Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
ner66

Psychiatra pyta o myśli samobójcze

Rekomendowane odpowiedzi

Czy zdarzyło się wam , a pewnie tak, pytanie psychiatry, przy okazji wypisywania recept, czy myślicie o samobójstwie? Nie wiem w jakim celu są takie pytania. Przecież nikt normalny nie będzie się chwalił, gdy ma takie myśli, a już na pewno nie psychiatrze.

 

Przyznaliście się kiedyś lekarzowi, że macie myśli samobójcze?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ner66, istotą leczenia jest szczerość. Jak do tego podejdziesz - zależy od Ciebie. To jedna kwestia. Druga, że psychiatra powinien ustalić, czy stanowisz zagrożenie dla siebie lub innych.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Czy zdarzyło się wam , a pewnie tak, pytanie psychiatry, przy okazji wypisywania recept, czy myślicie o samobójstwie? Nie wiem w jakim celu są takie pytania. Przecież nikt normalny nie będzie się chwalił, gdy ma takie myśli, a już na pewno nie psychiatrze.

 

Przyznaliście się kiedyś lekarzowi, że macie myśli samobójcze?

Moja poprzednia lekarka zawsze gdy zmieniała mi dawki bądź wprowadzała nowy lek, pytała: "czy miewa pan ostatnio myśli samobójcze?". Nie widziałem w tym nic niestosownego, czy dziwnego. Skoro ma pacjenta z depresją, to raczej normalne że dopytuje o aktualne samopoczucie, zwłaszcza że przepisuje leki, które z początku mogą ten nastrój znacząco pogorszyć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ner66, mój psychiatra pyta mnie dość często o myśli samobójcze i odpowiadam mu zgodnie z prawdą jak jest. Inna kwestia, że miewam je bardzo często.

 

W końcu to jego cel, żeby zapewnić Ci bezpieczeństwo do czasu, gdy się poprawi. Jest też doskonale świadomy, że możesz mu czegoś nie mówić. Ale tak, jak napisała Lilith - istotą leczenia jest szczerość ze swoim lekarzem. No bo na ile może Ci pomóc, jeśli nie będziesz z nim szczery?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pytanie o myśli samobójcze jest obowiązkiem psychiatry i niezbędną częścią diagnozy! Dzięki temu lekarz jest w stanie dobrać odpowiedni system leczenia (ambulatoryjny lub na oddziale) i lepiej pomóc pacjentowi. Zdarza się, że również i psychoterapeuta o to pyta, z tego samego powodu. Jest to wyraz nie tylko troski, ale i profesjonalizmu!

 

Ponadto. Obecność myśli samobójczych ma duży wpływ na dopasowanie leków i ich dawki. Jeśli mamy myśli samobójcze, to lekarz nie przepisze nam leków mających działanie nisko antydepresyjne przy wysokim działaniu przeciwlękowym (bo wiadomo, jak może się to skończyć, gdy przestaniemy czuć lęk przed działaniem, bez szybkiej poprawy nastroju.)

 

Co do tego, że "nikt normalny nie będzie się chwalił" - trzeba zadać sobie pytanie w jakim celu chodzimy do psychiatry i czy zależy nam na prawdziwej pomocy, jeżeli planujemy go okłamywać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

MSWM - Ależ tu nie chodzi o okłamywanie !! Ale jak zauważył wcześniej kolega Monster6, gdy będę miał się zabić to i tak się zabiję, z lekami lub bez ich pomocy. A co zrobi lekarz, gdy mu powiesz, że chcesz się zabić? Myślałaś o tym? To mnie właśnie zastanawia, to moja czysta ciekawość; zadzwoni na policję? Chciała byś tak? Być odwieziona z eskortą do szpitala? Zastanawia mnie jakie leki może przepisać lekarz, które nie powodują myśli samobójczych /nie słyszałem o takich/. Osobiście brałem leków masę, różnych w różnym czasie, żaden nie wzmagał MS ... i wszystkie miały skutki uboczne, które nie pozwoliły na kontynuację "leczenia"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
MSWM A co zrobi lekarz, gdy mu powiesz, że chcesz się zabić? Myślałaś o tym? To mnie właśnie zastanawia, to moja czysta ciekawość; zadzwoni na policję? Chciała byś tak? Być odwieziona z eskortą do szpitala?

