Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lucid Dream

Jak uratować swoje życie i wyjść z izolacji?

Rekomendowane odpowiedzi

Witajcie, chciałem się was trochę poradzić, bo znalazłem się w trudnej sytuacji i nie wiem jak z niej wyjść.

Fajnie jakby się trafiła jakaś osoba, która miała podobny problem i sobie z nim poradziła :)

 

Opisze w skrócie jak wyglądało moje życie to będziecie wiedzieć w jakim położeniu jestem.

 

Przez jakieś 8 lat miałem normalne życie, byłem radosny, pełen życia, otwarty na świat i nie miałem problemów w relacjach z rówieśnikami. Byłem też nieśmiały i mocno nadwrażliwy, więc byłem bardzo podatny na zaburzenia psychiczne. Problemy zaczęły się gdy w podstawówce stałem się ofiarą, parę osób się nade mną znęcało fizycznie i psychicznie przez kilka lat. To sprawiło, że zaczęły się u mnie pojawiać objawy nerwicy (napady lęku, fobia społeczna) i depresji, które występują u mnie do dziś. Coraz bardziej zamykałem się w sobie, wycofywałem i pogrążałem w apatii. W gimnazjum zmieniłem klasę ale sytuacja się powtórzyła, niby było lepiej, ale to mnie też dobiło. Przerosła mnie ta sytuacja i w trakcie gimnazjum zaczęła się moja izolacja społeczna, która niestety trwa do dziś, czyli już ponad 10 lat :( Nie potrafiłem się odnaleźć, nie otrzymałem żadnej pomocy i całkowicie uciekłem w świat wirtualny, prawie nie opuszczałem swojego mieszkania, a moje kontakty z ludźmi ograniczały się tylko do szkoły. Potem poszedłem do technikum i znowu to samo było, ale na szczęście tylko rok to trwało, bo osoby, które się mnie uczepiły odpadły i potem już miałem spokój. Studia też przebiegły spokojnie, ale na 3 roku musiałem je przerwać, bo moje zaburzenia się mocno nasiliły, byłem w ciężkiej depresji, nie miałem siły nawet wstać z łóżka i byłem bliski samobójstwa, ale leki na szczęście mi mocno pomogły i wróciłem do stanu z przed pogorszenia.

 

Do tego jeszcze wychowanie bardzo mnie zniszczyło...

Nigdy nie byłem chwalony przez rodziców, samą krytykę i narzekania tylko słyszałem. Bardzo często mówili, że nic nie potrafię i wszystko tylko psuje. Byłem też bity z byle powodu, zwłaszcza za oceny. Często nawet obrywałem i nie wiedziałem czemu.

Najgorsze jednak było to, że miałem bardzo nadopiekuńczą mamę, która dosłownie wszystko robiła za mnie i często słyszałem od niej słowa typu "Ja zrobię to za ciebie bo ty nie dasz rady", "zginiesz beze mnie", "nigdy sobie nie poradzisz w życiu".

Obecnie mam 25 lat, a rodzicie dalej mnie traktują jak dziecko i to mnie strasznie irytuje, cały czas chcą kierować moim życiem i wszystko robić za mnie,a przecież wiecznie nie będą żyć, a ja muszę się jakoś odnaleźć na tym świecie.

 

To wszystko sprawiło, że teraz mam poważne problemy ze sobą...

Mam baaaardzo niską samoocenę (uważam się za dużo gorszego od innych i wydaje mi się, że nigdy im nie dorównam), nie wierze w siebie, jestem kompletnie nieprzystosowany do życia, mam problemy z podejmowaniem decyzji, jestem niezaradny i nic nie potrafię. Do tego wiele lat jestem samotny, nie mam z nikim relacji i z tego powodu bardzo często cierpię. Przez życie w izolacji i nadopiekuńczość rodziców czuje, że jestem mocno cofnięty w rozwoju. Nie wiem jak wytrzymałem tyle lat w izolacji, ale już dłużej tak nie wytrzymam i jeśli nie zmienię tego to może skończyć się to tragicznie. Nawet nie wiem jak wygląda normalne życie, bo nigdy takiego nie miałem.

 

Jestem z małego miasta i bardzo bym chciał się wyprowadzić do jakiegoś dużego miasta, usamodzielnić się tam i jakoś sobie radzić. Do tego chciałbym mieć też jakieś życie towarzyskie, ale wydaje mi się, że to wszystko nie jest możliwe.

 

Co powinienem teraz zrobić w takiej sytuacji? Czy mam szanse jeszcze normalnie żyć i odnaleźć się w społeczeństwie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

może najpierw wyjdź trochę do ludzi np. zapisz się na jakieś zajęcia gdzie chodzą ludzie i podłapiesz trochę kontaktu.

