Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Rtoip

Zaburzenia lękowe a codzienność i praca

Rekomendowane odpowiedzi

Witajcie

Ja ze swoją nerwicą zmagam się coś koło 15 lat i prawie tyle samo ba lekach. Bywało lepiej, bywało gorzej. Dawniej za "młodu" gdy nie pracowałem, gdy nie miałem swojej rodziny zupełnie inaczej się "chorowało"

Teraz gdy człowiek jest starszy (35 l) wszystko wydaje się trudniejsze.

Właśnie straciłem pracę bo cholerstwo dało o sobie mocno znać. Jeszcze pół roku temu leciałem na szkolenie do USA, jechałem z rodziną na wakacje, zawodowo jeździłem po Polsce...

A teraz - ledwo wyszedłem z synkiem na spacer.

Każdy dzień to walka o jak najnormalniejsze jego przetrwanie. I nawet gdy jest dobrze to się łapię na tym że zaczynam się w siebie wsłuchiwać i wszystko jest znów "normalnie" - czyli do bani :(

Czeka mnie rozmowa o pracę i to dla mnie kolejny trigger point do tego żeby odczuwać lęk...

I tak w kółko - zauważam że każdy kolejny nawrót choroby jest inny, mocniejszy.. .

A jak Wam zmieniło się życie przez to świństwo? Jak sobie z tym radzicie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak. Oczywiście

W tej chwili terapia ( od jakiś 2 miesięcy) i farma

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

K..a, jak ją określił Tuka. zmienia wszystko.

 

Czyli i nas, i nasze rodziny, i otoczenie "towarzyskie", i życie zawodowe, itd itp...

 

Szczęściarzami mogą nazwać się Ci, którzy mają wsparcie w bliskich i znajomych- ja właśnie z każdym dniem szybciej takowe tracę.

Praca zawodowa? Mam to szczęście, że prowadzę firmę, czyli niby nie muszę się bać, że nagle zostanę na lodzie. Dochodzą za to inne problemy, które też spać, dosłownie, nie dają.

 

W życiu zawodowym jest taka zależność, że jeśli pracujesz u kogoś, masz nad swoim grzbietem bacik, który Cię do działania zmusza i kontroluje.

Jeśli jesteś "na swoim", to takiego nadzorcy nie masz, co powoduje, że niby łatwiej, a wg mnie trudniej- sam musisz się zmobilizować, sam musisz wszystkie decyzje podjąć, sam na klatę musisz przyjąć wszelkie porażki ( dobrze, że sam z sobą i mentalnie, i finansowo się rozliczasz ).

 

A życie rodzinne? Ja ma właśnie pierwszy i od razu potężny kryzys małżeński- moja żona ma dość moich stęków, jęków, biadolenia, itp. Przy okazji, i to jest chyba najgorsze, przekazuję/przekazujemy dzieciom obraz rozbitego w drobiazgi rodzica, który wiecznie dobity, wściekły, rozbity, itp chodzi- jakim k...a człowiek jest wtedy wzorcem i obiektem do naśladowania?

 

I

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gdy nie pracuję jest znośnie. Mogę się skupić na całej reszcie, nie mam tylu lęków, stresu. Jak tylko rozpoczynam pracę to wszystko mnie przerasta, nie mogę spać, ciągle jestem wyczerpana. Nie radzę sobie z tym i jeszcze nie wiem jak to zrobić, żeby mieć za co żyć a nie pracować. Praca mnie wykańcza fizycznie i psychicznie. Nikt z rodziny mnie nie rozumie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

. Przy okazji, i to jest chyba najgorsze, przekazuję/przekazujemy dzieciom obraz rozbitego w drobiazgi rodzica, który wiecznie dobity, wściekły, rozbity, itp chodzi- jakim k...a człowiek jest wtedy wzorcem i obiektem do naśladowania?

 

I

No właśnie to jest w tym najgorsze... Że cierpią na tym dzieci. To dodatkowo mnie dobija. Niedawno godziny spędzałem z synem na zabawie, wyjściach i innych aktywnościach a teraz....

Szkoda gadać. Dzisiaj lepszy dzień więc poświęcam go młodemu... Ależ widać jego radość :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak tak czytam wyznania rodziców na tym forum, to się cieszę, że mojej partnerce absolutnie się nie śpieszy do macierzyństwa :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Jak tak czytam wyznania rodziców na tym forum, to się cieszę, że mojej partnerce absolutnie się nie śpieszy do macierzyństwa :D
to nie tylko na tym forum, ja czytam posty w necie tzw zdrowych ludzi to wieczne narzekanie bab ze chłopy nic nie pomagaja, ze dzieci im przeszkadzaja bo płacza, bo musza pieluchy zmienic itd. Chyba w ogole faceci nie nadaja sie na ojcow. A ostatnio przeczytałam ze jedna zdrowa mamusia tak sie zdenerwowała ze dziecko ja ciagneło do zabawy ze wziela najpierw sobie chlapneła drina a pozniej te biedne dziecko zostawiła zasikane i zakupane na kilka godzin (dzieciak około 1.5 r). dlatego ja tam w ogole nie rozgraniczam chory/zdrowy bo czasami ci chorzy sa lepszymi rodzicami niz ci niby zdrowi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rtoip

 

"Że cierpią na tym dzieci. To dodatkowo mnie dobija."

 

Witamy w klubie...

Kolejny powód, żeby zacisnąć zęby, wziąć dupę w troki i pracować nad sobą.

Sam przerabiam sytuacje, gdy czy fizycznie ( różnej maści g...e objawy psychosomatyczne ), czy psychiczne nie nadaję się do życia, a już całkiem nie potrafię się z dzieciakami udzielać.

I podobnie, jak w wielu innych sytuacjach, im człowiek gorzej się czuje, tym dodatkowo ma większego nerwa- im większego nerwa ma, tym gorzej się czuje- taki efekt śnieżnej kuli.

I gdzieś na końcu, szukając pretekstu lub przy byle problemie wybucha siejąc odłamkami właśnie po zazwyczaj niewinnych dzieciakach.

Moje "szczęście", że starszy syn już potrafi zrozumieć, że mnie "bierze" i odpuszcza. Tyle, że ja mam wtedy kaca moralnego, a On coraz bardziej przeżywa emocjonalnie moje stany.

 

Korzystaj, póki masz siłę i czas... Tudzież zaciskaj zęby- może uciekniesz do przodu.

Czego Wam życzę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Cześć Panowie. Utożsamiam się ze wszystkim co tu piszecie. Ja mam wsparcie w żonie i to ogromne, ale sam po sobie widzę, że jestem inny. Bardziej markotny, zmierzły i bojaźliwy. I boję się, że z czasem wszyscy będą mieli mnie dosyć. Oby to nigdy nie nastąpiło. Mezus - trzym się gościu. I prawdą jest to, żeby każdą lepszą chwilę poświęcać bliskim, zwłaszcza dzieciom. Nie wiadomo ile ta dobra passa potrwa, więc trzeba ją wykorzystywać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×