Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
HarajukuAino

Nie mogę uciec-potrzebuję wsparcia-pomocy

Rekomendowane odpowiedzi

Witajcie,

 

Powróciłam do domu rodzinnego. Leczę się na depresję. Mój związek rozpadł się przeze mnie. Jestem uzależniona od miłości, jestem chora na obsesyjną "miłość".

Jedyna osoba, która wspierała mnie na mej drodze odeszła. Jestem lesbijką. Tylko moja matka o tym wie i tylko ona mnie wspiera.

Od zawsze mój ojciec poniżał mnie, nie wierzył we mnie, bił mnie za byle co kiedy byłam mała. Wychowałam się w atmosferze lęku, nie wiedząc co spotkam w domu.Obiecał mi pomoc w opłaceniu kursów. Oczywiście zmienił zdanie na wiadomosć, że nie jest po jego myśli. Mama jak zwykle znajduje się miedzy nim a mną.

Mam 25 lat i czuje się jak małe dziecko stłamszona przez niego. Nienawidzę go. Nie chcę tu być, ale muszę, bo nie mam już nikogo, ani pieniędzy by odejść na swoje.

Mam myśli samobójcze. Nie daję rady. W Warszawie będąc nie znalazłam pracy, jestem aż tak beznadziejna. Wszyscy widzą, że coś ze mną nie tak.

Wiem, że większość moich zaburzeń to jego wina. Pomóżcie mi przez to przejść.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Witaj, też kocham "za mocno". Dzieciństwo z ojcem nie było beztroskie, więc wiem, co czujesz i jak przeżywasz. Chodzisz na terapię? Jeśli będziesz chciała napisz do mnie na priv, zawsze służę rozmową.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie. Nie chodze na terapię. Kiedyś chodziłam na NFZ i prywatnie. Potem wyjechałam. Obawiam się,że jeżeli miałabym chodzić na terapię, to byłaby to terapia baaardzo długa "/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Moja trwa już trzy lata, mimo wszystko nie rezygnuję, wiem, że tego potrzebuję. Inaczej mam w sobie chaos. Ona dużo porządkuje w mojej głowie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Witaj, też kocham "za mocno". Dzieciństwo z ojcem nie było beztroskie, więc wiem, co czujesz i jak przeżywasz. Chodzisz na terapię? Jeśli będziesz chciała napisz do mnie na priv, zawsze służę rozmową.

 

Terapia nic nie da, jeżeli nie uwolni się od oprawcy. TO najbardziej pomaga. Wiem z doswiadczenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Witaj, też kocham "za mocno". Dzieciństwo z ojcem nie było beztroskie, więc wiem, co czujesz i jak przeżywasz. Chodzisz na terapię? Jeśli będziesz chciała napisz do mnie na priv, zawsze służę rozmową.

 

Terapia nic nie da, jeżeli nie uwolni się od oprawcy. TO najbardziej pomaga. Wiem z doswiadczenia.

 

Za rok wyjeżdżam na studia. Teraz jedyne wyjście to przeprowadzić się do babci. Jednak nie chcę jej sprawiać kłopotu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Witaj, też kocham "za mocno". Dzieciństwo z ojcem nie było beztroskie, więc wiem, co czujesz i jak przeżywasz. Chodzisz na terapię? Jeśli będziesz chciała napisz do mnie na priv, zawsze służę rozmową.

 

Terapia nic nie da, jeżeli nie uwolni się od oprawcy. TO najbardziej pomaga. Wiem z doswiadczenia.

 

Za rok wyjeżdżam na studia. Teraz jedyne wyjście to przeprowadzić się do babci. Jednak nie chcę jej sprawiać kłopotu.

 

To Ty młodziutka jesteś :)

Myślałam, że starsza, nie wiem czemu ;)

A myślisz, że dla babci byłby to kłopot? Może niekoniecznie. Pomagałybyście sobie wzajemnie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No właśnie. Może porozmawiaj z nią.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ja zwialam z domu majac 19 lat i uwazam, ze to jedna z najlepszych decyzji - polecam ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

