Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Hej wszystkim,

Jestem tu nowa i coś mnie skłoniło żeby napisać akurat na forum. Mam 23 lata, od 5 lat zmagam się z zaburzeniami psychicznymi. Jestem w trakcie kolejnego 'rzutu', więc nie jest zbyt ciekawie. Może ktoś też jest tu nowy i chciałby czasem porozmawiać?

Pozdrawiam,

Novocaine

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Novocainewitaj na Forum ;) Ze starymi bywalcami też można rozmawiać ;) A tak na poważnie, powiesz Nam coś bliżej o swoich zaburzeniach?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Heledore, @Lilith dzięki za odpowiedź :> 

Depresja, zaburzenia nerwicowo lękowe i chroniczne poczucie bezsensu. Boję się chodzić do pracy, bo pewnie ktoś coś mi zrobi albo mnie okrzyczy blabla. Mam tego dość. Nie biorę leków, chodze na terapię regularnie, babeczka jest naprawdę konkretna. Ale jak wiecie, 'to' często wraca pomimo terapii. Chyba.

Wiem że są równie inni, którzy mają podobne/ takie same problemy, ale czuję się że jestem z tym sama. Co u Was? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Novocainea jak atmosfera u Ciebie w pracy? Nie jesteś sama, bo na Forum jest ogromna ilość osób z podobnymi problemami, z którymi można pogadać. I tak - lęki wracają, depresja wraca - mimo terapii, mimo leków. To takie dziadostwo, że jak już się wydaje, że jest dobrze, to uderza z cholerną mocą. Jak długo chodzisz na terapię? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Lilithwłaśnie atmosfera nie jest zła. Wszyscy są mili tylko że rzadko jest czas na rozmowę. Jestem nowa, pracowałam 3 miesiące na pół etatu, teraz dopiero jestem na pełnym. Tu nie chodzi tylko o pracę, tak jest ze wszystkim. Studia zaoczne, sklep, spotkanie rodzinne... Ostatnio po prostu opuszczają mnie siły chyba 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Lilith ma niestety rację. Gdzieś tam przy trudniejszych momentach zawsze niestety objawy wracają. Tym bardziej, jeśli nie jest się stabilizowanym farmakologicznie. Chociaż i mimo tego też.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć, ja jestem też nowa. :) Trochę ciężko przychodzi mi sklecenie zdania i nie wiem jak zacząć i czuję się trochę żałośnie. Poczytałam kilka postów i czuję, że może tutaj uda mi się zyskać kilka porad od ludzi mądrzejszych ode mnie. Piszę tu bo wrażenie, że nie powinnam chwalić się w prywatnym otoczeniu tym, że miewam bardzo złe myśli, nie mam ochoty do życia, bardzo często myślę o tym jak bardzo bym chciała zasnąć i się nie obudzić, zniknąć, często popłakuję sobie jak już wszyscy pójdą spać.. zazwyczaj zagryzam zęby i udaję że wszystko okej. Nie chcę martwić już mojej mamy, ani chłopaka, którzy na prawdę próbują o mnie dbać. Kocham ich, więc nie chcę im sprawiać przykrości moim marudzeniem. Ostatnio nic mnie nie cieszy w życiu... pracę mam, kończę zaocznie magisterke, mam 24 lata, chłopaka, rodzinę, kilku przyjaciół.. a i tak czuję pustkę, bardzo łatwo mnie złamać, stresuję się wszystkim, często miewam nieuzasadnione lęki i dlatego potrzebuję pogadać z ludźmi, którzy mają podobnie. Boli mnie wiele rzeczy, za często porównuję się do innych i szczerze mówiąc często im zazdroszczę. Za dużo rozkminiam, cały czas mój mózg pracuje na pełnych obrotach, nie wiem co ze sobą zrobić, bo jestem młoda i chciałabym się cieszyć każdą chwilą.. Wybaczcie ten przydługi strumień żalu, ale chyba tego potrzebowałam. I pozdrawiam Was serdecznie 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@wanderlust @Novocaine ja tez jestem od niedawna, dopiero poznaje to miejsce, ale mysle ze rozmowa czy nawet samo czytanie postow osob , ktore znaja ta cholere od srodka wiele Wam pomoze 🙂 trzymam kciuki 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@wanderlust wiedz że wiem co czujesz. Nieuzasadnione, irracjonalne i natarczywe lęki to moja codzienność. Też mam chłopaka, dobrą pracę, kochaną rodzinę, przyjaciół, hobby.. Mimo to, chciałabym zamknąć się w pokoju i z niego nie wychodzić. Maksymalnie odpycham od siebie te najgorsze myśli, walczę żeby było lepiej. 

