Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Przemek_44

Artykuł o UZALEŻNIENIACH OD ZOLPIDEMU (Stilnoxu) - NEWSWEEK

Rekomendowane odpowiedzi

Cześć

 

Nie wiem gdzie, więc wklejam tutaj, bo myślę, że wiele osób chciałoby to przeczytać..

 

Z racji, że współpracowałem przy tworzeniu tego tekstu dostałem od redakcji Newsweek Polska pozwolenie na opublikowanie na swoim blogu całego oryginalnego artykułu na temat uzależnień od Zolpidemu, pt "Uwolnić się od życia" autorstwa Anny Szulc który ukazał się jakieś 2-3 tygodnie temu w wersji papierowej pisma, jest on też dostępny na platformie Newseek Plus, ale w płatnej prenumeracie, u mnie całkowicie za darmo..

 

Artykuł w Newsweek Polska, o uzależnieniach od leku nasennego Zolpidem (Stilnox, Nasen) pt "Uwolnić się od życia" - Anna Szulc.

 

Artykuł traktuje o coraz częstszych uzależnieniach Polaków od leku nasennego "nowej generacji" zawierającego substancję czynną Zolpidem występującego na rynku pod wieloma różnymi nazwami takimi jak (Apo-Zolpin,Hypnogen, Nasen, Noxizol ,Onirex ,Polsen ,Sanval , Stilnox , Zolpic , Zolpidem ,Genoptim ,Zolpidem ,Vitabalans ,Zolpidem, Vitam , ZolpiGen, Zolsana )

 

Jeśli ktoś chciałby poczytać o tym, jak pacjenci po zażyciu sporych dawek gadają później z suszarką do włosów, mają różne halucynacje, skaczą z balkonu myśląc, że pilotują samolot, lub siadają za kółkiem w półśnie, to POLECAM! w artykule także rozmowy z specjalistami, dr Anną Basińską, dr Woroniem

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przeczytałam artykuł. Zgadza się - zolpidem ma skutki uboczne, o których lekarze nie informują. Nie informują nawet o higienie brania tego leku. Nie informują, żeby nie "przeciągać", kiedy zaczyna działać. Należy go brać tuż po położeniu się do łóżka, zgasić światło i spać. W innym wypadku jest to niestety, ale zwyczajne ćpanie. Przeciągniesz, wleziesz w fazę, spodoba Ci się "wyłącznik" i po Tobie. Obraz 3d, klawiatura wychodząca z laptopa, pisanie z innymi, którego się nie pamięta, opróżnienie lodówki i tak dalej. Zolpidem bierze się przed snem i po to, żeby usnąć - i w żadnym innym wypadku. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Przemek_44 a Dobroson też tak działa?

Na mnie Dobroson lepiej działa nasennie niż Zolpidem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
7 godzin temu, Lilith napisał:

Przeczytałam artykuł. Zgadza się - zolpidem ma skutki uboczne, o których lekarze nie informują. Nie informują nawet o higienie brania tego leku. Nie informują, żeby nie "przeciągać", kiedy zaczyna działać. Należy go brać tuż po położeniu się do łóżka, zgasić światło i spać.

Lilith . No dokładnie tak jest niestety, mało tego, u niektórych lekarzy wiedza na temat tego leku zatrzymała się na czasie, kiedy lek był bardzo reklamowany przez przedstawicieli handlowych, jako lek łagodny, nowej generacji, bardzo bezpieczny i w przeciwieństwie do benzodiazepin nieuzależniający itd.. Niestety to raczej już niekoniecznie prawda. Tzn tak jak napisałaś, jeśli lek stosuje się zgodnie z zaleceniami zaraz przed snem to jest on cennym i pomocnym "wsparciem"  w terapii snu (podobnie jest z benzodiazepinami).. Ja bym dodał jeszcze do tego to, że bardzo ważnym aspektem jest przestrzeganie zalecenia, że nie wolno przyjmować leku codziennie dłużej niż 3-4 tyg, a jeśli ktoś chce, czy musi go stosować dłużej, to powinien po tym okresie zejść z leku stopniowo i zrobić sobie przerwę z 2 tyg. Ważnym też moim zdaniem aspektem jest to, by samowolnie nie zwiększać dawek leku, nie "eksperymentować", z mixami itp, bo to domena ludzi uzależnionych

5 godzin temu, JERZY62 napisał:

Na mnie Dobroson lepiej działa nasennie niż Zolpidem.

JERZY62 No widzisz i tu jest dziwna sprawa ,bo oba te leki należą do grupy Z-leków, ale przez 5 lat prowadzenia swojego bloga napisało do mnie kupę ludzi uzależnionych od Zolpidenu i to niektórzy w mega potężnych dawkach (parę dni temu odezwała się znajoma nauczycielka która brała Zolpa i doszła do dawki 90 tabl / dzień ), a od Dobrosenu, Imovane (Zopiclon)  nikt nie napisał ! 😉 Nie oznacza to, ze ten lek nie uzależnia, ale jakby stanowił nieproporcjonalnie mniejszy problem..

