Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Świergotek

Natręctwa i lęk na tle związku miłosnego

Rekomendowane odpowiedzi

Wątek "co by było gdybym przestała go kochać" jest już w zasadzie martwy, a czuję potrzebę podzielenia się z innymi swoimi przeżyciami i czy ktoś z Was też cierpi/cierpiał z powodu natręctw na tle związku i może się podzielić swoimi przeżyciami i wskazówkami.

 

W zeszłym roku już czułam objawy depresyjne, miałam problemy z ciężką pracą, znalezieniem tej w zawodzie i zdrowiem, które pewnie się do tego przyłożyły. Raptem, zupełnie nagle z dnia na dzień pojawiły się u mnie myśli natrętne "czy ja go naprawdę/na pewno kocham?". [Tutaj chcę podkreślić, że związek układał (i układa się mimo wszystko) znakomicie, świetnie dobrani, z takim samym poczuciem humoru, po prostu pasujący do siebie.] Pojawiły się u mnie po przykrym śnie. To była rzeka myśli, zalewająca cały umysł, każąca wątpić w coś dla mnie tka oczywistego. Pojawił się ogromny lęk. Następnego dnia nie dałam rady pójść do pracy, pognałam do swojego psychiatry (mam historię lęków o zdrowie, miałam do kogo pójść), która stwierdziła u mnie zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne z przewagą myśli natrętnych. Lęk początkowo był nie do zniesienia, póki wchodziły leki (sertralina) byłam na zwolnieniu...

odnoszę wrażenie, że miałam wcześniej mały prodrom tego motywu OCD, ponieważ około 3 miesiące przed miałam przez krótki czas niezbyt intensywne lęki iż nie jestem do końca heteroseksualna. Jednak udało mi się tę myśl jakoś zaakceptować (może tak, może nie, okazała się ta sprawa dla mnie na tyle mało istotna, że nerwica jej nie ruszała dalej).

Teraz mamy luty, prawie 9 miesięcy od początku mojego koszmaru.

Odczuwam w ciągu dnia lęk, który cały czas jest, jedynie zmienia nasilenie. Ciekawą właściwością mojego lęku jest to, że maleje podczas spotkania z moją drugą połową. Dzięki lekom myśli natrętne są opanowane na tyle, że pojawiają się już rzadko same, częściej w odpowiedzi na bodźce związane z moim chłopakiem. W głowie pobrzemiwa ta natrętna myśl...w dodatku przez depresję, którą też mam stwierdzoną, nie odczuwam przyjemnych emocji, niemal nie mam odczuwalnego fizycznie emocjonalnego poczucia bliskości (z innymi ludźmi też, nawet z rodzicami), na bodźce związane z chłopakiem, związkiem mam "ukłucia" lęku, nasila się, nasilają się myśli natrętne.

Ogromnie przez to cierpię, bo nie chcę nikogo innego i w głębi swojego serca/umysłu wiem, że go kocham, tylko zaburzenia nie pozwalają mi na niego reagować normalnie, jak przed tym felernym czerwcem. Chodzę na terapię, ponownie, po pogorszeniu...

Czy ktoś z Was cierpi z powodu natręctw na tle związków? Albo udało mu się wyjść z tego beznadziejnego koła? Wiem, że ruminowanie i mielenie tematu to jest a big no no jeżeli chodzi o OCD i depresję...ale jak rozmawiać i dowiadywać się cennych rad bez tego? :)

Pomocy!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Świergotek, jest jedna metoda, ale dla odważnych.

 

To była rzeka myśli, zalewająca cały umysł, każąca wątpić w coś dla mnie tka oczywistego. Pojawił się ogromny lęk

 

Trzeba uchwycić ten moment, wejść w myśli/odczucia które budzą najgłębszy lęk i rozebrać je na części pierwsze.

Zwykle przy natręctwach poleca się, żeby nie wnikać w natrętne myśli i nie dyskutować z nimi, jak mi się wydaje po to, aby omijać źródło lęku i nie rozdrapywać go, a zyskiwać zdrowy dystans.

To jest podejście odwrotne, z tym że nie do końca, nie chodzi o analizę intelektualną, argumentowanie, tylko o uchwycenie momentu, od którego spadamy już w przepaść. Rzecz w tym, że w nerwicy pojawia się pewna autosugestia uczuciowo-wyobrażeniowo-intelektualna, która jest fałszywa. W tym wypadku jest to autosugestia, że nie kochasz swojego chłopaka. Jeśli uda Ci się ją unieruchomić i się jej przyjrzeć, jakby zatrzymać kliszę, możesz zobaczyć jej fałszywość.

Jest też ryzyko jednak, że znów ulegniesz tej autosugestii, co nasili lęk. Jednak potwór który Cię straszy, to w istocie mały upierdliwy robaczek, a nie wielki smok.

Testowałam tę metodę tylko na sobie, więc cóż... A u mnie działało ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×