Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
nvm

Obawa przed maniakalnością decyzji

Rekomendowane odpowiedzi

Czy wy również macie obawy, że decyzja którą macie ochotę podjąć, może być maniakalna/pochopna?

Czy was również to powstrzymuje przed działaniem?

 

Czy u was również wiąże się to z traumą, spowodowaną tragiczną sytuacją, wynikłą z tego, że kiedyś postąpiliście pochopnie/maniakalnie?

 

Jak sobie z tym poradzić? Z tym chaosem w mojej głowie?

 

Boję się postępować w oderwaniu od zastygłych uwarunkowań swojego umysłu.

Przykład:

 

Leżę sobie w wannie. I z jednej strony mam ochotę już wstać. Niby się relaksuję i wypoczywam, leżąc (ostatnio jestem jakiś zmęczony i niewyspany, śpiący). Ale jednak miałbym ochotę wstać.

 

I wtedy odzywa się moja depresja:

 

- No i po co wstajesz? Po co próbujesz? I tak polegniesz, i tak upadniesz. I tak Twoje życie nie ma sensu. I tak wszystko dąży ku entropii. Klęska jest nieunikniona. Po co ją odwlekać? Po co, panie Anderson?

 

Początkowo słucham się tej przekonującej argumentacji. Czuję się przekonany. Rzeczywiście - po co się starać?

 

Jednak w pewnym momencie odzywa się we mnie jakaś irracjonalna intuicja:

 

- Bo tak chcę.

 

I zaczynam wstawać.

 

Jednakże wtedy depresja przystępuje do kolejnego ataku:

 

- Lepiej jeszcze odpocznij, bo zabraknie Ci energii na później...

 

Fakt. Logika jest żelazna.

Ale - kierując się wyłącznie jakąś dziwną intuicją - wstaję dalej.

Wtedy pojawia mi się odpowiedź:

 

- Przecież niedługo i tak się położę spać. Wtedy sobie odpocznę.

 

Depresjo-nerwica jednak nie próżnuje:

 

- Niby tak, ale obaj dobrze wiemy, że przecież to nie to samo. Poza tym, sam wiesz kto, dzwonił. Będziesz musiał podjąć kilka decyzji odnośnie jutra. Lepiej żebyś był wypoczęty i w dobrym stanie, podejmując tak ważne decyzje. Nie chcesz chyba znowu postąpić maniakalnie/pochopnie i wpakować się znowu w jakieś szambo?

 

Fakt...no i tu mnie gość zagiął...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czytam już kolejną Twoją wypowiedź na forum ale nie odpowiadam, bo... jestem za głupi żeby coś doradzić. Wysoki iloraz inteligencji + nerwica to fatalne połączenie, bo doprowadza Cię do nie kończących się przemyśleń na granicy szaleństwa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Czy wy również macie obawy, że decyzja którą macie ochotę podjąć, może być maniakalna/pochopna?

Czy was również to powstrzymuje przed działaniem?

 

Czy u was również wiąże się to z traumą, spowodowaną tragiczną sytuacją, wynikłą z tego, że kiedyś postąpiliście pochopnie/maniakalnie?

 

Jak sobie z tym poradzić? Z tym chaosem w mojej głowie?

 

Boję się postępować w oderwaniu od zastygłych uwarunkowań swojego umysłu.

Odnoszę wrażenie, że aktualnie zastygłym uwarunkowaniem Twojego umysłu jest lęk przed powtórką doświadczenia traumy. Może podobieństwo między sytuacjami (o ile jest realne, a nie wynikające z mechanizmu przeniesienia czy projekcji) leży gdzie indziej - nie w Twojej motywacji wynikającej ze stanów maniakalnych, czy jakie Ci tam przypadły w udziale.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Czytam już kolejną Twoją wypowiedź na forum ale nie odpowiadam, bo... jestem za głupi żeby coś doradzić.
Ok, i tak dziękuję...
Wysoki iloraz inteligencji + nerwica to fatalne połączenie, bo doprowadza Cię do nie kończących się przemyśleń na granicy szaleństwa.
Dokładnie...

 

Bardzo trudno jest mi dobrze opisać swój problem/swoje problemy, ubrać je w słowa. Dlatego robię to wciąż na nowo, jak czuję do tego inspirację...

 

Odnoszę wrażenie, że aktualnie zastygłym uwarunkowaniem Twojego umysłu jest lęk przed powtórką doświadczenia traumy.
Bardzo prawdopodobne, że podświadomie jest jakiś związek. Jednak - tak jak ja to rozumiem - uwarunkowanie to pewne koleiny umysłu, pewna "rutyna", schemat działania. Lęk może być motywacją by się tego sztywno trzymać.

 

Być może tamto moje "maniakalne" zachowanie w przeszłości wynikało z tego, że odżyła we mnie jakaś jeszcze wcześniejsza trauma, z dzieciństwa...

 

Może podobieństwo między sytuacjami (o ile jest realne, a nie wynikające z mechanizmu przeniesienia czy projekcji) leży gdzie indziej - nie w Twojej motywacji wynikającej ze stanów maniakalnych, czy jakie Ci tam przypadły w udziale.
Nie rozumiem...