Ten stan, to tak jakbym była w pomieszczeniu, w którym jest 2589489 drzwi i okien. Cały czas ktoś wchodzi przez różne drzwi i mówi że jestem do niczego, nic nie potrafię, nic nie osiągnę i nie uda mi się. Komuś tak, ludzie osiągają sukcesy, ale nie jest to pisane mi. Przez okna też się ładują i nie dają mi spokoju. Terapia i leki to sposób na pozamykanie tych wszystkich drzwi i okien...

Chyba rozumiecie moją metaforę.

Kochana nieh Ci nie będzie wstyd. 

@RedCornish witamy serdecznie. Zgadzam się - czytanie postów, nawet kilku, uświadamia nas, że z tym syfem męczy się w cholerę osób... Dobrze, że możemy być dla siebie wsparciem chociaż w ten sposób.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Heledore @Lilith - 5 lat temu wykryto mi zaburzenia i choroby na tle psychicznym, chociaż tak naprawdę problemy tego typu mam od dziecka. Chodziłam do pani psycholog około 2 lata z przerwami, brałam leki około 3 lata, zmieniałam je ale tylko kilka razy. Obecnie chodzę do jednej pani, która jest cudowna - od marca. Były przerwy, ale teraz staram się chodzić regularnie. Trochę mnie ograniczają finanse, ale czasem pomagają rodzice i chłopak więc myślę że raz na 2 tygodnie będzie optymalnie...

Na razie jestem przed wizytą u psychiatry, czuję że muszę się wspomóc bardziej bo nie wyrabiam i coraz bardziej wariuje i oddalam sie od rzeczywistości

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Novocaine długo będziesz czekać na wizytę?
Moja historia wygląda właściwie tak samo. Z tym, że nie trafiłam na kompetentnego lekarza i jak miałam 18 lat, to kazał mi pić melisę :P. Cóż. Wystarczy powiedzieć, że nie pomogła.
Dobrze, że wspierają Cię rodzice i chłopak i że udało Ci się znaleźć odpowiednią terapeutkę 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witajcie.
Ja też choruję na zaburzenia nerwicowo lękowe. W lipcu zaczął się mój koszmar.

Powiem Wam tylko tyle.
Jeśli potraficie przyznać się, że macie jakiekolwiek problemy z psychiką, to jesteście silniejsi niż nie jeden zawodnik sumo :D

Siła tkwi w przyznaniu się do słabości!!!

Trzymam za Was kciuki !!! A jednocześnie zapraszam do rozmowy 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@RedCornish witaj! Podoba mi się tu i czuję, że zagoszczę tutaj dłużej. Fajnie tak anonimowo wygadać się ludziom, którzy Cię zrozumieją i poczytać, że nie jesteś w tym sam :) Trochę podnosi na duchu.

