Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
bedzielepiej

zdrowe związki

Rekomendowane odpowiedzi

Jak wyglądają? Mieliście w rodzinie takie związki? Moi rodzice się kłócą całe życie, ale jednak trwają przy sobie. Ale ja nie chciałabym powielać błędu, w dzieciństwie zryło mi to banie to wieczne słuchanie awantur. Teraz pragnę spokoju i też chciałabym, żeby mój przyszły partner był szczęśliwy ze mną. Czy uważacie, że dwie osoby chorujące na depresję mogą stworzyć trwały związek i dać sobie wzajemne oparcie, czy lepiej, szukać normalnego partnera z silną psychiką. Zapraszam do dyskusji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

troche slabo jak dwie osoby chore bo co jedna wyjdzie ze swojego bagna to dalej moze byc w bagnie partnera.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czesc, a nie wyszlo z tym ostatnim?

To chyba zależny od poziomy tych depresji. Dwie ciężkie to raczej koszmar i nieumiejętność wyjścia z takiego stanu, nie radzenie sobie z sobą i widok nieradzenia osoby na której ci zalezy na pewno będzie sie przekładać na relacje. Mowi sie, ze taka osoba lepiej zrozumie, wie jak jest itp... ale tez ciężko wtedy zrobić zryw aby z tego stanu wyjść. Podczas wychodzenia przebywa sie wtedy z osoba która nie wychodzi (ciężko o synchronizacje) i ciężko jest pielęgnować ten stan, gdy sa tak przykre bodźce. Ktos kto ma to ogarnięte to juz inna liga. Osoby ktore przeszły udane terapie wykazują sie dużym wewnętrznym spokojem, nie latają za substytutami szczęścia, to może być bardzo pomocna reka, ale zdrowa ręka lub ręka ktora nie upada tam nisko w siebie jak spada.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie ma reguły. A jeśli chodzi o silną psychikę, to u kogoś, kto tak wygląda mogą to być pozory, silną psychikę ma moim zdaniem ktoś zdolny do autorefleksji, elastyczności, weryfikacji poglądów, rozwoju, choć taki ktoś może sprawiać wrażenie osoby delikatnej. Czasem problemy psychiczne wzmagają w człowieku elastyczność i szukanie nowych rozwiązań, a czasem łączą się ze sztywnością osobowości. A sztywności nie należy utożsamiać z siłą. Taka nocna refleksja.

Jeśli chodzi o depresję, to np. ja kiedy ją mam, to jestem najbardziej łagodną, pokorną i zgodną istotą na świecie, natomiast wraz ze wzrostem poziomu serotoniny w mózgu rośnie mi nastawienie konfrontacyjne i przekonanie o własnej nieomylności ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

bedzielepiej,

Ja mysle ,ze najwazniejsze jest poszanowanie drugiego partnera i zrozumienie, dbanie o kogos, wspieranie, chec zrozumienia, jesli tego nie ma to beda kłotnie. Nie ma do tego nic zaburzenie jesli ludzie sie szanuja to bedzie dobrze jesli nie, jesli sa przekonani ze tylko ja jestem najwazniejszy i tylko biore ,ale nie daje od siebie nic,to niestety taki zwiazek nie jest potrzebny. Trzeba dawac od siebie ,ale trzeba tez wymagac i mowic nie zycze sobie takiego a takiego zachowania, nie mozna krzyczec na kogos ,ale tez nie pozwalac zeby ktos krzyczał na nas.Miłosć nie bierze sie z niczego razem tworzymy miłość a na taka , która ma trwac długo trzeba sobie zapracowac cięzko dzień po dniu i albo ktos dorósł do tego albo nie.Wiadomo ,ze konflikty zawsze sa ,ale to własnie szacunek , klasa pozwala nam rozmawiac ze sobą i w sposób mądry je rozwiązywac, żeby przetrwać.

