

co w moich wypowiedziach jest fałszywe (niezgodne z rzeczywistością)?zauważenie że wymagania społeczeństwa typu "masz tu 10 groszy,kup szlugi i przynieś resztę" jest fizycznie niemożliwe do sprostania?skąd wezmiesz na szlugi jak dali ci tylko 10gr monetę? do tego nawet nie wiesz ile masz przynieść reszty z tych 10 groszy po kupnie szlugów.no chyba ze palnie sobie w łeb i wystawisz swoje organy na allegro czyli kupisz im owe szlugi jak ciebie fizycznie nie będzie.udawać normalnego przez nienormalnego to dorobić sobie nowe ciało przez co na nowo i inaczej bedzie sie rozwijał i kształtował umysł

Edytowane przez nieboszczyk

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Człowiek_z_księżyca napisał:

Bo co ma facet odpowiedzieć, jak dziewczyna zacznie go wypytywac o znajomych, o to, o tamto i za chwilę zacznie dotykać tematu przeszłości?

Jeśli dziewczyna bardziej by go wypytywała, to świadczyłoby o pewnym zaangażowaniu z jej strony. Jeszcze większą oznaką jej zaangażowania byłoby to, gdyby i ona opowiadała o sobie, o swojej przeszłości, by sama chciała wpuszczać partnera do swojego świata. I taki moment wg mnie byłby dobry do ujawnienia informacji o hospitalizacjach - czyli gdyby zarówno była ciekawa życia partnera, jak i sama by zapraszała go do swojego życia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Gods Top 10 napisał:

Jeśli dziewczyna bardziej by go wypytywała, to świadczyłoby o pewnym zaangażowaniu z jej strony. Jeszcze większą oznaką jej zaangażowania byłoby to, gdyby i ona opowiadała o sobie, o swojej przeszłości, by sama chciała wpuszczać partnera do swojego świata. I taki moment wg mnie byłby dobry do ujawnienia informacji o hospitalizacjach - czyli gdyby zarówno była ciekawa życia partnera, jak i sama by zapraszała go do swojego życia.

W teorii to może ładnie wygląda, ale w praktyce ktoś poczuje się nieswojo, by albo opowiadać o intymnych sferach swojego życia, albo słuchać dziwacznych rzeczy  A tutaj niestety sprawa wygląda tak, że nawet błahe wydarzenia z przeszłości czy ludzie, rodzina, znajomi ściśle wiążą się z naszą chorobą, tym, co zrobiliśmy, czego się wstydziliśmy, co spapraliśmy, ogólnie kruchą psychiką. Więc gość, jeśli nie lubi opowiadać o swoich problemach psychicznych, to sam zacznie się tylko zamykać i denerwować, poczuje strach, irytację i w ten sposób sam popsuje relację, nawet nie do końca świadomie, mimo że dopiero się zaczęła.

W teorii wydaje się, że można opowiadac o sobie tak jak o kimś innym, ale w praktyce włączają się natychmiast emocje. To jest za duże ryzyko, by się uzewnętrzniać. Gdyby potrafił mówić o sobie z dystansem, bez emocji, to jest spora szansa, że dziewczyna nie będzie miała z tym problemu, może nawet jej się podobać, że może z kimś porozmawiać o tak głębokich, intymnych rzeczach, a więc także wyznać jemu swoje problemy. W praktyce chory psychicznie bierze wszystko do siebie zbyt mocno, bo z definicji  jest nadwrażliwy. Nawet gdyby się starał nie brać, to i tak nie udałoby mu się to.

Może podam przykład swój, żeby nie być zbyt teoretycznym - bardzo szybko zauważam pogardliwe albo zdystansowane spojrzenie, nawet jeśli jest nieuświadomione. To natychmiast mnie odpycha od tej osoby i dzieje się to ułamku sekund.

A teraz drugi, znacznie lepszy przykład gdy to słuchający czuje się nieswojo. Wyobraź sobie np. faceta na randce z kobietą. Wszystko ładnie, oboje są mili dla siebie, facet jest zabawny, miły, spokojny, jest błysk w oczach kobiety. I nagle kobieta go o coś tam wypytuje, np. przeszłość, a on odpowiada całkowicie szczerze, wyjaśnia swoją sytuację. I mówi jej wprost, że pociągają go od zawsze małe dziewczynki do 10 roku życia, po prostu ma na nie ochotę, wstydzi się tego i chodzi na terapię. Jak myślisz jaka będzie reakcja kobiety? Chyba nie muszę kończyć.  