Ja akurat od Zolpidemu uzależniony nie byłem  ale pewnie tylko dlatego, ze miałem po nim straszne koszmary, natomiast od Zopiclon i owszem lubiłem, nawet zacząłem go łykać w pracy, gdy czasem zabrakło mi benzo.. Wydaje mi się, że Zolpidem coś w sobie ma takiego, czego nie ma Zopiclon, bo np czytałem ostatnio pilotaż wstępnych badań prowadzonych przez specj. z Katedry Farmacji Colegium Medicum UJ, dot. benzo i zolpidemu, to w przyp. tego drugiego częstym, zgłaszanym objawem ubocznym są halucynacje, choć dotyczy to pewnie ludzi, którzy stosują większe dawki, lub biorą w dzień ,niezgodnie z zaleceniami 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
13 godzin temu, Przemek_44 napisał:

nieuzależniający

Bzdura. Brałam go 8 lat i zejście było po prostu dramatem. I fizycznym i psychicznym. Jak zolpidem nie uzależnia, to ja jestem konikiem morskim.

13 godzin temu, Przemek_44 napisał:

Ważnym też moim zdaniem aspektem jest to, by samowolnie nie zwiększać dawek leku, nie "eksperymentować", z mixami itp, bo to domena ludzi uzależnionych

Tylko, że lekarze sami mówią, że jak "nie będzie pani spać, to proszę wziąć więcej" i tak się zaczyna. Chociaż ja i tak nigdy nie przekroczyłam bariery 4 tabletek. Ale higieny brania tego leku nie zachowałam, bo zwyczajnie nie wiedziałam czym grozi branie tego badziewia jak jest się już w piżamach i siedzi się przed komputerem zamiast w łóżku. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czytam z chęcią artykuły tego typu, ostatnio czytałem o babce która brała 180 tabletek dziennie zolpidemu i była odtruwana. Trochę wywołują u mnie strachu, dlatego trzymam się mocno tej bariery 1 tabletki na noc i nie zwiększam pomimo, ze już coraz słabiej działa. Biorę kilka miesięcy, ale nie po to żeby zasnąć wieczorem, a po to aby dospać po codziennym budzeniu się o 3 w nocy po którym nie mogę już normalnie zasnąć. Myślę, ze jestem już uzależniony.

Póki co lekarze nie mogą rozwiązać problemu mojej bezsenności. Mianseryna i chlorprothixen usypia mnie na 4 godziny. Ostatnio została włączona agomelatyna, która póki co nie zmienia kompletnie nic w sprawie snu. No i jak tu nie wpadać w sidła zolpidemu...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 28.02.2019 o 08:47, Lilith napisał:

Bzdura. Brałam go 8 lat i zejście było po prostu dramatem. I fizycznym i psychicznym. Jak zolpidem nie uzależnia, to ja jestem konikiem morskim.

No właśnie.. Jak już gdzieś wcześniej pisałem Zolpidem w ciągu kilku lat bardzo "awansował" w moim amatorskim rankingu blogowym z miejsca piątego na drugie, po Clonazepamie, a to oznacza, że wyprzedza czasem Alpre. Oznacza to, że spotkałem, korespondowałem z największą liczbą uzależnionych od Clonazepamu oraz od Zolpidemu

 

W dniu 28.02.2019 o 08:47, Lilith napisał:

Tylko, że lekarze sami mówią, że jak "nie będzie pani spać, to proszę wziąć więcej" i tak się zaczyna.

Serio ?! :shock: no to pięknie

 

3 godziny temu, Luxor napisał:

Póki co lekarze nie mogą rozwiązać problemu mojej bezsenności.

Obawiam się, że psychiatrzy nie mogą rozwiązać wielu problemów z zakresu zaburzeń  emocjonalnych, czy właśnie bezsenności z tego prostego powodu, że to są raczej problemy natury psychogennej, psychologicznej z czego wiele osób nie zdaje sobie sprawy. Oczywiście jakiś procent biologii w tym jest (i tu właśnie jest rola leków), ale w dużej mierze jest to problem naszej skrzywionej osobowości, zaburzenia, tak jak jest z nerwicą, fobią, depresją i należałoby leczyć je psychoterapią. Niestety wiele osób bagatelizuje i mówi coś takiego.. "Nie mam nerwicy, fobii, lęków, ja TYLKO nie mogę spać, wezmę coś na sen i już", kłopot w tym, że sen jest bardzo istotnym aspektem naszego życia, jeśli nie śpimy, to nie odpoczywamy, a wtedy mamy zaburzone całe funkcjonowanie. pomijam fakt, że jesteśmy nieszczęśliwi

 

Jakiś czas temu popełniłem dwa wpisy na temat  leczenia bezsenności, akurat teraz nie wklejam tego  dla promocji, ale nie chce się powtarzać, jak ktoś chce, to zachęcam do przeczytania

Lekomania - czy leki nasenne uzależniają (?) cz I

Lekomania - czy leki nasenne uzależniają (?) cz.II

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Przemek_44 napisał:

No właśnie.. Jak już gdzieś wcześniej pisałem Zolpidem w ciągu kilku lat bardzo "awansował" w moim amatorskim rankingu blogowym z miejsca piątego na drugie, po Clonazepamie, a to oznacza, że wyprzedza czasem Alpre. Oznacza to, że spotkałem, korespondowałem z największą liczbą uzależnionych od Clonazepamu oraz od Zolpidemu

Z Clonem nigdy nie miałam problemów. Brałam jakiś czas objawowo, ale źle się po nim czułam. Teraz lekarz, żeby odstawić zolpidem zastosował pokaźny mix włącznie z alprazolamem. Ale dawki nie są duże. Pewnie niedługo i z tego będzie chciał zejść.