Ja osobiscie nie lubie wrzasków w domu i kłótni a tym bardziej wyzwisk, lubie czyste sytuacje i lubie jak ktos mnie traktuje z szacunkiem a szacunek to brak wyzwisk, brak zdrad, rozwiazywanie problemów rozmowa i tworzenie wspólnego zycia .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nie ma reguły. A jeśli chodzi o silną psychikę, to u kogoś, kto tak wygląda mogą to być pozory, silną psychikę ma moim zdaniem ktoś zdolny do autorefleksji, elastyczności, weryfikacji poglądów, rozwoju, choć taki ktoś może sprawiać wrażenie osoby delikatnej. Czasem problemy psychiczne wzmagają w człowieku elastyczność i szukanie nowych rozwiązań, a czasem łączą się ze sztywnością osobowości. A sztywności nie należy utożsamiać z siłą. Taka nocna refleksja.

Jeśli chodzi o depresję, to np. ja kiedy ją mam, to jestem najbardziej łagodną, pokorną i zgodną istotą na świecie, natomiast wraz ze wzrostem poziomu serotoniny w mózgu rośnie mi nastawienie konfrontacyjne i przekonanie o własnej nieomylności ;)

Strasznie fajny post; propsuję! Właściwie to wyciągnęłaś/wyciągnąłeś mi z głowy rzeczy, pisząc tego posta. Pozwól że odwołam się też do Twoich myśli w celu weryfikacji mojego związku ;)

choć taki ktoś może sprawiać wrażenie osoby delikatnej

Jest to rzecz, którą partner wielokrotnie mi zarzuca: słabość, słabość charakteru, "nieradzenie sobie". Bierze pod uwagę jedynie moje depresyjne wrzuty, olewając pozostałe moje działania i słowa, kóre mogłyby świadczyć o sile. Zobaczył mnie w depresji i taki obraz mnie już w nim pozostał, nie chce zwrócić uwagi i zapamiętać moich zachowań kiedy mam lepszy moment. A jak już go mam i przejawiam jakieś pozytywne cechy swojego charakteru, to usilnie doszukuje się jakichś zwyrodnień np. zastanawia się czy czegoś nie brałam (dragów) albo nie jadę na antydepresancie (taki pierwszy lepszy przykład, z wczoraj)

Narzuca się myśl, że postępuje tak, bo to on chce być siłą w związku jak facet, i może nawet podświadomie nie akceptuje moich przejawów siły, ale w sumie nie wiem na pewno czy tak właśnie jest :?

 

wraz ze wzrostem poziomu serotoniny w mózgu rośnie mi nastawienie konfrontacyjne i przekonanie o własnej nieomylności

Oj, to potrafi być zgubne. I właśnie w takim momencie warto żeby załączyła nam się autorefleksja

 

Recz, którą chcę wtrącić: mam przy sobie, w najbliższym swoim otoczeniu, przynajmniej 4 osoby niezdolne do jakiejkolwiek autorefleksji, wyobrażacie se? Zastanawiam się czy dane osoby chociaż raz w życiu miały kminę na temat słuszności swoich działań i słów. Odpowiedź: nie. Zero. (i jest to moja najbliższa rodzina)

 

Nom.

 

Obstawiam, że osobiście nie mam zdrowego związku z chłopakiem. Ciąg zdarzeń, który się zadział od momentu naszego poznania, gdyby został np spisany, mógłby wyjaśnić dlaczego jesteśmy niezdrowym związkiem (takie taktyczne rozpracowanie gdyby zastosować). Miała na to wpływ na pewno moja chwiejna osobowość oraz jego czasem bezsensowna butność, "honorowość", brak rozeznania w sytuacji, lenistwo żeby się w niej rozeznać, lub (czasem też tak myślę) brak prawdziwego uczucia z jego strony, względem mnie

 

Tak czy inaczej chciałabym doprowadzić do ozdrowienia tej relacji, chociażby w jakimś tam większym może stopniu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Zdrowy zwiazek nie polega na wiecznej zgodzie. Ludzie beda sie kłocic zazwyczaj, mniej, bardziej ale beda. Mam mase znajomych, którzy sa w zwiazkach po kilkanascie dobrych lat i sie kłoca. Moja przyjaciolka jest 20 lat w szczesliwym zwiazku małzenskim ma 4 dzieci i tez potrafia sie tak wydrzec ze słychac ich w Australii. Jezeli podstawy zwiazku sa oparte na solidnych uczuciowych fundamentach to kłotnia tego nie podwazy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Recz, którą chcę wtrącić: mam przy sobie, w najbliższym swoim otoczeniu, przynajmniej 4 osoby niezdolne do jakiejkolwiek autorefleksji, wyobrażacie se? Zastanawiam się czy dane osoby chociaż raz w życiu miały kminę na temat słuszności swoich działań i słów. Odpowiedź: nie. Zero. (i jest to moja najbliższa rodzina)