 

nie wiem czy od razu taki skok na głęboką wodę będzie dobry.

 

faktem jest też, że przydałaby sie pomoc specjalisty, np. psychologa, jeśli nie są w stanie pomóc takim ludziom, to by znaczyło, że ten zawód jest oszustwem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

dodam jeszcze, że twoja sytuacja to tzw. klasyk gatunku.

choć to marne pocieszenie, ale jest wielu takich ludzi ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lucid Dream,

Dobrze,że chcesz walczyć o swoje życie.Oczywiście nie jesteś gorszy od innych,problem tkwi

w twoim zafałszowanym myśleniu,ale myślenie można stopniowo zmieniać.Wyznaczaj sobie cele

i staraj się stopniowo podążać w tym kierunku.Sam napisałeś,czego chcesz.Też myślę,że zmiana

miejsca zamieszkania i otocznia mogłaby Ci bardzo pomóc.Nie jest to łatwe,ale zacznij szukać

lepszego miejsca do życia dla siebie i stopniowo,małymi krokami dąż do samodzielności.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

LucidDream

 

idź do terapeuty (behawioralno-poznawcza terapia jest spoko) i psychiatry. I dalej już pójdzie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Miałam podobną sytuację. Parę lat temu, przypadkiem, przez internet poznałam faceta, obecnie mojego chłopaka. Wzajemnie bardzo się wspieraliśmy, bardzo mi na nim zależało, zależało mi na jego przyjaźni. I zaczęłam się stawiać mojej matce. Wszystko robiłam dla niego, przez niego, dzięki niemu. Nie zawsze z prawidłowych pobudek, ale robiłam rzeczy trudne dla mnie, musiałam przełamywać wiele lęków. To mnie trochę umocniło.

Nadal nie mam znajomych, poza chłopakiem, codziennie muszę walczyć o swoje, nie raz jestem zmęczona i chce odpuścić. Ale wystarcza mi wsparcie jednej osoby, żeby stawiać czoła problemom i samej sobie.

 

Skoro uciekałeś w świat wirtualny to próbuj tak poznawać ludzi, ale z założeniem, że jeśli będzie się dogadywać, to postaracie się spotkać. Chociaż raz. Będzie Ci o wiele łatwiej tak kogoś poznać i o wiele łatwiej walczyć ze swoimi lękami jeśli będziesz miał wsparcie.

 

Co do przeprowadzki nie poradzę Ci niczego. Ja nadal mieszkam z matką i nie mam nawet szansy na to, że kiedykolwiek będzie inaczej. Nie mam pracy ani własnych środków do życia. Ale mimo to powoli zmieniam swoje życie. Bo to w dużej mierze chodzi o uzależnienie i uleganie komuś psychicznie, mentalnie a nie fizycznie. Przeprowadzka na pewno pewnych problemów by Ci odjęła, ale też innych dodała, więc dobrze to przemyśl.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Psychoterapia przy takich problemach dużo by mi pomogła? Nie mam możliwości chodzenia na NFZ, a prywatnie to duży koszt i nie chce na darmo wydawać tyle kasy na terapie, która nie wiem czy by coś dała.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

ja ci moge przeprowadzić psychoterapię, za friko. nie wiem czy coś da ale można spróbowac.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

zajęcia tai chi mi na przykład bardzo pomogły w otwarciu się ,a raczej w powolnym otwieraniu się na rzeczywistość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

współczuję ci ale wyjdziesz z tego ,masz na to całe życie tak jak u mnie było,na wszystko potrzeba czasu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Psychoterapia przy takich problemach dużo by mi pomogła? Nie mam możliwości chodzenia na NFZ, a prywatnie to duży koszt i nie chce na darmo wydawać tyle kasy na terapie, która nie wiem czy by coś dała.

 