2 minuty temu, Przemek_44 napisał:

Serio ?! :shock: no to pięknie

No serio. Tak powiedziała lekarka, która pierwszy raz przepisała mi zolpidem...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
 

Luxor i Lilith a próbowaliście małych dawek Kwetiapiny (Ketilept, Ketrel) ? Ja to biorę (+ indywidualna psychoterapia), to lek dla schizofreników, ale przy okazji badań nad nim odkryto, że w małych dawkach 25 mg, góra 50 mg działa nasennie, jak również wydłuża głęboką faze snu REM, przez co ludzi ponoć czuli się wyspani Co ciekawe w więszych dawkach ten lek traci swoje nasenne właściwości. Nie którzy biorą trazodon i pomaga im

 

3 godziny temu, Lilith napisał:

Z Clonem nigdy nie miałam problemów. Brałam jakiś czas objawowo, ale źle się po nim czułam.

No tak, często tak jest że wchodzą w gre indywidualne preferencje i charakter dolegliwości i jednemu człowiekowi bardziej odpowiada określony lek, a innemu "posmakuje" drugi i tylko "ten, żaden inny", ale taki mój ogólny ranking wskazywał ze jednak nr 1 Clon, ze względu na najsilniejszą komponentę miorelaksacyjną ze wszystkich benzo, czyli najsilniej rozluźnia wszystkie mięśnie od stóp, po powieki 😉 , w końcu to stary lek antypadaczkowy, wciaż stosowany do przerywania ataku padaczkowego

 

4 godziny temu, Lilith napisał:

Teraz lekarz, żeby odstawić zolpidem zastosował pokaźny mix włącznie z alprazolamem

a nie lepiej zamiast tego alprazolamu diazepam (Relanium) , lub klorazepat dipotasowy (Tranxene, Cloranxen)? oba te leki działaja aż od 100 - 200h , są stosowane do substytucji, a alpra   5-10 h

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Przemek_44 Kiedyś pamiętam brałem kwetiapinę i to nawet 100 mg, wtedy pamiętam, że spałem po niej bardzo dobrze, ale potem była mi odstawiona. Teraz biorę chlorprothixen razem z mianseryną. Chlor to też neuroleptyk i niby nawet silniejszy niż kwetiapina, niestety wybudzam się.
A Ty Przemek teraz dobrze spisz? jak nie bierzesz żadnych benzo?

Ja nie wiem czy sam sobie poradzę z tym zolpidemem, może też u mnie sprawdziło by się tak jak u @Lilith dodanie jakiegoś benzo na noc przynajmniej na jakiś czas, tak żebym mógł przesypiać całą noc i nie dobierać tego cholernego zolpidemu. Ale nie wiem czy mój lekarz na to pójdzie. Póki co jestem w kropce z tą bezsennością.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dla mnie świetnym lekiem nasennym jest trazodon. Pewnie słyszeliście o nim, ale jeśli nie próbowaliście to na prawdę "złoty" środek do nieuzależniającego wysypiania się. Mocniej mnie tylko zginała mirta ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
12 godzin temu, Przemek_44 napisał:

Lilith a próbowaliście małych dawek Kwetiapiny (Ketilept, Ketrel) ?

Nie mogę tego brać. 

 

12 godzin temu, Przemek_44 napisał:

a nie lepiej zamiast tego alprazolamu diazepam (Relanium) , lub klorazepat dipotasowy (Tranxene, Cloranxen)? oba te leki działaja aż od 100 - 200h , są stosowane do substytucji, a alpra   5-10 h

Okres rozpadu jest idealny, ponieważ rano wstaję do pracy i nie jest otępiała funkcjonuję normalnie, a moja praca tego wymaga. 

 

11 godzin temu, In_Chains_Of_DD napisał:

Dla mnie świetnym lekiem nasennym jest trazodon. Pewnie słyszeliście o nim, ale jeśli nie próbowaliście to na prawdę "złoty" środek do nieuzależniającego wysypiania się. Mocniej mnie tylko zginała mirta

Trazodon kiedyś jadłam jak cukierki.i nic. Teraz w mixie leków zadziałał inaczej. 