 

 

Obstawiam, że osobiście nie mam zdrowego związku z chłopakiem. Ciąg zdarzeń, który się zadział od momentu naszego poznania, gdyby został np spisany, mógłby wyjaśnić dlaczego jesteśmy niezdrowym związkiem (takie taktyczne rozpracowanie gdyby zastosować). Miała na to wpływ na pewno moja chwiejna osobowość oraz jego czasem bezsensowna butność, "honorowość", brak rozeznania w sytuacji, lenistwo żeby się w niej rozeznać, lub (czasem też tak myślę) brak prawdziwego uczucia z jego strony, względem mnie

 

Tak czy inaczej chciałabym doprowadzić do ozdrowienia tej relacji, chociażby w jakimś tam większym może stopniu

 

Na forum tez sa takie osoby, bez trudu rozpoznasz ;)

 

Co do chłopaka, w wieku 18 lat to sie ma typowe podejscie zdobywac swiat itd. ja jestem juz w zaawansowanym wieku ;) i moj facet jest całkowicie zdrowy i nigdy mi tego typu rzeczy nie zarzuca, kwestia dojrzałosci.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
.... Jezeli podstawy zwiazku sa oparte na solidnych uczuciowych fundamentach to kłotnia tego nie podwazy.

Jeśli solidnych, to nie uczuciowych.

W trakcie kłótni uczucia w niczym nie pomagają.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

NN4V, ale sa rozne powody kłotni. Pominełam oczywiscie kłotnie z powodu zdrady czy przemocy bo tutaj na dłuzśza mete to w wiekszosci przypadków i uczucie nie pomoze...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tam gdzie sa klotnie nie ma zdrowych zwiazkow.

Ludzie sie kloca? heh... zalezy co nazwiemy klotnia, jesli chodzi o darcie sie na siebie i wyzywanie to w "zdrowym" zwiazku sie nie zdarza.

Piszac nie zdarza mam na mysli ze nigdy sie nie zdarza. Cywilizowani ludzie potrafia rozmawiac o swoich pogladach czy tez spostrzezeniach na spokojnie a ulegajac emocjom przerywaja konwersacje zeby do niej za jakis czas wrocic.

Heh.. nawet przemoc czy zdrada nie sa pretekstem do tego zeby jezdzic po sobie jak po starej kobyle. Sa za to dobrym bodzcem do tego zeby zmienic swoje zycie.

Ja mysle ,ze najwazniejsze jest poszanowanie drugiego partnera i zrozumienie, dbanie o kogos, wspieranie, chec zrozumienia, jesli tego nie ma to beda kłotnie. Nie ma do tego nic zaburzenie jesli ludzie sie szanuja to bedzie dobrze jesli nie, jesli sa przekonani ze tylko ja jestem najwazniejszy i tylko biore ,ale nie daje od siebie nic,to niestety taki zwiazek nie jest potrzebny. Trzeba dawac od siebie ,ale trzeba tez wymagac i mowic nie zycze sobie takiego a takiego zachowania, nie mozna krzyczec na kogos ,ale tez nie pozwalac zeby ktos krzyczał na nas.Miłosć nie bierze sie z niczego razem tworzymy miłość a na taka , która ma trwac długo trzeba sobie zapracowac cięzko dzień po dniu i albo ktos dorósł do tego albo nie.Wiadomo ,ze konflikty zawsze sa ,ale to własnie szacunek , klasa pozwala nam rozmawiac ze sobą i w sposób mądry je rozwiązywac, żeby przetrwać.

Ja uwazam natomiast ze wazniejsze jest poszanowanie siebie nie partnera(dojrzaly partner siebie szanujac nie pozwoli sobie na nieodpowiednie zachowanie z naszej strony w stosunku do niego, przez szacunek do siebie), dbanie o siebie(o partnera tylko w pewnych aspektach tego pojecia).