@Novocaine oooo dziewczyno.. nawet nie wiesz jak dobrze Cię rozumiem. Dziś akurat miałam combo ludzi, którzy mięli do mnie pretensje. Przeżyłam, choć nie było lekko. A co do terapii... kiedyś próbowałam, a nawet dwa razy. Mama mnie namówiła bo podejrzewałam u siebie bulimię (co później okazało się bardziej nerwicą, chociaż nadal do końca nie wiem co jest z moim mózgiem nie tak :D.). Po drugim spotkaniu wyszłam z płaczem, miałam wrażenie że ‚specjalistka’ całą winę za moje złe samopoczucia zrzuciła na moją mamę i jakoś po tamtym spotkaniu tam się nie pokazałam bo wcale się lepiej nie czułam. Kolejny raz poszłam do pani psychiatry, która bardzo dużo i szybko mówiła( zwłaszcza o sobie). Czasem nie dała mi dojść do słowa i chyba nie na tym polega takie spotkanie. Miałam wrażenie, że babka tylko próbowała zarobić na mnie kasę. Ot co, złe doświadczenia z psychoterapeutką albo po prostu ja tego nie rozumiem. Jak odbywają się takie spotkania, po których widzisz postępy/poprawę?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Heledore dużo pracuję więc mam bardzo mało czasu popołudniami, a pani doktor nie przyjmuje codziennie. Aczkolwiek wizyta się odbędzie od razu po wypłacie jeśli mnie rozumiesz :D Muszę iść, dzisiaj miałam masakrę, dosłownie. Melisa? Świetny specjalista. Mam nadzieję, ze teraz masz kogoś normalnego. Fakt, cieszę się że mnie wspierają ale to samo się dzieje, nawet teraz jak jestem z moim chłopakiem...

@lękowiec1989 nie spodziewałam się takiego posta, dzięki :D Fakt, dzisiaj pomimo rzetelnej wiedzy wiele osób odrzuca psychiczne problemy mówiąc magiczne WEŹ SIĘ W GARŚĆ, NIE WYMYŚLAJ, LUDZIE MAJĄ GORZEJ. Hurra, moje problemy nagle zniknęły, synapsy w mózgu nagle postanowią pracować a ja pokocham siebie, bo ktoś ma gorzej. Temat rzeka. 

Też trzymam za Ciebie kciuki, dzięki za miłe słowa :) 

@wanderlust ja miałam różne przygody z terapeutami, na szczęście dłuższą relację nawiązałam tylko z dwoma. Aktualnie chodzę do kochanej terapeutki, która mnie przede wszystkim SŁUCHA i nie zwala na mnie winy. Jest kochana, ma ludzkie podejście i współczuje pacjentowi. To długi temat, ale chętnie napiszę (tylko później xd) o tym, jaki powinien być dobry psycholog, bo ja akurat na takiego trafiłam. Ja dzisiaj miałam jazdę z ludzikami ale to też mogę rozwinąć. Może jak napiszę co się działo, to ktoś napisze ''O JA TEŻ TAK MAM'' i jakoś mi będzie raźniej :D Pozdrawiam Was bardzo!

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dla mnie największym "bólem" było przyznanie się przed samym sobą, że mam problemy z psychiką. Mimo, że moja mama choruje na depresję i mam z nią codziennie kontakt, to nigdy nie myślałem, że i mnie coś takiego spotka.

Chodząc od lekarza do lekarza w celu zdiagnozowania co mi jest, modliłem się o to, żeby kolejny lekarz powiedział, że to problem z sercem, wątrobą, trzustką czy czymkolwiek innym, ale nie z psychiką.

Gdy każdy kolejny lekarz mówił "Jest Pan zdrowy" - z jednej strony cieszyło mnie to, ale z drugiej szlak mnie trafiał, że może zbyt pochopnie  postawił diagnozę.
Każdego człowieka najbardziej boli, to jak przed chorobą mógł przenosić góry, a gdy choroba zaatakowała nie może przenieść nawet ziarenka piasku...
 

@Novocaine  Pisz śmiało, jeśli jest szansa, że to poprawi Ci nastrój, to pisz - nawet całe powieści 🙂
 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@lękowiec1989 Dzięki, na pewno będę pisać, zawsze dla mnie jest to jakaś pomoc.

Co ciekawe, moja mama też choruje na depresję i nerwice. Moja starsza siostra też chorowała ale się wyleczyła - u terapeutki do której ja chodzę. Sis poukładała sobie życie, naprawdę. Uwierzyła w siebie, ma dobrą posadę w pracy, naprawdę jest już okej. Zero lęków, zbędnych nerwów i depresji.