HarajukuAino,

Może naucz sie kochac nie za mocno i nie za słabo , wtedy jest dobrze. Brac odpowiedzialnosc za drugiego człowieka dawac i wymagac pewnych zachowań i nie pozwalac sobie a co do ojca to juz trudniej. Ja tez sie kłociłam , nie zyje od kilkunastu lat a ja go nie lubie i nie kocham i nigdy nie kochałam, od 5 roku życia, pewnie lepiej by było jakby go nie było w moim dzieciństwie.Ja nie ejstem zdania ,ze zeby było dobrze trzeba wybaczyc i zapomniec. Trzeba sobie poukładac w głowie i na trzeźwo przeanalizowac sytuacje, było jak było, nie było dobrze, nie był dobrym ojcem, nie kochałam , nie bede bo na to nie zasłuzył, moim zdaniem wcale nie kocha sie z automatu, tylko za to ze ktos jest. Tego co było juz nie zmienie, trzeba pogodzic sie z przeszłsocia, zakceoptowac , ze tak było, nie odrzucac tego i nie wmawiac sobie tez ze było lepiej niz naprawde.Sytuacja jest jaka jest, jak sie z tym pogodzisz bedzie ci łatwiej. Nie mozesz go wybielac na siłe bo to nic ci nie da i niemozesz na siłe zapominac po prostu sytuacje trzeba zakceptowac i powiedziec teraz ja. A ,ze to wpływa pewnie na jakies takm zachowania w teraźniejszosci , to trudno . Ludzie zyli po wojnie przezyli Oswiecim, bombardowania, gwałty, wywózki do niemiec, niewiedze co sie dzieje z rodzina czy wyleczyli sie z tego nie, mieli przebłyski do końca zycia, ale zakceptowali sytuacje, zakceptowali, to ze była wojna i nie była ona z ich winy. sami nie zrobili nic złego, tak wyszło. I pamietaj ,ze warto kochac tych, którzy sa dobrzy dla ciebie i warto dawac im ciepło i ostoje, wspierac i pomagac. Nie warto tez popełniac błedu , który popelniaja tysiace ludzi którym cos sie kiedys stało i przenosili cały swój bół i nienawisc do swiata na cały swiat i wszystkich ludzi bo mozesz skrzywdzic kogos kto jest zupełnie niewinny i bedziesz miec wyrzuty sumienia a po drugie mozesz cos stracic. Trzymaj sie napewno sie ułozy wszystko z biegiem lat i biegiem dni. No nikt nie obiecywał ,ze zycie to bajka, bo bajka to bajka, a zycie to zycie niestety. Chociaz wolałoby sie by było fajnie,ale wtedy nie docenialibysmy szczęścia.A ojca przestałam kocham kochac jak pierwszy raz wyskoczył do mnie z łapami miałam gdzies z 5 lat, pamietam jak wczesniej martwiłam sie o niego, nawet płakałam jak go nie było w domu, jak zrobił to pierwszy raz chociaz byłam mała przeszło mi , nigdy juz nie płakałm za nim i nigdy mn ie nie obchodziło co sie z nim dzieje. Czasem sobie mysle jak łatwo mozna zabic miłósc do kogos nieodpowienim zachowaniem i tego juz nie da sie nigdy odbudowac.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Tahela, rzecz w tym, ze sprawcami tych gwaltow, Oswiecimia, wywozki nie byly osoby, ktore z definicji powinny byc dla dziecka najblizsze - ojciec i matka.

Kiedy krzywde wyrzadzaja nam obcy ludzie, to jest o niebo latwiej.

 

Czy akceptuje? Ja mam 42 lata, zwialam z domu majac lat 19, a nie wiem, czy w pelni akceptuje. Czuje nienawisc i nadal jakis taki... bunt. Ojciec byl alkoholikiem, a matka pokorna dobra zona (dla alkoholika, ktory ja gwalcil) i nienawidze nadal obojga - mimo ze matka juz nie zyje, a z ojcem nie mam kontaktow.

A ja nadal robie rozne rzeczy, myslac podswiadomie "nigdy nie bede taka jak oni". Towarzyszylo mi to kazdemu wazniejszemu momentowi - wybor studiow, zwiazanie sie z facetem, slub, wybor zawodu, podjecie decyzji o opiece nad dziecmi siostry meza, ale towarzyszy tez tym malym momentom - nawet kupowaniu ksiazki.

Wiec nie wiem, czy zaakceptowalam. Najgorsze jest to, ze nienawisc byla kierowana nie tylko do nich, ale tez do siebie z tamtego okresu. Dla mnie nawet farbowanie wlosow 23 lata temu bylo czyms symbolicznym - zegnaniem dawnej siebie.