Ze wspieraniem i zrozumieniem ... heh.. jak sie wie jak wesprzec to jeszcze jest ok... gorzej jesli sie nie wie a usilnie chce sie to robic.

Zrozumiec nigdy nie probowalem.. nie jest wazne czemu moja partnerka cos robi wazne ze robi.

Wiekszosc facetow na swiecie nie daje nic, przynajmniej sama od siebie.

No tak ale o tym juz pisalem... a ktos mi wmawial ze stereotypy nie pasujace do kobiet .. hehe... coprawda to co pisalem faktycznie ani stylistyki ani poprawnej gramatyki nie posiada.. przy okazji jest smieszne( takie bylo zalozenie osoby ktora to wymyslila, i nawiasem mowiac zna sie na tym dobrze) no i okropnie dluuugie jest..... no ale coz kazdy sam jest kowalem swego losu...a za nieudane zwiazki odpowiedzialne sa obie osoby ktore je tworza.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ludzie sie kloca? heh... zalezy co nazwiemy klotnia, jesli chodzi o darcie sie na siebie i wyzywanie to w "zdrowym" zwiazku sie nie zdarza.

Piszac nie zdarza mam na mysli ze nigdy sie nie zdarza. Cywilizowani ludzie potrafia rozmawiac o swoich pogladach czy tez spostrzezeniach na spokojnie a ulegajac emocjom przerywaja konwersacje zeby do niej za jakis czas wrocic.

Heh.. nawet przemoc czy zdrada nie sa pretekstem do tego zeby jezdzic po sobie jak po starej kobyle. Sa za to dobrym bodzcem do tego zeby zmienic swoje zycie.

 

Bardzo wyidealizowany obraz. Choć w moich wieloletnich związkach nigdy się nie zdarzyło żadne darcie na siebie czy wyzywanie. Ale w sytuacji kiedy np. oboje są niewyspani i padnięci, bo zarywają noce przy małych dzieciach, emocje mogą puścić i ktoś się wydrze. Rzadko kto chyba też potrafi przerwać kłótnie, żeby się nie dać ponieść emocjom, choć idea słuszna. Mój dziadek tak robił, jak był za bardzo wkurzony na babcię, to szedł na spacer albo mykał na działkę (taką do uprawiania z drzewkami i ziemią) . :) Ale nie znam więcej takich przypadków.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
NN4V, ale sa rozne powody kłotni. Pominełam oczywiscie kłotnie z powodu zdrady czy przemocy bo tutaj na dłuzśza mete to w wiekszosci przypadków i uczucie nie pomoze...

Powody są różne, ale najczęściej błahe. Kłótnia nie jest sposobem rozwiązywania istotnych sporów.

 

bedzielepiej,

Ja mysle ,ze najwazniejsze jest poszanowanie drugiego partnera....

A ja myślę, że pierwszego i trzeciego też nie zaszkodzi szanować.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

_Req_, dla mnie nie ma szanowania partnera bez szanowania siebie , dla mnie to normalne jednak jest, napisałam wyraźnie ,ze wymagam pewnych zachowań jesli wymagam to znaczy ,ze siebie szanuje, przynajmniej z mojego punktu widzenia, jesli ktos nie szanuje samego siebie nigdy nie bedzie w stanie szanowac innych ludzi niekoniecznie tylko w zwiazku ,ale tak ogólni8e

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

NN4V, ja pisze aktualnego , a co do poprzedników to zalezy jakimi byli partnerami jedni mogą zasługiwac inni nie, za darmo sie nie szanuje na szacunek trzeba zapracowac

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kurcze, piszę na gadu z różnymi ludźmi i właśnie poznałam gościa, który chyba dość osobliwie postrzega życie w związku. Będę się go jeszcze dopytywać jak będziemy mieli okazję gadać, ale na razie wynika z tego, że będąc redaktorem i krytykiem niemałej inteligencji i wiedzy, mógłby mieć partnerkę nawet bez wykształcenia, bo: "kobietę kocha za wygląd, charakter akceptuje, a zawód go nie obchodzi". Myślałam, że mój chłopak mnie lekceważy, ale gdybym miała być w związku na zasadach jakie wyznaje mój kolega, to chyba czułabym się jak absolutny śmieć (??)