Przed postawieniem mi diagnozy, kiedy moja siostra się leczyła, strasznie się bałam że też mnie to spotka. Na początku choroby też mało osób o tym wiedziało, wstydziłam się tego. Teraz też niewiele osób o tym wie, tylko te najbliższe. Mój krąg znajomych jest zawężony, ale z mojego wyboru. Nie zależy mi żeby otaczać się kręgiem 'przyjaciół', bo wiecie jaki jest dzisiejszy świat. Chcę mieć te kilka osób i tyle. Nie jestem socjopatką, umiem się dogadać i szybko zdobywam nowe znajomości. Ale chora główka mnie blokuje, zero wiary w siebie, ciągłe lęki i stany nerwicowe. I do tego ten brak sensu.

Tym bardziej, że faceci z którymi byłam nie rozumieli tego problemu - jeden wprost mi powiedział, że chce mieć silną kobietę, a nie się kimś ciągle zajmować. Raz, jak miałam mega schizę i wizję że idę do kuchni i tnę ręce nożem (serio - ale tylko raz na szczęście mi się to zdarzyło), powiedział ''JAGODA WYOBRAŹ SOBIE ŻE MASZ CHŁOPAKA, MACIE DZIECI I ON SIĘ ZABIJE. CO ROBISZ?'' - To było straszne. A powiedziałam mu to przez telefon rycząc i trzęsąc się ze strachu. Chciał mnie zamknąć w szpitalu bo nie chciał mieć tego problemu. Jak poszłam raz do psychologa, to już był szczęśliwy, bo przecież problem został rozwiązany. Po jednej wizycie.

Źle reagował na moje problemy z psychą i cały czas mi wmawiał że mam nie wymyślać, że ludzie mają gorsze problemy i że wszystko kręci się wokół mojej depresji i że to moja wina. Jego żelaznym argumentem było to, że jego dwaj kumple mieli choroby psychiczne. Tylko że jeden miał/ma poważną schizofrenię i przebywał długo w szpitalu - było z nim dużo problemów. Drugi z kolei w ogóle nie chciał wyzdrowieć, naprawdę, poznałam go - umawiał się z terapeutkami i bardzo się użalał nad sobą. Nie umniejszam problemów tego chłopaka, ale bolało mnie to że mój były mówił ALE PRZECIEŻ MOI KUMPLE TO MAJĄ I JA WIEM JAK TO JEST. Zakładał po prostu że będę się zachowywać tak samo jak oni albo gorzej.

Nie demonizuję mężczyzn ani trochę. Takie podejście w przeszłości źle się na mnie odbiło i tyle. Ten brak niezrozumienia okazywał mi chłopak, który znał sytuacje ale był uprzedzony i chciał mieć idealną laskę - sam też sprawiał wrażenie idealnego. 

To się napisałam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Novocaine Faktycznie nie miałaś lekko. Ja doszedłem do wniosku, że jeśli ktoś ma kontakt z osobami cierpiącymi na depresję, to prędzej czy później sam na nią zachoruje.

Wracając do Twojego chłopaka. Takie zachowanie najbliższej osoby można odebrać w dwojaki sposób.
Pierwszy - naprawde ma gdzies, to co się z nami dzieje i uważa, że to nasze głupie wymysły, bo nie mamy nic innego do roboty.
Drugi - taki ma system obronny przed zamartwianiem się. Tzn. może dał się o Ciebie na tyle, że nie wiedział jak może Ci pomóc bo sam miał jakieś problemy - ja tak mam z moja mamą. Jeśli widzi, że coś mi jest, nigdy nie powie dobrego słowa, tylko od razu standard "Weż się w garść, "Inni mają gorzej i jakoś żyją". Nie jest to dla mnie pocieszające, ale wiem, że to jest jej jedyny system obronny, żeby sama bardziej nie wpadła w depresje.