Poza tym, jakby nie patrzeć, poszłam specjalnie do psychiatry uzależnień, który jak na razie trafił w leki. Z zolpidemu zjechałam całkowicie. Z wielkim bólem ale się udało, Lekarz mi powiedział, że jak do następnej wizyty będę stabilna, to zaczniemy schodzić z alprazolamu. Absolutnie Mu nie sugeruję terapii, ale o alprazolam wykłócam się na każdej wizycie.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lillith  - alpra na pewno dobrze działa, zawsze działa, ale obyś nie zamieniła w dłuższej perspektywie jednego uzależnienia na drugie. Mimo wszystko jestem zdania, że benzo ratują życie i czasami są niezbędne. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
33 minuty temu, In_Chains_Of_DD napisał:

Lillith  - alpra na pewno dobrze działa, zawsze działa, ale obyś nie zamieniła w dłuższej perspektywie jednego uzależnienia na drugie. Mimo wszystko jestem zdania, że benzo ratują życie i czasami są niezbędne. 

Nie mam zamiaru. Przy tej wiedzy, którą mam obecnie dokładnie wiem, co łykam i jakie środki ostrożności trzeba zachować. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lillith  - broń Boże nie zamierzałem umoralniać ;) trzymam kciuki, na pewno się uda :) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 2.03.2019 o 15:10, In_Chains_Of_DD napisał:

Lillith  - broń Boże nie zamierzałem umoralniać

Nie odczytałam tego w ten sposób ;) Alprazolam działa inaczej. U mnie problem z zolpidemem tyczył się tego wyłącznika, który się pojawiał. W alprazolamie tego nie ma. Jak dla mnie alprazolam jest "spokojniejszy". Jestem od ostatniej wizyty stabilna, więc znowu na kolejnej wizycie wrócę do tematu zejścia z alprazolamu. Zobaczymy, co lekarz powie. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 1.03.2019 o 20:14, Luxor napisał:

Przemek_44 Kiedyś pamiętam brałem kwetiapinę i to nawet 100 mg, wtedy pamiętam, że spałem po niej bardzo dobrze, ale potem była mi odstawiona. Teraz biorę chlorprothixen razem z mianseryną. Chlor to też neuroleptyk i niby nawet silniejszy niż kwetiapina, niestety wybudzam się.
A Ty Przemek teraz dobrze spisz? jak nie bierzesz żadnych benzo?

Jeśli chodzi o moje spanie, to raczej nie narzekam, z bezsennością nie mam problemu, (co nie oznacza, ze nie mam żadnych innych problemów. ). Raczej jak przyłożę głowę do poduszki to szybko zasypiam, lecz budzę się zwykle z dwa razy.. hmm.. na żarcie, fajkę, siku, a później znowu padam. U mnie mam trochę problem z jakością snów, tzn dużo się dzieje w moich snach, może dlatego, że mam zły nawyk jedzenia, to może dlatego.. Jako ciekawostkę mogę powiedzieć, że po Clonazepamie, przez 9 lat nic mi się nigdy nie śniło (benzodiazepiny zaburzają sen, spłycają, skracają faze REM), pierwszym zaskoczeniem było to, że po odstawce dużo mi się śniło. .Nie mówię, że to koszmary jakieś, ale też chyba sen jest jednak świadectwem, że faza REM została odblokowana, bo w tej fazie snimy (tak słyszałem)

 

W dniu 1.03.2019 o 14:44, Lilith napisał:

Teraz lekarz, żeby odstawić zolpidem zastosował pokaźny mix włącznie z alprazolamem

No tak, alpra, to alpra, wiadomo, co to za lek. słyszałem, że bardzo szybko zaczyna działać i ma z kolei najsilniejsze działanie przeciwlękowe, a mniejsze nasenne, czy zwiotczające mięśnie, jak Clonazepam, niestety również wysoki potencjał uzależniający, byłem uzależniony od niego 2 lata, a później znów CLonazepam

Lilth a czy bezsenność to jest twój główny i jedyny problem? czy cierpisz także na inne zaburzenia, a to jeden z kilku objawów?

 

W dniu 1.03.2019 o 20:31, In_Chains_Of_DD napisał:

Dla mnie świetnym lekiem nasennym jest trazodon. Pewnie słyszeliście o nim

Tak, miałem o nim pisać, na niektórych ludzi działa, ja też go brałem to na początku byłem bardzo senny.. Podaje się go czasem ludziom odstawiającym benzodiazepiny

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
11 godzin temu, Przemek_44 napisał:

Lilth a czy bezsenność to jest twój główny i jedyny problem? czy cierpisz także na inne zaburzenia, a to jeden z kilku objawów?

Jest to tylko jeden objaw. W zasadzie teraz już praktycznie nawet nie objaw, bo śpię ;) Alprazolam początkowo brałam trzy razy dziennie, żeby wyciszyć nerwicę. Do tego amitryptylina, pregabalina i propranolol. Zolpidem stopniowo odstawiałam, a lekarz włączał trittico. W chwili obecnej jest duża poprawa. Dodam, że z problemami ze snem borykam się od 12 lat, więc to, że śpię, to jest cud. Najbardziej jestem zadowolona z tego, że rano wstaję z uśmiechem na twarzy i chęcią do życia, że śpię i się wysypiam. Ok, pojawiają się jeszcze problemy  z wybudzaniem i zasypianiem, ale to jak mam więcej stresu. No, ale to już lekarz niech się martwi, co zrobić, żeby utrzymać ten stan, ponieważ ja chcę powoli zejść z alprazolamu. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
15 godzin temu, Lilith napisał:

Alprazolam początkowo brałam trzy razy dziennie, żeby wyciszyć nerwicę.