O co może chodzić takiej osobie? Czy dałoby się żyć z kimś takim w ogóle? Dodam jeszcze, że kolega ów nie jest z wyglądu atrakcyjną osobą, a przyznał, że kobietę chciałby mieć piękną. Skąd ten nacisk na walory estetyczne swojej "wybranki"?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chce mieć ładny,darmowy automat do dupaczki + chęć naprawy własnego ego czy "ego-fujary" na zasadzie "paczta inne stulej-lordy jakom mam dupere",szacunek do 2 człowieka na poziomie tego jak do jednorazowej reklamówki.

Żyć z kimś takim - jeśli ktoś jest młotem/zdesperowany - tak. W innym przypadku raczej nie :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

sororiare, Facet chce mieć kobietę którą mógłby się pochwalić wygląd jej atrakcyjny doda mu zapewne pewności siebie i poczucia że inni mogą mu zazdrościć. Tyle taka pokazówka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
sororiare, Facet chce mieć kobietę którą mógłby się pochwalić wygląd jej atrakcyjny doda mu zapewne pewności siebie i poczucia że inni mogą mu zazdrościć. Tyle taka pokazówka.

Nie wydaje mi się, żeby ten akurat facet mógł mieć takie priorytety. Tutaj w grę wchodzi niestety chyba jakieś zboczenie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
sororiare, Facet chce mieć kobietę którą mógłby się pochwalić wygląd jej atrakcyjny doda mu zapewne pewności siebie i poczucia że inni mogą mu zazdrościć. Tyle taka pokazówka.

Nie wydaje mi się, żeby ten akurat facet mógł mieć takie priorytety. Tutaj w grę wchodzi niestety chyba jakieś zboczenie.

Skąd te przypuszczenia?ale to Ty z nim piszesz także coś musiało sprawić ze tak uważasz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
sororiare, Facet chce mieć kobietę którą mógłby się pochwalić wygląd jej atrakcyjny doda mu zapewne pewności siebie i poczucia że inni mogą mu zazdrościć. Tyle taka pokazówka.

Nie wydaje mi się, żeby ten akurat facet mógł mieć takie priorytety. Tutaj w grę wchodzi niestety chyba jakieś zboczenie.

Skąd te przypuszczenia?ale to Ty z nim piszesz także coś musiało sprawić ze tak uważasz.

Człowiek ten jest dość monstrualnych rozmiarów jeśli chodzi o sylwetkę. Ponadto jego intelekt stoi na poziomie wyższym niż większości ludzi, mimo to nie chciałby mieć kobiety dorównującej mu inteligencją - kategorycznie odmawiałby takiego układu. Nie interesuje go zatem, czy miałby z nią o czym porozmawiać np.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

sororiare, Są ludzie dla których akurat rozmowa nie jest aż tak niezbędna w związku może woli gadać z kimś innym itd?trudno tu coś obstawiać co facet ma w głowie :bezradny:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Facet chce mieć kobietę którą mógłby się pochwalić wygląd jej atrakcyjny doda mu zapewne pewności siebie i poczucia że inni mogą mu zazdrościć. Tyle taka pokazówka.

 

Człowiek ten jest dość monstrualnych rozmiarów jeśli chodzi o sylwetkę. Ponadto jego intelekt stoi na poziomie wyższym niż większości ludzi, mimo to nie chciałby mieć kobiety dorównującej mu inteligencją - kategorycznie odmawiałby takiego układu. Nie interesuje go zatem, czy miałby z nią o czym porozmawiać np.

 

Ja bym temu panu podziekowała w trybie natychmiastowym, a wynika to pewnie z kompleksów, ze okaże sie głupszy od kobiety. Pozatym kazdy kto chce miec partnera na pokaz niekoniecznie chodzi o wyglad ale czy to o inteligencje czy pieniadze czy wyglad to dla mnie nadbudowuje barak wiary w siebie i własne kompleksy. Z mojego punktu widzenia che sie miec kogos dla siebie zeby było fajnie, i dobrze nigdy zeby sie chwalic,ale wielu ludzi popełnmia bład własnie taki ,ze ma kogos tylko po to zeby własny brak wartosci podbudowac a to nie jest dobre dla zwiazku na dłzuzsza mete.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

refren:) to nie idealizm, ze ludzie w zdrowym zwiazku sie nie kloca. W tym wypadku jako "klotnie" wzialem pod uwage tylko darcie sie na siebie nawzajem i obrazanie sie wzajemne. Jesli chodzi o troche ostrzejsza wymiane zdan to moze sie zdarzyc, ale to inny rodzaj "klotni".