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dobra, to tak pomijając długą preambułę - tak, masz szansę. O ile nie podpadniesz zbytnio w wybrzydzanie, co poszukiwanie "pięknej" kobiety może sugerować. 

Jeżeli teraz jest w miarę ok, jest stabilnie, pracujesz i generalnie do szpitala się nie wybierasz, no to czemu miałbyś szansy nie mieć. O szpitalingu żadnej na wstępie przecież mówić nie musisz. Jeśli temat ten już kiedyś padnie, a laska będzie "zainwestowana" w związek, no to są raczej solidne szanse, że nie ucieknie. 

Padły rady, żebyś kłamał. Nie kłam, bo to jest podłe. Kłamać możesz (powinieneś nawet!), jak Cię mundurowi złapią z ziołem i zapytają, skąd to masz. Ale w poruszanej przez Ciebie kwestii kłamstwem możesz kogoś skrzywdzić (i doprowadzić do rozpadu związku, kiedy kłamstwo wyjdzie na jaw :D). Ofc, jak mówiłem, nie masz obowiązku mówić, przez co przeszedłeś. Nie poruszaj tematu, unikaj. Z zażywaniem leków też się nie musisz afiszować, aczkolwiek jeśli masz nerwicę natręctw, to pewnie swojego zaburzenia w całości nie ukryjesz. 

O wiele więcej będzie zależało od takich cech jak np. pewność siebie, inteligencja, poczucie humoru, uprzejmość itd. Jeżeli te rzeczy będą na miejscu, Twój siedmiokrotny pobyt w sanatorium będzie nieistotny. Natomiast jeśli lubisz smęcić, męczyć, użalać się nad sobą, jesteś nudny jak flaki z olejem, postawą przypominasz Kłapouchego z Kubusia Puchatka i nie masz nic ciekawego do przekazania, to Twój pobyt w szpitalu również będzie nieistotny, bo kobieta będzie miała kilka innych, lepszych powodów, żeby dać nogę. Nie wiem, jaki jesteś, ale jeśli pesymistyczny ton, który wyłania się z Twoich postów, dominuje również w Twojej interakcji z ludźmi w "realu", to popracuj nad tym, a nie martw się, czy odstraszysz potencjalne partnerki łatką wariata.

 

21 godzin temu, choina napisał:

Jestem na tym forum od godziny i coś Człowiekowi i Nieboszczyk muszę napisać: paskudnie się krzywdzicie Panowie własnymi sformułowaniami. Sformułowania zawarte w Waszych opiniach nie dość, że są fałszywe ( niezgodne z rzeczywistością ), to do tego są wobec Was samych niesprawiedliwie i nic nie wnoszą poza tym, że sami się nimi katujecie. 

Przybiłbym Ci wirtualną piątkę ;).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
19 godzin temu, nieboszczyk napisał:

co w moich wypowiedziach jest fałszywe (niezgodne z rzeczywistością)?zauważenie że wymagania społeczeństwa typu "masz tu 10 groszy,kup szlugi i przynieś resztę" jest fizycznie niemożliwe do sprostania?skąd wezmiesz na szlugi jak dali ci tylko 10gr monetę? do tego nawet nie wiesz ile masz przynieść reszty z tych 10 groszy po kupnie szlugów.no chyba ze palnie sobie w łeb i wystawisz swoje organy na allegro czyli kupisz im owe szlugi jak ciebie fizycznie nie będzie.udawać normalnego przez nienormalnego to dorobić sobie nowe ciało przez co na nowo i inaczej bedzie sie rozwijał i kształtował umysł

Fałszywe jest choćby założenie, że masz tylko 10 groszy na te szlugi. A życie działa tak, że po pierwsze nie wiesz, ile masz zanim nie spróbujesz tych szlugów kupić, po drugie szlugi sprzedają w różnych cenach w zależności od Twojego położenia ( wielowymiarowego ) oraz szczęścia ( bo życie to nie ma się co oszukiwać też i loteria ).

Napisałeś o rozwoju i kształtowaniu umysłu: rozumiem, że masz spore z umysłem problemy, zresztą wszyscy na tym forum na coś się z umysłem chyba uskarżają, bo nie byłoby ich tutaj ( wyłączając psychologów i psychiatrów ) - ja również mam swoje problemy. Przede wszystkim warto się uspokoić a jak jest to trudne to choć do tego dążyć. Człowiek jest tym, co myśli, więc trzeba uważać, jak się definiuje świadome przekonania i jakie wydaje sądy, bo wchodzi to niestety głebiej. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×