Weź zacznij coś robić, a nie siedzieć i czekać, aż ktoś Ci to da. Brutalne, ale prawdziwe, nie czekaj aż los da Ci po dupie, żebyś nauczył się lekcji "umiesz liczyć- licz na siebie". Niestety bycie niepełnosprawnym chorym misiem nie skłoni innych do traktowania Cię w sposób łagodny i delikatny by nie zniszczyć Twojej słabej psychiki. Ludzie mają w dupie, czy po ich wjeździe buldożerem na Ciebie pójdziesz się zabić. Naprawdę doceń sytuację, w której się znajdujesz- rodzice łożą na Ciebie i pozwalają u siebie mieszkać. Chyba nie jest Ci tam aż tak źle, skoro przez 25 lat nie poczyniłeś kroków, by z gniazda wyfrunąć. Z roku na rok będzie Ci coraz ciężej to zmienić, nie wiem czy sobie z tego zdajesz sprawę. Aha, pójście do psychoterapeuty to kolejna sztuczka Twojej podświadomości, by nic nie robić i ugrzęznąć na lata w tym stanie co jesteś. Bo terapeuta nawet najlepszy w świecie nie zmieni Twojego życia, będzie tylko patrzył czy mu się hajs zgadza. Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Weź zacznij coś robić, a nie siedzieć i czekać, aż ktoś Ci to da. Brutalne, ale prawdziwe, nie czekaj aż los da Ci po dupie, żebyś nauczył się lekcji "umiesz liczyć- licz na siebie". Niestety bycie niepełnosprawnym chorym misiem nie skłoni innych do traktowania Cię w sposób łagodny i delikatny by nie zniszczyć Twojej słabej psychiki. Ludzie mają w dupie, czy po ich wjeździe buldożerem na Ciebie pójdziesz się zabić. Naprawdę doceń sytuację, w której się znajdujesz- rodzice łożą na Ciebie i pozwalają u siebie mieszkać. Chyba nie jest Ci tam aż tak źle, skoro przez 25 lat nie poczyniłeś kroków, by z gniazda wyfrunąć. Z roku na rok będzie Ci coraz ciężej to zmienić, nie wiem czy sobie z tego zdajesz sprawę. Aha, pójście do psychoterapeuty to kolejna sztuczka Twojej podświadomości, by nic nie robić i ugrzęznąć na lata w tym stanie co jesteś. Bo terapeuta nawet najlepszy w świecie nie zmieni Twojego życia, będzie tylko patrzył czy mu się hajs zgadza. Pozdrawiam.

 

Mając depresje i zaburzenia lękowe trudno jest zdecydować się na jakiś krok. Nie dość, że boje się wszystkiego to jeszcze w głowie pojawiają się myśli "to nic nie da" "to jest bez sensu".

Do rodziców nic nie mam, jedynie nie podoba mi się sposób w jaki mnie wychowywano, bo mam przez to niską samoocenę i jestem niezaradny.

Wiem, że nieświadomie to robili i trochę mojej winy w tym jest, bo nie myślałem o konsekwencjach i pozwalałem na to. Źle nie mam i mam nawet możliwość leczenia się prywatnie, ale tak jak każdy czuję potrzebę niezależności, więc takie życie mi nie odpowiada.

Co do psychoterapii to nie myślałem o tym aby nic nie robić, tylko o tym aby pozbyć się lęków i konfliktów wewnętrznych, które utrudniają mi zmianę swojego życia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lepszą szkołę niż psychoterapia da Ci życie. Lęków to się nigdy nie pozbędziesz, chyba ze staniesz sie psychopatą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zrób kartkę z punktami czego chcesz, rozplanuj i do roboty

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak jak przedmówcy napisali - do roboty! Nawet jeżeli trudno Ci się zdecydować - RÓB COKOLWIEK co może choć trochę zmienić sytuację, zamiast siedzieć i płakać o rozwiązanie!

Czołgając się, osiągniesz więcej niż leżąc. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chłopaku, idz na terapie! mowie Ci to z pełnym przekonaniem.

 

ja chodze na terapie grupowa na NFZ/ jest darmowa w kazdym wiekszym miescie, mozesz dojezdzac/

 

jest naprawde skuteczna. ja mam inne problemy ale mamy w grupie chlopaka takiego jak Ty

sie opisujesz, i on b.sie juz zmienil na lepsze:)

 

zycze Ci powodzenia nie poddawaj sie!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chłopaku, idz na terapie! mowie Ci to z pełnym przekonaniem.

 

ja chodze na terapie grupowa na NFZ/ jest darmowa w kazdym wiekszym miescie, mozesz dojezdzac/

 

jest naprawde skuteczna. ja mam inne problemy ale mamy w grupie chlopaka takiego jak Ty

sie opisujesz, i on b.sie juz zmienil na lepsze:)

 

zycze Ci powodzenia nie poddawaj sie!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dobra terapia to jest ogromny,krok naprzód.Wielki Marsz,zaczynano od małego kroczku.Warto też kogoś poznać,nawet przez interenet.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

małymi kroczkami właśnie ,pomału do przodu ,nie można za dużo od siebie wymagać bo wtedy się zniechęca

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Neurotica_Lostica " RÓB COKOLWIEK co może choć trochę zmienić sytuację"- polecam działania ale konkretne trochę jak powiedział yoda "Rób albo nie rób prób nie ma".

 

Shira nie ma genialnej terapi jak tabletki która zrobi, zmieni... Po prostu trzeba własnej pracy i determinacji. Dam Ci przykład ; od 17 roku życia do 23 słuchałem "Worony"-Coma, 18-26 "Sierpień " Coma w końcówce wakacji .Spiewałem niemal z płaczem refren " Doskonale znika czas.." dziś spróbowałem tego słuchać. Niedało się przesłuchać ani minuty bo zmienił się mój system myślenia. Niewierze, że sytułacja się zmieni jeżeli nie napisze co robię i robię uczciwie. Jak nie wychodzi pytam się co siędzieje ( ile razy niezrobiłem tego).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na terapie NFZ nie mam co liczyć. Jak będę pracował to może zdecyduje się na prywatną, ale obecnie jeszcze nie jestem gotowy aby iść do pracy.