 

 

Generalnie jestem wewnętrznie rozedrgany i boję się wszystkiego, co robię, każdej swojej decyzji.

Dlatego wciąż szukam potwierdzenia - jak nie w innych ludziach, to w swoich własnych odczuciach i myślach...

 

Boję się postępowaćć bez wewnętrznego potwierdzenia od swojego umysłu/swoich odczuć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Generalnie boję się postąpić w NOWY sposób. NOWY sposób praktycznie nigdy nie ma u mnie potwierdzenia ze strony umysłu. Nieraz się zdobywam na postąpienie w NOWY sposób - jest to z mojej strony coś w rodzaju zaufania "intuicji".

 

Stare sposoby są już sprawdzone i mniej więcej wiem czego się spodziewać.

 

A jeśli postąpię w NOWY sposób i nagle wszystko się zacznie sypać? Jak bardzo mogę zaufać tej swojej 'intuicji'?

Mam wrażenie, że małe dzieci bardzo mocno tej "intuicji" ufają i wbiegają sobie beztrosko na ulicę, pod jadące samochody...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jest jeszcze jeden aspekt mojej sytuacji:

 

1) Jestem prawdopodobnie uległy z natury.

2) Moja eks mnie zdominowała.

3) Niestety nie trafiłem w dobre ręce - okrutnie i bezlitośnie mnie sponiewierała.

4) Choć z drugiej strony mam wobec niej Syndrom Sztokholmski - bo tylko ona mnie tak podbiła, tak zdominowała, mmm...zaspokoiła to moje pragnienie...jako jedyna...

5) Zmieniła jednak moje życie w koszmar.

6) Później zabawiła się brutalnie kilkukrotnie moimi uczuciami.

7) Wówczas postanowiłem, że z tym koniec - koniec z moją uległością.

8) Odciąłem się zatem od swojej natury.

9) Właśnie o tym pisze Karen Horney w "Konstruktywnej teorii nerwic" - że podłożem jest nie akceptowanie co najmniej jednej ze swoich trzech tendencji (uległość, dominacja, izolacja).

10) Choć z drugiej strony, nerwicę miałem już wcześniej...ale myślę, że to nasiliło u mnie problem.

 

Możliwe, że ten wewnętrzny konflikt, który mam, to w jakiejś mierze konflikt między pragnieniem uległości (bycia zdominowanym - czy to przez osobę, instytucję, guru, ideał), a walką z tym pragnieniem. Tym bardziej, że nie odnajduję za bardzo dobrych rąk, w które mógłbym się powierzyć.

 

Jeśli chodzi o relacje damsko-męskie, to mam też mniejszy wybór, bo z reguły dziewczyny także wolą być uległe...a te dominujące? Psychopatyczne manipulantki? Nie chcę, żeby znowu zmieniły moje życie w piekło...

 

Moje erotyczno-romantyczne fantazje to jednak wzór niedościgniony, rzeczywiste dziewczyny im do pięt nie dorastają, jeśli chodzi o zaspokojenie moich potrzeb emocjonalnych...bo albo są pasywne i bierne, albo nie są jak dla mnie godne zaufania...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gdy się angażuję w jakąś działalność, mam ogólnie lepsze samopoczucie. Tzn. gdy mam odpowiednio wypełniony grafik. Odpowiedni poziom stymulacji - nie jest ani zbyt napięty, ani zbyt luźny.

 

Z drugiej jednak strony, mam wówczas wrażenie, że się w takim zaangażowaniu w jakiejś mierze odcinam od samego siebie i to się może później zemścić.

 

Poza tym obawiam się owoców zatrutego drzewa - jeśli rozpoczynam jakąś działalność/inicjatywę/zobowiązanie/projekt/zmianę/itp. z niewłaściwych pobudek, to choć początkowo mogę się dobrze bawić, obawiam się, że później mogę zebrać plony, które będą zatrute.

 

Na przykład: jeśli chcąc uciec od czegoś, nieświadomie/podświadomie lgnę ku jakiemuś przedsięwzięciu/działaniu, to przywiązuję się do niego i podświadomie boję się od tego odkleić, żeby nie wpaść to, przed czym uciekam (a nawet sobie nie uświadamiam już co to tak właściwie jest). Wówczas mogę na przykład sabotować podświadomie projekt, aby zbyt szybko go nie skończyć.

 

EDIT:

 

Z jednej strony nie chcę się za bardzo hamować i zatrzymywać swojego flow, bo mam wrażenie, że to może wzmacniać moją nerwicę (reassurance seeking).

Z drugiej strony, obawiam się, że działam w sposób impulsywny, więc chcę się zatrzymać i to zweryfikować. Jest chęć, by pomyśleć o możliwych konsekwencjach lub sprawdzić, czy nie mogę zamiast tego zająć się czymś innym i czy to też nie będzie ok.

Mam tutaj pewien wewnętrzny konflikt i nie wiem jak go rozwiązać. Raz działam tak, a raz siak. Opieram się na przeczuciach, eksperymentuję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A czasem mam wrażenie, że wiem iż działa impulsywnie, ale i tak nie widzę lepszej opcji...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×