Aha, czyli miałaś też nerwicę, nie samą bezsenność ? (o to mi właśnie chodziło, bo są osoby ,co "tylko" bezsenność i nic więcej, i w sumie to jeszcze sobie tak mówią, " ja nie mam żadnej nerwicy, ani depresji wszystko jest ok,  TYLKO mam problemy ze spaniem" .. Nie wiem, czy tak się trochę pocieszają czy tak to po prostu widzą, bardzo cierpią, ale bagatelizują, stąd wynika czasem mylne przekonanie na temat leczenia, że skoro TYLKO bezsenność, nie nerwica, nie lęki,  nie depresja, to nie ma po co na terapię iść, po prostu "muszę jakąś tabletkę zażyć".

A przecież odpoczynek, regeneracja  organizmu jest niezmiernie ważna, nie ta się tego zignorować, nie śpisz parę dni, tydzień, przestajesz funkcjonować, zderzasz się ze ścianą, zaczynasz mieć halucynacje, o wydajnej pracy to już nie ma co mówić. Jak ja się czasem nie wyśpię, bo za długo posiedzę, to później w dzień chodzę wk***y, brak zapału do czegokolwiek, jestem mniej pewny siebie , 

15 godzin temu, Lilith napisał:

amitryptylina, pregabalina i propranolol

Tylko amitryptyliny nie brałem, choć znam ten lek od dawna, ale generalnie chyba w porządku leki + Trazodon ,z którym raczej mam dobre wspomnienia, z tego co pamiętam, to psychiatra mówiła, że mało uboków ma, że jest łagodny, tyle że po 14 latach mojej lekomanii, mega dawek Clonazepamu, ALprazolamu, to nic z tych środków na mnie nie działało w zasadzie, ani SSRI, ani SNRI, 

 

15 godzin temu, Lilith napisał:

Najbardziej jestem zadowolona z tego, że rano wstaję z uśmiechem na twarzy i chęcią do życia, że śpię i się wysypiam

No właśnie, zupełnie inne podejście do wszystkiego człowiek ma. Ja jak się dobrze wyśpię to samochodem jeździć mi się chce, bardziej ufam sobie, swoim zmysłom, ćwiczyć mam ochotę

A możesz powiedzieć,  czy swoją nerwicę ogarnęłaś samą farmakoterapią ? czy chodziłaś / chodzisz dodatkowo na jakąś psychoterapię?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
11 godzin temu, Przemek_44 napisał:

A możesz powiedzieć,  czy swoją nerwicę ogarnęłaś samą farmakoterapią ? czy chodziłaś / chodzisz dodatkowo na jakąś psychoterapię?