 

Nie tylko o tym myślałam, ale też widuję to na co dzień, pracując w szpitalu psychiatrycznym. Jeżeli lekarz słyszy od pacjenta o myślach samobójczych, i są one mocno zaawansowane, to ma obowiązek dać mu skierowanie na oddział do szpitala (chyba, że jest wolne miejsce na oddziale, a rzecz dzieje się w szpitalu, wówczas jest przyjmowany od razu). Przez Twoje wypowiedzi przemawia bardzo powszechny mit, demonizujący szpital psychiatryczny. Szpital jest miejscem które z założenia ma POMÓC osobie z myślami samobójczymi, to nie jest żadna kara! Jest to miejsce, w którym taka osoba ma szansę uzyskać całodobową opiekę i dojść do siebie. Zapewniam Cię, że po żadną policję się wówczas nie dzwoni.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ner66, jak byłam w kiepskim stanie, to będąc u lekarza mówilam za każdym razem prawdę. Wysłuchała, przepisała leki i wracałam do domu. Lekarka pytała, czy nie chcę iść do szpitala, bo może zaraz wezwać pogotowie i zapakować mnie do kliniki. Odpowiadałam, że nie i na tym się kończyło. To był błąd, że nie zareagowała. Po wylądowaniu w szpitalu i rozmowie z ordynatorem wypisali mnie do domu, bo zapewniałam, że będzie miał mnie kto mieć pod okiem i więcej nie będę próbowała sobie nic zrobić. To była bujda, bo myśli samobójcze miałam cały czas. W tamtym momencie wydawało mi się, że nie mówiąc wszystkiego robię dobrze. Tyle, że faktycznie miał mnie kto pilnować przez ten "najgorszy" czas i dostałam leki, po których cały czas spałam. Nie chciałam zostawać w szpitalu. Wtedy. Gdybym teraz miała taką świadomość, jaką mam obecnie, to prawdopodobnie bym tam została, bo może wtedy nie męczyłabym się kolejnych kilka lat przed trafieniem na porządną terapię. Może uniknęłabym katorgi warzywnienia zanim doszłam do siebie. Jaki efekt ma dać leczenie, jeśli nie mówi się całej prawdy? Po co się w takim razie do kogokolwiek idzie? Nie ma leków na myśli samobójcze. Są leki, które mają dać czas potrzebny do przebrnięcia przez czarną d**ę i teoretycznie polepszyć 'nastrój" w perspektywie długofalowej. Do tego terapia i rozmowa. Dużo rozmowy, choć to ostatnie, czego się wtedy chce...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
ner66 Lekarka pytała, czy nie chcę iść do szpitala, bo może zaraz wezwać pogotowie i zapakować mnie do kliniki. Odpowiadałam, że nie i na tym się kończyło. To był błąd, że nie zareagowała.

 

Otóż to! Szpital jest miejscem które ma zapewnić nam bezpieczeństwo, gdy myślimy o śmierci. Osobiście bardzo boli mnie cały czas powszechne przekonanie, że szpital jest karą za przyznanie się do cierpienia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mswm, to chyba jeszcze zostało z czasów, jak szpitale funkcjonowały kiedyś.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a wiecie co?

 

bylam na terapii grupowej i dwa razy mowilam o silnych myslach s. i nasza T.mi powiedziala ze co ja na to zeby mnie wyslaly na oddzial zamkniety. ja na to -coooo???? nie zgodzilabym sie!

a ona-ale nie musze miec Pani zgody bo Pani sobie zagraza/ cos w tym stylu/ ja-szok...

na szczescie jakos sie to rozmylo.a mysli s.na szczescie mi przeszly.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

shira123, to jest standardowe, co mogą zrobić. Jeśli uznają, że stanowisz zagrożenie dla siebie lub innych, to nie potrzebują Twojej zgody...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×