Co do olewania partnera i znikania na dluzej tak po prostu to tez zdrowe nie jest.

Emocje .. no tak jak jest sie przemeczonym lub oslabionym fizycznie lub/i psychicznie czesto bardziej emocjonalnie do wszystkiego sie podchodzi. Jednak nie wiem czy zauwazyles sytuacje kiedy do klotni dochodzi. Z mojej obserwacji wynika ze jedna osoba jest wjakis sposob naladowana emocjonalnie i w jakis sposob daje temu ujscie. Druga osoba jest spokojna w tym momencie. Dopiero reakcja drugiej strony wywoluje kontrreakcje. Wiec osoba nie naladowana w danym momencie jest w duzym stopniu odpowiedzialnaza przebieg sytuacji stresujaco-konfliktowej. Od niej zalezy czy obudzi w sobie podobne emocje i zacznie sie przekrzykiwanie, czy tez ostudzi zapal drugiej strony i zdusi pozar w zarodku. Oczywiscie ze nie ma zwiazkow bez problemow i konfliktow, nieznaczy to ze osobe ktora niby kocham mam wyzywac od najgorszych i jeszcze najlepiej zeby sasiedzi to slyszeli....

Uwierz mi ze sie da zlagodzic osobe ktora sie uniosla i to bardzo szybko, wystarczy odpowiednia tonacja glosu i sformuowania zmuszajace partnera do refleksji. Jesli musi sie zastanowic nad tym co powiedziales spada poziom emocjonalny. Dobrze jesli oboje partnerzy to potrafia, bo raz jednemu a raz drugiemu adrenalinka potrafi podskoczyc.

 

tahela:) no tak nie szanujesz siebie - nie szanujesz innych, nie kochasz siebie- nie kochasz innych. Chyba czesto jest poprostu tak ze nie zna sie tych uczuc poza nazwa.No ale skad poznac jesli sie nie doswiadczylo.

Nie zgadzam sie tylko z tym ze na szacunek trzeba sobie zasluzyc. Raczej uwazam ze na jego utrate trzeba sobie zapracowac. Ja szanuje kazdego... dopoki nie przestane go szanowac. Najczesciej spowodowane jest to nieodpowiednim zachowaniem(nieodpowiednim w moich oczach).

 

sororiare ten Twoj znajomy ma ciekawe podejscie. Ogolnie zgodzilbym sie z nim.Sformuowal krotko zwiezle i rzeczowo.

"kobietę kocha za wygląd, charakter akceptuje, a zawód go nie obchodzi"

Z mojego punku widzenia wyglada to tak: "kobiete kocha sie za wyglad"- nie znam faceta ktory bylby z kobieta ktora mu sie nie podoba fizycznie(nawet jesli wiekszosci innych facetow wydaje sie brzydka). Wiec facet kocha tylko i wylacznie kobiety ktore fizycznie mu sie podobaja, w innych nie jest w stanie sie zakochac.

"charakter akceptuje" - wazne zeby akceptowac siebie nawzajem, jezeli nie potrafie zaakceptowac charakteru potencjalnego partnera nie tworze z nim mocnych wiezi. Wiem ze niektorzy chca zmieniac zachowanie partnera czy jego sposob bycia, ale nie uwazam tego za zbyt madre.

"a zawod go nie obchodzi" - mnie rowniez nigdy nie obchodzil zawod ani stan konta kobiety z ktora chcialem byc. Zawsze obchodzila mnie ona jako osoba. Jedyne na co patrzalem zawsze to to ze ma prace, bo to swiadczy o samodzielnosci i niezaleznosci.

O co może chodzić takiej osobie?

O to ze bardziej od przyziemnych spraw interesuje go osoba z ktora jest. Ona i poznawanie jej ze wszystkimi wadami i zaletami sprawia najwieksza frajde.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×