Moje problemy sięgają lat 8. Pierwsza trauma i izolacja od rówieśników. Zamknięcie swojego świata w głowie, w książkach, wieczne zimno i lęk przed ludźmi, a zwłaszcza przed mężczyznami. Zero bliższych kontaktów z chłopakami tylko szkoła i dom. W pewnym okresie tylko dom, bo miałam nauczanie indywidualne. Resztę pominę, ponieważ musiałabym się rozpisywać, a to niepotrzebne. W wieku 17 lat przeżyłam kolejną traumę, która była punktem przełomowym i wejściem w stan całkowitego załamania. Kiedy zaczęłam się kaleczyć, miałam myśli samobójcze, stany depresyjne wymieszane z atakami szału, kiedy ktoś w szkole mnie dotykał, to zainteresował się tym mój wychowawca. Miałam z nim dość dobry kontakt, więc się zwierzyłam. Sprawa wyszła na jaw i machina ruszyła. Prokuratura, zeznania, psycholodzy, problemy w domu. Psychiatra oczywiście zdiagnozowała PTSD . Przepisała perazynę pramolan i hydroxyzynę. Chodziłam też do psychologa.  W wieku 18 lat wylądowałam w szpitalu po podcięciu sobie żył. Ordynator stwierdził, że leczenie było kompletnie nietrafione. Przepisał jakiś leki, ale nie wiem jakie, bo miałam je wydzielane przez kuzynostwo, które mnie w tamtym okresie przygarnęło. Po 9-ciu miesiącach chodzenia do psychologa kobieta powiedziała, że nie jest w stanie mi pomóc. Leki pogarszały stan, więc je odstawiłam. I jakoś pchałam ten wózek. Przez długi czas miałam też awersję do psychologów i psychiatrów. Ze względu na powtarzalność traum (były później kolejne) i brak odpowiedniego leczenia PTSD przeszedł w stan przewlekły. Na jego bazie rozwinęła się fobia społeczna, nerwica lękowa, depresja, autoagresja, zaburzenia odżywiania. Od 12 lat nie spałam spokojnie. W 2011 roku był czas, że przestałam wychodzić z domu. Bałam się wyjść za próg. Udało mi się w końcu przełamać ( dzięki Forum ) do leczenia.  Z ogromnym trudem podjęłam farmakoterapię i psychoterapię. Po nieudanych próbach farmakoterapii ( w pierwszym rzucie sertralina i zolpidem w drugim odstawienie sertraliny, próba odstawienia zolpidemu i wprowadzenia wenlafaksyny i trazodonu, później jakieś mizerne próby wprowadzenia kwetiapiny, ale z wręcz koszmarnym skutkiem )Wściekłam się i odstawiłam wszystkie leki poza zolpidemem, który przepisywał mi rodzinny. Prawie trzy lata terapii dało swój efekt. Ukróciło autoagresję, depresję, nerwicę, zaburzenia odżywiania. Niestety, nie pomogło na bezsenność. Efekty psychoterapii okazały się nietrwałe. Przez pewien okres w trakcie psychoterapii udało mi się nawet odstawić zolpidem, ale wróciłam do niego, bo przynajmniej trochę po nim spałam. No i stanowił wyłącznik. I tak przez kolejne 4- 5 lat. Ale jak to w życiu bywa, przez te 4 - 5 lat zaczęło mi się pierdzielić w życiu. Nawrót depresji, nerwicy, fobii społecznej, problemy z odżywianiem, myśli samobójcze. Po długich namowach mojej drugiej połówki w październiku zeszłego roku poszłam do psychiatry po leki. Pierwszy tydzień to był koszmar, później ciągła zmiana dawek i schodzenie z zolpidemu. Dopiero jakoś około miesiąca temu zaczęłam się stabilizować. Jestem też wpisana na listę oczekujących na terapię, choć przyznam, że mam mieszane uczucia. Zaczynam z nowego punktu, ale moje wewnętrzne nastawienie jest lekko anty przez wzgląd na nietrwałe efekty i to, że porównując działanie leków i psychoterapii - mimo bardzo intensywnej pracy nie udało mi się osiągnąć takiego stanu, w jakim jestem obecnie. Dało mi to dość dużo do myślenia. No, ale skoro jestem już wpisana na listę oczekujących, to jak już w końcu się doczekam, to pójdę i zobaczę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
W dniu 6.03.2019 o 10:54, Lilith napisał:

Moje problemy sięgają lat 8. Pierwsza trauma i izolacja od rówieśników. Zamknięcie swojego świata w głowie, w książkach, wieczne zimno i lęk przed ludźmi, a zwłaszcza przed mężczyznami

Przykro mi :sad:, ja też przeżyłem (w wieku 17 lat) pewną bardzo dużą traumę związaną z rówieśnikami, wielokrotną przemocą grupową psychiczną, fizyczną. Od tego zaczęła się moja fobia społeczna. To nie jedyny czynnik odpowiedzialny za rozwój tego zaburzenia, ale to ponoć wyzwala ten rodzaj fobii. Tzn jak miałaś 8 lat się to wszystko zaczęło? czy 8 lat temu? A może już wtedy pojawiła się u Ciebie fobia S.? Ja leczę się z fobii społecznej i zaburzenia osobowości typu "unikającego" Zdiagnozował to wszystko dopiero psycholog terapii zaburzeń osobowości (i spec. terapii uzależnień) kilka lat temu, po odstawieniu wszystkich benzo

 

W dniu 6.03.2019 o 10:54, Lilith napisał:

 W wieku 17 lat przeżyłam kolejną traumę, która była punktem przełomowym i wejściem w stan całkowitego załamania. Kiedy zaczęłam się kaleczyć,

Ojej, wpółczuje :-/ a można wiedzieć co to za okaleczenia? może cięcie powierzchowne  górnej części nadgarstków ? (Borderline)

W dniu 6.03.2019 o 10:54, Lilith napisał:

Prokuratura, zeznania, psycholodzy, problemy w domu. Psychiatra oczywiście zdiagnozowała PTSD .

Ktoś Cię poważnie skrzywdził (?) możesz napisać co się stało? np na priv (?), jeśli  jednak nie chcesz, to no problem, zrozumiem 

W dniu 6.03.2019 o 10:54, Lilith napisał:

Ze względu na powtarzalność traum (były później kolejne) i brak odpowiedniego leczenia PTSD przeszedł w stan przewlekły. Na jego bazie rozwinęła się fobia społeczna, nerwica lękowa, depresja, autoagresja, zaburzenia odżywiania. Od 12 lat nie spałam spokojnie. W 2011 roku był czas, że przestałam wychodzić z domu

Też przestałem wychodzić z domu prawie na 2 lata po odstawieniu wszystkich BDZ po 14 latach ciągłego brania,  rozwinęła się u mnie oprócz fobi społecznej agorafobia (wtórna od fobii społecznej), miałem też (podobnie jak Ty) niektóre symptomy PTSD, efekt 23 , nieskutecznych, niefachowo przeprowadzonych (= urazogennych) prób odstawiania benzodiazepin, 2 prób samobójczych, pobytów w różnych dziwnych, przykrych miejscach

 

W dniu 6.03.2019 o 10:54, Lilith napisał:

Zaczynam z nowego punktu, ale moje wewnętrzne nastawienie jest lekko anty przez wzgląd na nietrwałe efekty i to, że porównując działanie leków i psychoterapii - mimo bardzo intensywnej pracy nie udało mi się osiągnąć takiego stanu, w jakim jestem obecnie. Dało mi to dość dużo do myślenia. No, ale skoro jestem już wpisana na listę oczekujących, to jak już w końcu się doczekam, to pójdę i zobaczę.