Fajnie, że masz dobrego psychologa, to na pewno wiele Ci ułatwi. Moja Pani psycholog też nie jest zła, ale podchodzi bardzo ogólnie do tematu czyli, "Musi Pan robić tak i tak, to wtedy będzie lepiej, bo jak Pan nie robi tak i tak to jest gorzej..." :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@lękowiec1989 Ja tak nie uważałam, ale faktycznie udziela się nastrój. Ale ku^^a mówienie ''weź się w garść'' itp, to jest dla nas jak tortura. Też myslałam, że to u niego system obronny. 

Na szczęście, z chłopakiem dawno zerwałam, po czym usłyszałam że musi mi coś ważnego przekazać. Napisał mi tylko że ''powinien mnie bardziej wspierać w mojej chorobie'' i nigdy więcej się nie odezwał. Także tego. 

Nie rozstrząsając już sytuacji mojego dawnego związku, raczej chciałabym się skupić na tym, że brak mi było wsparcia od osób, które zapewniały iż doskonale wiedzą jak się czuję i to rozumieją.

Co do psychologa- pani jest naprawdę super. Wrażliwa, życzliwa i zarazem stanowczaw swoim programie leczenia 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Novocaine Jeśli mogę zapytać z jakiego województwa pochodzisz? Może, będę miał blisko i też skorzystam z pomocy Twojej psycholożki :)
Masz rację, nie ma co roztrząsać tego co było.
Tak naprawdę, to nikt w pełni nie rozumie jeśli sam nie choruje - Takie jest moje zdanie.
Nawet zwykły ból głowy może być powodem do chwilowej niemocy, nie mowa już o takich zaburzeniach jakie my mamy.
Każdy powie "Chyba aż tak bardzo Cię nie boli, że nie jesteś w stanie wynieść śmieci..." A ból jaki odczuwamy może rzeczywiście być tak duży, że tych śmieci nie będziemy w stanie wynieść.
Tak samo jest z naszymi objawami, których tak naprawdę nie widać na zewnątrz i to jest największy problem.
 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@lękowiec1989 dolnośląskie 😆 Jesli się okaże jeszcze że jesteś  z tego samego miasta, to będziesz miał najlepszą panią psycholog na świecie.

No nareszcie ktoś głośno mówi moje myśli! Ja czasami nie mam nawet siły wstać z łóżka i umyć się, cokolwiek, zrobić obiad... W moim przypadku zrobienie obiadu jest szczególnie ważne, bo oprócz tych zaburzeń które napisałam, kiedyś męczyłam się z zaburzeniami odżywiania :O 

Nie jest lekko!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Novocaine O matko... Ja kujawsko-pomorskie, ale może kiedyś jak szlak mnie trafi i najdzie mnie nagła potrzeba na poznanie nowych krajobrazów, to dam Ci znać  :D

Nie jesteś sama, mi też codziennie wielu rzeczy nie chce się robić. Gdyby nie żona i trochę samozaparcia, to pewnie wyglądałbym jak człowiek w dziczy chowany :D Dziś w pracy miałem taki zjazd, że ledwo wytrzymałem do końca dnia. Od 3 tyg chce iść na L4, ale z drugiej strony co to da? Skoro i tak trzeba będzie wrócić i na dodatek nadrobić zaległości.

Jeśli już o jedzeniu piszemy, to uzależniłem się od pestek dyni i słonecznika, wpieprzam to na potęgę :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@lękowiec1989 u mnie królują śłodycze pomimo tego że dbam o zdrowe żywienie XD po prostu je uwielbiam :C

Ja na szczęście nie czuję ptrzeby iść na l4 bo mam tę świadomość co Ty. Nic to nie da, trzeba będzie się samemu ze sobą użerać w domu, a i zaległości by nas przygniotły. 

Marzę o najzdrowszej diecie świata, w której nie ma nic przetworzonego :> 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Novocaine Słodycze też wciągam jak odkurzacz 🙂  Co najbardziej lubisz?
Taka dieta jest możliwa, ale chyba tylko wtedy gdy sama coś zasadzisz, wypielęgnujesz i zbierzesz 🙂 Odkładaj kasę na działkę :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×