Wybaczcie wylewnosc, ale mnie naszly takie refleksje po winie :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

iiwaa,

ale to nie znaczy ,ze było im łatwiej, pomysl zyjesz w ciagłym zagrozeniu, idziesz po ulicy i ktos moze wyciagnac broń i strzelic do ciebie nagle, moga cie aresztowac za nic, zyjesz w ciagłym napieciu, nie rodzina,ale to nie znaczy ze było dobrze, to tez było zagrozenie, które niszczyło a obozy koncentracyjne to juz całkowicie potrafiły dac w kosc, nikomu chyba nie mozna było zaufac, ciagla walka o zycie, kiedys nad tym myslałam co czuli ci ludzie , próbowałam empatycznie jakos sobie to wyobrazic, ten strach ciagły, brak poczucia bezpieczeństwa , ciagle zagorozenie i obóz i chyba w duzym stopniu mi sie udało bo przeraza mnie to,

pozatym uwazam ,ze po tej wojnie całe pokolenie było naznaczone tym pietnem wojny i pokolenie ludzi urodzonych po wojnie ale pare lat po wojnie, , ze ta wojna zniszczyła ludzi i to obiło sie na Polakach w sposob ogromny,

 

ja chyba zakceptowałam, ale nie znaczy ze pochwalam nie nie pochwalam, czy ich obwiniam tak obwiniam, ale wiem ze nie zmienie tego, czy nienawidze , mama zyje i mam z nia raczej dobry kontakt chciaz żale sa, ojciec nie zyje i jak o nim mysle to nie nieawidze go ,ale tez nie czuje nic szczególnego, gdy o nim mysle to mam odczucia jak bym myslała o panu Tadku z 8 pietra, jak o obcym człowieku i te odczucia naprawde takie sa ,

to co zrobił mi złego mam zal jak mysle o sytuacji ,że dana sytuacja moze wywołac emocje negatywne w pamieci, ale jak mysle o nim o człowieku to jak pan Zdzisiu z bramy obok, tak sobie narobił ,ze własne dziecko ma co do jego osoby takie odczucia albo ,ze raczej ich nie ma

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
... Ojciec byl alkoholikiem, a matka pokorna dobra zona (dla alkoholika, ktory ja gwalcil)....

Czyli tzw. tradycyjny model rodziny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
iiwaa,

ale to nie znaczy ,ze było im łatwiej, pomysl zyjesz w ciagłym zagrozeniu, idziesz po ulicy i ktos moze wyciagnac broń i strzelic do ciebie nagle, moga cie aresztowac za nic, zyjesz w ciagłym napieciu, nie rodzina,ale to nie znaczy ze było dobrze, to tez było zagrozenie, które niszczyło a obozy koncentracyjne to juz całkowicie potrafiły dac w kosc, nikomu chyba nie mozna było zaufac, ciagla walka o zycie, kiedys nad tym myslałam co czuli ci ludzie , próbowałam empatycznie jakos sobie to wyobrazic, ten strach ciagły, brak poczucia bezpieczeństwa , ciagle zagorozenie i obóz i chyba w duzym stopniu mi sie udało bo przeraza mnie to,

pozatym uwazam ,ze po tej wojnie całe pokolenie było naznaczone tym pietnem wojny i pokolenie ludzi urodzonych po wojnie ale pare lat po wojnie, , ze ta wojna zniszczyła ludzi i to obiło sie na Polakach w sposob ogromny,

 

ja chyba zakceptowałam, ale nie znaczy ze pochwalam nie nie pochwalam, czy ich obwiniam tak obwiniam, ale wiem ze nie zmienie tego, czy nienawidze , mama zyje i mam z nia raczej dobry kontakt chciaz żale sa, ojciec nie zyje i jak o nim mysle to nie nieawidze go ,ale tez nie czuje nic szczególnego, gdy o nim mysle to mam odczucia jak bym myslała o panu Tadku z 8 pietra, jak o obcym człowieku i te odczucia naprawde takie sa ,

to co zrobił mi złego mam zal jak mysle o sytuacji ,że dana sytuacja moze wywołac emocje negatywne w pamieci, ale jak mysle o nim o człowieku to jak pan Zdzisiu z bramy obok, tak sobie narobił ,ze własne dziecko ma co do jego osoby takie odczucia albo ,ze raczej ich nie ma

 