Gdzie czekasz, może na F7 ba Babińśkiego w Krk ?

Możesz być porządnie uzależniona od Zolpidemu, wiesz? i dlatego na przykład psychoterapia mogła nie zadziałać.. Pisałaś gdzieś wcześniej że brałaś 8 lat Zolpidem, nasennie, i nie tylko, bo też jako wyłącznik.. Wspominałaś też o 4 tabletkach i że odstawienie go było do Ciebie koszmarem. Możesz mieć (jak wielu użytk, benzo i z - drugs) syndrom "podwójnej diagnozy" 1 fobia społeczna, zaburzenia odżywiania, może zaburzenie osobowości 2 uzależnienie od leków, oba te schorzenia mają oddzielne mechanizmy, wymagają oddzielnego ,równoleglego leczenia. 

Nie mówię, że już jestem w takiej dobrej formie, ale poprawiać mi się zacząło, gdy najpierw ogarnąłem uzależńienie od leków (detoks i terapia odwykowa) i dopiero leczenie zaburzenia osobowść, fobii.. Gdy próbowałem leczyć te choroby oddzielnie zawsze kończyło się porażką. Byłaś kiedykolwiek na terapii uzależnień? Lekomanii jej nie lubią, ale to uzależnienie podlega podobnym mechanizmom psychologicznych, choć różnie się w pewnych sprawach od  alko, narko

 

Edytowane przez Przemek_44

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Przemek_44 a jeśli można wiedzieć jak długo trwało u Ciebie schodzenie z benzo i leków nasennych. I jak wygląda odtruwanie i zmniejszanie dawek? Podawali Ci jakieś benzo o długim okresie półtrwania przez ten czas?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
W dniu 8.03.2019 o 15:56, Luxor napisał:

@Przemek_44 a jeśli można wiedzieć jak długo trwało u Ciebie schodzenie z benzo i leków nasennych. I jak wygląda odtruwanie i zmniejszanie dawek? Podawali Ci jakieś benzo o długim okresie półtrwania przez ten czas?

Luxor   Ojj.. , u mnie to było metodą prób i błędów wielokrotnych,  "pioniersko" i jakby 2 etapowo.. Najpierw będąc jeszcze na Clonazepamie 20-30 mg / dzień trafiłem do psychologa spec. leczenia zaburzeń osobowości i terapeuty  leczenia uzależnień w jednej osobie na konsultacje. To on minie stopniowo uświadomił że orpócz tego że mam fobię to jeszcze jestem silnie uzależniony. To on mnie namówił na oddział zamknięty oddziału toksykologii szpit. im Rydygiera w Krakowie, tam mi odstawili wysokie dawki Clonazepamu, ale stanowczo za szybko, bo w 10 dni, ale taka specyfika  oddziału na 10 miesjc,m rotacja bardzo duża, nie mogli mnie dłużej trzymać.. Powiedzieli mi, że jestem "ofiarą służby zdrowia" Namówili mnie na oddział nerwic w Bydgoszczy na przechowanie, bo mój terapeuta zerwał ścięgno Achillesa. Umierałem tam przez 3 mies,  aż w końcu wróciłem do benzo, ale Klorazepatu Dipotasowego, bo miałem po wyjściu próbę samobójczą. Brałem ten Klorazepat przez 3 lata bodajże, sukcesywnie redukując co roku po 10 mg, aż zostałem na 10 mg Klorazepatua. Można by rzec, że przypadkowo  zrobiłem sobie substytucje, bo Klorazepat ma tak samo dlugi okres półtrwania co Relanium i można go stosować do tego celu również. To już była dla mnie dawka "cukierka", bo wcześniej brałem nawet do 30 mg Clona, a 15 mg Klorazepatu to 0.5 mg Clona = 0.5 mg Alpra. Przez ten okres chodziłem co tydzień do tego psychologa, a później odstawiłem ambulatoryjnie Klorazepat z pomocą psychiatry z ośrodka i wsparciem terapeuty, psychologa uzależnień. Odstawiałem 2,5 mg co 2-3 tyg, ale i tak po odstawieniu wszystkiego miałem kryzys, bo zdiagnozowano mi wtedy zaburzenie osobowości typu unikającego, i po kilkunastu latach ćpania pojawiła się u mnie też silna agorafobia..

Benzodiazepiny, ani z -leki nie leczą, działają tylko na objawy, po latach trzeba brać się od nowa z leczenie

 

To tak w WIELKIM SKRÓCIE..