 

Lekarz mi proponował ten oddział dzienny:

http://wzlpdsyy.cluster003.ovh.net/wzlp2k13/index.php/oddzialy/oddzial-dzienny-psychiatryczny-z-pododdzialem-rehabilitacji-psychiatrycznej

Jak myślicie warto z tego skorzystać? W jakiś sposób by mi to pomogło?

 

Co do działania to postanowiłem od jutra wrócić do zajęcia, które porzuciłem przez brak wiary w siebie.

Konkretniej to chodzi o produkcje muzyki. Jeśli coś z tego wyjdzie to pewnie poprawi mi się samoocena i może zarobie muzyką na terapie :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Piotrek1996

Przykro mi się zrobiło Ciebie czytając daną historię, bo przypomniały mi się złe chwile, a też miałem podobnie do Ciebie ze szkołą, izolacją od ludzi, ponieważ nie wiem czy można było ten stan nazwać fobią. Ale to było i minęło. Dużo zmian zrobiłem na lepsze, chociaż optymistą to nie będę nigdy.

 

Tak czy siak co tu dużo mówić. Osoba o nicku bedzielepiej ma rację. Ten świat nie jest sprawiedliwy niestety, jest dużo ludzi fałszywych co niby udają wielkich przyjaciół, a jak się odwrócimy to będą robić na nas plotki robić. Na szczęście są osoby miłe, szczere, takie co wiedzą do czego służy mózg... Nie jest ich mało. Ale wracając to jeśli będziesz siedział, użalał się, myślał nad tym co było to faktycznie będzie bardzo kiepsko. Mieszkasz w małej miejscowości? Nikt nie każe szukać tam pracy, możesz poszukać w okolicach, które może są większe, mają więcej opcji. Oczywiście gdy będziesz się czuł na siłach, gdyż depresja, fobia to nie żarty.

 

Dlaczego sądzisz, że jesteś beznadziejny plus do niczego się nie nadajesz? Dosłownie KAŻDY zna się o wiele lepiej przynajmniej na jednej rzeczy od innych. Musisz znaleźć swoje zajęcie, które polubisz, a kto wie może nawet pokochasz. Jest to proces, ale warto. Piszesz o muzyce, więc spróbuj. Piękna sprawa. Sam zamierzam kiedyś spróbować sił, ponieważ jestem uzależniony od niej. W ogóle to masz ulubionych muzyków/zespoły/cokolwiek związane z muzyką właśnie? Lubisz Ólafura, Nilsa Frahma, instrumentalne klimaty z tego co widziałem, zatem przybij wirtualną piątkę, bo też ich bardzo szanuję ;)

 

Rodziców świetnych nie masz skoro Cię bili z byle powodu, jednak kiedyś na pewno od nich uciekniesz i się usamodzielnisz. Musisz małymi krokami w siebie uwierzyć. Jak nie Ty to kto za Ciebie to zrobi...?

 

W ogóle skoro zarejestrowany tutaj jesteś to już zrobiłeś postęp. Przecież forum jest spore, a internet pomaga w jakimś stopniu w zawieraniu znajomości. Trochę świetnych przyjaciół i co najważniejsze prawdziwych poznałem w ten sposób z niektórymi już się widziałem w rzeczywistości, świetna sprawa :]

Życzę powodzenia. Nie wiem czy skorzystasz, ale jakby coś to możesz się wyżalić na pw. Z chęcią porozmawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Namówiłem rodziców na terapie prywatną raz w tygodniu, mam nadzieję, że to mi w jakiś sposób pomoże :)

Mama mi powiedziała, że jak byłem mały to wysłali mnie do psychologa i jakieś testy robili, bo już wtedy coś było ze mną nie tak.

Podobno nie wykonywałem poleceń nauczycieli, miałem wiele natręctw, ale wynik w teście na inteligencje miałem wysoki.

Możliwe, że mam zespół aspergera, ale tego się dowiem na terapii. Na psychoterapie będę szedł do tej samej osoby, co byłem w dzieciństwie i jest szansa, że dowiem się czegoś więcej o moich problemach z dzieciństwa.

 

Jak kogoś interesuje to mogę pisać tu o moich postępach jeśli jakieś będą :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Piotrek1996

Mnie interesuje. W postępy trzeba wierzyć skoro miałeś z daną osobą już kontakt, leczyła Ciebie w dzieciństwie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×