Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Taurus94

Witam ponownie w zamkniętym kole! :)

Rekomendowane odpowiedzi

Nawet nie wiem jaki jest cel tego, że do was pisze. Chyba zwyczajnie muszę to wyrzucić z siebie. Kiedyś działałem tutaj jakiś czas pod innym nickiem. Poznałem kilka ciekawych osób. Z niektórymi mam kontakt do dzisiaj, ale chyba nikt nie wie co tak do końca się u mnie dzieje, nie lubie się przyznawać do swoich słabości. A ostatnio to one dominują w moim życiu. Wszystko zaczeło się sypać jakieś trzy lata temu. Od tego czasu straciłem nadzieję na to że moge być kimś wartościowym. Dziś moja samoocena jest wypłukana do zera. Rozstałem się z dziewczyną, do dzis nie spotkałem drugiej takiej... A bardzo brakuje takiego ciepła kiedy się go już kiedyś doświadczyło... potem fala nieszczęść na własne życzenie: utrata prawa jazdy, przygody z amfetaminą, długi... to wszystko nawarstwiało się... Długów już praktycznie nie mam. Zmieniłem pracę na lepiej płatną, w przyszłym roku mam zamiar odnowić prawko. Chce jakoś sobie pomóc, ale wewnętrznie cały czas tragedia.... W pracy czuje sie strasznie... nie mogę się dostosować do nowego otoczenia, wyrzucam sobie moje przygody z narkotykami i inne szkody które sobie wyrządziłem tak jak pisałem powyżej. Czuje się ze sobą jak śmieć momentami. Nie wiem jak mam się od tego uwolnić... Jak zacząć od nowa i spojrzeć na siebie lepiej. Mam nawet mikromomenty gdzie myślę o samobójstwie. Ten problem nadal we mnie rośnie. Wszystko co napisałem ująłem w jak najwiekszym skrócie. Nie sposób opisać wszystko w jednym poście. Może ktoś tutaj udzieli mi jakiejś rady co robić. Jeśli ktoś cierpliwie dobrnie do końca. Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Taurus94, witaj ponownie. Mam nadzieję, że dzięki forum poczujesz sie chociaż trochę lepiej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Taurus94, Dobrnęłam do końca... ;)

Z Twojego postu wynika, że wszystko idzie ku dobremu, dokonujesz zmian w swoim życiu, łapiesz grunt pod nogami.

Nie ma złotej rady dla nikogo. Ale wiesz co mi przyszło do głowy tak na pierwszy rzut oka u Ciebie - pasja. Odnaleźć w sobie jakąś iskierkę, która da Ci satysfakcję i zapełni tą egzystencjalną pustkę, a zarazem pozwoli nie skupiać się na sobie.

Nie piszesz pod jakim nickiem byłeś, więc nie wiem, czy się znamy, ale witaj ponownie na forum i niech pobyt tu ma na Ciebie znowu dobry wpływ!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki za angaż i miłe słowa. Pasja we mnie wygasła niestety. Powoli biorę się za siebie od fizycznej strony, zaczynam ćwiczyć, chce iść na siłownie od grudnia jak będę miał mniej pracy, może tym się jakoś zarażę. Szukam ratunku dla siebie ale nie masz pojęcia jak marne szanse widzę dla siebie teraz mimo wszystko. Czuje się fatalnie. Źle we własnej skórze, rozczarowany sobą... Jeśli ktoś miał podobnie i z tego wylazł z chęcią posłucham jak pokonał przeciwności. Szukam mentora.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Mentorzy są przereklamowani. Człowiek sam jest dla siebie autorytetem i mentorem. Co nie wyklucza psychoterapii. Może o coś takiego Ci chodziło?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może trochę źle dobrałem słowo. Bardziej chodziło o jakiś realny przykład. Z psychoterapii korzystałem kilkakrotnie i mam wrażenie, że jak nie dasz z własnej kieszeni czyli idziesz na NFZ to mają Cię głęboko w czterech literach. Niestety nie mam miłych doświadczeń. Z żadnym nie czułem jakiejś mocnej więzi i chęci współpracy. Być może jak do końca wyjdę z długów postaram się leczyć prywatnie. Sam do końca nie wiem co ze sobą począć...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

kosmostrada dobrze radzi, żebyś znalazł coś dla siebie. Jakieś hobby, albo może zaangażuj się w wolontariat. Sama ostatnio myślałam nad pomocą w schronisku, tylk omuszę znaleźć czas i kogoś, kto ze mną pójdzie, bo sama nie mogę się zebrać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Być może jak skonczy mi się sezon w pracy. Aktualnie nie ma mnie po 13/16 godzin w domu, nie znalazł bym czasu w tygodniu na pewno :/ A Ty skąd jesteś? Jeśli wolno spytać ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×