Ale w tej pierwszej sytuacji zal jest mniejszy. Strach ogromny, ale zal mniejszy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

iiwaa, no tak żal jest, u mnie było troche inaczej moja mam pracowała i dawał sobie jakos rade z ojcem dogadywała sie jako tako raz były awantury raz dobrze, do niej wyskoczył raz i pogroziła rozwodem wiecej nie wyskoczył, był agresywny ,ale nie był alkoholikiem, ale lubił zaimprezowac, do mnie wyskakiwał dosc czesto czasem za nic , czasem za bardzo wyimaginowane rzeczy, czasem na trzeźwo czasem był pijany, o ile pijanego mozna jakos usprawiedliwic alko o tyle trzeźwego nie ma zupełnie czym usprawiedliwac a moja mam udawała ,ze nic nie widzi albo ,ze to moja wina,

do dzisiaj jak porusze temat to moja wina bo jak on sie do mnie odzywał i prowokował to ja tez sie odzywałam a powinnam siedziec cicho i sie nie odzywac, jakbym siedział cicho to by mi nigdy nic nie zrobił, raczej nalze do osób , które cicho nie potrafia siedziec,

pozatym cięzko wymagac od 5 ,10 ,12 stoletniego dziecka zeby do zycia podchodziło jak dorosły

a pozatym on prowokował czyli przychodził z pracy pokazywał mi czekolade i chował jak miałam 5,6 lat pokazywał i chował, jak wyciagałam reke i mowiłam no daj to chował i sie smiał,i tak to trwało z 5 minut, miałam wrazenie ,ze on czerpie przyjemnosc z tego

jak w końcu mówiłam głupi jestes to dostawałam strzała wtedy jak sie odwracałam juz i szłam do pokoju, nagle z tylu takiego ze ladowałam na podłodze odrazu i mase takich sytuacji dziwnych,

dlamojej mamy problemu nie było moja wina,

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Witaj, też kocham "za mocno". Dzieciństwo z ojcem nie było beztroskie, więc wiem, co czujesz i jak przeżywasz. Chodzisz na terapię? Jeśli będziesz chciała napisz do mnie na priv, zawsze służę rozmową.

 

Terapia nic nie da, jeżeli nie uwolni się od oprawcy. TO najbardziej pomaga. Wiem z doswiadczenia.

 

 

Tak. Zgadzam się. Nie wiem już co robić. Toksyczny ojciec nalega abym pozostała w domu i studiowała zaocznie, ale ja nie chce tu być.

Byłam już w Warszawa i Londynie i moje lęki i strach były tak silne, iż powracałam do domu, po czym żałowałam i znów chciałam wyjezdzać.

Nie mam siły fizycznej aby zrobić cokolwiek. Biorę nowe leki, ale nie pomagają. Nie mam znajomych tutaj w mieście i kogokolwiek. Kasy, by wyjechac.

Rodzice mówią, że jeszcze za wcześnie. Że musze się leczyć itp. Depresja, lęk, objawy DDA odebrały mi młodość. Wsparciem byłą moja ex, która teraz już daje sobie radę i mnie nie potrzebuje. Po prostu mnie ignoruje :) Znów zaczynam mieć myśli samobójcze. Nie mam juz wyjścia. Chcę umrzeć, ale boję się...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

w życiu bardzo dużo złego zaznałam od mężczyzn ,a szczególnie od ojca ,i od tego którego kochałam, wcale ci sie nie dziwie że dogadujesz sie z kobietami ,ja nigdy w swojej karierze nie zaprzyjażniłam sie z mężczyzną,żeby zdobyć faceta chodziłam z nim do łóżka,i jestem z nim 30 lat już ,ale nie lubie facetów ,bo lubią mnie krzywdzić,współczuje ci ,brak miłości ojca dla córki to bardzo wyniszcza,

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

trzymaj sie dziewczynko...smutno mi sie to czytalo...

 

 

 

na pewno doradzalabym terapie na NFZ tez mozna trafic na dobra,albo

jakies spotkania DDA-sa w kazdym wiekszym miescie

 

a najlepsza jest chyba na te problemy terapia grupowa-to sie

odbywa codziennie od pon do pt.3 mce i jest na NFZ

moglabys wtedy studiowac zaocznie

a jak sie wzmocnisz psychicznie po terapii

wtedy na pewno znajdziesz prace,jakis pokoj

i uwolnisz sie od ojca

 

studiuje psychologie-wiem co mowie

 

spokojnie malymi kroczkami dzialaj

 

ja sie wyprowadzilam od rodzicow ich ciaglych awantur i krzykow

i jest oniebo lepiej

moj ojciec tez mi w dziecinstwie zrobil pieklo

picie, awantury,straszenie rozwodem

i zycie w ciaglym strachu

place za to nerwica do dzis

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×