Edytowane przez Przemek_44

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Przemek_44 co to znaczy że to była dla Ciebie dawka "cukierka"? Można wiedzieć co teraz z leków bierzesz?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 10.03.2019 o 15:06, JERZY62 napisał:

@Przemek_44 co to znaczy że to była dla Ciebie dawka "cukierka"? Można wiedzieć co teraz z leków bierzesz?

JERZY62 słuchaj, fenomen "cukierka" dotyczy / dotyczył wielu uzależnionych od BDZ, (a może też osób, które są uzależnione od terapeutycznych dawek (?) ..). To jest tak, że korespondowałem z wieloma osobami, które potrafiły "zjechać" po swojemu w jakimś tam czasie nawet z dość wysokich dawek, do małych daweczek, które wiadomo, że już specjalnie nie działały, no bo jak ktoś doszedł do 6-8 mg CLona przez parę lat, a zszedł do 0.5 mg / dzień, albo nawet 0.25 mg i jakoś jeszcze się czuje, słabo, ale funkcjonouje ? Wiadomo, że samopoczucie już nie takie, ale też nie ma dramatu. Tu moim zdaniem mocno działa już psychologia, uzależnienie psychiczne (psychologiczne).. Już niby nie biorę, ale jeszcze biorę, bo pozostawiłem sobie ten mały "okruszek", z którym nie mogę się rozstać, żeby oszukać swoją psychike (udobruchać?)..

 

Ten "cukierek" to trochę jak mała zapałka , która potrafi jeszcze utrzymać duży balon nad ziemią w powietrzu, ale jak ją odstawisz, balon spada na ziemie.. No i tak to często niestety jest, wiele ludzi się na to nabrało ( sam się na to nabrałem), że jak próbujesz odstawić ten mały "cukierek", to się zaczynają schody, bo niestety te prochy u niektórych osób bardzo mocno wrastają  w głowę (psychikę) i ciężko później lek odstawić

 

Ja odstawiłem po 9 latach 20 - 30 mg Clona, zamieniłem na 30 mg Cloranxenu, gdzie ta ilość, czyli 30 mg Klorazepatu = 1 mg Clonazapamu jeśli chodzi o moc działania, czyli de facto brałem już przez kilka lat 30 krotnie mniejszą dawkę.. Byłem wtedy można powiedzieć trzeźwy, nic to na mnie już nie działało, ale jeszcze trzymałem się kupy ale i tak przez do 1.5 roku miałem jazdy po Clonazepamie, takie dni, że pomimo tego "cukierka" wszystko stawało się takie zbyt wyraźne, ten obraz kuźwa jak w HD, albo 4K 😉 tylko, że to mi kuźwa aż ból sprawiało.. No ale to wszystko po tym Could Turkey na Rydgiera, jak mi ostawili w 10 dni. Ludzi Clona odsatwiają ambulatoryjnie 1-do 1.5 roku z mniejszych dawek, a mi zjechali po  9 latach w 10 dni . Po takiech wielu jazdach nabawiłem się symptomów stresu pouzrazowego PTSD (i myślę, że wiele osób też) który męczył mnie 1 rok od całkowitego odstawienia. 

później co rok zmniejszałem o 10 mg Klorazepat aż do 10 mg i myślę ,ze to był nie najgorszy pomysł przestawić się z tych wysokich dawek  o wiele silniejszego Clona branego latami na Cloranxen w mniejszych dawkach, bo to lek o mniejszym potencjale uzależniającym od Clonazepamu i działający tak długo jak Relanium To.5 = [100 - 200 h]  Ale należałoby to zrobić stopniowo (zejście z CLonazepamu) , później parę miesięcy pobrać ten CLoranxen, a później się z niego wymiksować.. + wsparcie psychologiczne

Ja go brałem za dlugo, kilka lat, 3-4, jednocześnie ciągnąłem psychoterapię indywidualną i myślałem, że te dawki nie mają już żadnego znaczenia, bo nie działają, niestety nabrałem się... 

Praca nad sobę w psychoterapii musi odbywać się po odstawieniu BDZ do zera, bo nawet pomiedzy np  0,25 mg Xanaxu, a O mg Xanaxu jest duża różnica (taka moja refleksja), w dodatku po kilku miesiącach minimum od odstawki można cokowliek zaczynać,aż się trochę objawy abstynencyjne (głody lekowe) wybrzmią i też zależy ile lat kto brał, im dłużej tym gorzej.. 

W tym czasie można umówić się na kontrakt z psychoterapeutą na zasadzie wsparcia psychologicznego (nie psychoterapii) , no i dobrze, żeby psycholog był jednocześnie terapeutą uzależnień i pomógł nam w walce z uzależnieniem.. 

To jest taka alternatywa (wydaje mi się), jak ktoś nie chce iść na odwyk z alkoholikami, no bo niestety typowy lekoman uzależniony przez lekarza czuję się wybocowany wśród kilkudziesięciu alko i często ucieka z takiej terapii (tak slyszałem), czemu się ja nie dziwie, bo sam byłem 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×